Najnowsze wpisy

19:09:00

Ciekawe dodatki aranżacyjne, które można wykorzystać podczas projektowania kuchni

Nowoczesne kuchnie są tak sterylne i gładkie, że im więcej ich widzimy, tym bardziej uświadamiamy sobie, że tak naprawdę bez odpowiednich dodatków to tylko bezosobowa przestrzeń do gotowania. Nie jest to nic złego.

Nie każdy lubi spędzać tam czas, a niektórych gotowanie (o zgrozo!) nawet nudzi czy irytuje. Kanapki robimy jednak chyba wszyscy. Ciasto lub chociaż muffiny z paczki również zdarza się nam przecież piec. A czy to Wielkanoc, Boże Narodzenie, czy impreza urodzinowa, goście nie mogą opuścić naszego domu z pustym żołądkiem. Dobrze więc, aby kuchnia nie kojarzyła się nam z przykrym obowiązkiem, ale by każda wizyta w niej dawała powód do uśmiechu i satysfakcji. Nie trzeba wiele by to osiągnąć. Czasem pojedynczy detal może zadecydować o naszym wewnętrznym zadowoleniu, warto więc by było on ciekawy i wyjątkowy, prawda?

Przełam surowość palety barw

Dzięki ciekawym dodatkom aranżacyjnym zawsze jesteśmy w stanie obudzić potencjał każdej kuchni. Różnice polegają tu na tym, że jedne projekty wymagają więcej, a inne mniej zaangażowania (no i trzeba za każdym razem uważać by nie przesadzić). Jednym ze sposobów jest przełamanie surowości palety barw. Wszystko dookoła miało być szare, gładkie i nasączone emocjami niczym surowy beton, ale niech to nie będzie jedyna zabawa projektem, gdyż mówimy tu o kuchni domowej, a nie restauracyjnej, gdzie tylko się gotuje i nie ma miejsca na przyjemności, a tym bardziej opcję relaksu. Gdy więc wszystko bazuje na szarości, kupmy do tego jaskrawe dodatki. Nie musi być ich wcale dużo, ważne by były utrzymane w tym samym kolorze (np. czerwieni lub zieleni). Może to być wazon stojący na stole, rękawice kuchenne, miski, pojemniki na przyprawy, a nawet dozownik do mydła czy doniczki z ziołami.

Przytulna magia drewna
Szafki mają błyszczące fronty, wszędzie dookoła metalowe elementy i tworzywo sztuczne i zaczynamy się czuć jednocześnie prestiżowo, ale też trochę nie na miejscu. Przytulny charakter nowoczesnych aranżacji nie musi być jednak jedynie wspomnieniem, gdyż istnieje równie elegancki rodzaj magii, który może wszystko zharmonizować. Jest nim oczywiście drewno, które, choć drogie, burzy wszystkie bariery i sprawia, że nagle zaczynamy odczuwać przyjemność z przebywania w kuchni, niezależnie od czasu, jaki na to poświęcamy. Podstawą, by owo zaklęcie mogło się dokonać, jest oczywiście drewniany blat roboczy. Jeśli mamy wystarczająco dużo miejsca to przyda się też stół i krzesła wykonane z tego szlachetnego materiału. Jeśli jednak przestrzeń nam na to nie pozwala to pokuśmy się chociaż o drewniany organizer do sztućców w szufladzie, czy też stojak z drewnianymi łyżkami i innymi przydatnymi podczas robienia obiadu przyrządami, które będą bezpieczne np. dla teflonowej powierzchni patelni podczas mieszania.

Farba tablicowa
Wolna ściana przydarza się w kuchni częściej niż mogło by się wydawać. Na pomoc w takiej sytuacji może przyjść jednak farba tablicowa, która w połączeniu z waszą kreatywnością może stać się jednym z ciekawszych elementów w kuchni – wcale nie służąc do jedzenia. Wybieramy sobie część ściany np. o szerokości metra i malujemy ją od dołu do sufitu farbą tablicową, zgodnie z informacjami zamieszczonymi na opakowaniu co do ilości warstw i czasu schnięcia. Gdy już powierzchnia jest zdatna do użytku bierzemy kredę (białą lub w kilku kolorach) i rysujemy na naszej „ścianie” co tylko dusza zapragnie. Można tam między innymi umieszczać później:
- notatki dla innych domowników,
- cytaty motywacyjne,
- listę marzeń lub planów wakacyjnych,
- szkice, plany i rysunki, które wydają się wam zabawne.
Resztę kredy wsadzamy do pudełeczka i chowamy na później w dobrze dostępnym miejscu.
Za warstwę merytoryczną artykułu odpowiada redakcja Blog.KuchniePinio.pl.

20:30:00

Joie Serina 2w1, szczera opinia

Gdy okazało się, że Gabi to typ nieodkładalny, potrzebujący ogromu uwagi zaczęłam pędem szukać odpowiedniego bujaczka/leżaczka by odciążyć kręgosłup. Najmłodsza nie jestem, a on całkiem solidny chłopak i po całym dniu noszenia mojego skarbu kładłam się do łózka jak potrącona przez czołg. Przewertowałam milion stron, sklepów i opinii... aż wpadła mi w oko Serina!
Joie Serina 2w1 to hybryda, połączenie huśtawki z bujaczkiem/leżaczkiem. Moją uwagę przykuł przyjemny, delikatny design i niezwykła funkcjonalność. Choć cena wydaje się nie najniższa, to wierzcie mi: ten produkt jest wart każdej wydanej na niego złotówki!
Huśtawka posiada 6 szybkości bujania - również poziom zero, jednym kliknięciem wymontowuje się ją ze stelaża i wówczas staje się przenośnym bujaczkiem/leżaczkiem. Mnie najbardziej zaskoczyła właśnie łatwość przekształcenia produktu z jednej funkcji w drugą. Jeden klik i mamy bujaczek w ręku, bez dodatkowego wysiłku montujemy go ponownie. Z obu funkcji korzystamy każdego dnia. Zaraz po posiłku nie kładę Gabrynia na płasko, by zminimalizować ryzyko ulania - wówczas kołysze się chwilę na Joie. Razem jemy śniadanko z Oliwierem, podczas gdy maluszek siedzi w swoim leżaczku; dzięki rozkładanej nóżce mogę ograniczyć zakres samoczynnego bujania się. Po śniadaniu zwykle biorę Gabrynia "pod pachę", idziemy do pokoju i bez dodatkowego klikania umieszczam go ponownie w stelażu.

Każda mama wie jak bardzo taki przenośny bujaczek się przydaje; możemy dziecko zabrać ze sobą do kuchni, łazienki czy na balkon - maluch nie musi leżeć całkiem płasko i patrzeć w sufit, bierze czynny udział w życiu domowników. Huśtawka sama w sobie jest fajnym urozmaiceniem i pomaga nam gdy Gabryś ma gorszy dzień, rytmiczne kołysanie, delikatna melodyjka uspokajają go i relaksują. U nas Joie Serina zjawił się gdy mały miał około miesiąca ale nadaje się także dla dzieci od urodzenia dzięki wyprofilowanej wkładce i podusi, która utrzymuje główkę w odpowiedniej pozycji. O właśnie! Gdy mieliśmy problem z ululaniem maluszka z pomocą przychodziła właśnie Serina; Gabrysiowi udało się zasnąć kilka razy dzięki huśtawce.
Wart pochwalenia jest jeszcze jeden fakt: całe siedzisko można zdemontować, a tkaninę wyprać co gwarantuje wysoki poziom higieny. Wszystko montowane jest na solidne zatrzaski więc nie ma obaw, że samo się coś poodpina.


