Najnowsze wpisy

13:06:00

Ślimacze piękno – kosmetyczne właściwości naturalnego śluzu

Coraz częściej na półkach w drogerii możemy znaleźć kosmetyki, które zawierają śluz ślimaka. Magiczna maź występuje w kremie na trądzik, serum na przebarwienia czy maseczce przeciwzmarszczkowej. Koreanki, które wiedzą wszystko o codziennej pielęgnacji twarzy, oszalały na punkcie tego specyfiku. Ciekawostką jest również fakt, iż w japońskich gabinetach kosmetycznych żywe ślimaki chodzą po twarzach klientek. Czyżby istniało cudowne remedium na wszelkie niedoskonałości? Sprawdźmy.

Odkrycie naturalnej substancji

Lecznicze właściwości ślimaczego śluzu odkryli już starożytni Grecy, którzy stosowali tę cudowną substancję na wszelkie otarcia i widoczne stany zapalne. Jednak specyfik ten zyskał sławę dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy to parę lat wcześniej w Chile przyniósł widoczne gołym okiem efekty u hodowcy ślimaków. Mężczyzna ten miał niewielkie blizny na spierzchniętych, spracowanych dłoniach. Częsty kontakt ze śluzem ślimaków sprawił zaś, że zmiany na jego skórze zaczęły stopniowo zanikać. Różnica była zauważalna zwłaszcza wtedy, kiedy porównano stan cery hodowcy z wyglądem dłoni rolników, którzy mieszkali w okolicy i imali się innych zajęć. Skóra na jego rękach okazała się nie tylko znacznie gładsza, ale także bardziej rozjaśniona.

Właściwości potwierdzone badaniami

Dotychczas przeprowadzono już wiele badań pod kątem właściwości leczniczych i upiększających śluzu ślimaka. Szczegółowa analiza dowiodła, że substancja ta zawiera bardzo dużo protein, które budują nasze komórki nabłonkowe. Co więcej, składniki te zmiękczają blizny, a co za tym idzie – zmniejszają ich widoczność.
Śluz jest lekiem na dojrzałą skórę, ponieważ stymuluje syntezę kolagenu i elastyny. Specyfik ten zawiera także kwas hialuronowy, który doskonale wiąże wodę. Ponadto, substancja niweluje trądzik młodzieńczy – za sprawą naturalnie występującego antybiotyku, zwalczającego bakterie odpowiedzialne za występowanie tego problemu dermatologicznego. A na tym nie koniec. Śluz ślimaka zawiera alantoinę, która łagodzi stany zapalne, kwas glikolowy, złuszczający martwy naskórek, mukopolisacharydy o właściwościach hipoalergicznych oraz witaminy A, C i E.

Metody otrzymywania śluzu ślimaka

Warto zaznaczyć, że pozyskiwanie śluzu nie tylko nie powoduje żadnych obrażeń u mięczaków, ale także jest bezpieczną formą otrzymywania tego surowca. Jedna z popularnych metod polega na zadaniu ślimakowi delikatnego stresu biologicznego, podczas którego wydzielane są duże ilości mazi. Co ciekawe, niedawno polska grupa naukowców opatentowała swój sposób pozyskiwania śluzu. Jest to bardzo dobra metoda, ponieważ jej zastosowanie pozwala zachować prawie dziewięćdziesiąt procent substancji czynnych zawartych w mazi. Niemniej, nie w każdym przypadku da się uzyskać taki wynik. Dlatego wybierając kosmetyki ze śluzem ślimaka, szczególną uwagę należy zwrócić na skład INCI konkretnego preparatu. W niektórych produktach ilość naturalnej substancji może być bowiem niewielka lub w ogóle nie występować.

Popularność w kuracjach kosmetycznych

Okazuje się, że kosmetyki ze śluzem ślimaka to absolutny hit na światowym rynku. Ponadto, w salonach urody coraz częściej w menu zabiegowym widnieją kuracje z tą substancją w roli głównej. Dlaczego? Po przeprowadzeniu wspomnianych terapii skóra ze skłonnością do podrażnień znajduje ukojenie, dojrzała zaczyna wyglądać na znacznie bardziej wypoczętą, zaś z trądzikowej znikają blizny będące skutkiem tego problemu dermatologicznego. Dodatkową zaletą preparatów ze śluzem ślimaka jest fakt, że są one hipoalergiczne i nie wywołują żadnych objawów alergicznych.
Autorka: Martyna Zarzycka, kosmetolog gabinetu Qclinique.

07:00:00

Top 7 zabawek na lato

Wakacje to niezwykły czas wypełniony zabawą, uśmiechem i radością dzieci. Czasem jednak pomysły się kończą i wtedy trzeba wspomagać się zabawkami. Sama usiadłam do komputera, by kupić kilka wakacyjnych gadżetów, czym oczywiście zainteresował się Oliwier. Przy współpracy matki z synem powstała lista top 7 zabawek na lato - nawet nie pytajcie ile ofert obejrzeliśmy bo pewnie z milion. Ostatecznie do wpisu przyjęliśmy szczęśliwą siódemkę. Enjoy!
1. Bańki mydlane
Zabawka, która nigdy się nie nudzi - o ile nie zabraknie płynu, mój syn mógłby w nieskończoność produkować kolorowe bańki i patrzeć jak odlatują w dal. Jeszcze lepiej gdy ktoś mu te bańki puszcza, wtedy może za nimi biegać i biegać i cieszyć się z każdego trafionego bąbelka. Oliwier proponuje: pistolet, który robi sam bąbelki, oczywiście z minionkowym motywem - zabawkę możecie kupić na smyk.com
2. Latawiec
Jedna z fajniejszych zabawek dzieciństwa! Oliwier przerabiał już kilka i wszystkie niestety odleciały z wiatrem albo zostały przez wiatr zniszczone - poza tym niewprawiony pilot musiał się na czymś nauczyć. Poświęciliśmy kilka ofiar by docelowo kupić porządny sprzęt.
Oliwier proponuje: upiornego nietoperka :) Fantazyjny latawiec o rozpiętości skrzydeł aż 150cm! Uszyty z lekkich materiałów, najwyższej jakości przez renomowaną firmę (Brookite działa i produkuje latawce od 1907 roku!) - latawiec możecie kupić na smyk.com
3. Zestaw do piasku
Nie wiem jak to się dzieje ale co roku muszę kupować nowy zestaw do zabawy w piasku. Raz, że po sezonie brakuje elementów (zwłaszcza foremek!), dwa, że przecież co roku zmieniają się motywy przewodnie. Taki komplet to mus, nie zaprzeczycie - bez względu na to, czy dziecko bawi się w piaskownicy, placu zabaw czy na plaży - wiaderko i kilka dodatkowych gadżetów zawsze się przyda.
Oliwier proponuje: wózek plażowy z akcesoriami i motywem z ulubionej bajki. U nas na topie Auta ale i inne znajdziecie w ofercie. Zestaw możecie kupić na  smyk.com 
4. Ślizgawka
Zdecydowanie jest to marzenie mojego dziecka, moooże zrealizujemy je u którejś babci (no niestety na naszym balkonie się na da rozwinąć całości). Wyścigi, ślizgi po wodzie - to super zabawka, która z pewnością zajmie nasze dzieci na długi czas i zagwarantuje im ogrom zabawy. Choć nie wiem czy tylko dzieci bo ostatnio i Ślubny wspominał, że zawsze marzył o takim gadżecie (ajjjj faceci, duże dzieci).
Oliwier proponuje: do paszczy rekina z okularami 3d. Serio! Okularki pływackie są bezpieczne i przystosowane dla dzieci, oddają efekt poślizgu prosto do paszczy rekina. Tylko dla odważnych :) Zabawkę możecie kupić na smyk.com
5. Nietypowy basen
Dmuchany basenik to wakacyjny must have jeśli mamy dzieci. Nawet najmniejszy sprawi radość i pozwoli się ochłodzić podczas letnich upałów. Jeśli tylko mamy miejsce, warto zainwestować kilka złotych więcej i kupić wodny plac zabaw; zazwyczaj zawiera on mini zjeżdżalnię, dodatkowe zabawki i inne bonusy. Większe egzemplarze niestety przeznaczone są jedynie do ogrodu więc posiadaczom balkonów pozostaje jakaś mniejsza wersja albo własna wanna :)
Oliwier proponuje: plac zabaw dinozaury. Po rozłożeniu jest to prawdziwy wodny plac zabaw, taki własny mini aquapark. Posiada sporych rozmiarów basenik (wysokość wody aż 16cm!), dmuchaną zjeżdżalnię, fontannę, natrysk i gadżet dodatkowy: dinozaur, którego trzeba karmić piłeczkami. Basen możecie kupić na smyk.com

