21:28:00

Olisiowe królestwo

Zapraszam dziś Was do Olisiowego królestwa, które powstało prawie za darmo; z doprawdy niewielkim nakładem finansowym. Lubię ten Jego kolorowy pokoik i chociaż często panuje w nim bałagan, to jest to nasze ulubione miejsce w domu.

Małą i niepozorną paczuszkę od posterilla.pl dostaliśmy jakiś czas temu ale grafiki od razu skradły moje serce!
Uwaga nie wchodźcie do tego sklepu!
Plakaty motywacyjne, grafiki, napisy i spersonalizowane cudeńka ogołocą Wasze portfele do cna.
No dobra, może nie do cna ale zabiorą Wam resztki wolnego czasu na przeglądanie tych cudów.

 
piętrowe łóżko z drewna - wielkie i jakieś toporneRachu - ciachu i mama uszyła synkowi kotarkę tworząc tym samym gniazdko albo tajną bazę jak kto woli. Lampki choinkowe dają tyle światła, że spokojnie można oddać się lekturze ulubionej książeczki...




Większość naszych anglojęzycznych książek pochodzi z second-handu! Piękne, jak nowe i za grosze.
Uprzedzając pytania: lustro kupiłam za całe 9CHF w sklepie Conforama (coś podobnego do Ikei)
 

Chmury powstały z kartonu i brystolu - chciałam kupić drewniane ale ceny doprowadziły mnie do stanu przedzawałowego :/


Girlandę kupiliśmy pewnego razu na aukcji charytatywnej ...

Tablica i kolejka to gwiazdkowe prezenty, a pasiaty kosz upolowany na wyprzedaży w H&M Home za całe 5chf

Jelonek - Conforama, drewniane memory - Tchibo, 
poducha z wiewiórką Ikea, podusia w krowy - wyrób własny, poducha minky - KooKoo

edit: Pokój został urządzony za grosze! Łóżko, regał i dywany - za darmo z ogłoszenia (funkiel nóweczki). Stolik ikea z dwoma krzesełkami 20chf, kuchnia do zabawy z ogłoszenia 20chf, szafa - fakt kosztowała (150chf) - Oli dostał ją w spadku z salonu. Plakaty: sprawdźcie aktualne ceny na posterilla.pl,  warsztat do zabawy 50zł, cała reszta to drobiazgi :D

23:34:00

Mama też jest kobietą!

Czujecie się czasem przytłoczone zupkami, kupkami i zabawą?
Ciągle te same obowiązki, te same czynności - dzień w dzień...

W natłoku codziennych obowiązków łatwo zapomnieć o sobie. Przecież jestem nie tylko mamą  ale nadal też kobietą! Jest wiele mam, które zapominają o swojej kobiecości. Ja także zapomniałam. Gdy urodził się Oliś początek był ciężki, wiecznie szpitale, lekarze, specjaliści. Gdy Ślubny wyjechał do Szwajcarii nie było dla kogo się "pindrować". Do tego stopnia, że ulubionym ubraniem stały się pumpy i sweter/koszulka. Włosy związane by nie latały po twarzy, makijażu brak, paznokcie - pomińmy, biżuteria - a co to?

Byłam (jestem!) młoda, a czułam się wiecznie zmęczona, bez siły i chęci, źle się czułam i źle wyglądałam.

Przecież stałam się niedawno żoną i matką więc MUSZĘ:
- zostać w domu i opiekować się dzieckiem
- posprzątać, wyprać i wyprasować
- ugotować obiad dla Ślubnego i dla szkraba
- być na wezwanie w dzień i w nocy
- gotować pyszne obiadki
- pilnować stanu zdrowia dziecka, kontrolować
- pamiętać o opłatach, ratach, czynszach i innych
- zrobić zakupy codziennie
- pamiętać o urodzinach teściów, rodziców, dziadków, ciotek, wujków i wszystkich świętych
- chodzić przynajmniej 2 razy dziennie na spacery (i taszczyć wózek z 3 piętra)
- uczestniczyć w życiu dziecka, wychowywać, uczyć, edukować
- wspierać partnera w nowej roli
- zawsze być zadowolona z życia, gotowa do pracy i uśmiechnięta

Kiedy znaleźć czas na siebie i dla siebie? Zgubiłam się gdzieś między obowiązkami i dopiero gdy podczas którejś wizyty moja mama powiedziała: nic o siebie nie dbasz, zrób coś i idź mi stąd! - zrozumiałam, że coś jest nie tak. Miała rację.

