10:12:00

Traktor gigant po testach matki i syna

Gdy ten gigantyczny sprzęt trafił w Olisiowe ręce radości nie było końca.
Od razu rozpoczął jazdy testowe :)

Zaskoczona byłam informacją, że traktor utrzyma ciężar 100kg.
No jak plastik mógłby tyle wytrzymać?
Sama na chwilę zostałam testerem i dacie wiarę, że 60kg z powodzeniem może sobie pojeździć.
Nie jest to 100kg ale przykro mi - nie będę tyć by to sprawdzić :)

Zabawka sprawdza się zarówno w terenie jak i w domu.
Na placu zabaw Oliś woził drewniane ścinki, kamienie i piasek (nawet wodę próbował tankować), natomiast w domu jest to nieodłączny pomocnik przy zbieraniu klocków. Ładujemy na łychę i mój mały pracuś zawozi klocki do pudła.


Właściwie pierwsza na myśl mi przychodzi firma Wader gdy myślę o solidnych zabawkach. Są niezniszczalne, kolorowe i ... w każdym ogródku gdzie urzędują dzieci :)

Nasz gigant traktor - spychacz to na prawdę duża sztuka! Solidnie wykonany, bez zadziorów i małych elementów - idealna zabawka dla dziecka już od 1r.ż. Ruchoma łycha pobudza wyobraźnię i zapewnia wiele możliwości zabawy.


Z czystym sumieniem i wielką chęcią mogę Wam polecić produkty tej Wader. Tym bardziej, że to polska firma z długim stażem, wielkim potencjałem i bardzo ceniona w Europie. W swojej ofercie posiada ponad 300 modeli zabawek (!!!), a co roku wprowadza kolejne nowości.


Niestety syn zauważył jeden minus traktora: "A gdzie jest przyczepa? Traktor musi mieć przyczepę!" - no tak, musi! Zostaje nam zatem klik na stronę Wadera i zakup kolejnego sprzętu :)

21:00:00

Wspólne blogowanie przy choince 2015

Wspólne blogowanie przy choince w zeszłym roku cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem. (wpis tu 2014)
Byłam z tej akcji niesamowicie dumna; istniałam od 3 miesięcy a zainteresowałam 24 blogerów do udziału. Ba! Nawet nie 24 bo chętnych było o wiele więcej!

"Wspólne blogowanie przy choince 2015"   plakat TU
O co chodzi:
  • Od 1 aż do 24 grudnia będziemy publikować wpisy dotyczące Świąt Bożego Narodzenia.  Jedno okienko naszego kalendarza to jeden wpis i jeden bloger.
  • Część tematów narzucę z góry, część będzie wolna. Podyktowane jest to tym aby wpisy się nie powtarzały. Spokojnie! Kalendarz z wolnymi i tematycznymi okienkami opublikuję jutro o 11:00 na stronie wydarzenia TUTAJ.
  • Zgłoszenia będę przyjmować przez wiadomość na priv. Decyduje kolejność! Na samo dzień dobry podeślij link do swojego bloga, termin jaki chcesz zająć i temat wpisu (jeśli już masz pomysł). W sumie zgłaszać się proponuję jutro po publikacji tajemnej listy tematów :P
  • Na stronie wydarzenia każdy będzie mógł umieścić pod odpowiednią grafiką swoje konkursy i rozdania - wszystko w jednym miejscu.
  • Powstanie też miejsce na luźne rozmowy :)
  • Obserwatorzy będą mieli okazję poznać różne spojrzenia,  przygotowania i sposoby obchodzenia Świąt.
  • Na koniec, jak w zeszłym roku, sypnę uczestnikom drobnym upominkiem w ramach podziękowania za udział w akcji (zatem potrzebny będzie Wasz adres - nieobowiązkowo) :*
  • Obowiązkowo z kolei poproszę Was by zaprosić do wydarzenia lubisiów i znajomych - im nas więcej tym weselej!
Świąteczne przygotowania w różnych zakątkach kraju (a może i Europy), przepisy na słodkości i konkrety, listy prezentowe, przedświąteczne konkursy i rozdania - to wszystko okraszone ogromną pasją przy "wspólnej" blogowej choince.

