10:53:00

Ambitnie w podróży...

Dzisiaj kochani część naszych przygotowań do EuroTrip.
Czas bardzo goni a przygotowania do BlogoweLove zajmują tyle czasu, że szczegóły wakacji wołają o pomstę do nieba.
Siadam zatem do klawiatury i przedstawiam Wam kilku towarzyszy naszej podróży.


Kotek w autobusie (Wyd. Niebieska Mrówka)
Książka dla małego podróżnika :)
Oliś uwielbia swojego "Mimu" więc i książka o kotku na pewno Go zainteresuje. Jest to opowieść w sumie smutna bo o zagubionym kotku, który podróżował autobusem linii 10. Historyjka zaczyna się od pytań skąd się wziął kotek i co robi sam w autobusie. Zwierzaczka znajduje kierowca i zabiera do siebie a nazajutrz rozwiesza informacje o małym podróżniku. Oczywiście wszystko kończy się szczęśliwie a kotek wraca do swojej ukochanej babci Marceliny. Nie zdradzimy Wam wszystkiego; koniecznie przeczytajcie! A lektura ta jest na prawdę przyjemna, pisana wierszem, bardzo melodyjna rymowanka.

Opowieści Gawrona (Wyd. Niebieska Mrówka)Nie jest to może idealna propozycja na letni wyjazd gdyż w książce znajduje się bardzo przyjemny opis jesieni i nadchodzącej zimy. Wybrałam ją jednak z innego względu: jest to piękna opowieść o prawdziwej przyjaźni między chłopcem o imieniu Filip a Gawronem. Rozstanie chłopca i ptaszka sprawia, że bohaterowie stają przed próbą i muszą zmierzyć się z wielką tęsknotą. Bo przecież przyjaźń to nie tylko zabawa i radość ale także wsparcie i tęsknota.  Ilustracje i wiersz współgrają ze sobą więc pomyślałam, że czas podróży będzie dobrym momentem by wprowadzić Oliwiera w (dość trudne w sumie) kwestie przyjaźni między ludźmi i nie tylko.

Niebieska Mrówka do swoich książeczek zawsze dołącza kolorowe zakładki, których bohaterem jest oczywiście mróweczka :)  Koniecznie zajrzyjcie na barwną stronę www pełną bajecznych książeczek => www




Naklejki owoce i warzywa oraz transport (Wyd. Arti)
Najlepszy na świecie odstresowywacz i zajmowacz czasu dla naszego syna to naklejki!

Seria"Poznajemy świat - zabawa z naklejkami"została zaprojektowana w taki sposób,by łączyć naukę z zabawą. Oprócz nauki nowych słów,dzieci mają również możliwość ćwiczyć swoją pomysłowość. I tak bajecznie kolorowe jedzonko i auta wszelkiego rodzaju będą naszą tajną bronią w zmaganiach z nudą małego podróżnika.

Wydawnictwo Arti nie ogranicza się do propozycji dla dzieci a znajdziecie u nich również książki kucharskie, albumy czy wiele innych => www



Europa Zachodnia (Wyd. Meiga)
To ciekawa książka o dwójce bohaterów, którzy odkrywają świat. Nel i Mati nie przepadają za sobą lecz w pewnym momencie dane im będzie współpracować ze sobą. Książka uczy tolerancji, przyjaźni i współpracy (na podstawie dwojga nie przepadających za sobą bohaterów) ale także zachęca do poznawania kultury krajów zachodnioeuropejskich. Podzielona na 7 rozdziałów publikacja ujawnia ciekawostki na temat 7 krajów Europy (m.in. Włochy, Hiszpania, Francja czy Niemcy).


A Wy wiecie jaka jest historia weneckich masek? Co to są "ferie kartoflane" albo kim byli Maurowie? Jak nazywają się poszczególne kształty makaronu?
Odpowiedzi na te pytania znajdują się właśnie w tej książce. Poza fabułą przewodnią i ciekawostkami na zakończeniu każdego rozdziału znajduje się przepis na regionalną potrawę z danego kraju. Przepisy są bardzo proste i do wykonania nawet dla młodych czytelników. Ja z Olisiem na pewno, któryś zrealizuję - mój niezawodny Master Chef przecież zawsze gotów do pomocy!