6. Sprzęt prawdziwego mężczyzny
Każdy mały i duży chłopiec lubi konkretne pojazdy. Mamy w swojej kolekcji kilka sporych aut ale takiego prawdziwego traktora jeszcze nie. Nie jest to kolejna plastikowa zabaweczka, to solidny model, którym bawić się mogą nawet 8-latki! Odporny na działanie promieni UV nie straci swoich kolorów, a regulowane siedzisko pozwoli na zabawę dzieciom w różnym wieku. Można go wręcz nazwać Mercedesem w swojej klasie :)
Oliwier proponuje: profesjonalny traktor Fendt dla małego rolnika. Super bryka, którą pokocha każde dziecko i z pewnością pomoże mamie w ogródkowych obowiązkach. Zabawkę możecie kupić na smyk.com
7. Wakacyjny domek
Mini domek to dość droga zabawka ale z pewnością warta swojej ceny; ich ceny zaczynają się od okolic 400zł - im jednak większe wymiary i większa ilość dodatków, tym i cena wyższa. Mimo, że zwykle występują w dziale zabawek ogrodowych, to świetnie nadają się także na balkon lub nawet do dziecięcego pokoju. Gwarantują wiele godzin kreatywnej zabawy i współpracy między dziećmi - sprawdzaliśmy na własnej skórze (i nasz domek właśnie na balkonie stał :).
Oliwier proponuje: domek z patio. Blat umiejscowiony na zewnątrz i dwa siedzonka to idealny pretekst do spożywania posiłków na świeżym powietrzu. Domek możecie kupić na smyk.com
Jakie są Wasze top jeśli chodzi o wakacyjne zabawki?
Może macie jakiś ulubieńców, bez których Wasze dzieci nie wyobrażają sobie wakacyjnej zabawy?

10:23:00

Wakacyjny niezbędnik malucha: tekstylia

Wakacje już za chwilę. Pewnie większość z Was ma zaplanowane aktywności i wyjazdy ale czy zaplanowaliście co zabrać w podróż z małymi dziećmi? Często siadamy przed kartką by wszystko zapisać, a potem dopada nas pustka w głowie - gorzej, jeśli wszystkie gadżety z notatek pojechały z nami, a okazuje się, że czegoś brakuje! Ja załatwiłam się w zeszłym roku na Mazurach; przez to Oli trochę marudził, a ja musiałam się produkować by ogarnąć sytuację. Przygotowałam małą serię porad i mam nadzieję, że moje propozycje okażą się przydatne i Wam. Dzisiaj zabierzemy się za tekstylia.
Wkładka do wózka
Wiele z nas jeździ na wakacje z małymi dziećmi, ale takimi już nie całkiem małymi. Mam tu na myśli 5-6-7 miesięczne maluchy, które nie wiadomo w co zapakować. Gondola już jakby przymała i dużych rozmiarów jeśli chodzi o transport, spacerówka z kolei jeszcze nie za bardzo dla takiego malca. Gabryś jeszcze nie siedzi samodzielnie, a w związku z tym, że przesiadł się do spacerówki zafundowałam mu wkładkę do wózka. Ma ona minimalizować wstrząsy, poprawiać komfort (w końcu jest bardziej miękka niż wózek) no i oczywiście sprawiać, że wózek wygląda pięknie i stylowo. Wybrałam śliczną wkładkę w stonowanych kolorach i motywem łapacz snów (swoją drogą, uwielbiam go i nawet dla siebie szukam dodatków z podobnymi grafikami). Wkładka uszyta jest z wysokiej jakości bawełny i minky - kolory zostały dobrane do siebie tak, by nie biły pstrokacizną i pasowały jednocześnie do szarego wózka. Otwory na pasy i troczki do przywiązania utrzymują całość w jednym miejscu, a dokładne i precyzyjne wykonanie sprawia, że jest to produkt najwyższej jakości.
Kocyk
Niezależnie od tego czy jedziesz w góry, nad jezioro czy tropiki, kocyk dla maluszka się przyda. Wszędzie bowiem atakuje nas klimatyzacja: w aucie, w samolocie czy hotelu - jeśli mamy okazję ją regulować, to super ale w samolocie np. nie ma takiej opcji. Na nasze wakacje zabrałam zatem piękny dwustronny kocyk bawełna&minky w cudownym, dziecięcym wzorze. Przydał się już na lotnisku, potem oczywiście w samolocie i hotelu. Gabi spał pod nim spokojnie, a i ja miałam mniejsze wyrzuty, że narażam go na takie drastyczne zmiany temperatur. Połączenie dwóch różnych tkanin to świetny pomysł, który sprawdza się w wielu sytuacjach. Gdy jest chłodniej przykrywamy maluszka stroną minky, która grzeje bardziej - gdy potrzebuje lekkiego okrycia używam strony bawełnianej. No i zawsze jednak to nasz kocyk, nie hotelowe okrycie, którego dziecko nie zna i którego może nie tolerować.
Podusia
Podusię kupiłam z myślą o maluchu ale trafiła ostatecznie do Oliwiera. Przydała się podczas długiego lotu, transferu do hotelu (w późnych godzinach wieczornych) i samego pobytu. Hotelowe poduchy okazały się wielkie i jakieś sztywne - ze Ślubnym daliśmy sobie z nimi radę ale małe dziecko faktycznie mogło odczuwać dyskomfort. Na szczęście był z nami wakacyjny piesek, który pewnie będzie naszym stałym towarzyszem (Oli już zapowiedział, że zabierze go na wakacje do babci :) ). Psiak jest uroczy i dość duży, spokojnie może funkcjonować zarówno jako maskotka, jak i poduszka. Pięknie i dokładnie wykonany, z bajecznych tkanin - sama jestem w nim totalnie zakochana.
Otulacz
Popularne otulacze bambusowe w wakacje nabierają zupełnie innych właściwości. Nasz stał się lekkim przykryciem podczas drzemki w dzień, ochroną przed wiatrem i słońcem, a także pieluszką do tulenia i tarmoszenia. Otulacze bambusowe to must have dzisiejszych czasów, produkt uniwersalny o wielu możliwościach zastosowania. Warto nawet kupić 2-3 sztuki bo wzory są tak piękne, że nie można się oprzeć (ja sama mam ze 4 sztuki więc rozgrzeszam wszystkie zakupoholiczki).
Mata plażowa
Mata lub koc plażowy/piknikowy bardzo się nam przydadzą gdy mamy dzieci - ich struktura sprawia, że nie pochłaniają piasku, szybko schną i są łatwe do wyczyszczenia. Koc składa się do rozmiarów poręcznej torebusi i zajmuje tyle miejsca co mój portfel! Warto jednak pamiętać, że za porządny koc wysokiej jakości trzeba nieco zapłacić - allegro oferuje takowe już od 30zł ale niestety szału one nie robią. Jeśli jednak ktoś potrzebuje takiego poręcznego gadżetu (niewątpliwie użytecznego), to warto nawet kupić tą tańszą wersję. Dzięki temu nie będziecie musieli taszczyć ze sobą tradycyjnego koca, który zajmuje bardzo dużo miejsca - a przy dzieciach każdy zakamarek w bagażu jest na wagę złota, prawda?
Wkładkę, kocyk i podusię prezentowaną na zdjęciach kupiłam u przezdolnej Sylwii z minky4baby - oferuje ona różnorodne produkty dla mniejszych i większych dzieci, gadżety, dekoracje i dodatki. Wszystkie produkty, które do mnie trafiły uszyte były z niezwykłą starannością, a przesyłka totalnie ekspresowa! Tkaniny można wybierać z obszernego albumu i jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zajrzyjcie też na fanpage tutaj bo często pojawiają się atrakcyjne promocje.
Pieluszka bambusowa do zakupu np. u Otuli - pisałam o niej tutaj
Mata plażowa - polecam zajrzeć na allegro, znajdziecie tam największy wybór

