Najnowsze wpisy

00:30:00

Karty do zdjęć, do pobrania i wydruku

Minął już miesiąc od kiedy Gabriel znalazł się po drugiej stronie brzucha. Niewątpliwie był to ciężki miesiąc; nie tylko dlatego, że musieliśmy nauczyć się być ze sobą ale też przez wariackie Święta, pełną chatę ludzi, chorobę Oliwiera, moje zapalenie płuc i kilka innych rzeczy. Wśród tego całego zamieszania mały człowieczek sprawiał, że chciałam chłonąć Jego zapach, głaskać włoski bez końca i tulić, tulić, tulić. Cały czas się docieramy, Gabi jest zdecydowanie innym dzieckiem niż Oliwier i mamy za sobą już pierwsze małe kryzysy - mam jednak nadzieję, że z każdym kolejnym dniem będzie lepiej.
Między karmieniami, pampersiakami, obowiązkami domowymi, zabawą z Oliwierem, sprzątaniem i znikomym odpoczynkiem przygotowałam 26 kart do zdjęć, które możecie pobrać i wydrukować, a następnie użyć do zdjęć robionych Waszemu maluszkowi. Nie są super profesjonalne, nie są jakieś WOW ale w przygotowaniu mam już kolejny zestaw, więc rzućcie miłym słowem, cooo? :*

W zestawie znajduje się 12 kart na 12 miesięcy życia dziecka + dodatkowe 14 kart na różne momenty w życiu małego dziecka. Standardowy wymiar kart po wydruku to 10x15cm.
Pobrać cały zestaw możecie TUTAJ

16:17:00

Ty też jesteś super mamą

Nie wszyscy doceniają kobiety – matki – które poświęcił się dla rodziny. Spora część społeczeństwa uważa, że to nas zakichany obowiązek by jak wielofunkcyjny robot robić dosłownie wszystko w dodatku z uśmiechem na ustach. Wymaga się od nas byśmy dbały o dzieci, męża, dom, siebie same, byśmy były uśmiechnięte i wypoczęte ZAWSZE, a obiad codziennie wspaniały i inny. Czasem my same nie doceniamy własnych starań, dołujemy się, że coś nie wyszło, że w kuchni czeka sterta garów, a w mikrofalówce odgrzewa się obiad z wczoraj. Macierzyństwo to ciężka praca na pełen etat (nawet dwa etaty!); musisz być wspaniałą mamą, cudowną żoną i rewelacyjną panią domu. To właśnie mamy wiedzą jak ciężko czasem ogarnąć zwykły z pozoru dzień; ile obowiązków powstaje z niczego, ile stresu, bezsilności i cierpienia wywołuje zwykły katar, jak ciężko wykonać głupi telefon do lekarza gdy dziecko obok płacze, marudzi, nie chce spać, dopomina się o uwagę. Czy faktycznie muszę pokazywać wszystkim jaka jestem idealna? Czy nie mogę czasem sobie odpuścić i spędzić dnia w szlafroku, zostawić obowiązki na później, wszamać pizzę z mikrofalówki i oddać się błogiemu wypoczynkowi wówczas gdy i moje dziecko śpi? Przecież dla swoich synów i tak jestem najlepszą, najwspanialszą, najpiękniejszą mamą … mamą na medal.
Ty też, Droga Czytelniczko, jesteś najwspanialszą mamą dla swojego dziecka. Choć czasem Ci się wydaje, że nie ogarniasz tematu, że za dużo się obijasz, a za mało czasu poświęcasz na rzeczy ważne – to są rzeczy ważniejsze: teraz, w tej chwili, właśnie to co robisz ma sens. Jesteś na co dzień mamą, żoną, kucharką, sprzątaczką, majsterkowiczem, nauczycielką, pomocą doraźną, konstruktorem, animatorem i setką innych osób – i jesteś z pewnością najlepsza w tym co robisz!
Macierzyństwo, choć jest ciężkim, pełnym stresu kawałkiem chleba to uskrzydla i sprawia, że potrafimy wzbić się na wyżyny swoich swoich możliwości fizycznych i psychicznych. Każdy dzień jest niespodzianką, niekończącą się zagadką dla każdego rodzica. Bycie mamą to tysiące obowiązków, stresów ale też uśmiechów, gestów i spojrzeń. Ta niesamowita życiowa rola sprawi, że odkryjesz w sobie umiejętności i emocje, o których do tej pory nie miałaś pojęcia.

To zawód, którego nie da się umieścić w żadne ramy, którego obowiązków nie da się spisać, w którym nie można wziąć urlopu, chorobowego czy dnia wolnego. To zawód, który wymaga największego skupienia i dyspozycyjności 365 dni w roku bez jakiegokolwiek wynagrodzenia. A! Czekaj – wróć! Wynagrodzenie w tym zawodzie nie może się równać z żadnym innym: całusy, spojrzenia, gesty, bliskość i emocje z nią związane – to coś, czego nie da się opisać żadnymi słowami.
W ramach kampanii społecznej MAMA NA MEDAL marka Canpol Babies, przygotowała dla wszystkich mam zabawę, dzięki której możemy pochwalić się swoimi umiejętnościami, poradami, wypowiedzieć na temat macierzyństwa; trudów i radości z nim związanych. Tym wpisem chciałabym wesprzeć wspaniałą akcję Canpol i zaprosić Was na stronę Mam na medal. Poznacie tam inne fantastyczne mamy, weźmiecie udział w konkursach z cudownymi nagrodami, a nawet zobaczycie siebie w roli postaci z komiksu :) Canpol regularnie daje mamom możliwość przetestowania swoich produktów, sama z przyjemnością je polecam więc i Was zapraszam na stronę www.

21:35:00

Subiektywne must have w wyprawce maluszka

Przed narodzinami dziecka szykujemy skrupulatnie wyprawkę, gdy dzieciątko już pojawi się na świecie zawsze znajdą się rzeczy, o których nie pomyślałyśmy, a które się z pewnością przydadzą. Przy drugiej ciąży sprawa jest nieco ułatwiona; wiemy bowiem co warto kupić, a z czego zrezygnować. Przygotowałam dzisiaj krótką listę moich rzeczy niezbędnych, bez których ja nie potrafię się obejść.