Mapka zdrapka (Wyd. Meiga)
Ta mapka to idealna propozycja dla małych podróżników. Chęć odkrywania kolejnych elementów jest tak wielka, że mapka musiała zawisnąć u nas wysoko by Oli nie oskubał jej za jednym zamachem. Pod srebrną powłoką kryją się ilustracje zabytków, atrakcji i miejscowych symboli. 
ALE! Żeby móc zdrapać srebrną warstwę wypadałoby odwiedzić dany kraj! Ta prosta zasada zachęca do ciągłego poznawania świata. My po zdrapaniu miejsc, które planujemy odwiedzić nie możemy się doczekać kolejnej podróży!

Meiga to przede wszystkim publikacje dotyczące poznawania świata. Gorąco zachęcam do odwiedzenia strony i zakupu ich mapek. Jest tam oczywiście też Polska! => www










Pora na potwora (Wyd. Dwie Siostry)
Uwielbiam Mizielińskich więc chętnie wyciągnęłam rękę po ich kolejne cudeńko.
Każda strona składa się z trzech pasków, które przedstawiają potwora złożonego z segmentów: łba, tułowia i zadka. Dowolny z nich można obrócić i stworzyć nowego stwora z inną głową albo tyłem :) Poszczególnym elementom przypisane są litery, które tworzą ich krótkie nazwy (bardzo dziwne z resztą :P ) Książeczka z rewelacyjną grafiką! Mi samej strasznie się spodobała więc mam nadzieję, że i Olisia zajmie w podróży.

Dawno temu w Mamoko (Wyd. Dwie Siostry)
Cóż to za książka!? Same obrazki, ani jednego słowa (pomijając te na okładce).
Ba, śmiem twierdzić, że słowa są całkiem zbędne! Ilustracje są tak barwne i tyle się na nich dzieje, że opowiadać można godzinami. Uwielbiamy z Oliwierem siadać nad książkami Mizielińskich i wymyślać gdzie pędzi zebra a co będzie robił kotek. Dlaczego słoń jest smutny a co czuje żyrafa...
Mamoko to miasteczko, które żyje własnym życiem i o którym można wymyślać coraz to nowsze historyjki.

Mizielińscy są pełni pomysłów, a ich propozycje wyróżniają się pośród standardowych bajek. Uwielbiam ich! W wydawnictwie Dwie Siostry mnóstwo propozycji tego typu! => www

Płatki nieziemskiej róży (Wyd. Biała Łódka)
Jest to płyta podzielona na piosenki i słuchowisko, które później ma w sobie wplecione wcześnie wysłuchane piosenki. Słuchowisko opowiada o tym jak róża pomogła kaczątkom radzić sobie z emocjami i oswajać własne lęki. To przemyślana propozycja już dla najmłodszych słuchaczy.

Opowieści z mydlanej banieczki (Wyd. Biała Łódka)
To także słuchowisko z piosenkami dla dzieci, które w sposób pełen humoru opowiada o miłości rodzicielskiej. Jest to wzruszająca i śmieszna zarazem historia małych dzieci wędrujących do swoich rodziców przez baśniową krainę, ulokowaną gdzieś w okolicy Babiej Góry. Dzieci trafiają do domku Baby - właścicielki tej potężnej góry i jak to w bajkach bywa, spotkanie kończy się źle dla maluchów. Na pomoc dzieciom wyruszają jednak rodzice - gotowi do poświęceń. Co im pomogło i pozwoliło wygrać z Babą? Nie powiem! Kupcie płytę :)


Zapraszam też na stronę wydawnictwa => www

Tablet - to nasza najtajniejsza i ostateczna broń, używana zwykle w podróży na trasie Szwajcaria - Polska. Nie jestem zwolennikiem tego typu wynalazków w małych rączkach ale Oli oczywiście ciągnie do zabawy tym sprzętem. Mamy na nim kilka bajek i gier dla maluchów. Aktualnie tablet padł ofiarą nadmiernych wariacji głównego użytkownika i naprawia się w serwisie. Przed nami natomiast roztacza się wizja dalekiej podróży bez "czarodzieja".