Symbolem tegorocznej akcji została mała filcowa choineczka - taką każda z uczestniczek otrzymała w małym podziękowaniu w zeszłym roku i mam nadzieję, że pojawiła się ona na świątecznych drzewkach w ich domach :)


 
Mam nadzieję, że podejdziecie do tego tak ochoczo jak w zeszłym roku i wszyscy poszerzymy znajomości o kolejne świetne osoby oraz nawiążemy inspirujące kontakty.

Niech mróz będzie z Wami!

PS. Pytania?

07:30:00

Wyjątkowy kalendarz adwentowy

Bardzo dobrze pamiętam oczekiwanie na Boże Narodzenie z czasów gdy byłam małą dziewczynką.
Mama kupowała nam kalendarz z czekoladkami, które najczęściej znikały w kilka dni.
Nigdy nie oczekiwałam, że będę w czasie Adwentu dostawać prezenty - nawet najdrobniejsze - bo przecież drobny prezent był na Mikołaja a większy pod choinkę.
Cały miesiąc niecierpliwie z siostrą czekałyśmy na wymarzone książki czy lalki.
Teraz dzieci mają wszystko, sklepy kipią od najróżniejszych zabawek  a rodzice szaleją z kartą kredytową w ręku.

Nie chcę by moje dziecko wyrosło na materialistę, któremu Święta kojarzą się tylko z przedmiotami.
Chcę by poczuł w tym magię, by był uśmiechnięty przy tematycznych piosenkach i z przyjemnością szykował własnoręczne podarki dla dziadków.

Pamiętacie ramę, którą uratowałam z wystawki?
Posłużyła mi za oprawę niesamowitego kalendarza adwentowego, który ma na celu zbliżyć naszą rodzinę do siebie przez kolejny miesiąc. Cały rok pędzimy, teraz musimy znaleźć czas by się zatrzymać i spędzić jeszcze więcej czasu ze sobą niż zwykle.

W naszym kalendarzu nie ma słodyczy - nie jadamy ich raczej na co dzień więc i teraz nie będziemy. Jeśli synuś sobie zażyczy oczywiście zrobimy domowe "słodkości".

W naszym kalendarzu nie ma także zabawek - Oliwier ma ich całą masę a ja wychodzę z założenia, że Adwent to czas oczekiwania na coś ważniejszego niż sypanie prezentami na lewo i prawo.

W naszym kalendarzu znajdują się zadania do wykonania - na każdy dzień inne.

Co zatem u nas:
1. Filmowy wieczór - z bajką i ogromną michą popcornu
2. Śpiewamy - oczywiście świąteczne piosenki
3. Pokoloruj Święta - możemy w tym dniu przygotować kolorowy papier na prezenty i pokolorować obrazki związane ze Świętami
4. Robimy dekoracje - masa solna, papier, coś co znajdziemy pod ręką. Będzie się działo!
5. Idziemy do ZOO - Oliś uwielbia ogrody zoologiczne, a w naszym tego dnia wstęp wolny :)
6.  Wizyta Mikołaja - jeeee! przyjdzie dziad z brodą i rozda drobne prezenty żeby dziecku łatwiej było wytrwać do Świąt
7. Robimy kartki - dla znajomych i rodziny, samo hand made!
8. Pierniki! - będziemy się babrać w mące, będzie pachniało a potem wszamiemy małe co nie co
9. Niezwykła kąpiel - z taką ilością piany jaką tylko uda się wyprodukować i przy światełkach choinkowych zamiast lampy
10. Zwierzęta zimą - co robią, gdzie śpią
11. Wyjście z lampionem - niech błyszczy światełko w ciemną jesień
12. Zdobimy okna - kolorowo i wesoło w Olisiowym pokoiku!
13. Szał na jarmarku - gorąca czekolada, grzane wino (ups, to dla rodziców), słodkie wypieki i bajeczne ozdoby!
14. Czytamy książki - najlepiej związane z zimą
15. Świąteczna sesja - będziemy się przebierać i wygłupiać a to tygryski lubią najbardziej
16. Gwiazdkowe śniadanie - czyli niestandardowe śniadanko
17. Poszukiwania choinki - upolujemy jakieś drzewko by i w naszym domu zapachniało świerkiem
18. W zeszłym roku... - obejrzymy zdjęcia z poprzednich świąt i z tych całkiem pierwszych gdy Oliś był jeszcze malutki
19. Ulepimy dziś bałwana - ze śniegu, z waty lub plasteliny :)
20. Suszymy owoce - najlepiej pomarańcze bo pachną świętami
21. Uczymy się kolęd - chociaż jednej, ale coś ten synuś zaśpiewać musi :)
22. Rodzinny spacer
23. Ubieramy choinkę - u jednych i drugich dziadków, z całą familią
24. Nakrywamy do stołu - razem




