Karnawał po szwajcarsku

Share This
Podczas gdy w Polsce zaczyna się Wielki Post szwajcarzy bawią się w najlepsze!
Okres karnawału jest tutaj przesunięty nieco w czasie. Fasnacht, czyli „wigilia postu” przypada na koniec lutego lub początek marca. Najbardziej znany, porównywalny do karnawału w Rio, jest Basler Fasnacht. Tradycja karnawału w Bazylei sięga średniowiecza.  Impreza zaczyna się wtedy, gdy na świecie milkną zabawy i nastaje Wielki Post. Na przekór katolikom.
Początki karnawałowych szaleństw sięgają czasów celtyckich. Nie wiadomo jak było we wczesnym średniowieczu bo w 1356 roku podczas trzęsienia ziemi spłonęło miejskie archiwum. W 1376 pojawia się informacja o Fasnacht dzień przed Środą Popielcową. Przeszedł do historii jakozły Fasnacht”, bo skończył się krwawą walką  mieszczan i części rycerzy. W czasach surowej Reformacji ucztowanie i wspólne swawole pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkim Postem były raczej ograniczone. Potem karnawałowe parady odbywały się w kontekście przeglądów wojskowych organizowanych przez cechy i miejskie stowarzyszenia. I tak przez kolejne wieki aż do XIX. Te XIX-wieczne parady stanowią wzór dla współczesnych. Tyle że z powodów bezpieczeństwa płonące pochodnie zastąpiono latarniami i lampionami. Na przestrzeni lat tematyka nabierała bardziej satyrycznego charakteru i zaczęła dotykać także problemów politycznych. A skąd wziął się ten „postny” termin? W Bazylei postanowiono trzymać się starego, oryginalnego terminu Wielkiego Postu z roku 600. Data ta w innych obszarach Europy została przesunięta w roku 1091.


W nocy w pierwszy poniedziałek po Środzie Popielcowej place i ulice Starego Miasta zapełniają się ludźmi, gasną wszystkie światła w mieście a w ciemności świecą tylko ogromne lampiony. O 4 rano  pada hasło: Morgestraich, vorwärts marsch! i rusza zabawa. Trasa karnawałowego przemarszu wyznaczona jest przez działający od 1911 r. komitet organizacyjny -  obiega centrum miasta i łączy Małą (Kleinbasel) i Dużą (Grossbasel) Bazyleę po dwóch stronach Renu. W końcu Szwajcarzy nie byliby sobą gdyby nie robili czegoś w sposób zorganizowany i uporządkowany.  Maszerujący muzycy tworzą grupy towarzyskie dwóch rodzajów – Cilque i Guggenmusik. Pierwsze przygrywają sobie w czasie marszu na fletach, drugie to orkiestry dęte grające muzykę rozrywkową. 

Drugi dzień jest dla dzieci - pociechy w każdym wieku biorą udział w przemarszach i rzucają słodyczami swoich rówieśników. Przebierańcy rzucają w tłum pomarańcze, kwiaty, cukierki, żelki a czasem nawet zabawki i warzywa typu por i marchew. Dzieci i dorośli przyskakują, by pochwycić łakocie, zapełniają torby. Jeśli coś spadnie na ziemię, błyskawicznie znika. Można się obłowić i to nieźle - Oliwier z każdej parady przynosił pełną torbę słodkości i konfetti :)

No właśnie konfetti - bez niego chyba by nie było karnawału czy większej imprezy w szwajcarskim wydaniu. Konfetti jest wszechobecne, jezdnie są nim zasypane tak, że brodzi się w nim po kostki - serio! Nacieranie ludzi konfetti jak śniegiem i wrzucanie go za kołnierz to specjalność tzw. waggisów (Waggis ma wielką, przypominającą kolorowe afro czuprynę i ogromny zadarty, czerwony na końcu nos. Najczęściej szczerzy wielkie zęby w niesympatycznym uśmiechu. Ulubionym zajęciem waggisów jest dokuczanie gapiom. Kręcą się w tłumie i wysypują na głowy niespodziewających się tego ludzi (najlepiej kobiet oczywiście), kilogramy konfetti.



Od pierwszego poranka zabawa trwa równo 72 godziny. Nudni i zapięci na ostatni guzik, uporządkowani bazylejczycy dobrze wykorzystują ten czas. Codziennie mimo chłodu, a czasem nawet mrozu, godzinami bawią się na ulicach.  Przebierają się, maszerują, grają, hałasują. Wypijają hektolitry piwa i wina i zjadają tony kiełbasek z grilla.

W tym karnawale nie ma tańców i gołych brzuchów jak w Rio de Janeiro, jest za to dużo skocznej muzyki, są maski  i bajecznie kolorowe stroje. Ponad 10 tys. ludzi  paraduje, grając na instrumentach, a setki tysięcy się temu przyglądają. 

Trzeci dzień jest najważniejszy – oprócz orkiestr wyjeżdżają na trasę udekorowane platformy z przebierańcami oczywiście!  Zabawa trwa aż do 4 rano w czwartek i wtedy muzyka cichnie. W błyskawicznym tempie ginie z ulic konfetti a życie wraca do normy...




Nie tacy Szwajcarzy poważni jak się ich pokazuje światu. Poniżej kilka punktów co wypada a co nie podczas karnawału - z oficjalnej strony www.fasnachts-comite.ch

Podczas Morgenstreich
- przybądź wcześniej
- torebkę i cenne przedmioty zostaw w domu
- najważniejsza jest całkowita ciemność, nie używaj lampy błyskowej

Uwagi ogólne:
- w przeciwieństwie do innych imprez karnawałowych malowane twarze, przesadzone nosy, czapki błazna, sprośne piosenki, ochrypłe i pijane zachowania są mile widziane
- nie zbieraj konfetti z ulicy (bo wymieszane jest ze śmieciami a można je kupić w każdym sklepie)

W przyszłym roku pewnie rozbuduję temat gdy poduczę się niemieckiego i ogarnę "ichne" materiały informacyjne. Aaa skupiłam się na karnawale w Bazylei bo to moja najbliższa okolica ale parady odbywają się w całej Szwajcarii.

