20:10:00

Świąteczny foto-skrót

Właściwie to nie lubię pisać postów w stylu: dzisiaj byliśmy tu, z tymi i tamtymi i robiliśmy to i było super.
Bla bla bla...

ZATEM:
w fotograficznym skrócie opowiem Wam o tygodniu spędzonym w Polsce (jeszcze tylko drugi tydzień i do domu :/ )
Ubraliśmy kolejne dwie choinki u babć, spędziliśmy godziny na wariacjach z rodzinką i przetestowaliśmy wszystkie prezenty - nooo prawie (kolejka czeka w kartonie by zmontować ją w Szwajcarii) HA nawet była runda na sankach na słabym śniegu ;p









21:00:00

Jestem małą dziewczynką i mam warkocze...

Jestem małą dziewczynką i mam warkocze...

Ten czas wyczekiwany, pachnący i jakże spokojny...

Oj, zapachniało świerkiem oprószonym śniegiem - to tata wrócił z lasu ze świeżym drzewkiem...
ze strychu przyniósł pokryty kurzem karton z ozdobami; misternie zdobione szklane bombki, puszyste łańcuchy, zawsze poplątane światełka i papierowe łańcuszki z wycinanki.

Mmmm specyficzny aromat ciasta na pierogi i farszu wypełnia kuchnię, mama obsługuje ze cztery garnki i piekarnik jednocześnie, jest pełna spokoju...
W starym piecu dudni ogień, jak ciepło tam i przyjemnie!
Sernik rumieni się, pierogi mrożą, karp pływa w wannie...

W pokoju z radia wydobywa się anielski głos Eleni.
Mama zostawia garnki i wszyscy razem ubieramy choinkę, śmiejąc się i dyskutując gdzie która bombka ma wisieć.

Tata siada przed telewizorem, niezawodny jak co roku Kevin rozśmiesza nas do łez...
pachnie pomarańczą i podjadanymi skrycie czekoladkami...

Pierniczki uśmiechają się z koszyka wyłożonego serwetką w biało-czerwoną krateczkę.
Pada śnieg...

***

Jestem ślicznie ubrana i mam warkocze...
Feria zapachów wypełnia cały dom
Choinka błyszczy, telewizor milczy, tylko Eleni nadal śpiewa
Słychać trzask bialuśkiego opłatka, łza na policzku mamy powoli spływa

Jesteśmy razem
Pierogi na mym talerzu pachną cynamonem, karp pluska się w kroplach cytryny
Tacie na wąsie zawisła śmietanka z pieczarek
Jest rodzinnie, anielsko, świątecznie...

Jestem małą dziewczynką i mam warkocze...

***

Sypie śnieg
w kościele donośnie kolędy gra strażacka orkiestra.
Wracamy do domu i do późnej godziny przeglądamy prezenty i słodkości.
Jak to dawno temu
jak dawno...

Byłam małą dziewczynką i miałam warkocze...

22:11:00

Pachnie mi świętami

Święta kojarzą mi się przede wszystkim z zapachem choinki (obowiązkowo żywa!), cynamonu i pomarańczy (które tata pochłaniał w kilogramach przed tv:)
W tym roku:
- choinka jeszcze nie pachnie (może już jutro)!
- pomarańcze zastąpione zostały mandarynkami (bo na to pierwsze Oliś uczulony)
- cynamon pływa w granym winie wraz z goździkami :)
- w domu unosi się zapach pierniczków wyprodukowanych z pomocą synusia :*



09:20:00

Świąteczne dekoracje handmade

Dekoracje związane ze Świętami produkujemy z synusiem od jakiegoś czasu.
W związku z Wydarzeniem, które utworzyłam na facebook (zachęcam do dołączenia!) pojawił się wpis opatrzony pięknymi zdjęciami i inspirujący do tworzenia dekoracji z masy solnej. Chciałam koniecznie z Oliwierem takie dekoracje zrobić (dużo bałaganu = świetna zabawa)

Masa solna dla niewtajemniczonych (zawsze robię 2 porcje - więcej zabawy)"
- szklanka soli
- szklanka mąki
- 125ml wody

Wszystko dokładnie wymieszać i zagnieść do uzyskania jednolitej konsystencji.
Do roboty!