13:56:00

Choinka z patyków. Krok po kroku

Zgodnie z życzeniem mam dla Was kolejny wpis z serii "zrób to sama".
Już w zeszłym roku chciałam zrobić piękną choinkę z drewna.
W tym również spotkał mnie problem bo strach ze szwajcarskiego lasu przynieść porządną gałąź do domu. Czas płynął aż pewnego dnia na wystawce znalazłam kilka badyli z plastikowymi liśćmi udające bambus :)

Potrzebujesz:
  • kije, patyki, najlepiej dość solidne gałęzie
  • farby
  • sznurek
  • pędzelek
  • gazety do zabezpieczenia podłogi/stołu
  • odrobinę wody
  • ozdobniki (opcjonalnie)

Docinamy 7-9 kawałków tak by utworzyły ostatecznie trójkąt imitujący drzewko.

Poszczególne elementy malujemy wedle uznania. Możecie nanieść tylko drobne wzory albo zamalować całą gałąź. Ja myślałam o bieli ale mam białe ściany i moje dzieło by po prostu zniknęło.

Poszczególne części wiążemy sznurkiem, sprawdzając przy tym czy konstrukcja jest prosta. Możecie dociąć kilka kawałków sznurka i wiązać je pojedynczo - na pewno jest to łatwiejszy sposób.

Na koniec zostaje zdobienie i przywieszanie ozdób. U nas na choinkę zawędrowały zeszłoroczne dzieła :) Oliwier miał ubaw po pachy przy malowaniu swoich patyków i przy wieszaniu ozdób na oszukanej choince.



Co myślicie?
To wcale nie takie trudne i pracochłonne jak może się wydawać.
Najdłużej trwa kombinowanie nad tym w jaki sposób pomalować gałęzie - potem idzie już z górki. 

09:00:00

Doniczka decoupage. Krok po kroku

Nie od dziś chyba wiecie, że uwielbiam prace z serii DIY!
Postanowiłam więc stworzyć dla Was mały cykl "Zrób to sama" gdzie pokażę krok po kroku jak wykonać proste ozdoby do domu, pokoju dziecięcego czy kosmetyczki :)


Potrzebujesz:
  • doniczkę - najlepiej ceramiczna, gliniana - ale dobrze sprawdzają się także plastikowe
  • serwetkę - tu spotka Cię największy kłopot! Którą wybrać? Przecież wszystkie są śliczne :)
  • klej do decoupage
  • lakier do decoupage (lub pierwszy lepszy ze sklepu, byleby zabezpieczyć doniczkę)
  • nożyczki (mogą być do paznokci)
  • pędzelki
  • farba akrylowa (lub zwykła, gęsta plakatówka)
  • opcjonalnie gąbka (kuchenna sprawdzi się idealnie!)


1. Pomaluj doniczkę farbą na dowolny kolor (najlepiej sprawdzają się oczywiście jasne barwy) - ja użyłam farby akrylowej ale i zwykła, gęsta plakatówka się nada (np. z Ikei). Pamiętaj by pomalować także górną wewnętrzną krawędź.