00:09:00

Lista rzeczy do zrobienia z dzieckiem latem

Listy do zrobienia to już taka mała tradycja; z wielką przyjemnością przygotowuję je jednocześnie dla Was i dla siebie. Inspirują, motywują do działania i spędzania czasu z dziećmi. Pamiętajcie, że nie trzeba realizować wszystkich punktów, a część można nieco zmienić na własne potrzeby i możliwości. Najbardziej w tym wszystkim liczy się czas poświęcony dziecku i beztroska zabawa.
  1. Zrobimy własne lody - o takie jak 3 sposoby na upały
  2. Zostaniemy odkrywcami i rozbroimy lodową bryłę (w której zaklęte będą oczywiście skarby)
  3. Napełnimy balony wodą i będziemy nimi rzucać
  4. Spędzimy noc pod namiotem
  5. Zrobimy szałas w ogrodzie lub na balkonie
  6. Pobiegamy w deszczu, najlepiej na boso!
  7. Wybierzemy się na plażę
  8. Upichcimy błotny obiad
  9. Poczytamy na powietrzu
  10. Zrobimy piknik poza domem
  11. Będziemy malować za pomocą roślin
  12. Zrobimy teatrzyk
  13. Pobiegamy boso po trawie
  14. Zorganizujemy wyprawę do lasu
  15. Będziemy podlewać konewką roślinki
  16. Stworzymy zielnik
  17. Pobawimy się w przelewanie wody
  18. Upieczemy ciasto z owocami
  19. Zjemy truskawki/ maliny lub inne owoce prosto z krzaka
  20. Zrobimy witraż z folii
  21. Stworzymy kulodrom
  22. Zbudujemy statek z korka lub patyków
  23. Zrobimy ognisko
  24. Wybierzemy się nad jezioro lub basen
  25. Wieczorami pogramy w gry planszowe
  26. Pobawimy się w piratów
  27. Będziemy turlać się po trawie
  28. Zrobimy sobie smakowy quiz
  29. Zrobimy lemoniadę
  30. Urządzimy bitwę na poduszki
  31. Zrobimy stracha na wróble
  32. Przygotujemy zdrowe łakocie na podwieczorek
  33. Puścimy latawiec
  34. Wybierzemy się w odwiedziny do gospodarstwa
  35. Zrobimy bukiet z polnych kwiatów
  36. Umyjemy wszystkie zabawkowe auta na powietrzu
  37. Stworzymy papierowy zwierzyniec
  38. Pobawimy się w szukanie skarbów ciepło-zimno
  39. Zrobimy kolorowe wiatraczki
  40. Ułożymy obrazek z kamyków
  41. Poszukamy czterolistnej koniczynki
  42. Posłuchamy odgłosów przyrody nocą
  43. Pójdziemy na ryby
  44. Ustroimy balkon na wieczorne przesiadywanie
  45. Wydrukujemy letnie kolorowanki
  46. Nauczymy się jakiejś słonecznej piosenki
  47. Zrobimy lampiony ze słoików
  48. Poobserwujemy przyrodę przez lupę
  49. Zrobimy owocowy shake
  50. Kupimy i pokręcimy hula-hop
Listę gotową do wydruku możecie pobrać o tutaj.
Bawcie się dobrze i dajcie znać, czy wykonaliście któreś zadania z listy :)
Może macie swoje własne plany, którymi chcecie się podzielić?

09:51:00

Nowe życie starej szafy

Myśląc nad zmianami w pokoju Oliwiera przeszukałam milion stron i obejrzałam 2 miliony ogłoszeń z meblami. Koniecznie chciałam wymienić jego szafę na ubrania, którą dostał kiedyś w spadku od Ślubnego. To był jego pierwszy mebel kupiony w Szwajcarii :) Szafa swoje przeszła; przenoszona z pokoju do pokoju, zmieniała także miejsce zamieszkania. Lata świetności miała za sobą, a jeszcze Oli ją dobił pisakami i czymś bliżej nieokreślonym czego za Chiny Ludowe nie udało się wyczyścić. Szafa miała wyrok ale nie znalazłam niczego odpowiedniego, co by mi pasowało wyglądem, wymiarem i ceną. Wtedy właśnie wpadłam na pomysł by szafę przemalować.

Potrzebne materiały:
- stara szafa :)
- mały wałek (u mnie z gąbki) oraz płaski pędzel
- taśma malarska, najlepiej wąska
- nożyczki i kawałek papieru
- czarna i żółta farba akrylowa
- lakier do drewna
- drobnoziarnisty papier ścierny
- śrubokręt

Co robimy:
1. Odkręcamy wszystkie uchwyty, klamki, wyciągamy szuflady.
2. Całą powierzchnię delikatnie szlifujemy papierem ściernym i oczyszczamy wilgotną ściereczką.
3. Naklejamy taśmę malarską w wybrany wzór. Pamiętaj także o okienkach!
4. Malujemy dokładnie, najlepiej dwukrotnie na czarny kolor.
5. Odklejamy taśmę i malujemy okienka na żółty kolor.
6. Na kartce rysujemy lub drukujemy znak Batmana, wycinamy go i mocujemy na szafie by ułatwić sobie malowanie. Wypełniamy wzór.
7. Gdy wszystko dobrze wyschnie, malujemy dwukrotnie lakierem do drewna. Pamiętaj by każdą kolejną warstwę nakładać gdy poprzednia dobrze wyschnie.
8. Przykręć ponownie uchwyty, umieść szuflady na miejscu i podziwiaj swoje dzieło :)


Uwaga: Na malowanie szafy przeznacz sobie dwa dni; 1. na malowanie farbą i 2. na pokrycie lakierem. Maluj najlepiej przy otwartym na oścież oknie, by nie nawdychać się za bardzo farby i lakieru.
 