Okryty luksusem
Uwielbiam kocyki, otulacze i inne tego typu cudowności! Oliwier miał kilka kocyków (i kilku nadal używamy) i pewnie miałby ich więcej gdyby Ślubny mnie delikatnie nie ograniczał. Tym razem postawiłam bardziej na jakość niż ilość i w Gabrysiowej wyprawce znalazło się kilka cudownych egzemplarzy, które aż chce się tulić!  Mięciutki kocyk dla Maluszka z kolekcji Little Forest z motywem niedźwiedzi od Turlu Tutu jest jednym z moich ulubionych. Posiada niewątpliwie same plusy, które przekonały mnie że warto go mieć: uszyty jest z 100% bawełny posiadającej wszystkie atesty bezpieczeństwa oraz niebiańsko miękkiego pluszu typu „Minky”, ma cudowny wzór z motywem niedźwiedzi i rewelacyjną cenę! Kocyk aktualnie pełni różnorodne funkcje: sprawdza się jako otulacz, kołderka czy okrycie do fotelika samochodowego. Gdy zrobi się cieplej pewnie także towarzyszyć nam będzie na spacerach.W prezencie do kocyka dostaliśmy elegancką muszkę, za którą raz jeszcze pięknie dziękuję!
Flaszka raz!
Oliwiera karmiłam krótko ze względu na problemy z sercem, szybkie męczenie się i małą ilość pokarmu. Teraz chciałam karmić jak najdłużej jednak natura sprawiła mi psikusa i obdarzyła dzieckiem o ogromnym apetycie. Finalnie muszę maluszka dokarmiać mm. Chcąc uniknąć rewelacji brzuszkowych zainwestowałam w ciekawe butelki, w których pokładam spore nadzieje.
Butelka dla niemowląt MAM Anti-Colic posiada opatentowane dno z funkcją odpowietrzania, dzięki któremu podczas karmienia maluszek znacznie rzadziej przerywa picie, i przez to połyka mniej powietrza. Taki równomierny przepływ płynu pomaga zredukować symptomy kolki - póki co mogę potwierdzić, że żadnych sensacji nie było, okazuje się nawet że z odbijaniem jest różnie. Mały połyka tak niewielką ilość powietrza, że po prostu nie ma czym beknąć po jedzeniu. Butelka występuje w zestawie ze smoczkiem z jedwabistego silikonu. Smoczuś ten jest miękki i płaski, bardzo delikatny w dotyku. Plusem dla mnie jest też osłonka chroniąca smoczek; raz, że uniemożliwia dostanie się na smoczek zanieczyszczeń, dwa: posiada miarkę dzięki której można odmierzyć nawet najmniejsze ilości płynu. Butelkę rozkłada się na części proste co umożliwia dokładne umycie każdego elementu.
Zatkać dziecko
Smoczki mają tyle samo zwolenników co przeciwników. Ja osobiście nie mam nic przeciw; Oliwier był smoczkowy i gadżet ten ułatwiał mu zasypianie - pozbyliśmy się go też stosunkowo szybko, więc straszenie mnie przez ciotki, że mały będzie miał krzywe zęby i ciumkał smoka póki nie pójdzie do przedszkola, było całkowicie bezcelowe. Smoczków zawsze miałam kilka i tym razem także znalazły się u nas 2 fajne "didi"
Smoczki dla niemowląt MAM Perfect są 60% cieńsze i 4 razy bardziej miękkie niż propozycje konkurencyjnych firm. Swoją budową eliminują kształt „kciuka”, który jest szkodliwy dla prawidłowego rozwoju zębów. Dzięki miękkiej szyjce, smoczki dostosowują się do szczęki bez szkodliwego odkształcenia. Smoczki sprzedawane są w specjalnym pudełku do przechowywania i sterylizacji, kilka egzemplarzy z kolekcji także świeci w ciemności co ułatwia nocne poszukiwanie "pocieszyciela". Smoczki MAM Baby mają ciekawy kształt; eksperci potwierdzają, że im cieńsza i bardziej miękka jest szyjka smoczka, tym mniejszy wywiera nacisk na szczękę i uzębienie dziecka, co zmniejsza ryzyko powstawania wad zgryzu.
Na ratunek
Każde dziecko inne - mawiają - i mają rację. Gdy Oliwier był malutki nie miał żadnych kłopotów ze skórą; dopiero później wystąpiły symptomy atopii, które ostatecznie okazały się fałszywym alarmem. Gabriel z kolei sypie się chłopak; nóżki i rączki ma tak suche, że przy przebieraniu gołym okiem widać "śnieżek" który spada na podłogę. Nie jestem zwolennikiem smarowideł, oliwek i tłustych balsamów dlatego wybrałam sprawdzone na własnej skórze kosmetyki Oillan - mam nadzieję, że pomogą nam uporać się z tym małym kłopotem. Muszę się Wam przyznać, że nie przepadam za wszelkimi olejkami do kąpieli; nie ważne jakby nie były zachwalane, mnie jakoś nie przekonują. Kupiłam dla Oliwiera, kupiłam też teraz ale wizja wiecznie śliskiej wanienki jakoś mnie odpycha; zobaczymy może się tym razem przełamię albo całkowicie zmienię podejście do pielęgnacji skóry maluszka. Najbardziej chwalę sobie krem do twarzy i ciała, który jak inne kosmetyki marki nie zawiera silikonów, syntetycznych konserwantów, alkoholu, glikolu propylenowego, PEG, barwników, pochodnych ropy naftowej (serio, takie świństwa można znaleźć w kosmetykach). Oillan posiada też sporą ofertę dla dorosłych i kobiet w ciąży. Sama miałam przyjemność skorzystać z dobrodziejstwa działania np. bioaktywnego balsamu kojąco-ochronnego, raczyłam nim moje i Oliwiera stopy ale doszłam do wniosku, że szkoda! Zachomikowałam więc tubkę jako ratunek dla przemarzniętej skóry podczas śniegowych zabaw. Już kilka dni później Oliwier ze skostniałymi rączkami (dzielnie pomagał budować bałwana) poprosił o kremik w pakiecie z masażem :)
Sekunda
Nie zapomnę mierzenia temperatury wody w wanience łokciem (a i tak zawsze się bałam czy będzie ok), potem śmiesznym termometrem w kształcie rybki, na koniec po prostu ręką. Zastanawiałam się za każdym razem czy woda nie będzie za ciepła/ ze zimna dla mojego maluszka – w końcu ja sama mam inny próg odczuwania temperatury niż taki mały człowieczek. Tak jak pomiar temperatury ciała małego dziecka wykonujemy w pupie (najdokładniejszy podobno), tak wodę czy otoczenie możemy sprawdzić za pomocą dobrodziejstw techniki. W moje ręce wpadłBobo-scan od Diagnosis i bardzo ułatwił mi codzienność. Termometrem tym mamy możliwość sprawdzić ciepłotę ciała już w jedną sekundę ale (co mi się bardzo przydaje) skontrolować można także temperaturę wody w wanience czy przygotowane mleko (to ostatnie najbardziej ułatwia życie Ślubnemu, który na nadgarstku mierzyć nie umie – bo dla niego wszystko jest „ciepłe” gdy dla mnie już gorące). Termometry na podczerwień są bardzo funkcjonalne; bez budzenia dziecka czy namawiania możemy skontrolować temperaturę podczas choroby (chory Oliwier to maruda do kwadratu i czas oczekiwania na pomiar elektronicznego termometru to dla niego cała wieczność). Sama miałam okazję kilkanaście razy usłyszeć sygnał alarmujący o gorączce (aktywny gdy pomiar przekroczy 38 stopni). Plusem tego produktu jest gwarancja, która daje możliwość serwisu od drzwi do drzwi. Gdy coś się popsuje czy będzie działać jak nie powinno kurier odbierze od nas sprzęt i potem dostarczy go wymieniony/ naprawiony – bez potrzeby latania na pocztę i załatwiania przesyłek.