2. Możesz doniczkę potraktować gąbką gdy farba jest jeszcze mokra - nie będzie wówczas widać pociągnięć pędzla a ona sama będzie sprawiała wrażenie puszystej :)  Zwykła gąbka do naczyń nada się idealnie.

3. W czasie gdy farba będzie schła możesz wyciąć wzór z serwetki - nożyczki do obcinania paznokci nadają się do tego idealnie. Jeśli tło serwetki i farba są takiego samego koloru możesz wzorki z serwetki powydzierać (zaoszczędzisz sporo czasu).

4. Przed przyklejeniem serwetki oddziel 2 dodatkowe warstwy.

5. Gdy farba wyschnie przyłóż serwetkę do doniczki i pędzelkiem nakładaj klej na wzór. Pamiętaj by robić to delikatnie - serwetka jest bardzo cienka.

6. Gdy klej wyschnie (daj mu trochę czasu) możesz pomalować górną krawędź innym kolorem niż resztę doniczki a następnie całość polakierować (gdy się upewnisz, że wszystko jest całkowicie suche). Polecam nałożenie dwóch warstw - gdy poprzednia wyschnie!

Pamiętaj by usiąść do pracy z idealnie czystymi rękoma! Gdy pobrudzisz je klejem koniecznie od razu umyj bo potem wszystko będzie się kleić a serwetka zamiast na doniczce zostanie Ci w rękach.

18:02:00

Miała baba koguta. Recenzja

Miała baba koguta...
Wydawnictwo: Egmont
Autor: opracowanie zbiorowe
Rok wydania: 2015
Stron: 80
Cena w sklepie Egmont:  35,99 zł
Przedział wiekowy: 3 - 7 lat

Jest wiele piosenek, które pamiętam z dzieciństwa i takich które do dziś wywołują uśmiech na mojej twarzy. Właściwie teraz wywołują jeszcze większą radość niż kiedyś bo dzięki nim wracam do beztroskich chwil. Dzisiaj odbiorcą tych piosenek jest mój syn. „Miała baba koguta… Najpiękniejsze piosenki dla dzieci" to zbiór 25 wspaniałych piosenek, które w dzieciństwie poznają chyba wszyscy: wśród nich „Wlazł kotek na płotek”, „Zima zła”, „Stary niedźwiedź” i wiele innych. Bez większego problemu każdy rodzic zaśpiewa większość z nich, każda bowiem będzie gdzieś tam tkwić w głowie.

Okładkę zdobi kolorowy kogut nawiązujący do folkloru. Kartki wykonane są z dość grubego kredowego papieru połączone są na spirali, jak w kołonotatniku. Zastosowano tu też genialny sposób oznaczania piosenek; każda ma swój kolor tła zgodny z kolorem tytułu w spisie treści.

Ilustracje są proste; to raczej grafiki nawiązujące do tematu piosenki. Delikatne i nie zwracające nadmiernej uwagi. To wyjątkowy śpiewnik więc ilustracje są tutaj w zasadzie niepotrzebne - najważniejsza jest treść piosenki i nuty.

No właśnie. Dużym plusem jest zapis nutowy; to gratka dla dzieci które rozpoczynają naukę gry na jakimś instrumencie. Choć dla niektórych rodziców i dzieci może się to wydawać zbędny element. Moim zdaniem jednak, nie jest to zwykła książka - to dziecięcy śpiewniczek.

Na prawdę imponujący jest zbiór piosenek; większość z nich znałam i znacie je  na pewno i Wy.
Możecie znaleźć, m.in.:
  • Wlazł kotek na płotek
  • Krakowiaczek jeden
  • My jesteśmy krasnoludki
  • Szła dzieweczka do laseczka
a także zupełnie mi nie znane typu: Ojciec Wirgiliusz czy Niezapominajki.
Muszę się dokształcić i posłuchać jak to śpiewać bo Oliwier się irytuje gdy omijam piosenki.