Najważniejsze cechy Joie Serina 2w1 w pigułce:
  • Funkcjonalna
    • zamontowana na stelażu huśtawka, a po wypięciu leżaczek/bujaczek
    • buja się na boki oraz przód/tył w 6 różnych szybkościach
    • posiada wbudowaną lampkę nocną z regulacją jasności
    • 2 tryby wibracji
    • zasilana na prąd lub baterie
  • Łatwa w obsłudze
    • dzięki kółkom łatwo się ją przenosi z miejsca na miejsce
    • siedzisko wypina się ze stelaża jednym przyciskiem
    • montaż bez użycia rąk, na jeden "klik"
    • 3 stopnie rozłożenia pałąka
  • Przyjazna dziecku
    • 3 stopnie regulacji położenia siedziska
    • 5 miłych dla ucha kołysanek
    • 5 melodii z dźwiękami natury
    • regulacja poziomu głośności melodyjek 
    • wszystkie funkcje (bujanie, dźwięki) można wyłączyć 
    • przymocowane do pałąka urocze zabawki
    • miękkie siedzisko z wkładką i specjalną podusią dla maluszków
  • Bezpieczna
    • 5 punktowe pasy bezpieczeństwa
    • tekstylia z certyfikatem Oeko-Tex
    • tekstylia mocowane na solidne zatrzaski można ściągnąć i wyprać
  •  Przyjazna
    • lekka - tylko 8,6 kg
    • wymiary: długość: 92 szerokość: 72 wysokość: 82 cm
    • przeznaczona dla dzieci od urodzenia do 9kg
    • solidnie wykonana
    • przyjemny, elegancki design bez zbędnych elementów
Jeśli szukacie urządzenia wielofunkcyjnego, bez zbędnych gadżetów, pierdół, łatwego do czyszczenia i wygodnego dla dziecka, to poważnie zastanówcie się nad zakupem Joie Serina 2w1. My nieustannie od ponad 3 miesięcy każdego dnia korzystamy z tego cuda i pewnie jeszcze długo będziemy. Gabryś chętnie przesiaduje w wygodnym bujaczku - możliwość odpięcia miśków sprawia, że możemy zamontować inne zabawki więc nie ma nudy! Wiem już, że część z Was zna markę Joie - osoby, które nie miały z nią styczności zapraszam do oficjalnego dystrybutora na stronę 4kids (znajdziecie tam zarówno produkty marki, jak i wiele innych ofert renomowanych producentów).
Słodkich snów i udanej zabawy życzy Joie.

14:23:00

Jak dobrze Polacy znają swoje sprzęty AGD? Sprawdź

Znaczna część Polaków deklaruje, że sprzęty AGD wymienia dopiero wtedy, kiedy się popsują. Czy warto zmienić podejście i starsze technologicznie urządzenia wymienić na nowe? Dzisiejsze AGD wyposażane są w nowoczesne i przydatne technologie. Czy Polacy wykorzystują wszystkie funkcje swoich sprzętów?

 
Według badania, jakie przeprowadziła wśród Polaków marka Beko, prawie w każdym polskim domu znajdują się podstawowe sprzęty codziennego użytku: pralka, lodówka i kuchenka. Najmniejszą popularnością cieszy się suszarka automatyczna – posiada ją zaledwie 7% osób, oraz płyta indukcyjna – 21%, a także zmywarka – 51%. Najpopularniejszymi urządzeniami AGD okazują się te, które są podstawą sprawnego funkcjonowania domu. Warto jednak przyjrzeć się praktycznym urządzeniom mniej popularnym w polskich domach, a również bardzo ułatwiającym życie codzienne.

Zaprogramuj się na pranie

97% polskich gospodarstw domowych zaopatrzonych jest w pralkę. Czy znamy jej wszystkie funkcje ułatwiające prace domowe? Według badania Beko, aż 61% Polaków korzysta najczęściej jedynie z 2-3 programów swojej pralki. Natomiast jedynie 4% ankietowanych używa 7 lub więcej dedykowanych programów piorących. Dzisiejsze urządzenia wyposażone są w wiele nowoczesnych technologii, które mogą ułatwić wiele codziennych zadań, dlatego warto dowiedzieć się jak świadomie wycisnąć z nich 100% możliwości. Właściciele domowych zwierzaków, w szczególności kotów i psów, znajdą w pralkach Beko funkcję Pupil. Polega ona na podgrzewaniu wody i rozluźnianiu tkanin, dzięki czemu z ubrań usuwana jest sierść. Natomiast jeśli potrzebne jest jak najszybciej konkretne ubranie, warto włączyć program Beko Xpress Super Short. Przeznaczony on jest szczególnie do elementów garderoby, które zostały użyte tylko raz i wymagają jedynie odświeżenia. Cały cykl trwa zaledwie 14 minut! Jak natomiast wyprać poplamione ubrania bez konieczności zapierania brudnych miejsc ręcznie? Idealny w tym wypadku będzie program Super 40 - pranie w temperaturze 40⁰C przez 40 minut.

Chroń środowisko i swoją kieszeń

Co może być przyczyną większej popularności zmywania ręcznego niż w zmywarce? Dlaczego wolimy codziennie tracić czas na ręczne zmywanie, podczas gdy istnieje urządzenie, które zrobi to za nas? Największą zaletą posiadania zmywarki jest zdecydowanie oszczędność wody. Przy zmywaniu ręcznym wykorzystujemy nawet do 49 litrów wody, natomiast przy użyciu zmywarki – tylko 6l. Dbamy więc nie tylko o środowisko, ale także oszczędzamy pieniądze.
Czy Polacy obawiają się, że wyciągną brudne naczynia ze zmywarki? 46% pytanych Polaków twierdzi, że czasami zdarza im się wyjmować ze zmywarki niedomyte naczynia, natomiast 8% osób odpowiada, że spotykają się z taką sytuacją za każdym razem. Beko wyszło tym problemom naprzeciw, wyposażając swoje sprzęty w technologię AquaIntense. Jest to dodatkowe ruchome ramię zamontowane na dnie zmywarki. Dzięki niemu woda trafia do wszystkich zakamarków i szczelin, a naczynia po umyciu są czyste i lśniące. Powodem sceptycznego podejścia do zmywarek może być obawa przed niszczeniem się szkła. Aby temu przeciwdziałać, Beko stworzyło technologię GlassShield, która nie tylko chroni szklane naczynia, ale także dwudziestokrotnie wydłuża ich żywotność. Dzięki temu naczynia wyglądają jak nowe przez wiele lat. 


Zautomatyzuj suszenie ubrań

Dlaczego warto wygospodarować miejsce w swoim mieszkaniu na automatyczną suszarkę? Główną zaletą tego urządzenia jest oczywiście oszczędność czasu. Mokre ubrania wrzucamy do suszarki zaraz po praniu – nie musimy zajmować się rozkładaniem suszarki i wywieszaniem prania, na które często w mieszkaniu nie ma odpowiedniego miejsca. Użytkowanie suszarek Beko nie sprawia problemów, ponieważ posiadają intuicyjny panel sterowania pozwalający na łatwe i szybkie ustawianie programów suszących. W odpowiednim czasie wyświetli się także informacja o konieczności wyczyszczenia urządzenia. Suszarki Beko wyposażone są w pompy ciepła, które zapewniają bezpieczną i delikatną pracę. Dodatkowo, zużycie energii jest mniejsze o 75% niż w tradycyjnej, grzałkowej suszarce kondensacyjnej.