A Wy macie takie niezbędne Wam przedmioty ułatwiające opiekę nad maluszkiem?
Ja z biegiem czasu odkrywam coraz to nowe rzeczy, bez których nie mogę (lub z wygody nie chcę) się obejść. Pewnie też niebawem podzielę się kolejnymi (subiektywnymi) przedmiotami must have :)

23:13:00

Podsumowanie roku 2016

Kolejny rok blogowania za mną i choć czasu od Nowego Roku mam mało, to udało mi się znaleźć chwilę by stworzyć dla Was (i siebie samej) małe podsumowanie minionego roku 2016.
BLOG
Nie zawsze szło mi tak, jakbym chciała i jak zaplanowałam. Starałam się organizować pracę nad tekstami tak, by były one wysokiej jakości, by zdjęcia cieszyły oko i zachęcały do zaglądania i dalszej lektury. Niedociągnięcia pokazały mi jedynie, że jeszcze bardziej muszę się przyłożyć. Blogowanie to nie jest taka prosta sprawa jakby się mogło wydawać - muszę w końcu wykonać mnóstwo różnorodnych zadań jednocześnie: temat, stworzenie tekstu, zdjęcia, obróbka, grafiki itd ...
Ciężka praca jednak popłaca; prywatne wiadomości od Was to miód na me serce - bardzo dziękuję za każdą z nich!

MEDIA
Prowadzenie fanpage i instagram zajmuje jeszcze więcej czasu niż sam blog ale sprawia, że relacje z Wami jeszcze bardziej się zacieśniają. Fanpage to genialne miejsce do bezpośredniego kontaktu z WAMI! To miejsce wymiany wiadomości, opinii, porad i wrażeń - za to go lubię!

ŻYCIE
Rok 2016 był dla mnie pełen wyzwań na wielu płaszczyznach. Ciągle oswajam się z życiem w nowym kraju, uczę języka, staram się poznawać ludzi i rozmawiać z nimi po niemiecku. Zmieniliśmy mieszkanie co wiązało się z wielkim zamieszaniem w domu, ogromem pracy, bałaganu i planowania. Wielkim (a może i nie) zaskoczeniem była kolejna ciąża, która spędzała mi sen z powiek przez ciągłe kłopoty zdrowotne. Koniec końców jednak pojawił się na świecie cudowny, mały chłopczyk, który sprawił, że zapomniałam o wszystkich wcześniejszych cierpieniach. To nie był łatwy rok, ale niczego nie żałuję! Jestem bogatsza o wiele nowych doświadczeń, umiejętności, wspomnień i wrażeń.

Najczęściej klikane na instagram:

Najchętniej czytane przez Was wpisy w 2016:
1. Domowe pianki Marshmallow
przepyszne, szybkie i łatwe do zrobienia, a przy tym rewelacyjnie wyglądające. Domowe pianki to świetna propozycja na efektowny deser na przyjęcie dla dzieciaków lub słodką przekąskę do kawy.
2. Najbardziej ekologiczny wózek na świecie
moje odkrycie w zakupowym szaleństwie przy kompletowaniu wyprawki dla Gabrysia. Wózek, który wygląda jak zabawka, świetnie się prowadzi i jest mega eko!
3. Pranie raz w tygodniu: witamy w Szwajcarii
niewątpliwie ciekawy, budzący sporo kontrowersji temat - no bo jak to możliwe że ktoś z góry może nam narzucić kiedy i w jakich godzinach mamy robić pranie?! Ano może; w Szwajcarii wszystko jest możliwe.
4. Wyprawka DIY: otulacz z imieniem
bardzo spodobał się Wam ten wpis i bardzo żałuję, że nie powstał kolejny z tej serii. Mam w planie nadrobić zaległości i stworzyć coś jeszcze :)
5. Cebulowy drink wzmacniający odporność
oj tak, kwestie naturalnego budowania odporności to pożądany temat. Sama przeszukuję regularnie różne źródła by dowiedzieć się czegoś nowego w tym temacie - dlatego też cieszę się, że i Was ten temat interesuje.

Polecane przeze mnie:
1. Oczekując na...
osobiste przemyślenia powstałe na wieść o drugiej ciąży.
2. Internet chciał zniszczyć moją rodzinę
moment, w którym uświadomiłam sobie, że internet zawładnął moim życiem był przełomowy w roku 2016 - dzięki temu wyluzowałam i stałam się lepszą mamą.
3. Mniszek lekarski, niedocenione źródło zdrowia
ta niepozorna roślinka ma wiele cudownych właściwości i warto zwrócić na nią uwagę podczas letnich spacerów.

Jaki był Was ulubiony wpis na blogu w roku 2016?
Któryś zwrócił szczególnie Waszą uwagę?

