22:59:00

Postanowienia noworoczne 2016, rozliczenie

Ostatnio jest mnie w internetach bardzo mało ale nie ma zmiłuj; postanowienia noworoczne 2016 wiszą nade mną i czekają aż zajrzę i je przed sobą rozliczę. Ciężko mi to przychodzi z Gabryniem na rękach, Oliwierem u boku i kaszlem, który nie daje mi żyć.

Jakie były moje postanowienia?
Jak się rozliczam?
czerwony komentarz - niezrealizowane
zielony komentarz - mogę zaliczyć
POSTANOWIENIA BLOGOWE
  1. Pisać regularnie! 
    yhy jasne, ja i regularność. Wpisów pojawiło się bardzo dużo ale nie mogę się pochwalić żadnym regularnym publikowaniem.
  2. Zadbać o wysoki poziom zdjęć i wizerunek bloga
    Zaliczam sobie; starałam się by każde kolejne zdjęcie było coraz lepsze, a blog cieszył oczy wyglądem i treścią.
  3. Opublikować 100 wpisów w roku 2016
    Co to tam 100? Machnęłam 200 :)
  4. Regularnie odwiedzać i komentować Wasze blogi
    Nawet dobrze mi szło ale w połowie roku utknęłam w czeluściach nadmiaru pracy i potem już nie byłam w stanie nadrobić zaległości
  5. Napisać Wam post z dziczy :)
    Dziczy nie było, choć bardzo o niej marzyłam - a skoro jej nie było to i wpisu z dziczy też nie.
POSTANOWIENIA OSOBISTE
  1. Nauczyć się gotować coś innego niż to co zwykle i w tym celu założyć przepiśnik (powtórka z zeszłego roku - no tym razem to mus!)
    Przepiśnik nadal wygląda marnie ale zrobiłam postępy; zgromadziłam sporo fajnych przepisów, zaczęłam kombinować w kuchni i to z mężem!
  2. Częściej jeździć autem i nie być uzależnioną od mojego szofera
    Baaaa, w tym roku jeździłam częściej niż Ślubny. Honda jest moja :*
  3. Podjąć jakąś aktywność (nie ważne czy będę ćwiczyć, biegać czy jeździć rowerem - jedno jest pewne, muszę się ruszyć!)
    A spacery się liczą? I trucht ciężarnej za 4-latkiem? 
  4. Zadbać bardziej o swój wygląd
    Możemy pominąć? Chociaż jakby nie patrzeć, wszyscy mówili, że w ciąży wyglądam cudnie (nawet bez zabiegów :P )
  5. Wrzucić na większy luz
    Wrzuciłam na looz i powstała z tego lekka obsuwa ale za to spokój mej duszy okazał się bezcenny.
POSTANOWIENIA ORGANIZACYJNE
  1. Regularnie ogarniać zasoby komputerowe, zdjęcia i korespondencję
    Korespondencja, dokumenty i komputer są ok - jestem dumna, że zorganizowałam system przepływu papierologii w naszym domu i już nie ma chaosu w tej kwestii. Gorzej ze zdjęciami - je zrzucam na dysk i tyle, czekam aż same się ogarną.
  2. Stworzyć sensowny system przepływu dokumentów, rachunków, itp w naszym domu - bo póki co wszystko leży na jednej wielkiej stercie, którą ogarniam 2 razy w roku.
    Zrobione na 6!
  3. Zrobić totalny remanent w szafach i potem trzymać się porządku!
    Remanent zrobiony, porządki aż miło; wszystko ma swoje miejsce teraz.
  4. Zakumplować się z nawykiem robienia list zakupowych żeby ograniczyć bezsensowne wydatki
    Niestety listy robię ale bardzo nieregularnie więc muszę spisać na straty to postanowienie.
  5. Stworzyć listę obowiązków poszczególnych domowników i pilnować jej wypełniania
    Obowiązki mamy ale nadal nie spisane, potrzebna mi sensowna tablica chyba :/
POSTANOWIENIA RODZICIELSKIE
  1. Pozwolę Oliwierowi na większą samodzielność, nawet jeśli jego pomysły przyprawią mnie o dreszcze
    Mój mały chłopczyk stał się przez ten rok samodzielnym mężczyzną. Jestem dumna!
  2. Będę mądrze rozwijać umiejętności Olisia, wspierać Go i nie krytykować
    Drobna krytyka okazała się jednak potrzebna bo pomogła mojemu synusiowi
  3. Znajdę więcej czasu dla syna
    :D
  4. Będziemy celebrować pozornie zwyczajne czynności - wspólne mycie zębów, gotowanie czy sprzątanie to świetna okazja by pobyć z własnym dzieckiem
    Oj tak zwłaszcza sprzątanie to czynność, do której Oliwier chętnie mnie woła :)
  5. Pozwolę synusiowi się czasem ponudzić - nic tak nie rozwija jak nuda!
    Nuda rozwinęła zdolności kreatywne mojego artysty. Okazało się, że potrafi pięknie kolorować i zakwitła w nim miłość do kolorowanek :)
A Wy rozliczacie swoje postanowienia?