Ogólnie rzecz biorąc: musicie mieć to wydanie! To wspaniała propozycja i pretekst do spędzania czasu z dzieckiem na wspólnych (nie zawsze zgodnych z melodią) śpiewów :)

 Nasze ulubione: Na Wojtusia z popielnika i Jadą, jadą misie - a Wasze?

21:38:00

Matce nie wolno wpaść w depresję!

Gdy rodzisz dziecko jednocześnie wszystko się zaczyna i kończy.
Z koleżankami nagle nie masz tematu; one o serialach, facetach i imprezach a Ty o kupkach, czopkach albo 120 rodzajach bólu małego brzuszka. Mówisz o rzeczach rodem z filmu science fiction i wszędzie ciągasz za sobą baaaardzo absobrujące dziecko - a ONA przecież miała porządek, Boże! sok na kanapie i ten PŁACZ.

Zaczynasz się oddalać od towarzystwa, które Cię nie rozumie a i owe towarzystwo nie upomina się o Ciebie wraz z "bagażem". Albo sobie znajdziesz koleżanki - matki albo ugrzęźniesz sama w domu.
A spróbuj się poskarżyć, że masz dość dzieciaka i rutyny - wyrodna Ty!
Więc matki się nie skarżą...
bo nie wypada.
Przecież chciałaś dziecko, prawda?

Mój syn jest całkiem normalny: rozrabia, pyskuje, biega jak opętany, robi burdel w chałupie, rzuca jedzeniem (czasem), pluje, marudzi, płacze bez sensu i nie sprząta zabawek. Mam go czasem dość i dzień w dzień z utęsknieniem czekam do 20-tej gdy zamkną się za Nim drzwi i pójdzie spać.
Czasem do znudzenia powtarzam "zostaw, nie ruszaj, nie rób, nie wolno"
NIE, NIE, NIE!
No czasem się inaczej nie da; zwłaszcza gdy młody włączy tryb oporny to choćby na rzęsach stanąć i tak histerię urządzi i zrobi po swojemu. Mogę mieć go czasem dość? No jasne!

Bywam zmęczona i nerwowa, zazdroszczę matkom grzecznie chodzących jak w zegarku dzieci - ale czy u nich też dzisiaj jest dobry dzień? A może poprzednie 5 dni dzieciok dawał im w kość tak jak mój dzisiaj? Na bank!

Dlaczego wszyscy oszukują matki?
Ulewa? Spokojnie, po 6-tym miesiącu przestanie.
Zęby? Kochana, najgorsze pierwsze dwa.
Nie chce spać? Zaraz się nauczy sam.
Rzuca żarciem i pluje? To tylko bunt, za chwilę mu przejdzie.

Taaak, jasne :/

A w dodatku zostajesz z tym sama, z tymi dobrymi radami, z kłamstewkami dla Twojego dobra.

O depresji matek się nie mówi.
To delikatna sprawa ale też niewygodna.
Przecież masz supermoce, jesteś genialną matką - Polką!
Stawiasz więc sobie wymagania i udajesz przed wszystkimi, że jest cudownie a Ty wcale nie jesteś zmęczona i sfrustrowana.
Przecież i tak nikt Ci nie uwierzy bo siedzisz w domu, prawda?
A dziecko tylko je i śpi...


Nie przyjmuje się do wiadomości, że matka może mieć depresję - bo jak?
Przecież na depresję cierpią nieszczęśliwi, samotni ludzie.
Matka ma dziecko - no jak może być nieszczęśliwa?

Według specjalistów ok.15% ludzi cierpiących na depresję popełni samobójstwo. Pozostali bardzo długo będą walczyć ze sobą by przełamać wstyd i w końcu pójść do psychiatry. Przecież to lekarz dla czubków!  A ja nie jestem wariatką!

Nie musisz wszystkim wokół trąbić gdzie się wybierasz, to raz.
Dwa, im prędzej tym lepiej.