07:30:00

Postanowienia noworoczne 2017

Jak co roku spisuję sobie postanowienia noworoczne. Dla niektórych taka obszerna lista może być bez sensu ale zapewniam Was, że często do niej zaglądam; rozbijam poszczególne punkty na etapy do zrealizowania. Część się udaje, część muszę spisywać na straty ale to tylko pokazuje mi ile mam jeszcze do zrobienia, jak mało systematyczna jestem i jak ciężko jeszcze muszę nad sobą popracować.

POSTANOWIENIA BLOGOWE
  1. Ustalić harmonogram publikacji wpisów na blogu i facebook
  2. Wziąć udział w kampanii społecznej.
  3. Zorganizować lub wziąć udział w wyzwaniu blogowym
  4. Napisać ebook
  5. Z większym zaangażowaniem prowadzić social media
POSTANOWIENIA OSOBISTE
  1. Nauczyć się niemieckiego
  2. Wziąć się za siebie! Chodzi mi tu o pracę nad kondycją fizyczną
  3. Co miesiąc zrobić/ zorganizować coś tylko dla siebie
  4. Każdego miesiąca obejrzeć inspirujący film lub przeczytać dobrą książkę
  5. Wyjechać w jakieś wyjątkowe miejsce
POSTANOWIENIA ORGANIZACYJNE
  1. Nie chomikować i ogarnąć to, co już jest zachomikowane
  2. Odkładać rzeczy na miejsce!
  3. Przygotować plan sprzątania
  4. Wyrobić nawyk regularnego tworzenia list zakupowych
  5. Podzielę się obowiązkami z resztą domowników
POSTANOWIENIA RODZICIELSKIE
  1. Nauczę się dzielić czas, miłość i uwagę między dwójkę
  2. Spędzić codziennie z Oliwierem 30 minut skupiając się tylko i wyłącznie na nim
  3. Celebrować całą rodziną choć jeden posiłek dziennie
  4. Więcej chwalić Oliwiera
  5. Więcej rozmawiać z synem i uważniej go słuchać; pozwolić mu na dzielenie się przeżyciami, radością i smutkiem. 

    A Wy, macie swoje postanowienia?
    Może któreś z moich przypadły Wam do gustu?

    Poniżej możecie podzielić się swoimi wpisami na temat postanowień noworocznych. 

22:59:00

Postanowienia noworoczne 2016, rozliczenie

Ostatnio jest mnie w internetach bardzo mało ale nie ma zmiłuj; postanowienia noworoczne 2016 wiszą nade mną i czekają aż zajrzę i je przed sobą rozliczę. Ciężko mi to przychodzi z Gabryniem na rękach, Oliwierem u boku i kaszlem, który nie daje mi żyć.

Jakie były moje postanowienia?
Jak się rozliczam?
czerwony komentarz - niezrealizowane
zielony komentarz - mogę zaliczyć
POSTANOWIENIA BLOGOWE
  1. Pisać regularnie! 
    yhy jasne, ja i regularność. Wpisów pojawiło się bardzo dużo ale nie mogę się pochwalić żadnym regularnym publikowaniem.
  2. Zadbać o wysoki poziom zdjęć i wizerunek bloga
    Zaliczam sobie; starałam się by każde kolejne zdjęcie było coraz lepsze, a blog cieszył oczy wyglądem i treścią.
  3. Opublikować 100 wpisów w roku 2016
    Co to tam 100? Machnęłam 200 :)
  4. Regularnie odwiedzać i komentować Wasze blogi
    Nawet dobrze mi szło ale w połowie roku utknęłam w czeluściach nadmiaru pracy i potem już nie byłam w stanie nadrobić zaległości
  5. Napisać Wam post z dziczy :)
    Dziczy nie było, choć bardzo o niej marzyłam - a skoro jej nie było to i wpisu z dziczy też nie.
POSTANOWIENIA OSOBISTE
  1. Nauczyć się gotować coś innego niż to co zwykle i w tym celu założyć przepiśnik (powtórka z zeszłego roku - no tym razem to mus!)
    Przepiśnik nadal wygląda marnie ale zrobiłam postępy; zgromadziłam sporo fajnych przepisów, zaczęłam kombinować w kuchni i to z mężem!
  2. Częściej jeździć autem i nie być uzależnioną od mojego szofera
    Baaaa, w tym roku jeździłam częściej niż Ślubny. Honda jest moja :*
  3. Podjąć jakąś aktywność (nie ważne czy będę ćwiczyć, biegać czy jeździć rowerem - jedno jest pewne, muszę się ruszyć!)
    A spacery się liczą? I trucht ciężarnej za 4-latkiem? 
  4. Zadbać bardziej o swój wygląd
    Możemy pominąć? Chociaż jakby nie patrzeć, wszyscy mówili, że w ciąży wyglądam cudnie (nawet bez zabiegów :P )
  5. Wrzucić na większy luz
    Wrzuciłam na looz i powstała z tego lekka obsuwa ale za to spokój mej duszy okazał się bezcenny.
POSTANOWIENIA ORGANIZACYJNE
  1. Regularnie ogarniać zasoby komputerowe, zdjęcia i korespondencję
    Korespondencja, dokumenty i komputer są ok - jestem dumna, że zorganizowałam system przepływu papierologii w naszym domu i już nie ma chaosu w tej kwestii. Gorzej ze zdjęciami - je zrzucam na dysk i tyle, czekam aż same się ogarną.
  2. Stworzyć sensowny system przepływu dokumentów, rachunków, itp w naszym domu - bo póki co wszystko leży na jednej wielkiej stercie, którą ogarniam 2 razy w roku.
    Zrobione na 6!
  3. Zrobić totalny remanent w szafach i potem trzymać się porządku!
    Remanent zrobiony, porządki aż miło; wszystko ma swoje miejsce teraz.
  4. Zakumplować się z nawykiem robienia list zakupowych żeby ograniczyć bezsensowne wydatki
    Niestety listy robię ale bardzo nieregularnie więc muszę spisać na straty to postanowienie.
  5. Stworzyć listę obowiązków poszczególnych domowników i pilnować jej wypełniania
    Obowiązki mamy ale nadal nie spisane, potrzebna mi sensowna tablica chyba :/
POSTANOWIENIA RODZICIELSKIE
  1. Pozwolę Oliwierowi na większą samodzielność, nawet jeśli jego pomysły przyprawią mnie o dreszcze
    Mój mały chłopczyk stał się przez ten rok samodzielnym mężczyzną. Jestem dumna!
  2. Będę mądrze rozwijać umiejętności Olisia, wspierać Go i nie krytykować
    Drobna krytyka okazała się jednak potrzebna bo pomogła mojemu synusiowi
  3. Znajdę więcej czasu dla syna
    :D
  4. Będziemy celebrować pozornie zwyczajne czynności - wspólne mycie zębów, gotowanie czy sprzątanie to świetna okazja by pobyć z własnym dzieckiem
    Oj tak zwłaszcza sprzątanie to czynność, do której Oliwier chętnie mnie woła :)
  5. Pozwolę synusiowi się czasem ponudzić - nic tak nie rozwija jak nuda!
    Nuda rozwinęła zdolności kreatywne mojego artysty. Okazało się, że potrafi pięknie kolorować i zakwitła w nim miłość do kolorowanek :)
A Wy rozliczacie swoje postanowienia?

