08:08:00

Jesienny spacer

Zapraszam na spacer razem z nami!
Była tak piękna pogoda, że opis wydaje mi się zbędny.
Rasowy model ♡♡♡




spodnie: Next, bluza: Rebel, trampki: Converse, kaszkiet: Rebel

21:08:00

Nie szczepię...

Pewnie spora część z Was mnie skrytykuje (tym bardziej, że większość z Was szczepi)
Powie, że nie dbam o dziecko i że je narażam ale...

NIE SZCZEPIĘ

Oliś został zaszczepiony zaraz po urodzeniu, potem jednak z powodu wady serca i operacji szczepienia były przesuwane a ja zaczęłam czytać o ich szkodliwości. Potem zaczęły docierać do mnie informacje o powikłaniach i innych cudach w naszym bliskim otoczeniu. 

Każdy (prawie) lekarz, pielęgniarka czy farmaceutka powiedzą, że szczepienie jest obowiązkowe, że to dobrodziejstwo.  Konsultant ds. epidemiologii wręcz mi opier*papier zrobiła. Poszłam na konsultację żeby mi coś doradziła, rozwiała wątpliwości ale poczułam się zaatakowana i skarcona. 

Boję się powikłań... wiem, że zdarzają się sporadycznie ale jednak. Przeczytałam skład, ulotki dołączane do szczepionek. Czytałyście kiedyś? Czytacie składy syropków i maści a szczepionek nie? To też lek przecież. I jak poczytałam to się za głowę złapałam. Ehhh

A wiecie, że szczepienia można odroczyć?

Że szczepionki zawierają rtęć oraz "glikol etylenowy (środek przeciwko zamarzaniu), aceton (rozpuszczalnik używany w zmywaczach do paznokci), ałun (konserwant), fenol (barwnik dezynfekujący, trucizna), formalinę (znany rakotwórczy składnik, używany do balsamowania ciał), chlorek benzenu (środek dezynfekujący), formaldehyd (środek konserwujący i dezynfekujący), aluminium."

W aż 6 krajach Europy nie ma żadnych szczepień obowiązkowych?

Wiecie, że szczepienie nie uchroni dziecka od zachorowania? Może złagodzić objawy ale niekoniecznie (przykład syn kuzynki szczepiony na wszystko zgodnie z kalendarzem: zanim skończył rok spędził w szpitalu prawie połowę życia - ciężki do wyleczenia krztusiec).

A czy Ty, droga mamo, zostałaś zaszczepiona w dzieciństwie na rotawirusa lub pneumokoki? Ja nie, rota - czyli najzwyczajniejszą biegunkę miałam raz w życiu i to na wakacjach w arabskim kraju.
(przykład kolejny: córeczka znajomej pielęgniarki szczepiona na wszystkie choroby świata, zaczęło się od pneumokoków skończyło na sepsie i śmierci)

Nie chcę Was przekonywać bo mnie wyklniecie i przestaniecie czytać ale usiądźcie nad głupią ulotką chociaż. Ja nie szczepię ale dbam o synusia. Spędzamy dużo czasu na powietrzu bez względu na pogodę, nie przegrzewam Go, zdrowo gotuję, słodycze daję sporadycznie, nie faszeruję lekami gdy nie trzeba. Oliś miał kontakt z dziećmi chorymi na krztusiec, ospę czy grypę, chodził do przedszkola i nic nie złapał. Raz w życiu miał lekko zawalone oskrzela (miał wtedy 4mce i był osłabiony po pobycie w szpitalu).

A w przychodni? Napisałam odręcznie na kartce, że nie zamierzam szczepić dziecka do odwołania. Pani dr wcale się nie zdziwiła. W Szwajcarii szczepienia są całkowicie dobrowolne więc też mnie ścigać nie będą.

Powody za tym, aby szczepić znajdziecie na plakatach, w ulotkach oraz u 99% pracowników służby zdrowia. Jeżeli chcecie poznać “drugą stronę medalu” zachęcam, aby zajrzeć na stronę Stopnop.pl Znajdziecie tam informacje na temat powikłań poszczepiennych, badań, składu szczepionek, interpretację ustawy o szczepieniach, porady prawne, dane statystyczne dotyczące szczepień i chorób zakaźnych oraz szereg innych ważnych informacji i kontaktów.

