21:18:00

Tydzień z nami - dzień 3

ŚRODA
Dziś budził nas tatko w osobie własnej W środy Oliś chodzi do Spielgruppy już na 8:30 więc trzeba się dość szybko z rana uwijać. ALE trzeba zjeść pożywne śniadanko przed szaleństwami :)
Szanowny syn zjawi się w domu około 12.30 więc MUSI zjeść by potem nie paść z głodu. W środy zazwyczaj mam okazję dać popis swoich umiejętności w kuchni :P

W sumie to fajnie, że prowadzam go w środy tak wcześnie; mam okazję pooglądać poranne mgły i rosę. Nawdychać się rześkiego, porannego powietrza. Jeszcze dziś miałam fuksa jak nic :)  Na "wystawce" dorwałam piękną, choć zmęczoną życiem, latarenkę. Jest spora i potrzebuje odrobiny cierpliwości ale na pewno warto!


W domu miałam chwilę czasu na zaległości i rozmowy na skype. Moje stanowisko "pracy" zwykle wygląda tak jak poniżej - uwierzcie, nieliczne blogerki mają porządek cały czas. Piękne zdjęcia, gdzie każdy najdrobniejszy element ma swoje miejsce to ustawki - w końcu takie lubicie oglądać, prawda? Jestem jednak najzwyczajniejszą babką - jak WY - i mam gorsze dni; piętrzy się wtedy pranie, na stole burdel a po podłodze urzęduje zgraja okruszków.

Synusia odebrałam punkt 11:30. Po drodze nie mogłam się oprzeć i skorzystałam z samoobsługowej kwiaciarni pod gołym niebem. To częsty widok w Szwajcarii: jest sobie pole porośnięte różnymi gatunkami kwiatów, stoi "przystanek" a na nim puszka i nóż do cięcia kwiatów. Oczywiście wisi też cennik ile dana roślinka kosztuje. Często korzystamy z tej usługi; Oliwier jest uradowany bo wybiera kwiaty a ja zadowolona bo płacę mniej niż w stacjonarnej kwiaciarni.


Na obiadek kuchnia zaserwowała żurek - ku uciesze konsumenta! Oliwier bardzo lubi zupy i nigdy przy nich nie grymasi. Fakt, że muszą mieć "wkład" inaczej za 5 minut będzie głodny. Biorąc pod uwagę, że oboje jesteśmy zaziębieni taka zupka to był strzał w 10-tkę.

Po obiedzie poszliśmy z torbą pełną szkła do pojemników. To świetna zabawa i nauka w jednym; Oli uczy się, że trzeba dbać o środowisko, sortować odpadki, butelki rozdzielać kolorami. Szwajcarzy bardzo pilnują swoich obowiązków, uczą dzieci od najmłodszych lat o co chodzi i co do czego. Mój synuś nawet gdy na ulicy widzi papierek pyta z oburzeniem: "kto to/ dlaczego tutaj wyrzucił". Gdy wracaliśmy do domu kolejny fuks: wielka rama na zdjęcie/ obraz w nienaruszonym stanie i druga bez szybki (ale już wymyśliłam dla niej przeznaczenie :) )



Później oddaliśmy się beztroskiej zabawie; rampa dla kulek to stały punkt programu naszych zabaw. Duplo! Miłość - serio! Sama lubię te klocki i rozglądam się pilnie za kolejnymi zestawami. Niestety ceny dość odstraszają więc póki co czekam na świąteczne promocje i wyprzedaże. Na koniec wkulaliśmy się do tajemnej skrytki pod łóżkiem. Dwa cherloki pod kocykiem i misiami wokół - to musiało się skończyć krótką drzemką. Nie wiem jak Oli ale ja spałam jak suseł dobre 30 minut.



Późnym popołudniem byliśmy jeszcze oglądać mieszkanie na wynajem ale niestety nie spełniło do końca naszych oczekiwań. W ogóle szukanie czegoś sensownego tutaj to totalna masakra! Dobrych ofert jest na prawdę mało i rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Na koniec dnia zatem nie zostało mi nic innego jak woda z cytrynką dla zdrowotności i gorąca kąpiel przy świecach.