10:52:00

Jedyne takie Święta

Nie da się ukryć, że Święta Bożego Narodzenia to jedyne takie Święta w roku. Pełne magii, miłości, uśmiechu ale też stresu, bieganiny i pewnych kontrowersji.

Z jednej strony chcemy zachować niepowtarzalny klimat, z drugiej rzucamy się w wir zakupów już w listopadzie lub wcześniej. Prześcigamy się w ilości i jakości prezentów; kto więcej, lepiej, drożej. Która choinka wyższa, piękniejsza, na której lepsze ozdoby. Odpychamy własne dzieci chętne do pomocy, wyganiamy je z kuchni i nie znajdujemy czasu na zabawę. To wszystko jest nie tak!

Mamo, Tato wrzućcie na looz, nie musi w domu błyszczeć by było miło i rodzinnie, pierniki nie muszą wyglądać jak z najlepszej cukierni bo i tak będą pyszne! Dajmy sobie chwilę na oddech, na spacer i zabawę z dziećmi. Pozwólmy dzieciom sobie pomóc! Pozwólmy by miały swój udział w przygotowaniach do tego pięknego czasu. Wyjątkowe Święta składają się przede wszystkim z ludzi, bo gdy mamy obok siebie tych, którzy są dla nas ważni wszystko inne jest nieistotne.

Kochani, życzę Wam wspaniałych Świąt pełnych ciepła i miłości, zapachu pomarańczy i piernika. Świąt w gronie ludzi dla Was ważnych, wzajemnych uśmiechów i radości. Świąt niekoniecznie idealnych ale i tak wyjątkowych.

Dziękuję jednocześnie za to, że jesteście ze mną. Za Wasze komentarze, wsparcie, miłe słowa, rady, gratulacje i słowa uznania. Za każdą wiadomość prywatną - bardzo je cenię! Czuję dzięki temu, że mi ufacie i traktujecie jak koleżankę, do której można zwrócić się z pytaniem, problemem, z którą można podzielić się swoją radością i smutkiem. Dziękuję!

Wesołych Świąt Kochani! 

22:34:00

Mamo, pokaż brzuch!