Mam nadzieję, że nie zbulwersowałam żadnej z Was. Nikogo nie chcę przekonywać bo nie o to chodzi. To musi być świadoma decyzja rodziców. Dlatego odsyłam Was do źródeł :)

 Na osłodę kilka wrześniowych fotek mojego dzikusa.







trampki: allegro, bluza Reserved, koszulka Rebel, spodnie H&M


http://www.stopnop.pl/
http://prawdaxlxpl.wordpress.com/aktualnosci-2/profesor-maria-dorota-majewska-szkodliwosc-szczepien/
http://znakiczasu.pl/wywiad/157-szczepionki-ukrywane-fakty
http://faktyoszczepieniach.wordpress.com/
http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/porady/jeszcze_raz_o_szczepieniach.html

09:21:00

Ulubione jesienią

Ulubione jesienią
Gdy byłam dzieckiem (jak to dzieci) uwielbiałam turlać się w liściach i rzucać nimi. Oliś robi to samo. Moje ulubione "coś" o każdej porze roku to radość mojego syna. Gdy z dnia na dzień jest coraz większy, gdy każda pora roku sprawia, że odkrywa coś nowego dla siebie.

On jak szalony rzuca liśćmi a ja delektuję się ich zapachem. Siedzę na ławce, łapię promienie słońca. Ooo! Coś zauważył, biegnie prosto w kałużę. Sam do siebie powtarza: nie mam kaloszków, nie mam kaloszków. Hmm ale nie jest to w stanie Go powstrzymać i pac w wodę. No cóż jesienią jestem przygotowana na to, że po każdym spacerze jest do przebrania dokumentnie (dół mokry od taśtania w wodzie, a góra umazana wilgotnymi liśćmi). Sama radość.

Siedzę na ławce, promienie słońca głaszczą moją twarz. Jak pięknie tu i cicho. Patrzę na Niego, jestem dumna. Jak się zmienił od zeszłej jesieni, jak urósł i się rozwinął. Chodzi (żeby tylko :), mówi pięknie, już miesiąc bez pampera. Słodki jest gdy liście mu się kleją do rąk i włosów. Kocham Go i kocham jesień jeszcze bardziej dlatego, że On tu jest.




spodnie:Denim CO, kurtka: Zara, bluza: Pepco, koszulka: Reserved, trampki: Converse, czapka: sh, pies: Russ Yomiko Classics

08:00:00

Wielka sztuka w małych rączkach, porady

Jako, że malowanie farbami to technika bardzo przyjazna dziecku stosujemy ją często. Technika jest atrakcyjna głównie ze względu na to, że kartka szybko się zapełnia, a kolorowanie kredkami to długa i mozolna praca. Oliś wytrzymuje z kredką w ręku kilka minut. Szybko mu się nudzą także kolorowanki. Farbami maluje tak długo aż wypaćka wszystkie z pojemniczka :)

Jak przyjemnie spędzić chwilę z dzieckiem bez wizji pomalowanych ścian i mebli?