Tym sposobem:
- dziecko otrzymało "nową" szafę
- mama miała okazję rozwijać się kreatywnie
- tata nie musiał rozkręcać, skręcać, wnosić i wozić mebli :)

16:25:00

Joie Mytrax, najlepszy wózek na świecie!

Gdy tylko Gabrysowi zaczęło robić się ciasno w gondoli, zaczęłam rozglądać się za odpowiednią spacerówką. Wymagania mieliśmy spore bo jednak Gabi jest maluszkiem jeszcze, nie siedzi sam ale też nie mieści się w dotychczasowym wózku. Nowy zatem, musiał mieć opcję rozkładania do pozycji leżącej, być solidny i lekki zarazem, przystosowany do jazdy po różnym podłożu. Znalazłam go i przetestowałam bardzo dokładnie...
Joie Mytrax to nowość na rynku; wózek, który zbliża się do ideału. Elegancki, bez zbędnych ozdobników, niezwykle funkcjonalny i bardzo wygodny w obsłudze. Miałam okazję pojeździć nim po plaży, nieutwardzonej drodze, w lesie i na łące - wszędzie sobie świetnie radził!

Komfort i bezpieczeństwo
Te dwie kwestie są dla mnie najważniejsze, jeśli chodzi o dobór wózka. Gabryś korzysta głównie z pozycji leżącej, choć podnosimy czasem delikatnie oparcie - w obu pozycjach jest zadowolony. Wózek łączy w sobie kilka bardzo istotnych cech, które się uzupełniając sprawiają, że to prawdziwy Mercedes wśród tego typu produktów:
  • KOŁA
    • wszystkie koła są pompowane i posiadają bieżnik
    • koła przednie z blokadą skrętności
    • duże koła tylne z wentylkami i możliwością dopompowania powietrza
    • świetnie amortyzują wszelkie nierówności terenu
    • przednie koła ułatwiają płynne manewrowanie wózkiem. Nie miałam kłopotu by płynnie podjechać na niski chodnik, ominąć jakiś większy kamień czy uniknąć nagłego zderzenia z szalonym Oliwierem-rowerzystą.
    • łatwy w użyciu hamulec na tylne koła. Bardzo delikatny w obsłudze, nie trzeba używać żadnej siły by go opuścić i podnieść - jednocześnie solidnie trzyma wózek nawet na pochyłym terenie.  

  • PASY
    • 5-punktowe pasy bezpieczeństwa
    • 3-stopniowa regulacja wysokości położenia pasów
    • pasy długie i regulowane, spokojnie zapniemy nimi nawet duże dziecko i nawet w zimowym kombinezonie
    • miękkie osłonki na pasy naramienne i pas krokowy
  • OPARCIE i SIEDZISKO
    • 4-stopniowa regulacja kąta położenia oparcia - aż do leżącej. To idealna opcja dla kogoś takiego jak my: Gabi jest już za duży na gondolę ale za mały na standardową spacerówkę - musi mieć możliwość leżenia na płasko, no i ma :)
    • oparcie reguluje się łatwo dostępną dźwignią umieszczoną z tyłu. Nawet gdy Gabryś zaśnie w pozycji pół siedzącej, beż problemu opuszczam go niżej by mógł spokojnie spać na płasko - nie budzi się, nie ma szarpnięcia przy zmianie pozycji oparcia. 
    • pikowane siedzisko jest miękkie i wygodne dla maluszka
    • oparcie posiada coś w rodzaju zakładki czy bocznych "poduszek", które stanowią dodatkową amortyzację gdy dziecku zsunie się główka czy wtedy gdy po prostu się wierci. 


  • PODNÓŻEK i PAŁĄK
    • dwustopniowa regulacja podnóżka. Można go rozłożyć na płasko i zwiększyć tym samym powierzchnię spania dla malucha lub zgiąć pod kątem by zwisające nóżki miały podparcie.
    • ochronna warstwa na przedniej części podnóżka zapobiegająca zabrudzeniom
    • solidny tapicerowany pałąk z możliwością demontażu - póki Gabi większość czasu spędza w wózku na leżąco pałąk nie jest nam potrzebny, nie montowałam go więc by ułatwić sobie umieszczanie malucha w siedzisku.
    • pokrowiec pałąka można zdjąć i wyprać, co jest bardzo istotne gdy dziecię opanuje już umiejętność samodzielnego jedzenia (wiąże się z tym przecież stan wiecznie lepkich, uroczych, małych rączek).
Istotne dla rodziców
Jest kilka kwestii, które bardzo interesują rodziców i które koniecznie trzeba sprawdzić przed zakupem wózka. Warto nawet podjechać do przedstawiciela i przyjrzeć się bliżej modelom, które nas interesują. Może się okazać, że cudowny wózek upatrzony w internecie jest totalnie nieprzystosowany do osób niskich/wysokich albo po prostu nie spełnia naszych oczekiwań. Wiecie jak to jest: coś na zdjęciu może wyglądać zupełnie inaczej niż w rzeczywistości.
  • RĄCZKA
    • wyprofilowana i elegancka
    • pokryta obszyciem z eko-skóry
    • przyjemna w dotyku i łatwa w utrzymaniu czystości
    • 5-stopniowa teleskopowa regulacja
    • zmiana pozycji rączki jednym ruchem
  • KOSZ
    • umieszczony pod wózkiem
    • wykonany z solidnego materiału
    • posiada dodatkową przegródkę z siatki, w której można umieścić pompkę - ja póki co wożę tam inne dzieciowe gadżety
    • ogromny i bardzo pojemny!
    • łatwo dostępny - nawet gdy oparcie rozłożone jest do pozycji na płasko
  • DODATKI
    • do zestawu dołączono uchwyt na kubek
    • w zestawie również obszerna, szyta na miarę folia przeciwdeszczowa. Jest nieco uciążliwa jeśli chodzi o jej przechowywanie ale za to idealnie pasuje na wózek nawet wtedy gdy jest maksymalnie rozłożony.
Za co go pokochałam
Pamiętam spacerówkę Oliwiera; wózek wielki, ciężki, toporny, zajmował pół bagażnika, ważył chyba tyle co koń, a Oli i tak się w nim gnieździł jak sardynka. Joie Mytrax to zupełne przeciwieństwo tamtych czasów, to wózek, który został stworzony specjalnie dla mnie (chyba)!
  • Miejsce, dużo miejsca!  - wózek posiada bardzo wysokie oparcie, dzięki czemu spokojnie może służyć nam do samego końca wózkowania. Obszerna buda z dodatkowym daszkiem i "zakładką" chroni dziecko przed słońcem nawet gdy wózek rozłożony jest do pozycji leżącej. Daszek można rozwinąć jednym ruchem, a jeśli okaże się niepotrzebny tak samo szybko się go składa. Bardzo spodobała mi się opcja z powiększeniem budki; za pomocą zamka ukryto dodatkowe 15cm materiału z wbudowanymi po bokach ściankami z siateczki, która ułatwia przepływ powietrza w wózku. Gdy mocno świeci słońce rozwijam tą dodatkową powierzchnię i zyskuję tym samym ochronę przed słońcem - bez nakrywania wózka pieluchami czy montowania parasolki. W tylnej części budki zamontowano także okienko z siatki przykryte materiałem na rzep - ułatwia ono obserwację snu malucha czy służy do dodatkowej wentylacji.
  • Składanie/rozkładanie jedną ręką, jednym ruchem - każda osoba, która widziała ten mechanizm w akcji była totalnie zaskoczona! Wcale się nie dziwię; gdy pierwszy raz rozłożyliśmy wózek bardzo spodobało mi się, że idzie to tak szybko i sprawnie, ale gdy odkryłam jak się go składa - to już przekroczyło moje wszelkie wyobrażenia o ułatwianiu rodzicom życia. Mytrax składa się za pomocą jednego ruchu - wystarczy pociągnąć za uchwyt schowany w siedzisku. Po złożeniu wózek sam stoi opierając się na 4 kołach, automatycznie zatrzaskuje się blokada, która trzyma całość. By wózek rozłożyć luzujemy blokadę i jednym ruchem (trzymając za rączkę) "rozwijamy". To ciężko ubrać w słowa - mechanizm jest rewelacyjny więc zachęcam do prześledzenia filmiku. Dzięki takiemu rozwiązaniu wózek świetnie nadaje się na wakacje; bez kłopotu zapakuje się go do samolotu, bagażnika (nawet małego auta) czy umieści w wąskim hotelowym korytarzu.
  • Na każdy teren - tak, jest to wózek, który pojedzie z Wami na koniec świata. Plaża, las, błoto, kamloty, ulica, chodnik, łąka - jemu nic nie straszne. Dzięki pompowanym kołom świetnie sobie radzi w terenie, nie trzaska, dziecko nie wylatuje od drgań, nie zakopiesz się w piachu.