Jeszcze nie tak dawno temu ciążowe brzuszki chowało się pod sukienkami typu "wielki wór po ziemniakach". Moja mama przy okazji wielkiego sprzątania strychu znalazła jeszcze swoje ciążowe ubrania, których 90% stanowiły obszerne sukienki i płaszcze rodem z horroru. Mimo, że czas oczekiwania na maleństwo był czasem radosnym, to jakoś nie wypadało tego brzucha pokazywać, nie wypadało się afiszować. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej; mamy z dumą prezentują krągłości i z dumą wypinają brzuszki. Jesienią i zimą sprawa ubioru w stanie błogosławionym jest nieco utrudniona ale znalazłam kilka cudownych ubrań, które chciałabym Wam pokazać i szczerze polecić.
Producenci odzieży zauważyli, że kobiety w ciąży nie chcą ubierać się w namioty i worki, a wręcz przeciwnie, z dumą chcą podkreślić brzuszek i ciążowe krągłości. Współczesna moda ciążowa to nie ukrywanie się pod obszernymi płachtami,to piękne wzory, eleganckie tkaniny i ciekawe kroje. Ciążowa garderoba powinna składać się ubrań uszytych z naturalnych, przyjemnych dla skóry materiałów. Warto też zwrócić uwagę by nie były to egzemplarze zbyt obcisłe, nie uwierające brzuszka czy biustu.
Przyszła mama nie musi jednak wymieniać całej swojej garderoby na ciążową. Moim największym problemem, który bardzo szybko się pojawił, były spodnie, których oczywiście za cara nie dało się dopiąć! Wystarczył mały trik na początek by nie kupować od razu ciążowych ubrań (nie wiedziałam w końcu ile finalnie przybiorę). Jeśli nie dopinasz już spodni, pomoże ci gumka, którą przeciągasz przez dziurkę i zaczepiasz o guzik. Do tego luźniejsza bluzka żeby nie było owej gumki widać i gotowe :) Pierwszą ciążę przechodziłam latem więc z ubiorem nie było żadnego problemu; wkładałam luźną sukienkę, japonki i byłam gotowa. Teraz jednak nadeszła jesień i w mroźne dni miałam problem z doborem garderoby. Uratował mnie pas ciążowy: noszony na brzuszku idealnie zamaskował zbyt krótkie ubranie. Sprawdzał się także w czasie gdy jeszcze nie miałam odpowiedniego okrycia wierzchniego; pas bowiem dodatkowo ogrzewał mój brzuszek. 
Raczej nie uda nam się uniknąć wydatków na odzież ciążową; najpóźniej w ósmym lub dziewiątym miesiącu trzeba będzie zaopatrzyć się w spodnie zespecjalnym elastycznym pasem, który rośnie razem z brzuszkiem. Takie spodnie to moim zdaniem podstawowy element mody ciążowej i nie wyobrażam sobie jesieni czy zimy bez nich! W cieplejsze dni ubierałam zwykłe dresy ale wyjście do sklepu czy na zwykły spacer w wietrzny dzień wymagało czegoś cieplejszego i bardziej odpowiedniego. Biorąc pod uwagę ceny odzieży ciążowej, zakup kilku egzemplarzy mógłby nas zrujnować, znalazłam więc jeden konkretny sklep, w którym zainwestowałam w ubrania wysokiej jakości.Nawet nie wyobrażacie sobie jaka byłam szczęśliwa, gdy okazało się, że zamówione przeze mnie spodnie idealnie pasowały! Zawsze problematyczna dla mnie jest długość nogawki, które zazwyczaj są za krótkie - jednak dzięki instrukcjom na stronie sklepu Pretty Maternity, idealnie dobrałam rozmiar. Do jeansów udało mi się dobrać cudowny, bezszwowy top, który z pewnością będę nosić i po ciąży. Tkanina, z której go wykonano jest przecudownie delikatna, miła w dotyku, elastyczna, świetnie dopasowuje się do sylwetki. Jeśli uda mi się wytrwać w postanowieniu, to będzie to jeden z elementów mojego stroju gimnastycznego - w końcu trzeba po ciąży coś ze sobą zrobić.
Nawet przyszła mama może eksperymentować z modą i różnymi stylami, a sklepy z odzieżą ciążową dają takie możliwości. Ja niestety miałam problem wybrać coś stacjonarnie, albo nie było mojego rozmiaru albo cena mi nie odpowiadała. Dlatego też lubię sklepy internetowe; towar występuje w wielu rozmiarach i nawet jeśli jest chwilowo niedostępny, to można go zamówić i po prostu poczekać kilka dni dłużej na dostawę. Warto jednak popytać koleżanki który sklep ma odpowiednią rozmiarówkę, dobrze opisane produkty i wymiary. Mogę się pochwalić i polecić sklep, który udało mi się znaleźć - dzięki dokładnym opisom skompletowałam cudowny outfit i niczego nie musiałam zwracać bo każdy ciuszek idealnie na mnie pasował. Zdecydowanie najbardziej zadowolona jestem z długiego wiązanego swetra, który nazwany ciążowym, może stać się elementem codziennej garderoby już po narodzinach dziecka. Nawet Ślubny był nim zachwycony i komplementuje mnie za każdym razem gdy go ubiorę. Sweterek ma wiązanie pod biustem i pięknie podkreśla odcięcie biust - ciążowy brzuszek. Ciekawa jestem jak będę w nim wyglądać gdy już "rozpakuję" zawartość brzucha :)
W pierwszej ciąży letnie bluzeczki i sukienki umożliwiły mi podkreślenie sylwetki i rosnącego brzucha - teraz także znalazłam kilka cudownych ubrań (nie tylko typowo ciążowych), które sprawiły, że mogłam się pochwalić moim odmiennym stanem. Przyszłe mamy powinny pamiętać, że rosnące krągłości to nie powód do wstydu i ukrywania się pod kilometrami materiału. Pokażmy wszystkim (zwłaszcza wścibskim paniom wszystko wiedzącym z autobusu czy sklepowej kolejki), że jesteśmy szczęśliwe bo za chwilę powiększy się nasza rodzina, że jesteśmy dumne z każdego dodatkowego kilograma ciałka. Ciąża to piękny stan, choć czasem trudny i ciężki ale niewątpliwie wywołujący u nas wiele pozytywnych uczuć i emocji.
Będziesz MAMĄ - jak to dumnie brzmi! Ciesz się z każdego dnia i nie chowaj brzuszka pod płachtą. Moje krągłości szybko zostały zauważone przez sąsiadów i wszyscy jak jeden mąż - zarówno panowie jak i panie - gratulowały, pytały o termin, płeć i imię. Wszyscy cieszą się razem ze mną, zaczepiają i pytają o samopoczucie, zagadują Oliwiera o rodzeństwo - to bardzo miłe i pokazało mi, że Szwajcarzy nie są wcale tacy sztywni i zamknięci. Ludzka życzliwość, uśmiech i dzielona z nami radość sprawiają, że ciąża to magiczny czas, a podkreślenie tego stanu odpowiednim, kobiecym (i nawet sexy!) ubraniem sprawi, że poczujemy się wyjątkowe w tym wspaniałym dla nas czasie.

21:42:00

Wyjątkowe prezenty dla Niego

Prezenty dla Ślubnego to mój odwieczny problem, powracający z każde Święta. Co kupić, by był zadowolony? Jak sprawić by się uśmiechnął? Czym obdarować kogoś, kto właściwie wszystko ma? Ogrom produktów w sklepach, reklamy, newslettery i promocje wcale sprawy nie ułatwiają bo okazuje się, że nagle mi wpada do głowy pomysł... a potem okazuje się, że Jemu to niepotrzebne. Zazwyczaj Ślubny idzie do sklepu i kupuje na bieżąco to, czego chce - samo wręczanie prezentów już nie ma takiej magii jak kiedyś. Zarabia, kupuje i po wszystkim - a ja się potem głowię...
Szukając świątecznego prezentu dla mojego męża starałam się unikać typowych sieciówek, banalnych pomysłów i standardowych rozwiązań. Trafiłam do My Gift Dna, w którym wreszcie znalazłam coś ciekawego. Jest to sklep internetowy, który w swoim asortymencie posiada spersonalizowane produkty, idealne na prezent.
Spośród ogromnego asortymentu (który wertowałam i wertowałam w nieskończoność) zdecydowałam się na portfel, deskę i kubek. Dlaczego akurat to? Tłumaczę
Portfel
Nie mogłam już patrzeć na wymymłany kawałek skóry udający portfel; Ślubny go totalnie zmasakrował - druga sprawa, że miał go bardzo długo. Postanowiłam zatem rozejrzeć się za nowym ale innym niż dotychczas; oczywiście zachowując kilka kluczowych wymagań. Idealny portfel dla mojego męża musi być dość duży (żeby zmieściły się dokumenty, w tym pozwolenie na pobyt i pracę w Szwajcarii, które samo w sobie jest dość spore), mieć miejsce na kilka kart, zamykaną kieszonkę na monety i jednocześnie być kompaktowy.
Wybrałam elegancki egzemplarz z brązowej skóry, z napisem "Kiedyś byłem milionerem, teraz mam żonę" zapakowany w eleganckie pudełko. Posiada on miejsce na bilon, 2 kieszenie na banknoty, 6 miejsc na karty kredytowe, 5 kieszeni na dokumenty. Sam sposób pakowania już mi się bardzo podobał, pełna profeska. Możecie go zakupić/obejrzeć tutaj.