Mam kilka rad:
  1. przygotuj w odpowiedni sposób miejsce pracy
    • kuchnia: sprzątnij wszystko ze stołu by uniknąć pomalowania elementów dekoracyjnych czy jedzenia
    • łazienka: idealne miejsce jeśli malujemy rączki i stópki - z łazienkowych płytek wszystko elegancko schodzi, z paneli czy parkietu gorzej (niestety sprawdzałam)
    • pokój dziecięcy: pochowaj z zasięgu ręki zabawki bo oczywiście dziecko sobie o nich przypomni gdy będzie umorusane farbą
    • balkon: łączy w sobie kreatywne spędzanie czasu + czas na powietrzu. Często malujemy nawet gdy pada, dzięki temu Oli się dotlenia i bawi nie wychodząc z domu. Trzeba jednak pamiętać by przygotować podłoże (często zbyt zimne dla pupy dziecka) - ja poduszkę pakuję do reklamówki by się nie zabrudziła i daję pod pupę albo po prostu wystawiam stoliczek do malowania.
  1. towarzysz dziecku, siedząc przy nim i obserwując je
  2. wspomagaj, jeśli tylko poprosi Cię o pomoc ale nie wyręczaj!
  3. nie karć dziecka za brudzenie siebie i miejsca pracy (my mamy specjalne robocze ubranko do malowania)
  4. chwal dziecko za chęć do malowania i postępy pracy, nawet jeśli to totalne bohomazy
  5. nie narzucaj dziecku sposobu malowania i nie wyręczaj go na siłę
  6. bądź cierpliwa i ciesz się, że masz małego artystę we własnym domu
  7. ciesz się z tych małych chwil - za chwilę Twoje dziecko urośnie i skończy się beztroskie ciapanie łapkami w farbie
  8. wrzuć na luz nawet jeśli za chwilę czeka Cię sprzątanie i szorowanie malarza
  9. spróbuj wprowadzić element edukacyjny do zabawy
    • łączymy barwy tak by powstały kolejne (np. niebieski + żółty = zielony)
    • pozwól dziecku dotknąć farby i malować paluszkami; dzięki temu poczuje konsystencję
    • przygotuj kilka kształtów z ziemniaka lub różnych przedmiotów, którymi można malować; dzięki temu dziecko pozna różne tekstury (np. gąbka, liście, sznurek)
    • farba to też dobry materiał do trenowania motoryki małej: poćwiczcie jak maluje się koła, proste linie czy inne kształty.
Ja zawsze jestem pomalowana, Oliwier pomalowany, stolik, krzesełka, a ostatnio nawet aparat :)
Często malujemy ręce lub stopy (z salwą śmiechu w tle!). Oczywiście po zakończonej pracy sprzątamy razem żeby mojego Picassa uczyć poprawnych zachowań. Testowałam fartuszek ale Oliwier nie za bardzo chciał go nosić więc wybrałam z garderoby tzw. ciuszki robocze do brudnych zabaw. Najważniejsze to nie spinać się i pozwolić dziecku trochę pobałaganić; nie malujemy codziennie więc spokojnie ten mały nieporządek możemy ogarnąć i cieszyć się radością małego artysty z ambitnego dzieła :)

08:26:00

Jestem kobietą...

Od ponad dwóch lat jestem mamą i w sumie jakoś utonęłam trochę w tym macierzyństwie. Zadanie z wyzwania blogowego sprawiło, że spojrzałam na siebie inaczej. W końcu nie jestem tylko mamą ale też kobietą...

jestem kobietą
działam czasem pod wpływem emocji, nielogicznie i bez sensu
nie jestem łatwa w obsłudze
nie potrafię czasem nazwać swoich emocji ale za to emocje innych odczytuję bez problemu
czasem mówię za dużo, czasem milczę jak grób
czepiam się o bzdury
chcę powiedzieć "tak" a mówię "nie"
bez powodu unoszę się dumą
mówię tak, że nie da się mnie zrozumieć, nie wiadomo co mam na myśli
nie umiem prosić, wolę do wszystkiego dojść sama by udowodnić, że potrafię
lubię piękne słowa, chcę się nimi dzielić
jestem silna i niezależna ale lubię poudawać słabą kobietkę
panikuję czasem bez sensu mimo, że wiem co zrobić
pełno we mnie sprzeczności
ale cóż
jestem kobietą...


15:39:00

Najpiękniejsze dla mnie słowa

Lista najpiękniejszych dla mnie słów
Moja lista powstała przy współpracy z Oliwierem, bez niego nie byłaby taka kolorowa :)

rodzina - nie wiem jakim cudem ale pojawiło się na naszym plakacie 2 razy, najwidoczniej jest dla mnie tak ważna, że nieświadomie zapisałam dwukrotnie. Gdyby nie rodzina chyba by mnie nie było. Jestem takim domowym typem chyba, uwielbiam czas spędzać z bliskimi mi osobami (zwłaszcza z tatą i moim ukochanym śp. dziadkiem, wgl zdałam sobie sprawę, że zwłaszcza mężczyźni z mojej rodziny są dla nie bardzo ważni)

miłość - moje zdanie jest takie, że bez miłości nie ma niczego, o i tyle

dom - mój dom, jest tam gdzie serce moje. Trochę w Polsce, trochę w Szwajcarii. Wspominam często dom, w którym się wychowałam, gdzie zawsze obok byli dziadkowie. Tęsknię za naszym gniazdkiem w Bydgoszczy, które skrupulatnie wiłam czekając na powrót męża z zagranicy. Dom - aktualny szwajcarski - nie jest mój jeszcze, nie wywołuje u mnie takich emocji, jest na chwilę.

kamelelo i pasinonik - to moje aktualnie ulubione słowa wypowiadane przez syna. Mogłabym kameleona i pasikonika wskazywać w tej Jego książeczce milion razy a i tak mi się nie znudzi jak On to wypowiada :)

mamusia - od jakiegoś czasu Oliś zwraca się do mnie właśnie tak. Serce mięknie mi momentalnie. No nic nie poradzę, wybaczam wszystko.