I żyli długo i szczęśliwie

Badanie Beko pokazuje, że warto posiadać w swoim mieszkaniu zmywarkę i suszarkę automatyczną, ponieważ dzięki nim zmniejszamy czas poświęcany na domowe obowiązki. 54% posiadaczy tych sprzętów odpowiada, że codzienne czynności w domach zajmują im mniej niż 3 godziny w ciągu dnia. Dla porównania, 57% osób nie posiadających takich urządzeń deklaruje, że spędza więcej niż 3 godziny dziennie na zajmowanie się domem. Beko – oficjalny partner zadowolonych domowników poleca wszystkim zapoznanie się z korzyściami płynącymi z posiadania nowoczesnych urządzeń AGD. Chcielibyście mieć zmywarkę i suszarkę, ale nie możecie zebrać się do kupna? Badania wykazują, że ślub działa w tej kwestii bardzo motywująco ;) 70% posiadaczy zmywarek i suszarek to małżeństwa!
Większość Polaków korzysta jedynie z podstawowych funkcji AGD. Mimo coraz bardziej rozwiniętej technologii, którą wykorzystuje się w urządzeniach domowych, Polacy raczej nie korzystają z ich dobrodziejstw w 100 procentach. Warto przyjrzeć się swoim urządzeniom AGD bliżej. Pomoże to uświadomić sobie jak wiele przydatnych i ułatwiających życie technologii posiadają nowe sprzęty. Dzięki nim możemy zaoszczędzić energię oraz ograniczyć czas, który poświęcamy na wykonywanie codziennych obowiązków domowych.

Jak Polacy dzielą się obowiązkami? Jak dużo czasu zajmują im codzienne obowiązki domowe? Znajdź odpowiedzi na te i inne pytania na stronie z wynikami Wielkiego Badania Beko: smart.beko.pl/artykuly/
Wyniki podane w artykule opracowane są na podstawie badania opinii przeprowadzonego na stronie internetowej marki Beko www.smart.beko.pl - Wielkie Badanie Beko, 2017 r.

22:21:00

Wyłącz bajkę, poczytaj dziecku!

Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach część rodziców woli włączyć dziecku bajkę, wręczyć tablet lub telefon i mieć spokój. Czytanie bowiem wymaga od nas sporego zaangażowania i czasu, a na jego brak ciągle narzekamy. Jak jednak wygospodarować chwilę na wspólną lekturę? Dlaczego warto rzucić wszystko i poczytać dziecku?

Kiedy zacząć?
Czytać dziecku możemy już w momencie, gdy jeszcze nie ma go na świecie. Myślisz, że to bez sensu? Przecież często zwracasz się do maluszka, który mieszka w brzuchu - ALE - czytając zmieniasz ton głosu, dostosowujesz się do treści książki. Mówisz do dziecka ale inaczej. Tak, jak dziecko zapamiętuje muzykę, tak też zapamięta czytane mu bajki. Przygodę tą warto rozpocząć od rymowanek, są dźwięczne i przyjemne dla ucha - zobaczysz jak szybko nauczysz się ich na pamięć. To tylko plus! Później, gdy maleństwo przyjdzie na świat, nie będziesz musiała sięgać po książki z noworodkiem na rękach. Wyrecytujesz mu zapamiętane wersy, a do czytania przejdziesz później.

Jak znaleźć chwilę?
Tak, jak czytanie do brzuszka nie będzie kłopotliwe, tak schody zaczną się gdy maluch się urodzi. Niewyspana, zmęczona mama, zawalona obowiązkami nie będzie myślała o dodatkowym zajęciu. Warto jednak wygospodarować parę minut i zafundować dziecku kontakt z literaturą. Jak wyżej wspomniałam; maluszkowi możemy recytować wyuczone wcześniej rymowanki (niektóre pewnie jeszcze ze szkoły pamiętasz, prawda?). Gdy niemowlę stanie się bardziej aktywne wystarczy ułożyć je na macie i wówczas sięgnąć po książkę - chociaż raz dziennie; zamiast mówić - poczytaj. Sama codzienne wieczorne czytanie wprowadziłam gdy Oliwier miał około roku - to do dziś jest jednym z obowiązkowych punktów wieczornego rytuału. Wiem, wiem: możesz przysłowiowo padać wieczorem na twarz, ale wierz mi: wspólne czytanie sprawi Ci taką samą radość jak dziecku (zwłaszcza, jeśli sięgniesz na początek po książeczki pisane wierszem).
Dlaczego warto czytać?
  • Wspólne czytanie buduje więź między dzieckiem i rodzicami, pozwala skupić się na danej chwili bez komputera, telewizora czy tabletu. To świetna alternatywa dla krzyczącego telewizora, a jednocześnie wspaniała zabawa.
  • Czytanie uspokaja i wycisza dlatego warto sięgać po książkę codziennie wieczorem przed snem. Dziecko żyje w ciągłym ruchu, otacza go mnóstwo rzeczy, dociera ogrom bodźców - wieczorna lektura wycisza, zmusza do skupienia się na jednej rzeczy i odrzucenia innych.
  • Wspólne czytanie lub opowiadanie rozwija wyobraźnię. Pamiętam nasze początki z książką; Oli potrafił powiedzieć 1-2 zdania na temat danej ilustracji. Teraz fantazjuje, dyskutuje nad tym co mogło być przed chwilą, a co wydarzy się za moment. 
  • Kontakt z książką rozwija słownictwo i nie da się temu zaprzeczyć! Sama widzę różnicę w zasobie słów między dziećmi, którym się czyta, a którym nie. Oliwier szybko zaczął operować trudnymi z pozoru zwrotami, przeznaczonymi dla świata dorosłych właśnie dzięki temu, że czytaliśmy mu dużo i rozmawialiśmy "na poziomie" bez ciuciania i przekręcania słów.
  • Czytanie poprawia koncentrację, wymusza by skupić się tu i teraz na jednej czynności.
  • Książki w sposób prosty i zrozumiały dla dziecka przekazują trudną wiedzę czy kwestie dla malucha niepojęte; zwłaszcza te dotyczące śmierci, adopcji, choroby itp.
  • Książka kształtuje ciekawość świata, zachęca do zdobywania informacji i poszukiwania. 
Nasze typy - dla 4 latka
W naszym domu książek jest pełno; regał w pokoju Oliwiera pęka w szwach, książki wprowadzają się już do salonu i sypialni. Mamy jednak takie swoje 3 ulubione publikacje, po które sięgamy nader często.
Rok w lesie - rozwija wyobraźnię
To książka bez treści, za to wypełniona cudownymi ilustracjami. Niewątpliwie jedna z najbardziej znanych książek obrazkowych wśród rodziców. Lubimy po nią sięgać w ciągu dnia i opowiadać o losach poszczególnych zwierząt lub postaci z ilustracji. Książka rozwija wyobraźnię, brak treści bowiem pozwala na fantazjowanie - za każdym razem możemy opowiedzieć inną historię. Szata graficzna utrzymana w bajkowym, tajemniczym tonie zachęca do przeglądania. Oliwier teraz już sam opowiada co się  kim dzieje, coraz częściej też sięga po tę książkę i pokazuje ją braciszkowi. Choć dla Gabrysia ilustracje są jeszcze zbyt trudne, tak opowieści snute przez starszego brata sprawiają, że słucha z uwagą i zaciekawieniem.
Pełna recenzja książki tutaj. 