Kubek termiczny
Ślubny notorycznie "pożyczał", a właściwie bezczelnie przywłaszczył sobie mój kubek. Pasował mu do uchwytu w aucie służbowym więc czuł się chłop rozgrzeszony, mimo, że ja zostałam bez swojego kubka. No to niech ma swój! Od pewnego czasu jesteśmy na etapie oglądania (po raz nie wiem który) całej serii Harrego Pottera, stąd też wybór padł na egzemplarz z nadrukiem "Espresso Patronum". Nawet co do kubka musiałam zwrócić szczególną uwagę na jego wygląd - musiał przecież pasować do uchwytu w aucie! Szczegółowy opis produktu na stronie sklepu z pewnością ułatwia zakupy. Pojemność kubka też jest ok, 350ml to całkiem sporo więc Ślubny nie zaśnie mi w drodze do pracy. Wewnątrz kubek wykończono dwiema ściankami ze stali nierdzewnej oddzielonymi od siebie próżnią. Plastikowa pokrywka z funkcją push open/close ułatwia korzystanie z kubka nawet gdy wolną mamy tylko jedną rękę (nie trzeba niczego odkręcać, przekręcać - wystarczy kliknąć). Po kubek lećcie tutaj.

Deska dla zapalonego kucharza
Od pewnego czasu Ślubny z wielkim entuzjazmem rządzi w kuchni; zazwyczaj weekendy są Jego (ja potem TYLKO sprzątam). Szuka ciekawych przepisów, spisuje składniki, kombinuje po swojemu i... zawsze wychodzi mu coś pysznego. Muszę przyznać, że te Jego rytuały w kuchni kończą się zawsze świetnym, pysznym jedzeniem. Wysokiej jakości, bambusowa deska do krojenia z wybranym grawerem to z pewnością oryginalny upominek. Materiał, z którego ją wykonano posiada same zalety:
- wysoka wytrzymałość, na poziomie litego drewnem bukowym;
- niski poziom chłonięcia wody, dzięki czemu jest szybkoschnąca;
- posiada właściwości likwidujące bakterie;
- niepowtarzalna i elegancka;
- łatwa w utrzymaniu i konserwacji.
Kroić polecam na "lewej", gładkiej stronie by nie zniszczyć graweru - szkoda by było bo jest naprawdę rewelacyjnie wykonany! Takie cudeńko możecie znaleźć tutaj.

Całość została dokładnie zapakowana i owinięta w folię bąbelkową, dzięki czemu prezenty nie uległy uszkodzeniom podczas transportu. Ceny są dość wysokie, jednak idą w parze z wyglądem i jakością produktu. Jedno do czego mogę się przyczepić to 3 minimalne rysy na kubku, które zauważyłam oglądając go któryś raz z kolei. Myślicie, że już za późno i prezenty nie dotrą? Ha! Pomyłka! Już kolejnego dnia po złożeniu zamówienia paczucha może być u Was - serio! Co jak co ale dostawy mają ekspresowe więc to świetna opcja dla zapominalskich i zalatanych.

Co myślicie o takich prezentach?
Zdarzyło Wam się zamówić coś personalizowanego?

23:57:00

30 świątecznych kolorowanek dla dzieci

Podczas gdy ja dzielnie staram się spisać listę potrzebnych produktów, prezentów do dokupienia, rzeczy do załatwienia - podczas gdy sprzątnąć chciałabym mieszkanie na tip top - oczywiście Oliwier bardzo chce w tych wszystkich czynnościach pomagać. Nie oszukujmy się jednak; czasem jego "pomoc" dokłada mi po prostu dodatkowej roboty, na którą nie mam czasu i ochoty. Czym więc zająć pomocnego malucha? Tematyczną kolorowanką!

Oli gdy tylko usłyszał, że może specjalnie dla babci, dziadka, taty, kuzynki czy pani w szkole wykonać piękny (jakże by inaczej!) rysunek od razu zmienił tor swoich zainteresowań i kazał hurtem drukować wybrane wzory. Wychodzę i Wam na przeciw: podrzucam 30 kolorowanek do pobrania, które możecie wręczyć swoim dzieciom.

Cały pakiet do pobrania TUTAJ.
Po otwarciu pliku możecie je oczywiście drukować pojedynczo.

Kilka przykładowych wzorów poniżej - miłej zabawy!



źródła 1, 2, 3, 4

23:38:00

Kandyzowane pomarańcze w czekoladzie

Uwielbiam kandyzowane owoce ale koniecznie w czekoladzie. W grudniu nie może u mnie zabraknąć pomarańczy w tej wersji - mogłabym nie odchodzić od kuchenki i produkować je w ilościach hurtowych - znikają bowiem w mgnieniu oka. Ciężko się przyznać ale ani Oli, ani Ślubny mi nie pomagają w ich jedzeniu. Przyznaję zatem bez bicia: sama pochłaniam ten niebiański smakołyk!
Kandyzowane pomarańcze w czekoladzie
Potrzebne składniki:
- 2-3 pomarańcze
- 300g cukru
- szklanka wody
- tabliczka czekolady (polecam gorzką!)

Sposób przygotowania:
1. Pomarańcze dokładnie myjemy i kroimy w plastry grubości około 0,5cm.
2. W garnku zagotowujemy wodę z cukrem, zmniejszamy ogień i dodajemy pomarańcze.
3. Gotujemy na małym ogniu do momentu aż staną się przezroczyste (u mnie trwało to prawie 1,5 godziny).
4. Pomarańcze wyciągamy i osuszamy na kratce lub papierze do pieczenia. 
Ja swoje zostawiłam na 24 godziny.
5. Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub idziemy na łatwiznę (polecam - zdecydowanie szybciej!) i wkładamy ją do piekarnika. Podczas gdy w kąpieli wodnej łatwo czekoladę "zepsuć", w piekarniku już po 10 minutach jest cudownie lejąca.
6. Plastry pomarańczy maczać w czekoladzie, nabijać na patyk do szaszłyków i zostawić do osuszenia (ja zrobiłam sobie stojak z dwóch wysokich szklanek, na których oparłam patyk).
7. Gołą, klejącą się część pomarańczy możemy obtoczyć w cukrze.

Mniam!

23:07:00

Choinka: jakie drzewko wybrać?