Nam się udało zaliczyć kilka fajnych imprez:
- pochód i bal przebierańców dla dzieci w Baden
- parada w Laufen
- parada w Pratteln
- dzień dla dzieci w Basel
- środowa wieczorna parada (mamuśka się z mężem wyrwała!)

Pierwsze spotkanie ze szwajcarskim karnawałem w Baden - myślałam, że Oli wystraszy się dudniącej orkiestry a On bawił się w najlepsze!





Parada w Laufen - było strasznie zimno ale nałapaliśmy słodkości dla rozgrzania :P


No i nasza kochana mieścina - Pratteln - z zaziębionym dzieckiem też można się bawić!





Przy opracowaniu korzystałam ze źródeł:
http://www.baselinsider.ch/
http://www.national-geographic.pl/traveler/artykuly/pokaz/bazylea/1/
www.fasnachts-comite.ch

24 komentarze:

  1. Zazdroszczę!!! Musi być cudownie. A nie nasza polska, gdzie coś takiego raczej przeobraziłoby się w popijawę i awantury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu też ludzie piją ale raczej dla dobrej zabawy. Nie wiem, może tak się na przestrzeni lat nauczyli...

      Usuń
  2. Fantastyczne zdjęcia, to rzeczywiście musi być super zabawa. Najbardziej na moją wyobraźnię podziałało zdanie "Przebierańcy rzucają w tłum pomarańcze...." zaraz skojarzyło mi się z Hiszpańską bitwą pomidorową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazują palcem na osobę, do której owoc będzie skierowany i rzucają. Nie na oślep :) Bitwy pomidorowej nie doświadczyłam jeszcze - musze namierzyć termin i zaciągnąć Ślubnego ;)

      Usuń
  3. Ale impreza! Chętnie wzięłabym w takiej udział całą rodziną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak zdecydowanie jest to wydarzenie dla całej rodziny! Niemowlaczki w przebraniach i słuchawkach na uszach to normalny widok. Albo przebrani 70 - 80- latkowie szacun!

      Usuń
  4. Piękny blog - wszystko takie dopracowane-jestem tu pierwszy raz, ale będę częściej zaglądać. *zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowo i zapraszam do lektury archiwalnych wpisów :)

      Usuń
  5. Ehhhhhh, ale super, aż chciałoby się tam być. Moje chłopaki byłyby wniebowzięte na takiej "paradzie", masa konfetti to jest to co tygryski lubią najbardziej (u mnie nie może go zabraknąć na żadnej rodzinnej uroczystości chłopaki sami robią je sobie za pomocą dziurkaczy do papieru). No normalnie muszę to napisać ZAZDROSZCZĘ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak dzieci podczas karnawału rewelacyjnie się bawią. Jest dla nich dużo atrakcji. Nic straconego-zbierajcie się w przyszłym roku. Ja nawet przenocować mogę, a podróż autem wcale nie taka droga jakby się mogło wydawać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam już kiedyś fotki z tego dnia, ale nie oddawały go tak jak u Ciebie - cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia i tak nie są w stanie oddać atmosfery i wrażeń! Polecam jest bajecznie :)

      Usuń
  8. Oh...jak tam ładnie ;) a synek jaki zadowolony!
    Pozdrawiam:
    www.rodzinka2plus2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliś do dziś wspomina konfetti i opowiada, że będzie zbierał słodycze :)

      Usuń
  9. O, jak super poczytać i pooglądać zdjęcia z karnawału w Szwajcarii! Za mną na razie jeden w Niemczech i bardzo mi się podobało. Marzy mi się wyprowadzka do zegarmistrzów i serojadów ;), po tym, co opowiadają mi moi uczniowie Szwajcaria wydaje się dobrym miejscem do życia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poważnie mieszkam tu od pół roku, mój mąż od 2 lat. Jest wspaniale, inne warunki życia i pracy, zupełnie inny swiat. Minus jeden: daleko od polskiego domu.

      Usuń
  10. Niesamowite zwyczaje. Zawsze żałowałam, że w Polsce ten karnawał to ciągle jednak głównie imprezy, alkohol i tym podobne atrakcje, a nie parady i zabawy z prawdziwym przebieraniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organizuje się zamknięte bale przebierańców ale to nie to samo, prawda?

      Usuń
  11. Niesamowite zdjęcia i na pewno niesamowity karnawał :) Szkoda, że w Polsce nie ma takich karnawałów...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale piękne zdjęcia! Bajeczne kolory! I to właśnie jest karnawał. Radość na twarzach mówi wszystko:) Szkoda, że u nas tak mało jest takich imprez :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ważne czy pada deszcz, wieje i jest zimno - Szwajcarzy bawią się na całego. Dla zasady, dla tradycji są gotowi zrobić dużo - i za to ich podziwiam.

      Usuń
    2. I to jest właśnie fajne :) Trzeba mieć dobry humor bez względu na pogodę i panujące wokół warunki :) Karnawał to karnawał :)

      Usuń
  13. Te kostiumy są naprawdę fantastyczne - w ogóle cała ta parada nieezwykle kolorowa i taka radosna. Super imprezka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kostiumy są niewątpliwie cudne ale ta muzyka!!!!

      Usuń

instagram

Obsługiwane przez usługę Blogger.