Niedoskonały pingwin - porusza trudny temat
Książka opowiada o wyróżniającym się, niepoważnym, zabawnym i nieco uciążliwym pingwinku Kubusiu. Kubuś czuje się wyobcowany i tak bardzo niedoskonały przez co ucieka ze stada. Na szczęście reszta szybko orientuje się jaka to strata i rusza na poszukiwania zagubionego przyjaciela. Książka w jasny dla dziecka sposób mówi, że każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Nie wolno odtrącać innych przez to, że nie zachowują się lub nie wyglądają tak jak my. Książka wzbudza ciekawość tematu i zagłębianie się w kwestie odmienności. Oliwier bardzo ją lubi i za każdym razem współczuje pingwinkowi tak samo, gdy ten odchodzi ze stada.
Pełna recenzja książki tutaj. 
Księga tysiąca pomyłek - rozwija spostrzegawczość
Książka składa się z 4 części opowiadających o wyprawach czarodzieja w poszukiwaniu psotnika, który sieje spustoszenie w świecie. Każda strona składa się z krótkiego tekstu wprowadzającego i ilustracji pokrywającej całą kartkę. Opowiadania są zabawne i wciągające, a ilustracje po prostu hipnotyzują małego czytelnika. Zadaniem czytelnika jest odnaleźć wszystkie psoty, czyli przedmioty, zdarzenia, reakcje, które nie mają prawa istnieć w prawdziwym świecie. W całej książce jest aż 1000 pomyłek i faktycznie trzeba się solidnie napracować by zauważyć niektóre z nich. Spodnie z trzema nogawkami, kaczka na rolkach, koń z kocim ogonem czy smok z wymionami to tylko cztery z wielkiej ilości anomalii z książki :)
Pełna recenzja książki tutaj.

A Wy, Drodzy Rodzice, czytacie swoim dzieciom codziennie?
Jakie są Wasze ulubione książki?
KONKURS
Do wygrania 2 bony o wartości 100zł każdy do wykorzystania na Ravelo.pl
Zadanie: Jaka jest według Ciebie najlepsza książka, którą można polecić każdemu dziecku?

Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Oli Loli New Life
2. Sponsorem nagrody jest Ravelo.pl
3. Nagrodą są 2 bony na zakupy o wartości 100zł każdy do wykorzystania na stronie Ravelo.pl

4. Zadaniem jest odpowiedzieć na pytanie konkursowe: "Jaka jest według Ciebie najlepsza książka, którą można polecić każdemu dziecku? 
5. Odpowiedź należy umieścić w komentarzu pod postem konkursowym na facebook.
6. Konkurs trwa od 21.04 - 26.04.2017 włącznie
7. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu .
8. Zwycięzca konkursu ma obowiązek w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników przesłać w wiadomości prywatnej informację o chęci odbioru bonu na zakupy. W przypadku nie zgłoszenia się po odbiór nagrody w przewidzianym terminie zostanie wyłoniony kolejny zwycięzca.
9. Konkurs jest kierowany do osób pełnoletnich.
10. Konkurs nie jest w żaden sposób związany z serwisem Facebook 

07:00:00

Kopiec kreta, prosty i smaczny przepis

Kopiec kreta to efektowne i pyszne ciasto. W miarę szybko się je robi i wbrew pozorom wcale nie jest trudne. Gdy pewnego dnia dotarłam do Lidl i kupiłam tonę bananów w promocji (ha! się wie, gdy regularnie się przegląda gazetkę Lidl, apropos gazetek polecam Wam serwis, w którym bez wertowania miliona stron macie przysłowiowy milion gazetek promo na tacy. Zawsze je z mamą przeglądam i planujemy szoping :) ). No a co do tej tony bananów, to musiałam wykombinować jak je przerobić by się nie zmarnowały. Shake wypity, banan w czekoladzie zjedzony no i wybór padł na jedno z naszych ulubionych ciast.

Kopiec kreta

Składniki:
Ciasto
- 4 jajka
- 8 łyżek cukru
- 3/4 szklanki mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- cukier waniliowy
- 150g masła
- 4 łyżki mleka
- 2 łyżki kakao

Masa śmietanowa
- 600g śmietanki 36%
- 2 fixy do śmietany
- 4 łyżki cukru pudru
- kawałek gorzkiej czekolady
- 3 banany

Sposób przygotowania:
1. Mąkę przesiewamy, oddzielamy białko od żółtek.
2. Białka ubijamy na sztywną pianę, a następnie powoli dodajemy cukier i cukier waniliowy.
3. Roztapiamy i lekko studzimy masło. Zwalniamy obroty miksera i powoli dodajemy żółtka do masy oraz ostudzone masło.
4. Do masy przesiewamy mąkę wraz z proszkiem do pieczenia i kakao. Wszystko dokładnie mieszamy i wlewamy do formy wyłożonej pergaminem (u mnie o średnicy 24cm).
5. Pieczemy w temperaturze 180 stopni około 20 minut - do suchego patyczka.
6. Ubijamy śmietanę, dodajemy cukier puder i fix.
7. Czekoladę ścieramy na tarce i dodajemy do masy.
8. Ostudzone ciasto należy wydrążyć delikatnie łyżką; około 2 cm od brzegu i 1-2 cm wgłąb - dzięki temu zrobimy miejsce na banany. Nie wyrzucaj ciasta! Odłóż je do miseczki.
9. Banany obieramy, kroimy na pół i umieszczamy w zagłębieniu, które zrobiliśmy w cieście.
10. Masę śmietanową układamy na cieście w kształt kopca, posypujemy pokruszonym ciastem (tym, które wydrążyliśmy) i wstawiamy do lodówki na noc lub min 8 godzin

22:35:00

Kiedy odzwyczaić dziecko od smoczka?

Odzwyczajenie dziecka od smoczka może kosztować rodzinę sporo nerwów. Najlepiej zacząć przed upływem 6 miesiąca życia. Po tym okresie pojawi się przywiązanie malucha do tego przedmiotu. Wtedy odzwyczajanie od smoczka jest bardzo trudne, ponieważ wszelkie próby mogą u malucha wywołać gwałtowne reakcje emocjonalne. Pamiętajmy o tym, że najlepiej nie zabierać nagle dziecku smoczka, tylko stopniowo ograniczać. 
Ograniczenie smoczka w ciągu dnia
Należy w 5 miesiącu życia podjąć pierwsze próby ograniczania smoczka. Najlepiej używać go tylko do uspakajania oraz do zasypiania dziecka. Po zaśnięciu należy delikatnie wyjąć smoczek z ust dziecka aby po przebudzeniu nie sięgało po ten przedmiot. W taki sposób sukcesywnie odzwyczaimy malucha od ciągłego używania smoczka.
Zaangażowanie dziecka w odzwyczajaniu
Jeśli stopniowe odzwyczajanie malucha od smoczka nie przynosi spodziewanego efektu albo za późno wzięliśmy się za to, wtedy warto czynnie zaangażować samego malucha w ten proces. Po kryjomu należy przedziurawić smoczek, który używa nasza pociecha, następnie pokazując przedziurawiony przedmiot dziecku, powiedzieć mu, że myszka po kryjomu skradła się do naszego mieszkanka i przegryzła smoczek. Następnie należy w delikatny i spokojny sposób namówić malca aby wyrzucił do kosza zniszczony przedmiot. Najlepiej go nie wyręczać, tylko niech samo to zrobi.
Bądźmy konsekwentni
Wprawdzie maluszek sam wyrzuci do kosza smoczek, ale zrobi to bardzo niechętnie, opornie i ze smutkiem, ponieważ bardzo przywiązał się do tego przedmiotu. To traumatyczne przeżycie na długo zostanie w jego pamięci - chyba, że stworzymy odpowiedni kontekst i podejdziemy do tematu w kreatywny sposób, wówczas pożegnanie ze smoczkiem może odbyć się bardzo sprawnie i spokojnie.
Jeśli jednak nie będzie szło to gładko, warto, aby w tym okresie należy okazać naszemu dziecku sporo szacunku i zrozumienia. Wyśmiewanie oraz robienie z tego żartów w obecności dziecka jest niedopuszczalne. To jak dziecko przeżyje odstawienie smoczka zależy głównie od jego cech osobowości i wieku. W późnym okresie ten proces może być bardzo ciężki do przeżycia nie tylko dla naszej pociechy, ale też dla rodziców. Konsekwencja to podstawa, więc nie ulegajmy presji i nie kupujmy nowego smoczka. Innymi słowy, najważniejsze jest zachowanie konsekwencji. Łatwiej będzie mu odstawić smoczek, jeśli połączymy całe zadanie z odpowiednią historią, np. wytłumaczymy brzdącowi, że pora już, aby smok został przekazany mniejszemu dziecku, które bardziej potrzebuje tegoż smoczka. Wtedy, wsadzamy smoczek do koperty i wrzucamy do skrzynki na listy - w przypadku wielu dzieci sprawdza się to świetnie. Sposobów jest znacznie więcej, trzeba tylko chcieć i wykazać się pomysłowością. Prędzej czy później, pożegnanie ze smoczkiem jest nieuniknione i z czasem, moment odzwyczajenia będzie tylko wspomnieniem, dlatego trzymamy kciuki.
Materiał został opracowany w oparciu o artykuł przygotowane przez portal www.raczkujemy.pl.