Cechy neutralne:
  • rączka po rozłożeniu lekko klekocze przy zakrętach, mi to specjalnie nie przeszkadza i Gabrysiowi też nie ale dla niektórych może być irytujące
  • nie ma możliwości ustawienia siedziska w stronę rodzica - cóż, marzył mi się taki wózek face2face ale nie można mieć wszystkiego. Joie Mytrax miał wiele innych kluczowych cech, które zaważyły na wyborze właśnie tego modelu. 
Dodatkowe info:
  • bardzo łatwo można zdemontować koła - to przydatna opcja gdy chcemy wózek wyczyścić czy schować do małego bagażnika
  • można całkowicie zdemontować siedzisko spacerowe i umieścić na stelażu gondolę (gondola Ramble w komplecie z adapterem) lub fotelik samochodowy (Joie Gemm, Joie I-Gemm lub Maxi Cosi)
Dane techniczne od producenta:
  • wózek przeznaczony dla dzieci od urodzenia do 15kg ( czyli wiek około 3-4lat)
  • zgodny z normą bezpieczeństwa EN 1888:2012 (w której określono wymagania bezpieczeństwa i metody badań dotyczące wózków dziecięcych przeznaczonych do przewozu jednego lub większej ilości dzieci, każde o masie ciała do 15kg)
  • wymiary wózka rozłożonego: ok. 90 x 59,5 x 101 cm
  • wymiary wózka po złożeniu: ok. 81,5 x 59,5 x 33,5 cm
  • waga około 11,9kg 
  • średnica kół: tylne 25 cm , przednie 18 cm
  • wysokość rączki od podłoża: 98 - 108 cm
  • wysokość siedziska od podłoża: ok. 42 cm
  • całkowita długość siedziska wraz z podnóżkiem: 93 cm
  • szerokość siedziska: 32 cm (mierzone na wysokości pasa krokowego)
  • głębokość siedziska: 26 cm (z podnóżkiem 45cm)
  • wysokość oparcia: 48 cm
Wyraziłam swoją miłość, znalazłam cechy neutralne, a negatywy - cóż, ja ich nie widzę. Jak do każdego sprzętu, pewnie można się doczepić do jakiś szczegółów - w końcu nie da się dogodzić wszystkim. Z pewnością jednak osoby, które będą miały możliwość przetestować, kupić i sprawdzić na własnej (i dziecka) skórze ten model, nie zawiodą się. Wózek jest genialny, elegancki, wykonany z tkanin i materiałów najwyższej jakości - do tego bardzo funkcjonalny i wygodny. Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań to zdecydowany plus i moim osobistym zdaniem firmie Joie niewiele brakuje by osiągnąć ideał. Wózek można kupić u autoryzowanego dystrybutora 4kids.com.pl

Znacie markę Joie?
Może macie doświadczenia z innymi produktami?
My używamy jeszcze świetnej hybrydy Joie Serina oraz fotelika Every Stage - tacy my Joie-lubni :)

07:00:00

Metamorfoza pokoju Oliwiera

Wiosenne zmiany w pokoju Oliwiera nieco się przeciągnęły i mimo, że wszystko było gotowe jakiś miesiąc temu, to nie miałam absolutnie czasu na przygotowanie relacji. Wypoczęta po urlopie (tia, jasne!) wracam do Was z efektami prac nad tą szaloną przestrzenią. Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i pomoc na fanpage, dzięki temu mogłam przemyśleć dokładnie w którym pójść kierunku. Ostateczny wybór zostawiałam zawsze Oliwierowi i z czystym sumieniem przyznaję, że zaskoczył mnie kilka razy.

19:26:00

Mleko NAN Optipro Plus 2, czy warto?

Pokarm matki jest najwłaściwszym pożywieniem dla małego człowieka, jeśli jednak nie możemy lub nie chcemy kontynuować karmienia, musimy rozejrzeć się za odpowiednim produktem zastępczym. Wybór odpowiedniego mleka modyfikowanego dla dziecka jest niezwykle ważny i z pewnością spędza sen z powiek wielu mamom. Miałam okazję wziąć pod lupę NAN Optipro Plus 2 i chciałabym się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami. 
Mleko NAN Optipro Plus 2 to tzw. mleko następne przeznaczone dla niemowląt od 6 miesiąca życia. Zawiera wysokiej jakości białko, aktywne kultury bakterii i immunoskładniki, których zadaniem jest wspomagać układ odpornościowy dziecka. Zawarte w produkcie wapń i witamina D3 wzmacniają kości i dbają o prawidłowy rozwój malucha. W materiałach producenta znajdziemy także tajemnicze FOS/GOS - jest to szczególny rodzaj błonnika pokarmowego.

FOS to związki zbudowane z kilku cząsteczek cukru prostego, fruktozy, przyłączonego do cząsteczki sacharozy. Naturalnym źródłem fruktoligosacharydów są warzywa, takie jak: szparagi, buraki cukrowe, cebula, czosnek, por oraz pszenica, miód, banany.
GOS to związki składające się z kilku cząsteczek galaktozy, połączonych z cząsteczką laktozy. Najlepszym źródłem galaktooligosacharydów jest mleko mamy!
Skład mleka NAN Optipro Plus 2: odtłuszczone mleko, koncentrat białka serwatkowego z mleka, oleje roślinne (oleina palmowa, niskoerukowy olej rzepakowy, olej kokosowy, olej słonecznikowy), maltodekstryna, permeat serwatkowy (z mleka), laktoza (z mleka), oligosacharydy (galaktooligosacharydy, fruktooligosacharydy) 4,75%, cytrynian wapnia, cytrynian potasu, fosforan wapnia, emulgator (lecytyna sojowa), chlorek magnezu, cytrynian sodu, witaminy (C, E, kwas pantotenowy, niacyna, B1, A, B6, B2, D3, K1, kwas foliowy, biotyna, B12), chlorek sodu, siarczan żelazawy, siarczan cynku, kultury bakterii Lactobacillus reuteri (DSM 17938*), siarczan miedzi, selenian sodu, jodek potasu
Nowoczesny design, sprawdzony skład
Marka Nestlé nadała swojemu produktowi nowoczesną szatę graficzną; elegancka puszka w stonowanych kolorach przyciąga wzrok. Sprawdzona pozostała zawartość: na podstawie 150 lat badań mleko NAN stało się produktem najwyższej jakości - dzisiaj jednak marka zwraca szczególną uwagę na rolę białka w diecie małego dziecka. Opracowano nawet cały pakiet materiałów informacyjnych, które dostępne są na Zdrowy Start w Przyszłość