A jak u Was?
Stawiacie na książeczki i gry namacalne czy dajecie dzieciom tablety i inne takie wynalazki?
Od "święta" czy wtedy kiedy chce?
Co na ten temat myślicie?

09:10:00

Łączymy blogujące mamy!

O BlogoweLove mogliście już poczytać u Asi (zfilizankakawy.pl) ale nie szkodzi - bo ujawnię Wam kilka kolejnych informacji :)


Organizacja spotkania przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Ani ja ani Asia chyba nie wiedziałyśmy do końca na co się porywamy. To właśnie Asi ( Z filiżanką kawy) chciałabym na samym wstępie podziękować - że nie wyśmiała mojego pomysłu a poparła go i razem ze mną to spotkania szykuje. Żadna z nas na takim spotkaniu nie była a jednak jakiś kobiecy zmysł sprawia, że wszystko co sobie zaplanowałyśmy zostanie zrealizowane (nooo prawie ale to nie ważne :P )



MIEJSCE
Blubra Kafe w Poznaniu.
Niebanalne wnętrze, pyszne jedzenie i przyjemna atmosfera sprzyjająca plotkowaniu :)
Lokal zostanie dla nas zamknięty na czas spotkania abyśmy mogły bez przeszkód się edukować, poznawać i pałaszować pyszności Blubry!
Będziemy miały okazję raczyć się sezonową zupą (byleby było gorąco bo marzę o chłodniku!), wytrawnymi tartaletkami z warzywami i łososiem czy sernikiem na zimno z sezonowymi owocami.
Yummy!
Na catering zrzucamy się po 50zł - na prawdę warto bo szykują się same niebiańskie pyszności.



ATRAKCJE
Wyedukujemy Was na początek na warsztatach biznesowych, które poprowadzi Katarzyna Głąb z Po sukces na szpilkach - gorąco zachęcam do lektury jej strony (bo tam wiele motywujących wpisów i odpowiedzi na pytania nurtujące każdą kreatywną kobietę)



Na przełamanie  lodów odbędą się również warsztaty integracyjne, które poprowadzi trenerka Agata Patek - na pewno ułatwi to nam poznanie się i pozbycie się niepotrzebnego stresu (zwłaszcza organizatorkom - plis, nie śmiejcie się jak zacznę się jąkać i gubić :P )

Całe spotkanie uwieczni Kamila Redmer Foto bebe. Nacieszcie oczy jej zdjęciami również na facebook. Najprawdopodobniej odwiedzi nas też drugi rewelacyjny fotograf :)
Nowe "żywe" przyjaźnie uwieczni fotobudka, gdzie za kulisami będziemy mogły poszaleć i puścić wodze fantazji :)

NAGRODY EXTRA
Niebanalną gratką będzie możliwość wygrania rodzinnego pobytu w Pensjonacie Kaszubianka! Ten elegancki obiekt położony jest przy samiuśkiej plaży w Ustroniu Morskim. Na co dzień organizuje plenery malarskie, spotkania z dietetykiem, warsztaty biegowe i wiele innych atrakcji. Na ich stronie sami się przekonacie jakie to przyjemne miejsce!


Ale to nie koniec!
Zaraz Wam pospadają kapcie i szczęki zadzwonią o posadzkę!
Pensjonat Villa Wenel do puli głównych atrakcji dorzuca 5 dniowy pobyt (4 noce) dla rodziny 2+1 lub 2+2!
Czyste, piaszczyste plaże Ustki a między nimi rodzinny klimat Villi Wenel. Do dyspozycji gości prywatny parking, garaż, przestronny taras, kącik zabaw dla dzieci oraz miejsce do grillowania. Na terenie obiektu znajduje się również siłownia, a w każdym z pokoi możliwe jest połączenie z Internetem. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Villa Wenel oraz profil na facebook.