22:32:00

Weekend w Rzymie

Rzym to idealne miejsce nie tylko dla zakochanych. To świetny sposób na wyrwanie się na chwilę z rodzicami, przyjaciółmi czy nawet solo. Piękne, wąskie uliczki i parki, a wśród nich masa klimatycznych restauracji oraz knajpek. Dodatkowo zewsząd płynie włoska muzyka, a dookoła widzisz samych uśmiechniętych ludzi. To doskonałe miejsce na oderwanie się na moment od rzeczywistości.

Co warto zobaczyć?

Ogromnym plusem tego miasta jest to, że większość zabytków usytuowana jest niedaleko siebie. Dlatego wystarczy mieć mapę i zerknąć na nią, nawet będąc już w hotelu, i w kilka minut zaplanować zwiedzanie, które obejmie wszystkie interesujące zabytki.
Koloseum – to miejsce, które zapiera dech w piersiach. Sama świadomość tego, jak stara jest to budowla, co tam się działo i jak wygląda teraz, jest niesamowita. Koniecznie trzeba tam wejść.
Zaraz obok znajdują się rzymskie katakumby. Idąc ciągle jedną drogą zobaczymy plac Wenecki, później już prosta droga do fontanny di Trevi, zaraz obok jest Panteon. Ponadto warto zobaczyć Palatyn, Kapitol, Forum Romanum, a także Schody Hiszpańskie. Wszystkie te miejsca są zjawiskowe, przytłaczają swoim ogromem. Warto chwilę się przy nich zatrzymać, obejrzeć, bo naprawdę robią spore wrażenie. Będąc w Rzymie należy też koniecznie zobaczyć Watykan! Dojazd do niego jest bardzo łatwy, jest sporo połączeń komunikacji miejskiej.

Ciampino i Fiumicino

Planując weekend w Rzymie, należy zapoznać się z komunikacją miejską. To naprawdę ogromne miasto, posiadające bardzo rozbudowaną mapę połączeń zarówno autobusowych, jak i metra.
Lotnisko Ciampino jest usytuowane około 15 km od centrum Rzymu. Łatwo z niego dojechać, ponieważ stoją przed nim specjalne busy, które wiozą nas aż pod dworzec Termini – praktycznie samo serce miasta. Dojazd nie jest drogi, jednak trzeba mieć wcześniejszą rezerwację, online płaci się troszkę mniej niż na miejscu. Z dworca dojedziesz już w każde interesujące Cię miejsce. Komunikacja jest intuicyjna, wszystko jest bardzo dobrze rozpisane i oznakowane. Pamiętaj o biletach w metrze oraz autobusach – przy każdej bramce metra stoją dodatkowo kontrolerzy biletów. W autobusach również się pojawiają, a po co dokładać sobie stresu i wydatków na wakacjach?
Lotnisko Fiumicino jest usytuowane o wiele dalej od centrum Rzymu. Dojechać z niego można tylko ekspresowym pociągiem – jest to koszt około 15 euro na osobę. Podróż trwa dłużej, ale także kończy się na dworcu Termini. Tańszą opcją są busy lub transfery, które można wykupić w niektórych hotelach lub firmach przewozowych. Również City Break często oferuje taką opcję w cenie.

22:25:00

Naturalne sposoby barwienia jajek

Barwienie jajek domowymi sposobami jest bardzo proste i z pewnością sprawi ogromną radość Waszym dzieciom. Nie wspomnę już o tym, że kolory są niepowtarzalne i mają swój urok. Przed przystąpieniem do pracy musimy przygotować odpowiednią ilość jajek (najlepiej o białej skorupce), kilka garnków i słoików (jeśli chcemy uzyskać kilka kolorów naraz) i dodatki do farbowania.
Przygotowanie do pracy
Jeśli jednego dnia chcesz zabarwić jajka na kilka różnych kolorów, przyda Ci się kilka garnków lub rondelków i słoików- dokładnie tyle, ile kolorów chcesz uzyskać. Dodatkowo uszykuj słoiki lub duże kubki, w których będziesz umieszczać jajka. Kup najlepiej te z białą skorupką - masz większe pole do popisu z intensywnością kolorów i odcieniami. Przed farbowaniem przetrzyj skorupkę wodą z octem by ją odtłuścić, a po farbowaniu tłuszczem by pięknie błyszczały.

Jak barwimy?
  • na ciepło: jajka gotujemy z barwnikiem w jednym garnku. Oczywiście im dłużej gotujemy, tym kolor jest intensywniejszy
  • na zimno: jajka i barwnik gotujemy osobno, a następnie zanurzamy jajka na kilka godzin z przygotowanym roztworze (gdy jeszcze jest gorący!).
Przygotowanie barwnika
  • NIEBIESKI: Pół główki kapusty szatkujemy na drobno i dolewamy 0,5 litra wody. Gotujemy 20-30 minut i odcedzamy na sitku. Dodajemy 4 łyżki octu i zanurzamy jajka, aż do uzyskania odpowiedniego odcienia.
  • BRĄZOWY: Łupiny z cebuli (im więcej tym lepiej) układamy w garnku i zalewamy 0,5 litra wody. Gotujemy 20 minut, a następnie odcedzamy i dodajemy 4 łyżki octu.
  • ŻÓŁTY: Do garnka wlewamy 0,5 litra wrzątku, wsypujemy paczkę kurkumy lub curry i 4 łyżki octu - wszystko dokładnie mieszamy i dodajemy jajka.
  • RÓŻOWY: 5 dużych buraków ucieramy na tarce lub kroimy drobno i wkładamy do garnka. Zalewamy je wodą nieco ponad poziom buraków i doprowadzamy do wrzenia, a następnie gotujemy około 5 minut. Dodajemy 4 łyżki octu, a następnie moczymy jajka.
  • CZERWONY: Łupiny z czerwonej cebuli (z minimum kilograma) gotujemy około 20 minut w 0,5 litra wody. Odcedzamy i dodajemy 4 łyżki octu. Jajka zostawiamy w roztworze na całą noc.
  • ZIELONY: Pęczek pietruszki szatkujemy, zalewamy 0,5 litra wody i gotujemy 20 minut. Dodajemy 4 łyżki octu, a następnie moczymy jajka całą noc.
  • CZARNY: Garść suszu z hibiskusa zalewamy 0,5 litra wrzątku, a następnie dodajemy 4 łyżki octu. Jajka (najlepiej brązowe) moczymy całą noc.
  • POMARAŃCZOWY: Ucieramy kilogram marchwi i zalewamy 0,5 litra wody, zagotowujemy, a następnie dodajemy 4 łyżki octu. Do wywaru wkładamy jajka na całą noc.
Osobiście wypróbowałam z Oliwierem 5 sposobów naturalnego barwienia jajek. Jak tylko znajdziemy chwilę, sprawdzimy pozostałe metody.