Reakcja dziecka
Dziecko karmione mm od 4 miesiąca więc nie kłóciło się z butelką. Pierwsze 2-3 dni widoczne były pewne wątpliwości ze strony małego smakosza; wypychanie smoczka, ponowne zasysanie, zabawa butelką - w końcu jednak mleko zostało zaakceptowane i stało się także świetną bazą dla kaszek i deserków. Nie pojawiły się żadne dolegliwości związane z pracą brzuszka, może jedynie częstsze oddawanie gazów - choć to zaliczamy do zdecydowanych plusów.
Co najważniejsze o NAN Optipro Plus 2?
  • przeznaczone dla niemowląt po 6. miesiącu życia
  • zawiera wysokiej jakości białko OPTIPRO®, opatentowane i wzorowane na białku mleka matki, lekkostrawne i łatwo przyswajalne przez mały brzuszek
  • zawiera wapń i witamina D3 dla mocnych kości oraz  żelazo ważne dla tworzenia komórek krwi
  • witaminy A i C dbają o prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego dziecka
  • łatwo rozpuszczalny, sypki proszek
  • nowoczesne, eleganckie opakowanie o pojemności 800g
  • mleko wyróżnione w plebiscycie "Złoty Brzuszek" 
  • atrakcyjna cena, od 40zł (według portalu ceneo.pl)
  • dokładna instrukcja obrazkowo - tekstowa na opakowaniu pozwoli przygotować mleko nawet laikom
  • szczelnie zamykana puszka zapobiega dostaniu się do wnętrza śmieciom, robalom, wilgoci, itd
Drogie Mamy, znacie markę NAN? Jakim mlekiem karmicie swoje maluchy?
Pamiętajcie, że o dobór produktu najlepiej zapytać specjalistę!
 
Artykuł powstał we współpracy z portalem Babyonline.pl oraz z użyciem materiałów informacyjnych ze strony zdrowystartwprzyszlosc.pl

23:31:00

Aktywne wakacje z dziećmi

Wielu rodzicom sen z powiek spędza sposób zaplanowania wakacji z dziećmi, tak,aby były aktywne i zdrowe, ale też, aby pomogły naładować baterie na cały kolejny rok. Do tego często dochodzi cena i bezpieczeństwo, które dla maluchów zwłaszcza mają niebagatelne znaczenie.
Co roku człowiek zastanawia się, gdzie na urlop. Powinno być tanio, bezpiecznie i ciekawie, pod uwagę większość z nas bierze również warunki, bo z dziećmi trudno spędzać czas w hotelu, w którym nie uświadczysz ciepłej wody, goście hałasują po nocach i boisz się zostawiać swoje rzeczy, gdy wychodzisz na plażę.

W kraju czy za granicą?

Wczasy z dzieckiem, ich zaplanowanie i organizacja to wyzwanie logistyczne dla rodziców. Przede wszystkim dlatego, że większość udogodnień, jakimi dysponujesz zwłaszcza przy małych dzieciach, zostaje w domu, a ty masz tylko możliwość zabrać te najpotrzebniejsze i łatwe w miarę do spakowania. Okazuje się, że nawet z małym dzieckiem możesz wyjechać dokąd tylko zechcesz, w góry, nad morze czy za granicę, a kwestie pozostałe są kwestiami dobrej organizacji, odwagi i dojrzałości rodziców. Dla tych, którzy zdecydowanie wolą wakacje w kraju, zwłaszcza ze względu na dzieci, powstają niezliczone ośrodki, hotele w górach i nad morzem, ale też na pojezierzach.

“Mordercza” opieka nad niesfornymi dziećmi

Co istotne, ciekawe wakacje z dziećmi nie muszą tchnąć nudą i zamordowaniem rodziców w akcji “opieka i zapewnienie rozrywki dzieciom”. Dzieci doskonale “rozrywają” się same na plaży, a rodzicom pozostaje zapewnienie właściwej opieki ruchliwym pociechom. Trzeba też pamiętać, że dzieci łatwiej niż my nawiązują znajomości i przyjaźnie, więc po kilku dniach na plaży mają już swoje towarzystwo do zabawy. Rodzice są im … hm.. zbędni. To w nas, rodzica, drzemie chęć organizowania dzieciom czasu tak, by nie narzekały na nudę, to my mamy poczucie winy, że nasze dzieci chyba się nudzą i trzeba im zapewnić rozrywkę. A przecież dziecko, jak się nudzi to przyjdzie i powie, że się nudzi i chce z taką zbudować zamek albo pograć z mamą w piłkę.

Aktywne wakacje

Do tego dochodzi kwestia aktywności wakacyjnej. Większość rodziców, na co dzień zasiedlających biura, marzy o aktywnych wakacjach. Rowerach, kajakach. Leżenie na plaży czy przy basenie odpada. Dla dzieci przeżycie takiego wyjazdu będzie również ciekawe, zwłaszcza, jeśli połączy się tu edukację z doświadczeniem i wspólne przeżycia niejednej przygody. Wakacje z dziećmi to szansa na zbliżenie się z dziećmi, poznanie ich zmieniających się upodobań i poznawanie nowych miejsc czy nabywanie nowych umiejętności. Nad morzem okazją do takich zbliżeń może być nauka pływanie czy żeglowania.
Wypoczynek nie musi być bierny. Na plaży warto posiedzieć trochę dla opalenizny i wypoczynku, jednak bardziej satysfakcjonujące wspólne wypady w ciekawe miejsca, gdzie można zobaczyć coś niepowtarzalnego, ciekawego historycznie. Takie wypady mogą być inspirujące, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
Dla wielu urlop z dzieckiem wiąże się z przerażeniem i nastawieniem na zmęczenie dziećmi, na wiecznym skupieniu uwagi na dziecku, na nadzorowaniu jego poczynań. Tak nie jest. Powinnaś zmienić swoje nastawienie na wspólny wypoczynek. Oczywiście, odpowiedzialność za dziecko nakazuje ci zapewnienie mu bezpieczeństwa, ale w tym wszystkim powinniście znaleźć też czas na wypoczynek dla siebie. Osiągniesz to poprzez właściwe zaplanowanie czasu z twoimi dziećmi, gdzie dla każdego coś miłego powinno się znaleźć. Wy chcecie rowerową wycieczkę wzdłuż wybrzeża? Jasne, ale potem dajcie dzieciom dzień na plaży. Wspólne zaplanowanie wypadów wakacyjnych spowoduje, że dzieci będą miały poczucie udziału w rodzinnych decyzjach, wspólnie budujecie wówczas łączące was więzi, a wasz autorytet, kiedy pytacie dzieci o zdanie, na pewno nie ucierpi, wręcz wzrośnie zaufanie do was, jako rodziców.