Nie zapominajmy o sobie w całej codzienności macierzyństwa. Nasze dzieci potrzebują przecież szczęśliwych i zadowolonych mam. Czas pobycia w innej sferze niż rodzicielskiej to urlop dla naszego ciała i umysłu. Przecież możemy w tym czasie stęsknić się za dziećmi i mężem, który najprawdopodobniej radzi sobie świetnie z pociechami! Bądź egoistką i zrób coś dla siebie mamo!
Ojciec nie da dzieciom z głodu umrzeć, ani do grzejnika nie przykuje (no, może na chwilę).

Nie muszę być idealną matką ZAWSZE, chcę wszamać wiadro popcornu i śmiać się na głos w kinie. Chcę pomalować paznokcie i zrobić makijaż albo wybrać się do kosmetyczki! Plotkować z kumpelą i turlać się po trawie w parku. Przejść się w szpilkach po mieście (bosz byle by nóg nie połamać) i oblecieć setkę sklepów. Znaleźć pasję i się w niej realizować.

Kocham mojego syna ponad wszystko i wszystko bym dla Niego zrobiła. Jestem przecież matką. Matką, ale i kobietą. I mam nadzieję, że już nigdy o tym nie zapomnę.

08:00:00

Koniec i początek życia

Mam dwa takie trudne momenty, którymi mogę się z Wami podzielić.
Paradoksalnie: jeden dotyczy narodzin, a drugi śmierci.

Zastanawiałam się długo czy pisać o tym czy nie.
Czy może znaleźć bardziej lekki i przyziemny "trudny moment"?
Czy obnażyć swoją duszę...
Dojrzałam chyba do tego...

trudny moment: ŚMIERĆ
Tata mojego taty był najwspanialszym człowiekiem jakiego znałam. Pół życia pracował na roli. Zawsze serdeczny i uśmiechnięty. W końcu wykryto u Niego raka żołądka - żołądek usunięto a dziadek marniał w oczach. Nie wychodził z domu bo nie miał siły, nie mógł krążyć po swoich "włościach", gadać z sąsiadem przez płot,  tęsknił.
1 listopada obchodził swoje 81 urodziny. Tego dnia byliśmy daleko, na grobach rodziny od strony mamy. Dziadek trzymał się dzielnie cały dzień, czekał na swego syna, czekał na nas. Powitał w łóżku - uśmiechem. Rozmawiał z nami dużo, pytał o plany. Był taki szczęśliwy, rodzina w komplecie.
Chyba w głębi czułam, że to już...
Byłam sama z Nim w pokoju, na pożegnanie pocałowałam Go w czoło i powiedziałam: kocham Cię dziadku. Odpowiedział mi tylko: ja Ciebie też, będzie dobrze - pamiętaj.

nazajutrz odszedł...

Nie patrzyłam na to jak Go wynoszą z domu, nie weszłam do kostnicy. Nie musiałam patrzeć, przecież już się pożegnaliśmy - w możliwie najpiękniejszy sposób...


trudny moment: NARODZINY
Nie w dosłownym znaczeniu - bo narodziny naszego syna były jednym z najpiękniejszych wydarzeń w moim życiu. To co wydarzyło się nazajutrz rozpoczęło horror...
Przy rutynowym badaniu zamieszanie, zabieramy dziecko na dodatkowe badanie, coś z sercem, przenosimy do innego szpitala - Pani jest po porodzie, nie może Pani jechać! Jak to?!
Wypisuję się na żądanie i jadę za nim by po 4 godzinach dowiedzieć się, że ma poważną wadę serca i bez niezwłocznej operacji nie ma szans...
Pada decyzja: przewozimy do Warszawy, Centrum Zdrowia Dziecka nas przyjmie, żegnam się z nim - przez plastikową ścianę inkubatora. Ledwo odnajduję własne dziecko w kablach, przewodach i rurkach... Zobaczę Go dopiero po 4 dniach.
Ciężko mi, mleko cieknie, wstaję w nocy by odciągać, Jego nie ma. Nie pamiętam czy robiłam coś przez te dni poza płakaniem i walką o mleko. Coś poza szukaniem powodu: dlaczego my? Dlaczego nas to spotyka i nasze dziecko? Czym sobie zasłużyłam?
Dzień, w którym opuszczamy szpital jest pełen emocji i radości - nasz syn wygrał walkę o życie.
Nie wiem wtedy jeszcze, że to nie ostatni pobyt w szpitalu, nie ostatnie łzy, nie ostatnia operacja i walka o to co najważniejsze...