00:17:00

Wielkanoc: przygotuj się do niej z dzieckiem, na poważnie

Jak wspólnie z dziećmi przygotowywać się do świąt Wielkanocnych? Myślisz, że się nie da? Dziecko będzie tylko przeszkadzać w porządkach i gotowaniu? Jeśli je zaangażujesz w odpowiedni sposób zapamięta te przygotowania na długi czas. Mam dla Was nie tylko kreatywne propozycje ale także bardziej poważne sprawy. Wielkanoc w końcu jest najważniejszym chrześcijańskim świętem i wiąże się z nim wiele zwyczajów, które warto podtrzymywać.

Sobota przed Niedzielą Palmową

  • Zrobimy papierową palmę
  • Własnoręcznie przygotujemy i wyślemy wielkanocne kartki. Nasze propozycje znajdziecie we wpisie 13 Wielkanocnych kartek

Niedziela Palmowa

  • Zasiejemy rzeżuchę w niecodziennych naczyniach (kieliszki, skorupki jajek, ozdobne talerzyki, stare zabawki)
  • Przygotujemy wielkanocny domek dla zajączków jak w zeszłym roku - klik
  • Pomalujemy gałęzie na pastelowe kolory (jak tutaj)
  • W kościele: Niedziela Palmowa rozpoczyna Wielki Tydzień i przypomina o tryumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Chrześcijanie czczą to wydarzenie przynosząc do kościoła kolorowe palmy zrobione z darów natury i/lub bibuły.

Poniedziałek

  • Zrobimy wiosenne porządki w zabawkach
  • Kupimy hiacynty lub narcyzy aby stworzyć w domu wiosenny, przyjemny nastrój
  • Ulepimy ozdoby z masy solnej (inspiracja tutaj)

Wtorek

  • Zrobimy wielkanocnego zajączka z papieru
  • Zrobimy puchate kurczaczki metodą wydzieranki - wyklejanki
  • Przygotujemy kwiatową girlandę
  • Możecie także skorzystać z innych pomysłów z listy 33 dekoracji Wielkanocnych

Środa

  • Kupimy sikawkę
  • Zajmiemy się świątecznymi kolorowankami
  • Przygotujemy kolorowe kwiaty z papieru

Wielki Czwartek

  • Upieczemy wybrane wspólnie ciasto i babeczki
  • W kościele: Wielki Czwartek rozpoczyna Triduum Paschalne i obchodzony jest na pamiątkę ustanowienia sakramentów kapłaństwa i eucharystii. Tego dnia w kościele odbywa się tylko jedna jedyna msza, która jest symbolem Ostatniej Wieczerzy. Tego dnia kościół wygląda inaczej niż zwykle: schowane są kwiaty, a krzyże i obrazy zasłonięte - na znak żałoby.

 Wielki Piątek

  • Zrobimy pisanki barwione naturalnymi barwnikami 
    • brązowy: łupiny cebuli
    • czerwony: kora dębu, czarny bez, suszone jagody
    • pomarańczowy: sok z marchwi
    • zielony: trawa, pokrzywa, kora brzozy
    • różowy: sok z buraka
    • żółty: kurkuma
    • niebieski: czerwona kapusta (ale trzeba bardzo, bardzo długo gotować)
  •  W kościele:  Wielki Piątek to jedyny dzień w roku, kiedy nie odprawia się mszy. Zamiast niej odbywa się uroczysta Liturgia Męki Pańskiej, którą często poprzedza Droga Krzyżowa. W czasie tego nabożeństwa czytany jest fragment Ewangelii z opisem męki Chrystusa i następuje adoracja krzyża (ucałowanie krzyża przez wiernych). Wyjątkowym obrzędem jest również tzw. prostracja kapłana (leżenie krzyżem), która stanowi szczególną formą oddania czci i ofiarowania się Bogu. W niektórych kościołach odprawiane są także Gorzkie Żale (modlitwa żałobna, która jest tradycją wyłącznie w Polsce).

Wielka Sobota

  • Przygotujemy koszyk ze święconką i pójdziemy go poświęcić. 
  • Święconka powinna zawierać: 
    • chleb - pokarm podstawowy dla życia, który gwarantuje dobrobyt i pomyślność. W wierze chrześcijańskiej jest to symbol nad symbolami, przedstawia Ciało Chrystusa.
    • jajko - dowód odradzającego się życia, symbol zwycięstwa nad śmiercią
    • sól - życiodajny minerał, który symbolizuje oczyszczenie i chroni od zepsucia
    • wędlina - symbol zdrowia, płodności, a także dostatku
    • baranek z ciasta lub masła - oznacza pokorę i łagodność
    • chrzan - symbolizuje siłę i zdrowie
    • ciasto - znak umiejętności i doskonałości
    • zdobienie z bazi lub bukszpanu - symbolizuje odradzającą się przyrodę
  • W kościele: Wielka Sobota to dzień żałoby, który upamiętnia złożenie ciała Chrystusa w grobie. Tego dnia święci się pokarm, który następnie zostanie spożyty przy śniadaniu wielkanocnym. 

Niedziela Wielkanocna

  • Odświętnie ubrani zjemy wielkanocne śniadanie w rodzinnym gronie
  • Poszukamy zajączka w ogrodzie 
  • W kościele: Wielkanoc, czyli Zmartwychwstanie Pańskie jest świętem upamiętniającym zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Nabożeństwo tego dnia rozpoczyna się od rozpalenia ogniska przed kościołem i poświęcenia ognia, a następnie zapalenia od niego paschału - wyjątkowej świecy, która oznacza Chrystusa. Przy zgaszonych światłach w zupełnie ciemnym kościele jedna świeca rozprasza mrok, stopniowo zapalają się od niej inne. Potem jest wiele czytań z Biblii, rozbudowana uroczysta liturgia i procesja rezurekcyjna.

Lany Poniedziałek

  • Jeśli tylko pogoda pozwoli poszalejemy z sikawkami
  • Pójdziemy na rodzinny spacer
Przygotowałam dla Was listę przedświątecznych zadań do wykonania w trzech wersjach: gotową z naszą rozpiską oraz z miejscem do uzupełnienia we własne plany. Wystarczy kliknąć w obrazek, by pobrać pakiet grafik.
https://www.dropbox.com/s/pspo45lbitcwdhm/Wielkanoc.rar?dl=0

22:03:00

Jak nauczyć dziecko pisać?

Myślisz sobie... ma jeszcze czas. W szkole nauczy się pisać, czytać itd. Może jednak warto rozpocząć tą naukę w domu? W przyjemnym otoczeniu własnych 4 ścian, z mamą u boku i zabawą w tle? Początki nauki są bardzo trudne dla małych rączek więc może zaczniemy ją bezstresowo?

Zacznij od usprawnienia rąk
Żeby cokolwiek napisać potrzebne są sprawne ręce! Rozwój motoryki małej i dużej odgrywa tutaj kluczową rolę. Podstawy Twoje dziecko opanuje nie inaczej niż podczas zabawy: na placu zabaw, podczas zabaw piłką, zabaw w piaskownicy i uklepywania babek z piasku (motoryka duża) oraz przy nieco bardziej precyzyjnych czynnościach jak kolorowanie, wydzieranki czy lepienie z mas plastycznych. Współpraca rąk i oczu podczas prozaicznego podrzucania i łapania piłki lub bieganie za mydlanymi bańkami to idealny trening przed nauką pisania.