Wspólne planowanie

Najważniejsze, to odpowiednio wcześniej rozejrzeć się za odpowiednim hotelem lub ośrodkiem, który będzie stanowił bazę waszych wypadów. Poszukać miejsc, gdzie wszyscy będziecie czuli się dobrze. Takich, które zapewnią i wam, i waszym dzieciom to, czego potrzebujecie dla odpowiedniego wypoczynku. Warto wypytać dzieci, do czego chciałby mieć bezpośredni dostęp. Jedne do placu zabaw, inne do basenu, wszystkie na pewno do WiFi, co jednak można w czasie wakacji ograniczyć. Niech tablety i laptopy zostaną w domu, bo one raczej budowaniu rodzinnych więzi nie sprzyjają.
Autor artykułu:
Artykuł przygotował ośrodek wypoczynkowy Lazurowy Brzeg z letniskowymi domkami drewnianymi w Mielenku koło Mielna.

16:29:00

Dzień Dziecka z Fabryką Wafelków

Co roku mam problem z niespodzianką na Dzień Dziecka; zabawek jest u nas sporo więc ciężko wybrać coś, co zaciekawi Oliwiera. W zeszłym roku spędziliśmy fajny, rodzinny dzień, dwa lata temu był park rozrywki - w tym roku znalazłam coś, co z pewnością spodoba się moim chłopakom. Tak, tak chłopakom - mam tu na myśli zarówno Oliwiera, jak i Ślubnego :)
Mała dziewczynka w warsztacie
Pamiętam jak z tatą i dziadkiem spędzaliśmy czas pod szopą udającą warsztat, potem tatko przeniósł się na swoje biurko z gadżetami, na którym były prawdziwe skarby. Od śrubeczki, przez stare zegarki, kable , po młotki i lutownice - asystowałam przy wielu czynnościach związanych z majsterkowaniem. Do dziś lubię techniczne zadania; przybijam gwoździe, wieszam półki, maluję, cuduję i inne takie. Chciałabym by moi synowie także rozwinęli swoje umiejętności w tym kierunku, może nawet bardziej - w końcu chłopcom jakoś łatwiej to przychodzi, zwłaszcza w relacji ojciec - syn.

Czas ojca z synem
W dzisiejszych czasach rodzice, zwłaszcza tatusiowie, mają coraz mniej czasu dla własnych dzieci. Po powrocie z pracy padają zmęczeni i marzą jedynie o odpoczynku, nie chce im się wysilać przy figurkach, samochodzikach czy puzzlach. Można jednak znaleźć zabawki, które całkiem poważnie zainteresują obie strony i sprawią, że tato poczuje się jak prawdziwy bohater wyjaśniając synowi co do czego służy. Gdy już wspólne budowle z klocków się znudziły, pomyślałam od razu o prezencie na Dzień Dziecka, który sprawi, że relacja ojca z synem odżyje na nowo... Widząc błysk w oku męża wiedziałam od razu, że to był dobry wybór.
Chodźmy coś zmontować
Drewniany warsztat Janod to prawdziwe cudeńko wśród produktów tego typu. Realistycznie wyglądające i starannie wykonane elementy zachęcają do zabawy, a 24 dodatki wspomagają zabawę i rozwijają wiele umiejętności małego dziecka. Dzięki znacznym rozmiarom nawet mój wielgaśny syn może bawić się przy blacie roboczym i to razem ze swoim tatusiem. Obaj panowie bez większego przeszkadzania sobie nawzajem, skręcają śrubki i inne elementy. Gdy Gabryś dorośnie do tej zabawki, z pewnością będą się świetnie razem bawić.

Tylko zabawka?
Warsztat Janod to nie jest zwykła zabawka! Stolik wyposażony jest w imadło, magnetyczną ściankę z torem do przesuwania elementów oraz półką do przechowywania dodatkowych gadżetów, wśród których znajdują się śrubki, nakrętki, zębatki, śrubokręt, młotek i klucz francuski. Zabawka ta wspomaga rozwój na wielu płaszczyznach:
  • dzięki licznym, dość małym elementom wspiera zdolności manualne i ćwiczy motorykę małą
  • uczy cierpliwości i koncentracji np. przy montowaniu nakrętek na śruby
  • rozwija wyobraźnię, pozwala na snucie przypuszczeń
  • rozwija umiejętności społeczne i współpracy między ludźmi
  • rozwija poczucie estetyki
  • uczy rozwiązywania problemów.
Z Tobą, Tato...
Asysta przy składaniu mebli, pomoc przy pracach naprawczych, wieszaniu obrazków, sortowaniu śrubeczek i nakrętek - to tylko kilka z wielu technicznych czynności, w które ojciec może zaangażować syna. Dziecko poczuje się ważne, pomocne, docenione, a tato zyska oddanego pomocnika. Taki też jest warsztat, z tą różnicą, że to Ślubny stał się pomagierem swojego syna. "Poproszę śrubę i śrubokręt", a po chwili "chodź, złożymy coś dla mamy"  - są zaproszeniem do zabawy. Już samo rozpakowywanie i składanie warsztatu jest świetną zabawą, którą ułatwia bardzo czytelna instrukcja obrazkowa. Produkt zapakowany jest w eleganckie, kartonowe pudełko - idealne na prezent na każdą okazję.
Dla małego mężczyzny
Fajnie mieć w domu faceta, który umie gotować, czasem coś ładnego narysuje, podleje roślinki czy doradzi w wyborze sukienki ale prawdziwy bohater swojego domu musi umieć posługiwać się młotkiem - nie powiecie, że nie! Czerwono - żółty stolik z Fabryki Wafelków od razu zaciekawił Oliwiera, gotów był rozszarpać pudełko by się do niego dobrać. Wcale się nie dziwię; sama byłam zaskoczona jakością i starannością wykonania, pięknymi i intensywnymi kolorami poszczególnych elementów. Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że to bezpieczna zabawka, idealna dla małych chłopców (ale dziewczynek także! Moja siostrzenica z pełną pasją bawiła się wraz z Oliwierem).
Dzień Dziecka z Fabryką Wafelków
Fabryka Wafelków to prawdziwy raj dla dzieci! Ogrom zabawek, gadżetów i akcesoriów przekroczyła moje oczekiwania i... oczywiście po przewertowaniu kilkunastu stron nie wiedziałam co kupić - właśnie wtedy wpadłam na pomysł wspólnych zabaw ojca z synem i pomyślałam o naszym błagającym o litość warsztacie. Nie chcecie go oglądać; on serio nie nadawał się już do niczego! Zamówienie złożone w czwartek po południu dotarło już w piątek rano - taki ekspres to ja rozumiem - dzięki temu macie pewność, że prezenty dojdą nawet zakupione na ostatnią chwilę. Sklep pochwalić muszę także za wiele możliwości zapłaty, w tym zapłatę przy odbiorze - pobraniowa przesyłka kurierska to opcja, której brakuje w wielu sklepach.

Jak sytuacja wygląda u Was? Tatusiowie mają czas na pasjonującą zabawę ze swoimi dziećmi?
Może też macie w domu warsztat i zabawy młotkiem są na porządku dziennym?
Jeśli macie inne pomysły na prezenty na Dzień Dziecka, z chęcią się z nimi zapoznam!