Kontynuować?
Proszę bardzo!
KAŻDA mama dostanie wspaniałe prezenty od naszych głównych sponsorów!
A ich grono jest niezwykle imponujące!

Nie byłoby szumu, fejmu i czerwonych dywanów ( :P ) gdyby nie patronat medialny. Większość prezentacji i informacji już się pojawiła ale to jeszcze nie wszystko! Będziecie długo o nas czytać i o tym całym zamieszaniu :)


A tak prezentuje się nasz oficjalny plakat - na ten moment!
W przygotowaniu mamy kolejne atrakcje więc to nie koniec.
I tak robi wrażenie prawda?

To jak będą chętni?
Z zapisami ruszamy już 4 maja o godz. 20!


22:08:00

No co z tą czapką?

Jak ubrać dziecko by było mu wygodnie i odpowiednio ciepło?
Myślisz, że wiesz?
Phi...
Inni i tak wiedzą lepiej!

Twoje dziecko może lać inne dzieci na placu zabaw, drzeć koparę w kościele czy robić burdel w markecie ale nikt nie zareaguje. Może non stop wcinać czekoladę, chodzić umorusane i pyskować ale mało kto się do Ciebie odezwie z uwagą.

Spróbuj nie założyć dziecięciu swemu czapki w słoneczny ale wietrzny dzień - łolaboga!
Całe stado zwróci na Ciebie uwagę. No jak do diaska można, przecież dzieciakowi łeb przewieje i skiśnie na zapalenie ucha! Nie dbasz o dziecko wyrodna matko!

Byłam odbiorcą kilku takich komentarzy gdy słońce waliło jak szalone (ale wiatr wiał) a Oli bez czapki i szalika - "no chce Pani, żeby się pochorował?!", "Co za brak odpowiedzialności"

Z początku reagowałam bardzo, oj bardzo...
Teraz mam to w nosie, pogadaj se babo...

Sama przeżyłam lekki szok gdy pierwszy raz pojechałam do Szwajcarii a tam niemowlaki bez czapek a wiatr łeb urywał. No ale cóż tak to jest, dzieci inne czy cuś?

Co z tą czapką:
- ubieraj gdy jest po prostu zimno i gdy również Tobie jest zimno w głowę
- po kąpieli ale tylko do momentu gdy wyschną uszka
- ubieraj latem cienki, przewiewny kapelusik by chronić od słońca
- uszy są tak "zbudowane", że nie przewieje ich każdy wiaterek (w końcu Ty masz tak samo zbudowane ucholce)
- gdy masz obawy zabieraj czapkę w torebce - jak zacznie wiać ubierzesz ją dziecku
- deszcz to nie powód by opatulać dziecko (patrz na Oliwiera) = wystarczy kaptur albo parasolka

Skąd biorą się w takim razie uwagi innych kobiet nt. czapek u WASZYCH dzieci - a właściwie ich braku?
No bo są zwykle starsze i po prostu wiedzą lepiej!
Bo one ubierały swoim dzieciom i zawsze tak było a WY wyrodne się wyłamujecie ze schematu.


A my?
No cóż...
Często ubiór jest wyborem Oliwiera i On zarządza czy chce czapkę czy nie.
Serio - taka walnięta jestem - pozwalam mu decydować.
W związku z tym czasem wieje jak za Cara a On bez czapki, innym razem słońce grzeje a On w czapie (którą ściąga po max 20 minutach a potem ubiera znowu).

Jakiś czas temu upodobał sobie bardzo komin od Niby Nic Rękodzieło - czapka od kompletu jest równie piękna i towarzyszy nam podczas spacerów gdyby szanowny Pan zdecydował się ją ubrać (a żebym ja nie musiała gnać po nią do domu).

Tak właściwie u Niby Nic znajdziecie wszystko; filcowe książeczki, ubranka, komplety na łepetynę, biżuterię, przytulanki, kartki z życzeniami, kostiumy a nawet gadżety dla czworonożnych pupili!