10:52:00

Jedyne takie Święta

Nie da się ukryć, że Święta Bożego Narodzenia to jedyne takie Święta w roku. Pełne magii, miłości, uśmiechu ale też stresu, bieganiny i pewnych kontrowersji.

Z jednej strony chcemy zachować niepowtarzalny klimat, z drugiej rzucamy się w wir zakupów już w listopadzie lub wcześniej. Prześcigamy się w ilości i jakości prezentów; kto więcej, lepiej, drożej. Która choinka wyższa, piękniejsza, na której lepsze ozdoby. Odpychamy własne dzieci chętne do pomocy, wyganiamy je z kuchni i nie znajdujemy czasu na zabawę. To wszystko jest nie tak!

Mamo, Tato wrzućcie na looz, nie musi w domu błyszczeć by było miło i rodzinnie, pierniki nie muszą wyglądać jak z najlepszej cukierni bo i tak będą pyszne! Dajmy sobie chwilę na oddech, na spacer i zabawę z dziećmi. Pozwólmy dzieciom sobie pomóc! Pozwólmy by miały swój udział w przygotowaniach do tego pięknego czasu. Wyjątkowe Święta składają się przede wszystkim z ludzi, bo gdy mamy obok siebie tych, którzy są dla nas ważni wszystko inne jest nieistotne.

Kochani, życzę Wam wspaniałych Świąt pełnych ciepła i miłości, zapachu pomarańczy i piernika. Świąt w gronie ludzi dla Was ważnych, wzajemnych uśmiechów i radości. Świąt niekoniecznie idealnych ale i tak wyjątkowych.

Dziękuję jednocześnie za to, że jesteście ze mną. Za Wasze komentarze, wsparcie, miłe słowa, rady, gratulacje i słowa uznania. Za każdą wiadomość prywatną - bardzo je cenię! Czuję dzięki temu, że mi ufacie i traktujecie jak koleżankę, do której można zwrócić się z pytaniem, problemem, z którą można podzielić się swoją radością i smutkiem. Dziękuję!

Wesołych Świąt Kochani! 

22:34:00

Mamo, pokaż brzuch!