Nie ma nic bardziej reprezentatywnego niż drzewko na Boże Narodzenie, potocznie zwane choinką. W większości polskich domów, które obchodzą święta stoi co najmniej jedna choinka - nie ma jej tylko w przypadku gdy domownicy wyjeżdżają na ten czas. Wiele osób wybiera sztuczne drzewko, które posłuży kilka lat - są też tacy,którzy co roku wędrują po rynkach, bazarach czy szkółkach i szukają idealnego egzemplarza. Prawdziwy zapach i wygląd potrafi wprowadzić niepowtarzalny nastrój w naszych domach; czy jednak zdajemy sobie sprawę, że każde drzewko ma inne wymagania, wady i zalety? Przygotowałam listę drzewek, które mogą stać się wyjątkową choinką.
Cedr himalajski
Rośnie dziko cieplejszych, górzystych i zalesionych obszarach Afganistanu, Nepalu, Chin, Indii i Pakistanu. Nieco zwisające gałęzie nadają mu oryginalnego, dekoracyjnego wyglądu. To wytrzymałe drzewo, które nie gubi igieł na zimę, dzięki czemu może być idealną ozdobą naszego domu bez dziobania dywanu i codziennego zamiatania. Ma delikatny niebiesko-szary odcień i delikatne, miękkie igły.

Jałowiec wirginijski
Pochodzi z Ameryki Północnej i w naturalnym środowisku dorasta do wysokości 40m! Osiąga piękny, piramidalny kształt i można go spotkać w wielu ogrodach. Jego gałęzie są w stanie poradzić sobie z cięższymi dekoracjami, dzięki czemu może być idealnym drzewkiem świątecznym. Miły, delikatny aromat oraz błyszczące, ciemnozielone gałęzie są niewątpliwie przyjemne dla zmysłów. Należy jedynie pamiętać, by regularnie podlewać taką choinkę!

Cyprys arizoński
Drzewo odporne na suszę, które ścięte wystarczy podlać raz w tygodniu. Ma atrakcyjny kształt i piękny srebrzysty kolor, dzięki czemu nadaje się na oryginalną choinkę. Zazwyczaj spotyka się go w ogrodzie; świetnie wygląda jako żywopłot ze względu na łatwość formowania kształtu. Warto jednak spojrzeć na niego inaczej i zaprosić do domu na te kilka dni.
źródła 1, 2, 3
Cyprysowiec Leylanda
Wiecznie zielone drzewo iglaste, które bardzo szybko rośnie. Posiada igiełki płaskie, ostro zakończone, dwukolorowe: z wierzchu ciemnozielone, pod spodem blade. Ładnie prezentuje się jako choinka i jest bardzo popularny w Europie.

Jodła balsamiczna
Drzewo iglaste zasługujące na szczególną uwagę ze względu na elegancki kształt i kolor. Krótkie i wytrzymałe igły przybierają kolor od jasnego do ciemnozielonego. To drzewo jest bardzo aromatyczne i sprawi, że domowa przestrzeń wypełni się iście świątecznym klimatem. Poza codziennym podlewaniem, taka choinka nie ma szczególnych wymagań.

Daglezja zielona
Jedno z bardziej poszukiwanych drzewek świątecznych. Wygląda oszałamiająco dzięki klasycznemu, stożkowemu kształtowi. Igły są bardzo bujne, ciemnozielone i miękkie, a drzewko raczy właścicieli słodkim zapachem. Ścięte drzewko jest odporne na domowe warunki i łatwe w utrzymaniu, dzięki czemu wytrzyma przez cały okres świąteczny.
źródła 4, 5, 6
Jodła szlachetna
Jedno z popularniejszych świątecznych drzewek. Jest bardzo wytrzymała; jej gałęzie uradzą nawet ciężkie ozdoby, w ciepłym pomieszczeniu nie zwiędnie zbyt szybko i nie zgubi igieł. Posiada piękny, żywy odcień zieleni i można ją dowolnie formować. To właściwie bezproblemowe drzewko, nawet gdy wyschnie, zachowuje atrakcyjny wygląd.

Sosna zwyczajna
Łatwo się ją uprawia, szybko rośnie, dzięki czemu jej cena jest bardzo atrakcyjna. Regularnie podlewana zachowuje świeżość przez długi czas. Ma wielu zwolenników ze względu na piękny, żywy wygląd i cudowny zapach. Wiele osób nie wyobraża sobie Świąt bez obecności sosny w domu.

Sosna wejmutka (amerykańska)
Dobry wybór dla alergików; nie wydziela zbyt intensywnego zapachu i nie gubi igieł.  Charakterystyczna ze względu na wspaniałe, długie, miękkie, szarosrebrne igły dorastające nawet do 14cm długości. To bardzo plastyczne drzewko; w naturalnych warunkach faluje na wietrze. Jako choinka bardzo popularna w USA.
źródła 7, 8, 9
Świerk kłujący (srebrny)
Drzewko o niebieskich igłach, które dają mu całkowicie oryginalny wygląd. Tworzy bardzo ładne, gęste, regularne, stożkowate korony. Nie jest polecany do domu z dziećmi lub zwierzętami ze względu na bardzo ostre igły. Mimo tej wady, jest to bardzo popularne świąteczne drzewko.

Świerk pospolity
To nasz rodzimy gatunek świerka, w warunkach naturalnych rosnący jako wysokie drzewo. Bardzo często spotyka się go w ogrodach. Gałęzie pokryte są niewielkimi, ciemnozielonymi igłami o ostrych zakończeniach. Drzewko ma silny, ale przyjemny zapach bardzo kojarzący się ze Świętami.

Świerk biały (kanadyjski)
Ma ładny kształt, ale konieczne da się je przyciąć na kształt idealnej choinki. Posiada piękny zielono-niebieskie, tępe  igły i wytrzymałe gałęzie. Same igły po roztarciu lub złamaniu wydzielają  mało przyjemny zapach.
 źródła 10, 11, 12
Osobiście miałam okazję "przetestować" jodłę, sosnę i świerk. Ja oczywiście najbardziej zadowolona byłam z jodły, po której nie trzeba było dziobać igieł z dywanu i każdej dziury ale Ślubny nie podziela mojej sympatii dla tego drzewka. Stwierdził, że uznaje tylko i wyłącznie świerk pospolity - nie ważne są wypadające igiełki (taaaa, bo to nie on sprząta), ważniejszy jest dla niego iście świąteczny zapach tego drzewka.
TOP