Komplet, który się u nas znalazł wykonany jest z cudnie miękkiego minky i dresówki - w moich ukochanych kolorach; miętowym i szarym! Komin zapinany na zatrzaski nie wkurzał Olisia przy ubieraniu - bo nie trzeba było go przecież wciągać na siłę. Czapka uszyta jest dość niestandardowo; synuś wołał, że ma rogi! Hi hi :)

Niedawno (bo już nawet się zazieleniło i słonko wyszło) Oli zabrał na spacer 3 nakrycia  głowy; kaszkiet, czapkę od Niby Nic i czapkę z daszkiem - rozstrzał stylowy to On ma spory (zwłaszcza, że ubrany miał płaszcz).


Łapcie jeszcze Olisia w mięcie.
No czy nie jest piękny?

11:47:00

Co blogowanie zmieniło w moim życiu



Od momentu gdy założyłam bloga zmieniło się wiele!
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że pisanie może tak namieszać w życiu.
Dziś jestem przekonana, że dzięki blogowaniu można tylko zyskać 
(i wcale nie chodzi mi o zyski materialne - te są w tym momencie najmniej ważne!)

Przestałam chodzić na zwyczajne spacery i zakupy.
Gdy wychodzę namierzam miejsca na zdjęcia, szukam tematów, koduję wszystko co widzę.
Rozglądam się; widzę każdy kamyczek i słyszę każdy dźwięk.
Nie jestem bezmyślną cząstką tłumu, myślę i myślę.

Zanim cokolwiek wystukam na klawiaturze sporo się zastanawiam, analizuję i szukam rozwiązań.
Jak potraktować popularny temat by stał się oryginalny, by był inny niż wszystkie?
Nie piszę na siłę a materiałów na teksty szukam w codziennym życiu.
Cały czas pracuję nad poprawnością swojej polszczyzny, cały czas uczę się pisać dobrze.
Spośród wielu wydarzeń i myśli wybieram te najważniejsze i najbardziej mnie interesujące.
 To na prawdę trudne w natłoku informacji wyselekcjonować te, którymi warto podzielić się z innymi.

Stając się częścią blogosfery poznałam masę fantastycznych ludzi!
Mam stały kontakt z czytelnikami, twórcami rękodzieła i innymi blogerami.
Na swej drodze spotkałam osoby z różnych zakątków Polski, Europy a nawet świata!
To zaskakujące, że ludzie których nigdy nie spotkałam w realu są tak życzliwi, otwarci i tak mi bliscy!

Sama mam wpływ na to, co publikuję i oferuję swoim czytelnikom.
 Mogę pisać o swoich przekonaniach i spostrzeżeniach, przekonywać ludzi do takich czy innych rozwiązań. Otworzyłam się na świat!
Zupełnie bezinteresownie dzielę się swoimi pasjami, pokazuję piękne rzeczy i zachęcam do własnej twórczości. Jako matka skupiam się zwłaszcza na aktywnościach do zrealizowania z dzieckiem.
Ciągle szukam nowości, nietypowych rozwiązań dla zwykłych rzeczy i inspiracji do kreatywnej pracy. Zyskał na tym także mój syn; poświęcam mu dzięki temu sporo uwagi a nasz wspólny czas jest dla obojga interesujący :)

21:20:00

Pizza śmieciara

Pizza pojawiła się na malusim zdjęciu na fb jakiś czas temu- wywołała sporo zapytań o przepis.
Cóż sprawdzonego nie mam, zazwyczaj z każdym kolejnym razem biorę inny.
Zapraszam na ostatnio przetestowany...