Może jestem nawiedzona ale myślę, że wydarzenia te są powiązane.
Jednego dnia radość i spotkanie - drugiego traumatyczne wydarzenie.
koniec i początek życia
Dziadek powiedział, że będzie dobrze - czuwa nad nami...
dziękuję Ci...

08:30:00

Czy ja mam talent?

Moje talenty największe: denerwowanie męża i plądrowanie portfela - jestem mistrzem!
Czy ja mam jakiś talent?
Nie wiem.
- tańczyć nie umiem za bardzo
- śpiewać wcale!
- żonglerka i inne takie odpadają całkowicie
- gotować też specjalnie nie umiem :(

Może fotografia?

Scrapbooking albo decoupage?

Albo uszytki?

Sama nie wiem...
może mam talent do efektywnego wyszukiwania informacji albo planowania?
może do odnajdywania pięknych miejsc całkiem bezwiednie?
alboooo do łapania uśmiechów Olisia aparatem?
hmmm...

17:12:00

Właściwie to nie lubię siebie...






1. Mimo, że płaczliwym jestem okazem i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi gdy trzeba biorę się w garść! Jestem wówczas niezwyciężona i zdolna do wszystkiego - taka twarda sztuka!

2. Bałaganię paskudnie oj tak, przyznaję. ALE w "moich" papierach, tkaninach, dokumentach, sprawach ważnych i ważniejszych mam idealny porządeczek. Wszystko zapisane i uporządkowane - śmiem zatem twierdzić, że jestem zorganizowana.

3. Oddana swej rodzinie, przyjaciołom i przekonaniom. Jestem w stanie zrobić wiele dla tych, którzy są mi bliscy. Raz na jakiś czas dla resetu wyłazi ze mnie egoistka i wówczas dogadzam sobie jak mogę.

4. Ambitna to moje trzecie imię (zaraz po Magdalenie). Zawsze muszę być najlepsza a to co robię musi być rewelacyjne. Wiadomo, że przy takim obciążeniu fizycznym i psychicznym czasem wymiękam i lenię się potem tydzień albo dwa by zregenerować siły.

5. Małe doświadczenie w tworzeniu, projektowaniu i organizacji nie dadzą rady powstrzymać mojej wyobraźni. Jestem dość pomysłowa (tak sądzę) i ogranicza mnie jedynie brak doświadczenia i wiedzy :(

07:55:00

Moja osobista kolekcja

Chciałam Wam pokazać moje magnesy na lodówkę, których mam dość pokaźną ilość ALE leżą w Polsce na strychu.
Chciałam Wam pokazać pamiątki z podróży, których całkiem sporo ALE leżą w Polsce na strychu.

Chciałam Wam pokazać zbiór ponad 100-letnich pocztówek (serio!) ALE leżą schowane gdzieś w Polsce.

I tak oto moje kolekcje leżakują 1300km ode mnie bo nie ma okazji i wielkiej potrzeby ich zabierania do Szwajcarii. Znalazłam jednak coś innego, równie licznego :)

Mam na imię Paulina i jestem uzależniona...
od gromadzenia papierów do scrapbookingu

od kupowania pięknych tkanin

od magazynowania serwetek  do decoupage

Czas się wziąć do pracy chyba ;)

09:01:00

Moje najpiękniejsze wspomnienia

Żebyśmy mogli się jeszcze lepiej poznać zaprezentuję 10 moich ulubionych wspomnień.Kolejność chronologiczna

1. Skrawki z dzieciństwa
To przede wszystkim Święta Bożego Narodzenia - miały taki inny klimat. Były cudowne, bajeczne!
Dziadek Karol - był jednym z najwspanialszych mężczyzn mojego życia. Po kryjomu kupował lody jako najlepszy lek na bolące gardło. I wiecie? Zawsze pomagało!