Mimi - tak mówi na mnie Pan Ślubny, to miłe takie jakieś i słodkie :)  Sprawdzam co jakiś czas czy pamięta jeszcze moje prawdziwe imię - pamięta, uffff :D

Pika (Pikula)- tak mówi na mnie mój tata i mówił też dziadek.  Jest mi tak ciepło na duszy gdy słyszę to określenie. I nawet teraz na skype tata (nieświadomie) mnie bardzo rozczula gdy pyta: I jak Pikul co u Ciebie?




23:19:00

DIY: Kuchnia do zabawy z recyklingu

DIY: Kuchnia do zabawy z recyklingu

Kuchnia co prawda powstała w kwietniu 2014 ale internecie tyle "przepisów" jak zrobić coś własnoręcznie, że dorzucę swój :) A co! Jeden więcej - żadna różnica.

Zakochana byłam w kuchence  od dawna ale ceny porażały mnie i doprowadzały do bólu głowy.
Marzyła mi się solidna kuchnia z drewna, a ceny takowych to minimum 300zł na przysłowiowe "dzień dobry". Jeszcze nie zwariowałam żeby wydać tyle na zabawkę, choć teoretycznie bym mogła.

Jak powstała nasza kuchenka?

Na portalu olx.pl znalazłam szafę do przedpokoju, która chyba pamiętała Gierka. Gdy już do nas dotarła od razu wkroczyłam do akcji:

Ścięłam "nóżki" szafce by nie była za wysoka dla mojego małego brzdąca.
Przycięłam drzwiczki, żeby z dwóch zrobiły się trzy wnęki :)
Skróciłam nadstawkę, a dziadek wywiercił otwór na zlew.

Potem malowanie, szlifowanie, lakierowanie - dużo brudnej i śmierdzącej roboty, którą wykonywałam w czasie drzemek Oliwiera oraz wieczorami.

Oliś oczywiście bardzo mi pomagał i sam wybierał kolory do malowania :)

1. fotka z ogłoszenia - takie cudo dostałam za 2 pudełka kinderków

2. po rozłożeniu na części i odkręceniu lustra można przejść do pracy
3. odcięłam nóżki by blat znalazł się niżej i mój mały kucharz miał lepszy dostęp. Następnie dokładnie wyczyściłam wnętrze i gdy było juz suche pomalowałam wybranymi przez syna kolorami.  Szara strefa to piekarnik :)

4. do pracy oczywiście możecie zatrudnić małego pomocnika - pamiętając, że musi być cały czas pod kontrolą by nie zrobił sobie krzywdy

5. Otwór pod zlew należy wyciąć wyrzynarką; pamiętaj by najpierw dopasować miskę/ pojemnik i zostawić niewielki margines. Kran znalazłam w czeluściach garażu rodziców ale i w sklepie budowlanym można kupić pierwszy lepszy.
6. Całość pomalowałam na biało + czerwone elementy przy wykończeniu. Serwetka z krową została przyklejona klejem do decoupage - spokojnie można sobie tą dekorację darować. Pamiętajcie by pokryć całość nietoksycznym lakierem w celu utrwalenia koloru i zabezpieczenia powierzchni.

7. Palniki powstały z płyt CD przemalowanych na czarno - wszystko dwukrotnie pokryłam lakierem by farba nie zeszła ze śliskich płyt.


I to co boli najbardziej: Oli pięknie bawi się przy kuchni, "gotuje kawe mamy i obiadek" ale ze względu na przeprowadzkę i gabaryty kuchenki musiała ona zostać w Polsce. Stoi bidula zapomniana w piwnicy, a ja płaczę za nią gdy Oliś wyciąga swoje gary i jedzonko i mówi, że gotuje :(

Chyba będę musiała zmontować kolejną kuchnię...

edit 30.03.2016: zadomowieni w Szwajcarii zakupiliśmy zabawkową używaną kuchnię (oczywiście pozostała wierna materiałom i wybrałam drewno). Oliwier dorobił się ogromnej ilości półproduktów i garnków, więc zabawa nadal trwa :)
TOP