Opcji jest wiele; wizyta na kasę chorych, prywatny gabinet lub klinika (np. http://www.mandalawroc.pl/) - daj sobie pomóc zanim będzie za późno.

20:40:00

Przegląd kuchni z marzeń

Szukamy mieszkania
od dłuższego czasu...

Na własnej skórze mogę się przekonać jak jest w Szwajcarii ciężko dostać coś sensownego za rozsądne pieniądze.

Kuchnie zazwyczaj są tu miniaturowe, żeby nie powiedzieć symboliczne.
Co bogatsi jedzą po knajpach, reszta nie przywiązuje się do tego miejsca.
Jednak jak mówi mój mąż i jak ja sama potwierdzam "kuchnia to moje naturalne środowisko" i musi być przestrzenna!

Pozwoliłam sobie zrobić mały przegląd kuchni moich marzeń, może i Wam któraś wpadnie w oko.
Może któreś z Was ma to szczęście, że może od początku do końca zdecydować jak będzie ona wyglądać.

1. Biel i przestrzeń!
Zabudowany piekarnik śni mi się po nocach!

2. Niby dziko ale ma swój urok.
Zmieniłabym blat na brązowy i voila! Sam motyw między szafkami jest rewelacyjny

3. Czystość!
Podoba mi się jak diabli, bije bielą, że aż razi.
Żebym tylko umiała zachować taki porządek...

4. Niebo i piekło
No czyż nie jest wspaniała?
Białe szafki, czarne blaty i czerwone dodatki - już to widzę, już marzę o niej...

Wszystkie propozycje pochodzą ze strony firmowej http://www.indecotrojmiasto.pl/ która to firma zajmuje się sprzedażą luksusowych mebli, także na wymiar.

09:25:00

Pan od angielskiego. Recenzja

Pan od angielskiego...
Wydawnictwo: Egmont
Autor: Paweł Beręsewicz
Rok wydania: 2015
Stron: 48
Cena w sklepie Egmont:  13,49 zł
Przedział wiekowy: 3 - 7 lat
W serii "Poczytaj ze mną" chodzi o to by nauczyć dzieci sięgania po książeczki dla czystej rozrywki. Pan od angielskiego to fantastyczna opowieść, która zaciekawi niejednego malca. Pewnego dnia w słownikach dzieci uczących się angielskiego pojawia się dziwne słowo "bosungsing" - rodzice nie wiedzą zupełnie co ono oznacza. Dzieci jednak mają swoją wizję na ten temat i opisują zielone stworzenie z uszami w kształcie serc. Czyje marzenie mogą nieświadomie spełnić dzieci? A nie powiem! Kupcie książkę to się dowiecie :)
Książka jest idealna dla dzieci, które zaczynają przygodę z czytaniem; duże litery, prosty tekst i barwne ilustracje zachęcają by sprawdzić co wydarzy się dalej. W tekście odnajdujemy zaznaczone na czerwono słówka, które to mają dodatkowo zachęcać do samodzielnego czytania.
Bardzo przypadły mi do gustu ilustracje; proste i pięknie nawiązujące do treści. Samo wydanie książki pochwalam - matowy, gruby papier z którego wykonane są kartki zachęca do samego nawet kartkowania :)

Na koniec zaskoczyły mnie (choć wydawały się oczywiste) statystyki dotyczące czytania dzieciom. Nawołuję do Was rodzice! Nie odpalajcie na odczepnego kolejnej bajki w tv, usiądźcie i poczytajcie z dzieckiem - to tylko 20 minut - a w przyszłości Wasza pociecha Wam za to podziękuje. Już nie wspominam o wspólnych uśmiechach i radości, które pojawiają się przy odkrywaniu kolejnych wątków i brnięcia w historię. 
Cała seria jest bardzo interesująca; mnie najbardziej zachęca teraz "Baśń o świętym spokoju" - tytuł jest niesamowity :)

09:46:00

Ślę Ci serce swe z daleka...