Blat oprószony mąką sprawia, że Oliś szaleje nad nim jak dzikus. Radość aż miło patrzeć. To nic, że mąka wszędzie :) Zawsze suszyłam masę na powietrzu ale w tym roku moja pociecha by nie wytrzymała czasu oczekiwania więc gotowce włożyłam do piekarnika na jakieś 10 minut i temp 100 stopni. Efekty naszej pracy poniżej:



Nasze ozdóbki otrzymają jeszcze wstążeczki do powieszenia a małe gwiazdki staną się girlandą/ łańcuchem na choinkę :)


Tego samego dnia, idąc za jednym bałaganem, stworzyliśmy wieniec świąteczny rodem z lodowej krainy. Za materiał posłużyła nam gąbka (czy jak to nazwać) (znalazłam - to jest pianka polietylenowa!), którą zwykle owija się delikatne elementy mebli itp. Pocięłam na paski, Oliwier rwał potem z rozmachem na kawałki.
Podawał a ja nawlekałam na super-extra mocną nitkę za pomocą super-extra wielkiej igły!
Na koniec zawiązane wstążką żeby się nie rozjechało (łatwiej byłoby nadziać na drut, ja musiałam baaaardzo mocno naciągnąć by zachować kształt). Pomalowany kilkoma pociągnięciami pędzla i voila!



08:32:00

List do Świętego Mikołaja

Dzień 2:

10:38:00

Ulubiona tradycja świąteczna w moim domu

Ulubiona tradycja świąteczna w moim domu
Gdy myślę o Świętach zawsze sięgam pamięcią do dzieciństwa.
W mej głowie unosi się zapach drzewka prostu z lasu, pomarańczy i pierogów.
Najpiękniejsze było zawsze wspólne ubieranie choinki rano w Wigilię. Mama rzucała swoją pracę, ja z siostrą swoje zajęcia i wszyscy czworo ubieraliśmy drzewko śmiejąc się przy tym i przepychając gdzie która bombka ma wisieć.

12 tradycyjnych potraw, Gwiazdor (który przynosił prezenty w Wigilię) i rodzina w komplecie - tęsknię.

Teraz mam swoją rodzinę, mieszkamy od niedawna w Szwajcarii.
Nie ma u nas pachnącej choinki bo przecież jedziemy do Polski i nasza choinka by nie przetrwała naszej nieobecności. (MUSI być żywa - nie ma innej opcji). Te Święta będą zupełnie inne. Nie czuję przygotowań, nie pachnie pierogami, nie myślę o bombkach. Trochę mi smutno...

Oliwier jest jeszcze mały więc staramy się Jemu ten czas umilić, wprowadzić Go w Świąteczny klimat. Na tradycje jest chyba jeszcze za mały ale w przyszłym roku będziemy już Go "uświadamiać". Chciałam dodać zdjęcie z dzieciństwa ale wszystkie są w Polsce. Tęskno...

Tymczasem ze znajomymi zorganizowaliśmy Mikołajki z Mikołajem oczywiście.
Jak to Oliś opowiadał: "Był Mikołaj, grubego brzuchola miał i wąsy. Nie robiłem mu gili gili"
Na obcej ziemi dobrze mieć znajomych - przyjaciół z rodzimego kraju. Minimalnie przybliża nas to do domu, wprowadza radość i daje możliwość obchodzenia zwyczajów po swojemu (nie Szwajcarsku) Choć kto wie co nas w przyszłym roku czeka.

Jak Mikołaj to Mikołaj - prezent powinien się w bucie zmieścić! Tak ja to pamiętam ale oczywiście ulegając namowom do wspólnej zabawy zawołaliśmy brodacza aby wręczył prezenty i wzbudził trochę respektu u naszych pociech. Nie uwierzycie - najodważniejsza była dziewczynka oczywiście! Mali bohaterowie zmiękli gdy brodacz pojawił się w drzwiach :)

Ostatecznie Oliś podał rękę Mikołajowi i rzucił hasłem: otwórz mi prezent! :)

TOP