Zapoznaj z literkami
Znajomość liter to jedno z najtrudniejszych zadań; są w końcu tak podobne do siebie! Wprowadzaj je podczas zabawy rysując na kartce, patykiem na piasku czy w ciastolinie, możecie je nawet lepić z masy solnej, plasteliny czy ciasta (i potem zjeść literkowe ciasteczka). Możecie bawić się także w domu czy na spacerze w wyszukiwanie konkretnej, ustalonej literki np. T - tramwaj, trawa, traktor, teczka, tulipan, termos, tektura itd. Z pewnością pojawi się wiele "wpadek" i pomyłek, bo o ile dziecko wie jak coś się nazywa, to z początku nie potrafi dobrać litery, od której dana nazwa się zaczyna. Nie zniechęcaj się i nie karć malucha - takie pomyłki też można obrócić w zabawę.
Oliwier kiedyś podczas dnia z literką K, stwierdził  "K jak plecak" - napisaliśmy wówczas na kartce słowo "plecak" by mógł spojrzeć i odszukać zarówno literkę K w tym wyrazie, jak i pierwszą literę. Sam zauważył swój błąd i się poprawił, przy okazji stwierdziliśmy, że K nadaje się na "kolorowy plecak" :)

Zachęcaj
Zachęcaj jak najwięcej do rysowania szlaczków i powtarzalnych wzorów. Pierwsze próby pisania wymagają wiele wsparcia i zaangażowania również rodziców. Pomoc, wsparcie i pochwała nawet najmniejszych postępów są kluczowe. Nawet jeśli dziecko rzuca zniechęcone długopisem, nie możemy się irytować, a wspierać chwaląc, proponując przerwę i powrót do "nauki" innym razem. Dla ułatwienia możecie zacząć od liter drukowanych, by następnie przejść dalej.
Literka do literki
Pomocy do nauki pisania jest pełno! Ja najbardziej lubię zeszyty lub karty, po których można pisać, a następnie zmazywać i pisać kolejny raz. Mieliśmy już zeszyty do rysowania szlaczków, kształtów itd, teraz zawitały u nas karty do nauki. Bardzo je sobie chwalę z kilku powodów:

  • pojedyncze karty są wygodne w używaniu
  • zmywalne mogą być używane wielokrotnie w celu doskonalenia umiejętności
  • przy każdej literce/cyferce znajdują się strzałki informujące o kierunku ruchu pisaka
  • barwne ilustracje uatrakcyjniają naukę
  • dzieci poznają i ćwiczą zapis prostych słów np. dom, owoce itd
  • dobrane do liter szlaczki ułatwiają naukę pisania ćwicząc prawidłowy ruch dłoni
  • poręczne karty można zapakować w solidne pudełko (by się nie zgubiły) i zabrać ze sobą np. na weekend do dziadków
  • dołączona książeczka z zadaniami uatrakcyjnia naukę 

Karty do nauki pisania literek i cyferek Kapitan Nauka spotkacie w dobrych księgarniach i sklepach internetowych. Wydawca ma w swojej ofercie więcej świetnych pomocy naukowych dla dzieci; poczynając od maluszków, przez przedszkolaka aż do starszaków. Uwielbiamy też rewelacyjne łamigłówki, o których pisaliśmy dawno temu - kolejne już do nas lecą :)


11:57:00

Poród w publicznym szpitalu a w prywatnej klinice – ile kosztuje?

Nad porodem nie należy panikować. Nie stanowi on żadnej interwencji chirurgicznej, a jedynie przyjście dziecka na świat. Mimo wszystko warto załatwić sobie właściwą opiekę zdrowotną. Opłaca się to dla zdrowia i życia matki oraz dla zdrowia i życia dziecka.

Jak przebiega poród?

Poród to zwieńczenie okresu ciąży. Po 9 miesiącach, a ściślej po 40 tygodniach, od momentu poczęcia, czyli połączenia komórki plemnikowej z komórką jajową, wykształcony i przystosowany do ziemskich warunków płód, pojawia się na świecie. Pojawienie to może odbyć się na dwa sposoby – poprzez poród naturalny oraz poprzez cesarskie cięcie. Podczas porodu naturalnego kobieta rodzi swoimi siłami. Podczas cesarskiego cięcia natomiast dziecko wydobywa się na zasadzie zabiegu chirurgicznego. Poród naturalny oznacza długi czas porodu i intensywny ból, ale też świadomy udział w wydarzeniu oraz brak blizn na macicy i brzuchu. Cesarskie cięcie oznacza zaś krótki czas porodu i brak bólu, ale również otępienie przez znieczulenie oraz blizny na macicy i brzuchu. O rodzaju porodu decyduje nie tylko matka, ale przede wszystkim prowadzący ją lekarz ginekolog. On na podstawie badań dziecka i matki najlepiej wie na jaki rodzaj porodu postawić. Tak więc bardzo ważną kwestię stanowi wybór lekarza ginekologa, który właściwie przeprowadzi kobietę przez okres ciąży i nią właściwie zajmie się podczas porodu. Warto też przy okazji wyboru lekarza ginekologa zastanowić się czy poród powinien odbyć się w publicznym szpitalu, czy w prywatnej klinice.

Publiczny szpital a prywatna klinika

Poród to bardzo ważna i delikatna sprawa dla kobiety. Dlatego kobiety bardzo często zastanawiają się, gdzie powinny rodzić – w publicznym szpitalu, czy w prywatnej klinice. Publiczny szpital i prywatna klinika mogą różnić się od siebie diametralnie, ale nie muszą. Wszystko zależy od tego jaki personel pracuje w danym miejscu i jakie w tym miejscu panują warunki. Publiczne szpitale obrosły w robiące im nienajlepszą reputację legendy. Sytuacja się jednak zmienia i w takim miejscu kobieta nie jest skazana jedynie na łóżko na porodówce, ale ma też miłą opiekę i dogodne warunki. Oczywiście nieustanny minus publicznych szpitali, zwłaszcza na oddziale porodowym, stanowi przepełnienie. W tej kwestii to zdecydowany plus dla prywatnych klinik, gdzie nie występuje taki natłok. Kolejna znacząca różnica to warunki, bo w publicznych szpitalach, w przeciwieństwie do prywatnych klinik, nie można liczyć na pojedynczą salę ze sprzętem relaksacyjnym, a jedynie na kilkuosobową salę. Kwestia personelu, na który składają się lekarze ginekolodzy i pielęgniarki położne, pozostaje nierozwiązana, bo wszystko zależy od danych osób i ich nastawienia do wykonywanego przez siebie zawodu. Poród w publicznym szpitalu nic nie kosztuje, z kolei za poród w prywatnej klinice trzeba zapłacić. Niekiedy udaje się uzyskać dofinansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia, jeśli placówka podpisała umowę z NFZ, jeśli jednak nie, koszt takiego przedsięwzięcia wynosi mniej więcej od 3,000 złotych do nawet 10,000 złotych.
GS
Wszystkie niezbędne informacje na temat ciąży, porodu i rodzicielstwa znajdziesz na: www.babyboom.pl.

08:00:00

Zdrowe słodycze dla dzieci istnieją!