Jeszcze nie tak dawno temu ciążowe brzuszki chowało się pod sukienkami typu "wielki wór po ziemniakach". Moja mama przy okazji wielkiego sprzątania strychu znalazła jeszcze swoje ciążowe ubrania, których 90% stanowiły obszerne sukienki i płaszcze rodem z horroru. Mimo, że czas oczekiwania na maleństwo był czasem radosnym, to jakoś nie wypadało tego brzucha pokazywać, nie wypadało się afiszować. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej; mamy z dumą prezentują krągłości i z dumą wypinają brzuszki. Jesienią i zimą sprawa ubioru w stanie błogosławionym jest nieco utrudniona ale znalazłam kilka cudownych ubrań, które chciałabym Wam pokazać i szczerze polecić.
Producenci odzieży zauważyli, że kobiety w ciąży nie chcą ubierać się w namioty i worki, a wręcz przeciwnie, z dumą chcą podkreślić brzuszek i ciążowe krągłości. Współczesna moda ciążowa to nie ukrywanie się pod obszernymi płachtami,to piękne wzory, eleganckie tkaniny i ciekawe kroje. Ciążowa garderoba powinna składać się ubrań uszytych z naturalnych, przyjemnych dla skóry materiałów. Warto też zwrócić uwagę by nie były to egzemplarze zbyt obcisłe, nie uwierające brzuszka czy biustu.
Przyszła mama nie musi jednak wymieniać całej swojej garderoby na ciążową. Moim największym problemem, który bardzo szybko się pojawił, były spodnie, których oczywiście za cara nie dało się dopiąć! Wystarczył mały trik na początek by nie kupować od razu ciążowych ubrań (nie wiedziałam w końcu ile finalnie przybiorę). Jeśli nie dopinasz już spodni, pomoże ci gumka, którą przeciągasz przez dziurkę i zaczepiasz o guzik. Do tego luźniejsza bluzka żeby nie było owej gumki widać i gotowe :) Pierwszą ciążę przechodziłam latem więc z ubiorem nie było żadnego problemu; wkładałam luźną sukienkę, japonki i byłam gotowa. Teraz jednak nadeszła jesień i w mroźne dni miałam problem z doborem garderoby. Uratował mnie pas ciążowy: noszony na brzuszku idealnie zamaskował zbyt krótkie ubranie. Sprawdzał się także w czasie gdy jeszcze nie miałam odpowiedniego okrycia wierzchniego; pas bowiem dodatkowo ogrzewał mój brzuszek. 
Raczej nie uda nam się uniknąć wydatków na odzież ciążową; najpóźniej w ósmym lub dziewiątym miesiącu trzeba będzie zaopatrzyć się w spodnie zespecjalnym elastycznym pasem, który rośnie razem z brzuszkiem. Takie spodnie to moim zdaniem podstawowy element mody ciążowej i nie wyobrażam sobie jesieni czy zimy bez nich! W cieplejsze dni ubierałam zwykłe dresy ale wyjście do sklepu czy na zwykły spacer w wietrzny dzień wymagało czegoś cieplejszego i bardziej odpowiedniego. Biorąc pod uwagę ceny odzieży ciążowej, zakup kilku egzemplarzy mógłby nas zrujnować, znalazłam więc jeden konkretny sklep, w którym zainwestowałam w ubrania wysokiej jakości.Nawet nie wyobrażacie sobie jaka byłam szczęśliwa, gdy okazało się, że zamówione przeze mnie spodnie idealnie pasowały! Zawsze problematyczna dla mnie jest długość nogawki, które zazwyczaj są za krótkie - jednak dzięki instrukcjom na stronie sklepu Pretty Maternity, idealnie dobrałam rozmiar. Do jeansów udało mi się dobrać cudowny, bezszwowy top, który z pewnością będę nosić i po ciąży. Tkanina, z której go wykonano jest przecudownie delikatna, miła w dotyku, elastyczna, świetnie dopasowuje się do sylwetki. Jeśli uda mi się wytrwać w postanowieniu, to będzie to jeden z elementów mojego stroju gimnastycznego - w końcu trzeba po ciąży coś ze sobą zrobić.
Nawet przyszła mama może eksperymentować z modą i różnymi stylami, a sklepy z odzieżą ciążową dają takie możliwości. Ja niestety miałam problem wybrać coś stacjonarnie, albo nie było mojego rozmiaru albo cena mi nie odpowiadała. Dlatego też lubię sklepy internetowe; towar występuje w wielu rozmiarach i nawet jeśli jest chwilowo niedostępny, to można go zamówić i po prostu poczekać kilka dni dłużej na dostawę. Warto jednak popytać koleżanki który sklep ma odpowiednią rozmiarówkę, dobrze opisane produkty i wymiary. Mogę się pochwalić i polecić sklep, który udało mi się znaleźć - dzięki dokładnym opisom skompletowałam cudowny outfit i niczego nie musiałam zwracać bo każdy ciuszek idealnie na mnie pasował. Zdecydowanie najbardziej zadowolona jestem z długiego wiązanego swetra, który nazwany ciążowym, może stać się elementem codziennej garderoby już po narodzinach dziecka. Nawet Ślubny był nim zachwycony i komplementuje mnie za każdym razem gdy go ubiorę. Sweterek ma wiązanie pod biustem i pięknie podkreśla odcięcie biust - ciążowy brzuszek. Ciekawa jestem jak będę w nim wyglądać gdy już "rozpakuję" zawartość brzucha :)
W pierwszej ciąży letnie bluzeczki i sukienki umożliwiły mi podkreślenie sylwetki i rosnącego brzucha - teraz także znalazłam kilka cudownych ubrań (nie tylko typowo ciążowych), które sprawiły, że mogłam się pochwalić moim odmiennym stanem. Przyszłe mamy powinny pamiętać, że rosnące krągłości to nie powód do wstydu i ukrywania się pod kilometrami materiału. Pokażmy wszystkim (zwłaszcza wścibskim paniom wszystko wiedzącym z autobusu czy sklepowej kolejki), że jesteśmy szczęśliwe bo za chwilę powiększy się nasza rodzina, że jesteśmy dumne z każdego dodatkowego kilograma ciałka. Ciąża to piękny stan, choć czasem trudny i ciężki ale niewątpliwie wywołujący u nas wiele pozytywnych uczuć i emocji.
Będziesz MAMĄ - jak to dumnie brzmi! Ciesz się z każdego dnia i nie chowaj brzuszka pod płachtą. Moje krągłości szybko zostały zauważone przez sąsiadów i wszyscy jak jeden mąż - zarówno panowie jak i panie - gratulowały, pytały o termin, płeć i imię. Wszyscy cieszą się razem ze mną, zaczepiają i pytają o samopoczucie, zagadują Oliwiera o rodzeństwo - to bardzo miłe i pokazało mi, że Szwajcarzy nie są wcale tacy sztywni i zamknięci. Ludzka życzliwość, uśmiech i dzielona z nami radość sprawiają, że ciąża to magiczny czas, a podkreślenie tego stanu odpowiednim, kobiecym (i nawet sexy!) ubraniem sprawi, że poczujemy się wyjątkowe w tym wspaniałym dla nas czasie.