Pizza śmieciara

Potrzebujemy:
*ciasto
3,5 szklanki mąki
1,5 szklanki ciepłej wody
12 g  suchych drożdży (idziemy na łatwiznę)
1 łyżka oliwy
1 łyżeczka soli

*sos
puszka pomidorów 400 g lub koncentrat pomidorowy
3-4 cebule
0,5 szklanki wody
1 łyżka oliwy
2-3 ząbki czosnku
opcjonalnie: ketchup i sos chili do wzbogacenia smaku

Mąkę przesiać, wymieszać z suchymi drożdżami, dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie, elastyczne ciasto. Ciasto można wyrabiać ręcznie, można też mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego (mikserem zajmie to około 15 minut - polecam ten sposób! Sama z niego korzystam).
Z ciasta uformować kulę, umieścić w naczyniu, przykryć folią spożywczą i pozostawić w cieple do podwojenia objętości na około 1 - 1,5 godziny.

Sosik robię metodą prób i błędów. Podstawa zazwyczaj jest ta sama; na oliwie podsmażyć cebulę, dodać koncentrat pomidorowy, posiekany czosnek i wodę. Gotować pod przykryciem. Ja do smaku dodaję ketchup Heinz i sos słodkie chili. 

Blachę do pizzy wysmarować oliwą albo wyłożyć pergaminem. Ciasto rozwałkować wałkiem albo rozgnieść ręcznie. Wyłożyć wystudzony sos pomidorowy.

Dlaczego moja pizza to śmieciara? 
Bo zwykle ląduje w niej wszystko co jest w lodówce i wszystko na co mam aktualnie ochotę.
U mnie standard to: kiełbasa, dodatkowa cebula, oliwki, pieczarki (ugotowane wcześniej lub surowe), pomidory, rukola.

Piec około 15-30 minut w temperaturze piekarnika 200ºC. Ser i rukolę nakładać kilka minut przed końcem pieczenia.

Pizzę podawać natychmiast po upieczeniu.Polecam z kieliszkiem czerwonego wina.
Oliś dodatkowo polewa ketchupem ale wierzcie mi - przy tak pysznym sosie na spodzie nie trzeba.






Bon apetit!

10:04:00

W moim magicznym domu... świątecznie

W moim magicznym domu zawsze coś się dzieje...

Wczoraj były jajka a dziś cała reszta pięknych i łatwych do zrobienia ozdobników :)
Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i z niczego stworzyć coś..

BAZIE INACZEJ

Niestety "kotków" żadnych nie dorwałam więc nazbieraliśmy gałęzi i zrobiliśmy z nich "ozdobajne patyczki". Kolejny pretekst do malowania farbami i dziecko szczęśliwe bo może się pobabrać w farbie. Słoik po kawie stał się wazonem a na gałązkach zawiesiliśmy (niestety) kupne zajce.


RZEŻUCHA

Co roku sieję ją za późno! 
Omiń szerokim łukiem talerzyk a sięgnij po coś zupełnie innego!
U nas w tym roku filiżanka i durszlak z kuchni Oliwiera.
Do tego malusi ozdobnik - królicza rodzinka i kwiatek.
Korzystnie prawda?



NIECODZIENNY ZAJĄCZEK

Wszystkie papierowe zajączki w domu to moje dzieło, serio - serio.
Origami to dla mnie czarna magia więc gdy znalazłam coś prostego postanowiłam spróbować :)
A skoro wyszło to muszę się z Wami podzielić tą wiedzą.


NASZE SKROMNE PROGI

Na koniec zapraszamy do nas, dzieląc się oczywiście rzeżuchą i jajeczkiem.
Po małym napadzie na Ikeę wreszcie zapanował u nas wiosenno-świąteczny klimat.
Orchidee otrzymały ubranko na doniczkę (serwetka i wstążka) a w sypialni pilnuje nas zajączek :)
Nawet Olisiowy króliczek dostał wiosenny wianek - zgodnie z donośną prośbą właściciela.





A to taki mały wiosenny akcent dla mojej mamy.

Kamloty Oliwier przyniósł ze spaceru a ja metodą decoupage przyozdobiłam je i wręczę mojej mamie. Ma sporo kwiatów w dużych donicach więc na pewno się ucieszy na prezent od zająca :)

Jak u Was przygotowania?
Już wszystko sprzątnięte, okna umyte a jedzonko zaplanowane?

Życzymy Wam kochani spokojnych Świąt w gronie rodziny 
oraz  radości i słońca!
TOP