2. Kraft-Krafczyk i Paździoch
Ciężko wywnioskować o co chodzi więc tłumaczę :)
Podstawówka. Siedzę z Martą w ostatniej ławce na angielskim. Uczymy się słówek i wygłupiamy. W pewnym momencie przy przepisywaniu "craft" rzucam hasłem Kraft-Krafczyk. Marta wybucha śmiechem i jęczy, coś o Paździochu (z Kiepskich). Potem po mojej przeprowadzce pisałyśmy do siebie listy nazywając się nawzajem tymi określeniami.
Teraz po 15 latach zawsze gdy się spotykamy Kraft-Krafczyk i Paździoch wywołują u nas śmiech do rozpuku :)

3. Wagary z Kozą
Taaak Koza to nikt inny jak moja psiapsióła Anka. Pamiętam nasze ucieczki z lekcji historii (nudne do potęgi!), po 2 piwka dla nas kupował mój ówczesny chłopak (bo pełnoletni był), a my we dwie podziwiałyśmy piękno przyrody w lesie obok szkoły :P

4. Pierwszy lot 
Ależ to były emocje! Wakacje na Rodos były naszą pierwszą "poważną" podróżą we dwoje. Lot  samolotem pamiętającym prehistorię i stres naszych rodziców wyzwolił u mnie wielkie pokłady strachu. Przeżyliśmy, a wakacje były cudowne! Nie pomyślałabym wtedy, że będę szybować w przestworzach tak często ;)

5. Zaręczyny
3 rocznica naszego związku, idziemy do klimatycznej restauracji. Ni słychu, ni widu ani kwiatów ani nic - myślę sobie - spoko. Kolacja droga pewnie będzie, kokosów luby nie zarabia to kwiatów nie kupił. Siadamy, zamawiamy. Nagle On zrywa się z krzesła i mówi, że zapomniał auta zamknąć. Zostaję sama, kelnerki robią oczy (cóż to się dzieje?!).  Wraca On. Z wielkim bukietem! Klęka przede mną i wyciąga pierścionek z brylantem! A ja? Ja w ryk (i kelnerki też). Dopiero po 15 minutach wydukałam magiczne "tak".
Dopiero Jego opowieści otworzyły mi oczy jakie podchody robił od dawna (apropos restauracji, pierścionka itd) - ja oczywiście nic nie skumałam - bo kiedyś mnie zapewnił, że przed ukończeniem 26 lat się nie ożeni. A tu masz :P

6. Ślub i wesele
  • z błogosławieństwa - nigdy nie zapomnę jak mój tata nie wycisnął słowa bo łzy łykał (nawet mama się trzymała )
  • wejście do kościoła - wprowadzał mnie mój ukochany tata, ręce trzęsły mu się niemiłosiernie. Mieliśmy chyba tak samo wielki stres
  • przysięga - Bartek zamachnął się na swoją obrączkę zamiast mojej, ledwo zadusiliśmy śmiech :)
  • wesele - najgenialniejsze przyjęcie weselne ever! Minęły prawie 4 lata, a znajomi i rodzina nadal wspominają je jako najlepszą imprezę życia. Nikt, dosłownie nikt nie siedział. Bawili się wszyscy. Orkiestra rewelacyjna, dała radę zintegrować obie rodziny w jedną :)
  • poprawiny - wymknęły się całkiem spod kontroli. Takiej imprezy świat nie widział! Orkiestra była w szoku, a obsługa sali bawiła się razem z nami.
7. Dwie kreski
Byłam jakaś taka pełna energii, sprzątałam jak szalona przez kilka ostatnich dni. W dzień, w którym miałam dostać miesiączkę z samego rana zrobiłam test. Ba! Nawet dwa! Wysłałam MMS do Ślubnego i pojechałam na uczelnię. Oczywiście nie mogłam wysiedzieć :) Nie mogłam w to uwierzyć! Ciążę uświadomiłam sobie dopiero gdy prawie 2 tygodnie później potwierdził ją lekarz 22 grudnia  (nasi rodzice dowiedzieli się w Wigilię:)

8. Narodziny Olisia
6 dni po terminie.
Nie zapomnę bo: byłam sama w domu. Pół dnia biegałam po mieście. Zjadłam wielką kolację, obejrzałam film, położyłam się do łóżka krótko przed północą i chlup! Odeszły mi wody :)
Zadzwoniłam po pogotowie, potem po Bartka (który był na imprezie przed-ślubnej naszych przyjaciół). Oczywiście mi nie uwierzył i ze 3 razy potwierdzałam, że to już czas. Na porodówkę wpadł po półtorej godzinie porządnie podchmielony :P A u mnie cisza i spokój. Zero skurczy, zero rozwarcia. Bęc! Oxytocynka o 7 rano, pełne rozwarcie o 10 i o 11:15 synuś na rękach. Buczałam jak bóbr. Był taki maleńki, taki piękny, MÓJ!

