3 plusy z udziału w SeeBloggers

Share This
Co mi dało See Bloggers?
A w ogóle coś dało?!

Moja radość gdy dostałam maila – nie do opisania. Bardzo się cieszyłam i pokładałam w tym wydarzeniu spore nadzieje.

Na co?
Myślałam, że dowiem się czegoś nowego, czegoś WOW co zwali mnie z nóg i pozwoli mi spojrzeć na bloga z innej perspektywy.

Zapisałam się na kilka warsztatów, zanotowałam na co pójść i ruszyłam do Gdyni.

Mile wspominam spotkanie z przedstawicielami Akademii Burda – dowiedziałam się kilku ciekawych faktów na temat założycielki pisma, nauczyłam się korzystać z wykrojów i instrukcji z czasopisma i poznałam osobiście dwie wspaniałe blogerki; Agatę z Qrkoko i Agnieszkę z Plachaart

Inny warsztat, który wychwalam prowadziła przedstawicielka MomMe. Wiedziałam już to i owo o kosmetykach eko ale poznałam też kilka nowych faktów i ciekawostek. Z niezwykle miłą prowadzącą miałam okazję porozmawiać już dzień wcześniej. Wspaniała kobieta z mądrymi przekonaniami i misją.

Pozostałe zajęcia w których brałam udział... no cóż, nie wniosły niczego do mojego życia. Nie odkryłam tajemnicy na zarabianie kokosów i przyciąganie tysięcy czytelników. Wiele rzeczy już wiedziałam – zostały po prostu przekazane innymi słowami. A na kokosy i czytelników tak czy inaczej trzeba długo i ciężko pracować!

Impreza w stylu Havana Night jak dla mnie miała za mało Havany w sobie. Muzyka bardziej z popularnej dyskoteki niż kubańskie rytmy. Tematyka mi się nie zgadza ale wybawiłam się! Z resztą po prawie 4 latach siedzenia w domu matka spuszczona ze smyczy na jednym drinku przetańczy całą noc choćby przy lecących wkoło tych samych utworach. Grants się spisał – nie pogardziłam :) Ba! Zakładałyśmy z Asią, że wrócimy wcześnie by się wyspać ... Taaaa jasne :)
(PS. chciałam dodać zdjęcia ale były już na insta to nie będę się dwa razy pokazywać :P)

Strefa kulinarna raczej uboga, dla jej uczestników pewnie jedzonko było - dla dochodzących raczej nie. Śniadanko z Belvitą w moim stylu; płatki, jogurt naturalny, owoce i bakalie - mniamciu! Współczuję tylko Panom bo dla nich mogło być to zbyt lekkie :)

"Atrakcje" dodatkowe (mam tu na myśli stoiska różnych firm) sprawiły, że czułam się jak na targach branżowych. Nie pogardziłam co prawda wodą toaletową od FM czy bajecznie pachnącym balsamem od Eveline ale chyba nie o prezenty tu chodziło? 


Szał robiła fotobudka przy stoisku Ice watch i "łóżko" od sieci Accor. Wraz z Asią ubawiłyśmy się tam po pachy! Mogę nawet oficjalnie powiedzieć, że poszłam z nią do łóżka :P



Ogólnie rzecz biorąc See Bloggers uważam za nieco przereklamowane (może po prostu tak pechowo trafiłam z zajęciami?) ale warto tam jechać ze względu na LUDZI!

Raz – masz możliwość poznać kogoś zupełnie nowego
Dwa – możesz zgadać się z wirtualną koleżanką w realu
Trzy – możesz poznać czytelniczkę!

Pytacie jak?
Normalnie :)

Po zapytaniu kto chętny na kawę sama się odezwała a spotkanie z nią to najlepsze co mnie w Gdyni spotkało! Pełna entuzjazmu, energii, z ambitnymi planami co do siebie samej. Kochana, życzę Tobie (i sobie trochę) byśmy się spotkały za rok i bym mogła pogratulować Ci realizacji założonych planów. Mocno trzymam kciuki!

Czy wrócę do Gdyni?
Tak!
Jeśli nie na See Bloggers to po to by wszamać kolejne mega wielkie i pyszne lody z Beatą!

21 komentarzy:

  1. Mi się wydaję, że tak to z takimi wydarzeniami bywa, największą rolę odgrywają ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zajęcia same w sobie, próbki czy gratisy to dodatki.

      Usuń
  2. Ważne, że bawiłaś się dobrze w świetnym towarzystwie ;) Ps. Matka spuszczona ze smyczy... Padłam ze śmiechu, że aż musiałam poluzować trochę swoją obróżkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha no tak to wygląda :) Zabawa byłą przednia i choćby dla jej powtórzenia wybiorę się za rok :)

      Usuń
  3. Najcenniejsi są ludzie - zawsze. reszta to otoczka - mniej lub bardziej miła ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mimo kilku mankamentów jestem zadowolona ;)

      Usuń
  4. Niezmiernie mi miło :-) aż się pobeczalam hihi . Bardzo się cieszymy z Aurelka ze, mogłyśmy spędzić z Tobą czas kochana . Trzymam za nas obie kciuki i do szybkiego zobaczenia <3 Beata

    OdpowiedzUsuń
  5. Strefa kulinarna uboga? Coś Ty, jedzenie było przepyszne, może akurat nie trafiłaś. Co do imprezy, to większość osób pomyliła Havanę z Hawajami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie trafiłam :( Gdy tam dotarłam było kilka dipów i wafle więc się lekko rozczarowałam (a ja żarłok to może dlatego). Ludzie faktycznie wyglądali jak z Hawajów - jednak nie zmienia to faktu, że muzyka była nie ta :/

      Usuń
  6. No do Gdyni wracać trzeba niezależnie od See bloggers ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! Następnym razem może z familią ;)

      Usuń
  7. chętnie wzięłabym udział w takim spotkaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna edycja za rok! Zgłosić się nie zaszkodzi :)

      Usuń
  8. Zawsze jest jakieś 'ale' ;) mimo wszystko zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę chętnie bym wzięła udział w takim wydarzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w sumie jechałam z nastawieniem na ludzi :) Gdyby nie oni to wszystkie zajęcia, prelekcje można znaleźć na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratki! Ja z błędnym przekonaniem jechałam, liczyłam że się czegoś nauczę a tu ZONK

      Usuń
  11. Taka impreza to świetna okazja do poznania fajnych, kreatywnych ludzi. Ja zawarłam tam kilka znajomości i z tego się najbardziej cieszę :)

    OdpowiedzUsuń

instagram

Obsługiwane przez usługę Blogger.