21:42:00

Wyjątkowe prezenty dla Niego

Prezenty dla Ślubnego to mój odwieczny problem, powracający z każde Święta. Co kupić, by był zadowolony? Jak sprawić by się uśmiechnął? Czym obdarować kogoś, kto właściwie wszystko ma? Ogrom produktów w sklepach, reklamy, newslettery i promocje wcale sprawy nie ułatwiają bo okazuje się, że nagle mi wpada do głowy pomysł... a potem okazuje się, że Jemu to niepotrzebne. Zazwyczaj Ślubny idzie do sklepu i kupuje na bieżąco to, czego chce - samo wręczanie prezentów już nie ma takiej magii jak kiedyś. Zarabia, kupuje i po wszystkim - a ja się potem głowię...
Szukając świątecznego prezentu dla mojego męża starałam się unikać typowych sieciówek, banalnych pomysłów i standardowych rozwiązań. Trafiłam do My Gift Dna, w którym wreszcie znalazłam coś ciekawego. Jest to sklep internetowy, który w swoim asortymencie posiada spersonalizowane produkty, idealne na prezent.
Spośród ogromnego asortymentu (który wertowałam i wertowałam w nieskończoność) zdecydowałam się na portfel, deskę i kubek. Dlaczego akurat to? Tłumaczę
Portfel
Nie mogłam już patrzeć na wymymłany kawałek skóry udający portfel; Ślubny go totalnie zmasakrował - druga sprawa, że miał go bardzo długo. Postanowiłam zatem rozejrzeć się za nowym ale innym niż dotychczas; oczywiście zachowując kilka kluczowych wymagań. Idealny portfel dla mojego męża musi być dość duży (żeby zmieściły się dokumenty, w tym pozwolenie na pobyt i pracę w Szwajcarii, które samo w sobie jest dość spore), mieć miejsce na kilka kart, zamykaną kieszonkę na monety i jednocześnie być kompaktowy.
Wybrałam elegancki egzemplarz z brązowej skóry, z napisem "Kiedyś byłem milionerem, teraz mam żonę" zapakowany w eleganckie pudełko. Posiada on miejsce na bilon, 2 kieszenie na banknoty, 6 miejsc na karty kredytowe, 5 kieszeni na dokumenty. Sam sposób pakowania już mi się bardzo podobał, pełna profeska. Możecie go zakupić/obejrzeć tutaj.

Kubek termiczny
Ślubny notorycznie "pożyczał", a właściwie bezczelnie przywłaszczył sobie mój kubek. Pasował mu do uchwytu w aucie służbowym więc czuł się chłop rozgrzeszony, mimo, że ja zostałam bez swojego kubka. No to niech ma swój! Od pewnego czasu jesteśmy na etapie oglądania (po raz nie wiem który) całej serii Harrego Pottera, stąd też wybór padł na egzemplarz z nadrukiem "Espresso Patronum". Nawet co do kubka musiałam zwrócić szczególną uwagę na jego wygląd - musiał przecież pasować do uchwytu w aucie! Szczegółowy opis produktu na stronie sklepu z pewnością ułatwia zakupy. Pojemność kubka też jest ok, 350ml to całkiem sporo więc Ślubny nie zaśnie mi w drodze do pracy. Wewnątrz kubek wykończono dwiema ściankami ze stali nierdzewnej oddzielonymi od siebie próżnią. Plastikowa pokrywka z funkcją push open/close ułatwia korzystanie z kubka nawet gdy wolną mamy tylko jedną rękę (nie trzeba niczego odkręcać, przekręcać - wystarczy kliknąć). Po kubek lećcie tutaj.