Dobranoc :*

19 komentarzy:

  1. fajna ta kukurydzka z pierwszego zdjęcia. Urzekła mnie ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kukurydza faktycznie urocza i pyszna :)
      Z chęcią zajrzę

      Usuń
  2. Co to za makaron na pierwszym zdjęciu? Ciekawe czy w Pl idzie dostać takie ala muchy :)
    My też kochamy Duplo ale wczoraj w nocy ta miłość była dla mnie bolesna, a właściwie dla mojej nogi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makaron kokardki - ten akurat kupiłam w San Marino ale w Niemczech też widziałam. Poszukaj w dziale z makaronami eko/bio czy takimi oznaczeniami, chyba najprędzej tam się znajdą. Co do klocków to ja z uporem maniaka pilnuję by je przed spaniem zbierać :)

      Usuń
  3. Widzę, że te kwiaciarnie samoobsługowe to super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiaciarnie są super ale jeszcze bardziej podziwiam takie samoobsługowe "bazary" z warzywami i owocami :) A też takich tu sporo

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak! Wszędzie je zachwalam! No i zobacz jaki to kredyt zaufania dla "klienta"

      Usuń
  5. Zdjęcie z kukurydzą - genialny pomysł dla malucha na posiłek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zajrzyj na mój fp albo pinterest - są tam albumy z innymi kreatywnymi posiłkami :)

      Usuń
  6. Ale znalazłaś cuda! Świetna ta latarenka.
    Pomysł z tygodniem z Wami - strzał w 10. Muszę szybko nadrobić dwa poprzednie dni! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w domu same takie cuda. Mój mąż się śmieje, że kiedyś całe mieszkanie za darmo urządzę - nooo za parę lat może mi się udać :)

      Usuń
    2. Takimi perełkami? Warto czekać te 'kilka' lat ;)

      Usuń
  7. Bardzo fajna dekoracja śniadania :) Tak podane mogłybyśmy jeść codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi codziennie to nawet u mnie tak nie ma :P

      Usuń
  8. Kukurydza - super :) A u nas dzisiaj był żurek.. w sumie ugotowałam na dwa dni żeby sobie życie ułatwić ale zniknął cały więc nici z ułatwienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupy też zawsze staram się gotować na dwa dni ale nie zawsze mi się udaje. Jest tak jak u Ciebie: zwykle znika szybciej niż się pojawia :)

      Usuń
  9. Pomysł z królikiem podkradam ;) po prostu cudo. Kwiaty cięte kocham i z chęcią korzystałabym z usług takiej samoobsługowej kwiaciarni. Obawiam się jednak, że w Polsce ten pomysł mógłby się nie sprawdzić. Po pierwsze ludzi nie mają zaufania do innych, bo niestety wiele razy było ono nadszarpnięte...Są tacy, którzy przyszliby, wycięli w pień, zostawili (albo i nie) jakąś zapłatę i za chwilę sprzedali za podwójną czy potrójną cenę...
    Zdecydowanie zazdroszczę Tobie tych zagranicznych wystawek. W Gdyni co prawda miasto 2 razy w roku organizuje masowe wystawki i czasem można trafić na cudne rzeczy, ale... te akcje zbierają wokół siebie tyle ludzi, że chwilami nie można nawet podejść do wystawionych "gratów". Sama znalazłam podczas wiosennej wystawki tyle cudowności, które czekają na odnowienie. I nawet aktualnie pracuję nad jedną z nich (może po niedzieli trafi na blog). Co do Twoich zdobyczy, jestem ciekawa jak wykorzystasz tę ramkę bez szkła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj wystawki robi się właściwie raz w tygodniu - w każdy poniedziałek wywozi się "odpady inne" - czyli drobne przedmioty, sprzęty i zabawki. Meble to osobna kwestia - wiadomo, że nie pozbywa się ich tak często :) A kwiaciarnia - no niestety, nie wróżę jej żadnej przyszłości w Polsce - zapewne byłoby tak jak piszesz :(

      Usuń

TOP