Dzieci lubią słodycze i nawet jeśli zazwyczaj ich nie jedzą, to zawsze znajdzie się babcia, ciocia albo koleżanka, która wręczy zakazaną czekoladkę. Zamiast ciągle zakazywać możemy podsunąć dziecku zdrowe odpowiedniki przepełnionych cukrem i solą przekąski. Przygotowałam zestawienie naszych ulubionych słodyczy, które nie dość, że wyśmienicie smakują, to są tanie i zdrowe!
Zawsze pod ręką
Batoniki to jedne ze słodkości, po które sięgamy najczęściej. Małe i poręczne zmieszczą się po prostu w kieszeń. Mój syn domaga się jakiś łakoci gdy idzie do przedszkola. Ogólnie panujący u nas zakaz wyklucza przynoszenie czegokolwiek ale Oli pakuje przekąski do plecaka, zjada je na placu zabaw po zakończeniu. Zazwyczaj batoniki robię sama ale często nie mam po prostu czasu i wówczas sięgam po gotowce. Inna sprawa tyczy się cukierków i gum do żucia; trzeba ich ze świecą szukać - tych zdrowych, oczywiście. Oferta producentów w tej kwestii jednak jest jeszcze dość mała ale z roku na rok propozycji jest coraz więcej. Bardzo dobrze! Świadomi rodzice wiedzą już, żeby nie pakować w dziecko takich kosmicznych ilości cukru jak serwują nam popularne smakołyki. Dzięki temu można kupić np. gumę do żucia z certyfikowanymi składnikami bez tony chemii.
Lizaki to zmora rodziców! Wszyscy chętnie je kupują i przynoszą naszym dzieciom. My sami niejednokrotnie ulegamy presji i fundujemy pociechom tą zgubną przekąskę. Może warto kupić zapas
lizaków z ksylitolem, takich które nie zawierają aspartamu czy sorbitolu? Ksylitol to nic innego jak cukier brzozowy, równie pyszny jak znany nam najzwyklejszy cukier - jednak nie jest on tak szkodliwy dla zębów. Te, które kupujemy kosztują niespełna 2 zł, a jednak warto popularnego ChupaChupsa zastąpić kremowym i delikatnym zamiennikiem.
Cukierków Oli zbyt często nie jada, twardych typu landrynki póki co wcale - za bardzo się boję, zakrztuszenia. Sięgamy zatem po najlepsze na świecie pudrowe cukierasy - sama je uwielbiam i zajadam ze smakiem, po kryjomu oczywiście żeby nie dostać bury od syna :P Pamiętacie okrągłe pudełeczka z kolorowymi, pudrowymi cukiereczkami? To całe moje dzieciństwo i pewnie dlatego tak je lubię; teraz mając świadomość ileż w nich cukru sięgnęłam po równie pyszne Ksylitolki. Właściwie mogę się pokusić o stwierdzenie, że są jeszcze lepsze - mają jednak wielki mankament: pakowane są w małe pudełeczka więc znikają w mgnieniu oka.
Moje najnowsze odkrycie to Buri Beri - niesamowita przekąska z suszonych owoców. Ma formę cieniusieńkich listków, idealnych  na jeden kęs. Mimo, że suszone to jakby soczyste, pełne smaku, delikatne. Jedna sztuka na spróbowanie rozpłynęła się w naszych ustach w 3 minuty pozostawiając niedosyt "a gdzie więcej?!" - zamawiamy zatem kolejne smaki i coś czuję, że wielbicielami Buri Beri zostaniemy na dłużej.

W kieszeń i na spacer
Nie wiem jak Wasze dzieci ale moje ma tendencję do niesamowitego głodu (wręcz umiera) gdy tylko odejdziemy kawałek od domu. Ten kawałek jest na tyle spory, że nie opłaca się wracać ale iść dalej i słuchać jaki to on głodny, to nie na moje nerwy. Zawsze pakuję w plecaczek albo torebkę wodę do picia i jakąś drobną przekąskę. Jeśli Oli nie zgłodnieje po drodze, to na placu zabaw już na bank! Gryczanki to takie fajne zbite kuleczki z kaszy, amarantusa i owocowych dodatków (jest też wersja z czekoladą np.) - my najbardziej lubimy wersję owocową. Chrupkie, o świetnym smaku i zapachu - sama natura! Warto wspomnieć, że ta przekąska powstaje z samych certyfikowanych składników.
Robiłam ostatnio test jakie cuda natury moje dziecko jest w stanie zjeść; tak jak brokuła czy rukolę wcina tak np. żurawiny, orzechów czy szpinaku nie ruszy. Wpadłam więc na pomysł, żeby mu je przemycić - stąd też pojawiły się u nas jagody goji w czekoladzie. Jakby ich nie chciał jeść, to przecież bym się zaopiekowała tymi pysznościami ale nie było mi to dane. Robiąc taką selekcję wiem jakich produktów następnym razem zamówić więcej :)
Jeśli jednak chcecie zrezygnować z takich wynalazków, możecie sięgnąć po kakaowe ciasteczka z mąki orkiszowej w zabawnych kształtach. Producent ten ma jeszcze inne ciasteczka w ofercie, a także wiele propozycji zdrowych i smacznych przekąsek dla dzieci.
Mamo, ciasteczko do kawy!
Celebrujecie popołudnia tak jak my? Kawa i ciastko lub placek w rodzinnym gronie, gdy już wszyscy wrócą ze szkoły i pracy. Od czasu kulinarnego spotkania Ugotuj mi Razem w lipcu 2015 jestem totalnie zakochana w amarantusie - wówczas miałam okazję po raz pierwszy spotkać się z produktami opartymi na tym darze natury. Amarantuski to lekkie jak piórko ciasteczka, które musicie spróbować! Nie ma siły, z pewnością pokochacie je tak jak ja! Jeśli będą się Wam wydawać zbyt lekkie, możecie je posmarować konfiturą lub dojadać do świeżych owoców - poezja!
Ciasteczka o wdzięcznej nazwie Dukaty, faktycznie jak pieniążek wyglądają. Małe i zgrabne, do wszamania na raz nawet przez małą buzię. Ciacha są oczywiście bez cukru i zawierają aż 15% suszonych owoców żurawiny czy innego dodatku - w zależności którą wersję wybierzecie.
Ulubieńcy każdego malucha
Gdy byłam dzieckiem nie mogłam żyć bez żelków i pianek Marshmallow - ok, przyznaję, do dziś mi zostało :) Oliwier też kocha żelki i kiedy tylko znajdą się w polu jego widzenia, nie daruje - jęczy tak długo aż dostanie choć jeden kąsek. Wężyki bez żelatyny, barwione naturalnymi barwnikami są świetną alternatywą i z całą pewnością zasmakują maluchom. Swoją drogą producent BioMinki ma w swojej ofercie całą masę przepysznych i bajecznie zdrowych przekąsek dla dzieci. My zajadamy się jeszcze piankami z tej firmy, może są minimalnie mniej słodkie niż znane mi "oryginały" ale równie puszyste i delikatne. Skoro nie widać różnicy, to chyba warto sięgnąć po zdrowszą wersję. A pchełki znacie? Takie malusie, czekoladowe cukieraski pokryte kolorową skorupką - coś podobnego do M&Ms. Dzieci je kochają! Słodka przekąska, którą nawet do zabawy można wykorzystać - sortując np. kolory albo licząc ile ich jest. My zawsze się nimi bawimy, a potem sortujemy według koloru i zjadamy.

Niby nie lubię ale zjem
Szpinak i mięta to kolejne składniki, na które Oliś nakłada stanowcze veto, gdy mu je podsuwam. Szpinakowe chrupki okazały się rozwiązaniem tego kłopotu. Fakt, że świeżego warzywa nic nie zastąpi ale takie chrupki pozwolą się nieco oswoić z jego smakiem. Zabawne, wesołe kuleczki okazały się zjadliwe i mój mały anty-szpinakowy synuś pochłonął całą paczkę. A miętową czekoladę jedliście kiedyś? Kocham ją! Kocham ją tak samo jak czekoladę z malinami - to dwie moje miłości, dzięki którym beztroska chwila zapomnienia staje się prawdziwym przeżyciem. Hola! O słodyczach dla dzieci miało być; czekoladę kupiłam dla Oliwiera oczywiście by ją chociaż posmakował - niestety przeliczyłam się i... tym sposobem została dla mnie :) Kolejnym razem z pewnością kupię inny smak.
Kupujecie słodycze z półki eko/bio? Czy pierwsze, które wpadną Wam w ręce?
Ja staram się czytać etykiety, choć czasu na zakupach z dwójką dzieci jakoś mało :P
TOP