Każde urodziny są wyjątkowe.
A 50-te urodziny własnej mamy to na prawdę coś wielkiego!
Tym bardziej, że nie mogę być z nią w tym dniu.
Jest mi smutno, jest mi przykro ale nie jestem w stanie tego zmienić.

Szukałam długo odpowiedniego prezentu.
Wiem, że żaden prezent nie zrekompensuje mojej nieobecności.
Mam jednak nadzieję, że mamie będzie miło i nie będzie aż tak odczuwać mojego braku.

Pytałam Was na fanpage o porady; pojawiło się ich tak dużo (dziękuję!), że nie wiedziałam na co się zdecydować. Ostatecznie postanowiłam skleić kilka rzeczy w jedno WOW.

1. Kwiaty
Moja mama je uwielbia! A czerwone róże roztopią serce każdej kobiety - o tym już wiem. Kiedyś na Dzień Matki wysłałam jej bukiet pocztą kwiatową do pracy - została wezwana wówczas do prezesa! Sekretarka podeszła świetnie do sprawy, nic nie powiedziała, nie zdradziła się. Sama jestem ciekawa miny mojej mamci gdy odbierała ten bukiet! Ona zestresowana jak nigdy paradowała potem przed koleżankami z wielkim uśmiechem :)

Tymczasem postanowiłam skorzystać z internetowej kwiaciarni FloraQueen. To na prawdę wyjątkowe miejsce na najwyższym poziomie. Zamawiając kwiaty możemy je wysłać w najmniejszy zakątek Polski - a nawet do 90 innych krajów na świecie! 
Przeglądając ogrom propozycji bukietów i innych prezentów nie mogłam się zdecydować. Czy kwiaty mieszane, czy jednego rodzaju, doniczka czy bukiet a może perfumy albo czekoladki?
Propozycji jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie!
Kwiaciarnia gwarantuje wysoką jakość i profesjonalną obsługę co potwierdzają opinie tysięcy zadowolonych klientów. Kompozycje przygotowane przez najlepszych florystów można wręczać z różnych okazji – czy faktycznie są takie wyjątkowe? Już niebawem się o tym przekona moja mama i mam nadzieję, że od razu do mnie zadzwoni! Chcę zobaczyć tą minę na świeżo! Chcę zobaczyć tą radość, błyszczące oczy no i kwiaty!

Ostatecznie zdecydowałam się na bukiet czerwonych róż, o taki:
 źródło: FloraQueen

2. Relax
Zastanawiałam się nad metamorfozą, wizytą u stylistki czy fryzjera. Pomyślałam jednak, że mama woli sama mieć kontrolę nad takimi sprawami - może zmiana fryzury (w dodatku narzucona z góry) to nie jest to co może ją ucieszyć. Szukałam zatem dalej i znalazłam :)

Mały i przyjemny pakiecik w Studiu Urody.
Dermomasażer, peeling, maska kremowa, sonoforeza, parafina na dłonie i masaż całego ciała - OMG - sama bym chciała się na taki relaks wybrać :) 
Mam nadzieję, że mama będzie zadowolona i się zrelaksuje - o to mi właśnie chodzi.
Niech w końcu ma coś dla siebie.
Niech to nie będą garnki i kolejny obrus - bo i po co?
 źródło: pinterest

3. Papierki
I wcale nie chodzi tu o kasę!
Co roku robię dla mamy kalendarz z rodzinnymi zdjęciami. 12 zdjęć, które wywołują uśmiech przy każdym spojrzeniu na datę. Dodatkowo zaznaczam i podpisuję ważne terminy. Taki ścienny fotokalendarz (koniecznie z 12 kartkami) zamawiam zawsze na allegro. W tym roku chcę także dorzucić do niego magnes na lodówkę (wybranie jednego zdjęcia to masakra!) i dedykowaną mamie kartkę pocztową - zdjęcie. 

A może macie na ostatnią chwilę jakieś propozycje?
Co myślicie o tym co wybrałam?


TOP