23:34:00

3 rozwijające prezenty dla dziecka

Dzień Dziecka za pasem i pojawia się odwieczny kłopot: co kupić?! Niestety znaleźć dobry prezent jest strasznie trudno! Zwracamy uwagę na to, by było w miarę tanio, dobrze i jeszcze najlepiej by było to coś edukacyjnego. Półki sklepowe uginają się pod ciężarem zabawek, książeczek, gier i innych gadżetów - mam dla Was 3 sprawdzony propozycje.

Rozwija logiczne myślenie
Kapitan Nauka to stały gość u nas w domu, a właściwie w pokoju Oliwiera. Bawimy się z nim od kiedy Oliś skończył 2 lata i nadal jesteśmy wierni pasjonującym zagadkom, łamigłówkom i innym produktom. Poręczny format, ciekawe zadania, świetna szata graficzna sprawią, że dziecko z prawdziwą przyjemnością będzie zaglądać i rozwiązywać poszczególne zadania. Każdy z takich zestawów zawiera ponad 100 zagadek różnego typu; dziecko musi wybrać brakujący element, wskazać różnice, przejść labirynt, znaleźć parę czy policzyć wybrany element.
Poręczna forma sprawia, że zagadki i łamigłówki idealnie pasują do małych rączek, są też świetną zabawką do zabrania w podróż czy na piknik (albo nawet do poczekalni u lekarza). Karty połączone są sprężynką, co ułatwia ich przeglądanie i przechodzenie do kolejnego zadania. Barwne ilustracje zachęcają dziecko, a różnorodność zadań sprawia, że nie nudzą się po pierwszym rozwiązaniu.
W naszych zbiorach znajdują się także "magiczne pudełeczka" jak je nazywa Oliwier - moje ulubione to te do nauki pisania literek i cyferek (pisałam o nich szerzej we wpisie o nauce pisania). Z kolei sam użytkownik bardziej lubi serię 100 zabaw. Kapitan Nauka daje nam do wyboru motyw przewodni pudełka - tym samym możemy bawić się z: lisem Fisem. robotem Eliotem, królikiem Kazikiem, detektywem Motywem i koparką Barbarką.
Każde pudełko 100 zabaw składa się ze sztywnych kart z zadaniami, flamastra i książeczki. Dziecko  ma do dyspozycji łącznie 100 zabaw z zadaniami do rozwiązania. To jedna z najlepszych rozwijających umysł zabawek, jakie ma Oliwier; ćwiczą logiczne myślenie, utrwalają umiejętność liczenie, rozwijają spostrzegawczość, wyobraźnię i kreatywność. Śliskie karty sprawiają, że dziecko może używać ich wielokrotnie, jedynie książeczka z dodatkowymi zadaniami jest jednorazowa. Całość zapakowana jest w bardzo trwałe, kolorowe pudełko, które niewątpliwie ułatwia przechowywanie kart. Każdy taki zestaw można kupić za niespełna 35 zł - moim zdaniem to świetna cena za zabawkę i materiał do nauki w jednym (i to wielokrotnego użytku!).
Rozwija kreatywność
Każde dziecko lubi farby, kredki czy pisaki, nie trzeba nikogo namawiać do malowania czy rysowania. Świetny zestaw kreatywny można skompletować za niewielkie pieniądze, a z pewnością sprawi on wielką radość dziecku. W dziecięcych pokoikach półki i skrzynki kipią zabawkami, lalkami, autami czy milionem innych rzeczy. Może jednak warto zainwestować w coś pozornie błahego? No przyznaj się Mamo, kiedy ostatnio rysowałaś albo malowałaś ze swoim dzieckiem - ma ono zapas materiałów do artystycznych zapędów? Ja pierwsza się przyznam bez bicia: często łapię się na tym, że pojemniczki od farbek świecą pustką, kredki połamane czy pogubione, a Oliwier zawiedziony. Zrobiliśmy więc zapas rewelacyjnych produktów od St. Majewski i mam nadzieję, że posłużą nam przez pewien czas do tworzenia cudów.
Najlepsze na świecie kredki Bambino to totalny strzał w dziesiątkę; solidne, trwałe, o bajecznych kolorach i dość miękkie by nawet małe dziecko dało sobie z nimi radę. Jest to bardzo istotne, serio! Przerobiliśmy kilka rodzajów kredek i pechowo trafiliśmy na totalne buble: albo kredki był twarde, jakieś tępe i nie szło nimi kolorować albo miały beznadziejną barwę. Bambino dostaliśmy kiedyś w prezencie i nie kupujemy już żadnych innych! Seria obejmuje jednak wiele innych produktów; w tym farby, plastelinę czy pastele. Oliwier od razu gdy rozpakował paczkę chwycił wszystko pod pachę (bynajmniej próbował) i popędził do swojego biurka :) Nie wiedział za co się zabrać z radości - tak, moje dziecko potrafi cieszyć się z tak błahego, oczywistego prezentu jak kredki, nowe pędzelki i kolorowe wycinanki - a i ja się cieszę, że nie oczekuje od nas jedynie prezentów "na wypasie".
Tuż po urlopie mamy w planie przygotować dla Was kilka kreatywnych prac z wykorzystaniem farb, plasteliny czy kredek. Mam nadzieję, że będziecie z nami - koniecznie zaopatrzcie się w serię Bambino; to gwarancja najwyższej jakości materiałów do pracy w bajecznych kolorach.

Rozwija empatię
Książeczki z zadaniami Wydawnictwa Media Service Zawada nie służą jedynie do zabawy; każda z serii niesie za sobą walory edukacyjne, zwraca uwagę na rolę przyjaźni, pomocy innym, bycie dobrym. Oliwier pierwszy raz miał styczność z wesołymi wiewiórkami z bajki "Alvin i wiewiórki" - nie znał jej wcześniej więc książeczka byłą świetną okazją do poznania czegoś nowego. Bohaterowie jak każde dziecko, chodzą do szkoły, miewają lepsze i gorsze dni, czasem coś nabroją ale zawsze potrafią wyjść z opresji - przyjaźń między nimi zawsze pomaga im rozwiązać kłopoty. Każda książeczka z motywem przewodnim zawiera łamigłówki, gry, labirynty i to, co dzieci lubią najbardziej: naklejki!
Książeczki spodobały nam się głównie z powodu naklejek: one nie są tam dodatkiem, którym można obkleić szafki i ściany w domu - naklejki są integralną częścią, służą do rozwiązywania zadań. Brakujące puzzle, sortowanie elementów czy tworzenie scenek - każda naklejka ma swoje miejsce w rozwiązaniu zadania. Bardzo mi się to podoba! (nie będę ich musiała drapać znowu z mebli wrrrr).
Wydawca zwraca głównie uwagę na pomoc innym, w tym przyrodzie. Segregacja śmieci, oznakowanie pojemników czy kolejność wykonywania czynności gdy komuś chcemy pomóc to z pewnością bardzo istotne zagadnienia. Seria z motywem przewodnim Strażak Sam bardzo mi osobiście przypadła do gustu; znajdują się w niej ciekawe zadania, bardzo pouczające i edukujące w kierunki ochrony przyrody oraz pomocy innym. Lubię materiały, które z łatwo przyswajalny dla dziecka sposób przekazują takie trudne kwestie. Książeczki kosztują przysłowiowe grosze - widziałam je w promocji już od 5 zł za sztukę, normalnie około 8 zł - rewelacja jak dla mnie!
Co myślicie o takich prezentach na Dzień Dziecka?
Wolicie coś większego czy stawiacie na edukację i zabawę w jednym?
TOP