9. Mały Oliś
O Nim mogłabym napisać powieść i rozpłynąć się.
Wybrałam jedno, szczególnie wzruszające, wspomnienie.
Mały dopiero co zaczął chodzić, stawia chwiejne i zabawne kroczki. Biegnie do pokoju, ściąga z regału ramkę ze zdjęciem tatusia. Przytula do siebie i biegnie do kuchni. Siadamy przy obiedzie, ramka ze zdjęciem obok, a On wyciąga łyżeczkę i mówi: "taaaa-taaaa am"
Ja mam w oczach łzy...
Gdy opowiadam o tym Ślubnemu na skype - też ledwo się trzyma...

10. Pierwsze kocham
Nie pamiętam kiedy to dokładnie było...
Siedzę na kanapie, a Oliś na moich kolanach przodem do mnie.
W pewnym momencie przytula się bardzo i mówi: Kocham mamusie...
Najpiękniejsze wyznanie miłości w moim życiu <3

23:06:00

Biały kieł - higiena jamy ustnej małego dziecka

Szczotka, pasta, kubek, zimna woda tak się zaczyna wielka przygoda z zębiskami:)
Zgodnie z zasadą "czym skorupka za młodu..." dawno dawno temu kupiłam szczoteczkę do zębów dla Olisia. Gdy już był w miarę samodzielny interesowało go "wyrywanie" włosia zębiskami i jedzenie pasty. I długo długo nic poza tym...
Nastąpił jednak przełom i teraz szorujemy pełną parą!
Ale zdrowe i piękne zębiska to nie tylko zasługa szczotkowania:

W CIĄŻY możemy wpłynąć na stan uzębienia swojego dziecka stosując dietę bogatą w białko, wapń, fosfor, witaminę D (zawarte w produktach mlecznych, pełnoziarnistych, rybach czy zielonych roślinach liściastych). Oczywista oczywistość, że wówczas należy unikać SŁODYCZY.

PO PORODZIE warto zadbać o odpowiednią dietę i higienę jamy ustnej maluszka.  Dziąsła maluszka powinno się czyścić 2-3 razy dziennie (najlepiej po każdym posiłku). W tym celu można użyć jałowy gazik zamoczony w przegotowanej, letniej wodzie lub specjalną szczoteczkę do masażu dziąseł.

PIERWSZE ZĄBKI to i radość i ból. Nadal można używać szczoteczki o miękkim lub silikonowym włosiu. Warto zadbać o to by dziecko nie zasypiało z butelką i nie piło zbyt często herbatek (zwłaszcza instant - sam cukier!). Roczniakom należy pozwolić na samodzielne zapoznanie się ze "sprzętem" - bez stresu - bo więcej będzie jedzenia pasty, wysysania wody i zabawy niż prawdziwego mycia.

ZĘBISKA mojego dwulatka - robią wrażenie a On sam posługuje się szczoteczką dość sprawnie. Ogranicz słodycze do absolutnego minimum - na prawdę da się bez nich żyć. Możesz wyznaczyć "dzień rozpusty" i pozwolić wówczas jeść do woli (nawet się nie spostrzeżesz jak dziecko będzie miało dość). Jako przekąski można podać jogurt, owoc lub warzywo. Jak najszybciej przestaw malca na kubek jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś.

Moje małe rady dot. higieny jamy ustnej:
- pozwól dziecku wybrać szczoteczkę choćby była dość kosztowna - to inwestycja w zdrowie! Oliwier swoją wybrał gdy skończył dwa lata, wtedy też dojrzał do mycia (a nie zabaw)
- myj zęby razem z dzieckiem. Integracja, zabawa i nauka - pokazuję małemu jak myję swoje zęby, pozwalam mu aby mi "pomagał" w szorowaniu - wtedy mam okazję by doczyścić Jego ząbki :)
- zaopatrz dziecko we własny sprzęt; szczoteczka, pasta i kubeczek tylko dla niego
- chwal po każdym myciu - Oliś sam biegnie do taty chwalić się jakie ma piękne zęby
- "zapoznaj" dziecko z dentystą, kup w tym celu książeczkę albo gadżety dentystyczne

Starałam się nie rozwijać za bardzo żeby Was nie zanudzić.
Dla bardziej zainteresowanych polecam:

piękne zestawy z http://www.dentashop.pl/

książeczki edukacyjne:
szczególnie polecam piękną serię Tupciu Chrupcio - porusza tematy mycia zębów, pozbywania się pieluszki czy dzielenia z innymi empik.com

klepsydra odmierzająca czas mycia ząbków (całe mnóstwo jest tego!!! i są cudne) poniższa z allegro

wyciskarka do pasty (mój mąż woła rzygacz :P )
zajrzyjcie koniecznie na http://lazienkoweniebo.pl/ciekawe-akcesoria-na-szczoteczki-pasty-zebow/



10:06:00

Pierś z kurczaka zapiekana z porem

Pierś z kurczaka zapiekana z porem

Potrzebne składniki:
- 2 piersi z kurczaka (takie podwójne)
- 3 duże pory
- majonez
- przyprawy do kurczaka
- sól

Sposób przygotowania:
1. Por kroimy w krążki i układamy na dnie żaroodpornego naczynia
2. Kurczaka kroimy w kosteczkę i ciasno układamy na porach, sypiemy ulubioną przyprawą ( u nas sól, bazylia i mieszanka do kurczaka z Prymat)
3. Całość smarujemy majonezem tak by nic nie wystawało i wstawiamy do piekarnika na 50-60 minut w temperaturze 180 bez przykrycia
4. Gdy wierzch się zrumieni zapiekanka jest gotowa.

Smacznego

18:16:00

Postanowienia noworoczne 2015

Usiadłam, spisałam i powstała bardzo długa lista noworocznych postanowień.
Mam nadzieję, że z Waszym wsparciem uda mi się zrealizować każde z nich.

POSTANOWIENIA BLOGOWE
  1. Pisać regularnie i z jakimś ustalonym porządkiem tematycznym
  2. Uzbierać większe grono lubisiów – tak ze 2000 i zaliczyć 30tys wyświetleń na blogu
  3. Opublikować 100 wpisów w roku 2015
  4. Regularnie odwiedzać i komentować Wasze blogi
  5. Napisać Wam post z rajskiej plaży

POSTANOWIENIA OSOBISTE
  1. Nauczyć się gotować coś innego niż to co zwykle i w tym celu założyć przepiśnik
  2. Częściej jeździć autem - mam prawko a nie korzystam, wstyd :(
  3. Wybrać się do Paryża!
  4. Być bardziej spontaniczną niż jestem i nie przejmować się głupotami
  5. Pójść na sesje zdjęciową
  6. Pić więcej czystej wody
  7. Nadal pracować nad samooceną, przykładać więcej uwagi do swojej kobiecości (w końcu jestem nie tylko mamą ale także żoną i świetną babką ;)
  8. Ćwiczyć 3x w tygodniu (wydaje się mało ale wiem, że więcej może mi się nie uda)
  9. Nauczyć się języka niemieckiego, chociaż podstaw do komunikacji
  10. Rozwijać swoje zainteresowania i zdolności

POSTANOWIENIA ORGANIZACYJNE
  1. Wykorzystywać na bieżąco zapasy kosmetyków, jedzenia i innych produktów, aby nie marnotrawić pieniędzy na coś, co wyrzucam potem do kosza
  2. Pracować nad minimalizowaniem stanu posiadania. Przede wszystkim ogarnąć strych rodziców w Polsce z naszych rzeczy,ciuchów i innych pierdołów
  3. Być lepiej zorganizowaną, nie marnotrawić czasu na głupoty i przesiadywanie przy komputerze. Obowiązki traktować jeszcze poważniej, a wolny czas wykorzystywać efektywniej. Nie zostawiać tego, co i tak muszę zrobić do ostatniej chwili.
  4. Aktywnie spędzać czas z rodziną; nie siedzieć przed tv tylko wychodzić z domu
  5. Zrobić porządek w dokumentach, zakładkach, mailach i przyborach do rękodzieła

POSTANOWIENIA RODZICIELSKIE
  1. Pozwolę dziecku być dzieckiem; krzyczeć, piszczeć i skakać po łóżku
  2. Będę mądrze rozwijać umiejętności Olisia, wspierać Go i nie krytykować
  3. Będziemy razem czytać (nie tylko oglądać obrazki)
  4. Zmontuję własnoręcznie tipi i urządzę super-pokój dziecinny
  5. Przestanę krzyczeć!

A jak u Was? Macie jakieś postanowienia?
Pochwalcie się linkiem do bloga lub opisem cóż to takiego.
TOP