Deska dla zapalonego kucharza
Od pewnego czasu Ślubny z wielkim entuzjazmem rządzi w kuchni; zazwyczaj weekendy są Jego (ja potem TYLKO sprzątam). Szuka ciekawych przepisów, spisuje składniki, kombinuje po swojemu i... zawsze wychodzi mu coś pysznego. Muszę przyznać, że te Jego rytuały w kuchni kończą się zawsze świetnym, pysznym jedzeniem. Wysokiej jakości, bambusowa deska do krojenia z wybranym grawerem to z pewnością oryginalny upominek. Materiał, z którego ją wykonano posiada same zalety:
- wysoka wytrzymałość, na poziomie litego drewnem bukowym;
- niski poziom chłonięcia wody, dzięki czemu jest szybkoschnąca;
- posiada właściwości likwidujące bakterie;
- niepowtarzalna i elegancka;
- łatwa w utrzymaniu i konserwacji.
Kroić polecam na "lewej", gładkiej stronie by nie zniszczyć graweru - szkoda by było bo jest naprawdę rewelacyjnie wykonany! Takie cudeńko możecie znaleźć tutaj.

Całość została dokładnie zapakowana i owinięta w folię bąbelkową, dzięki czemu prezenty nie uległy uszkodzeniom podczas transportu. Ceny są dość wysokie, jednak idą w parze z wyglądem i jakością produktu. Jedno do czego mogę się przyczepić to 3 minimalne rysy na kubku, które zauważyłam oglądając go któryś raz z kolei. Myślicie, że już za późno i prezenty nie dotrą? Ha! Pomyłka! Już kolejnego dnia po złożeniu zamówienia paczucha może być u Was - serio! Co jak co ale dostawy mają ekspresowe więc to świetna opcja dla zapominalskich i zalatanych.

Co myślicie o takich prezentach?
Zdarzyło Wam się zamówić coś personalizowanego?

23:57:00

30 świątecznych kolorowanek dla dzieci

Podczas gdy ja dzielnie staram się spisać listę potrzebnych produktów, prezentów do dokupienia, rzeczy do załatwienia - podczas gdy sprzątnąć chciałabym mieszkanie na tip top - oczywiście Oliwier bardzo chce w tych wszystkich czynnościach pomagać. Nie oszukujmy się jednak; czasem jego "pomoc" dokłada mi po prostu dodatkowej roboty, na którą nie mam czasu i ochoty. Czym więc zająć pomocnego malucha? Tematyczną kolorowanką!

Oli gdy tylko usłyszał, że może specjalnie dla babci, dziadka, taty, kuzynki czy pani w szkole wykonać piękny (jakże by inaczej!) rysunek od razu zmienił tor swoich zainteresowań i kazał hurtem drukować wybrane wzory. Wychodzę i Wam na przeciw: podrzucam 30 kolorowanek do pobrania, które możecie wręczyć swoim dzieciom.

Cały pakiet do pobrania TUTAJ.
Po otwarciu pliku możecie je oczywiście drukować pojedynczo.

Kilka przykładowych wzorów poniżej - miłej zabawy!



źródła 1, 2, 3, 4

23:38:00

Kandyzowane pomarańcze w czekoladzie

Uwielbiam kandyzowane owoce ale koniecznie w czekoladzie. W grudniu nie może u mnie zabraknąć pomarańczy w tej wersji - mogłabym nie odchodzić od kuchenki i produkować je w ilościach hurtowych - znikają bowiem w mgnieniu oka. Ciężko się przyznać ale ani Oli, ani Ślubny mi nie pomagają w ich jedzeniu. Przyznaję zatem bez bicia: sama pochłaniam ten niebiański smakołyk!
Kandyzowane pomarańcze w czekoladzie
Potrzebne składniki:
- 2-3 pomarańcze
- 300g cukru
- szklanka wody
- tabliczka czekolady (polecam gorzką!)

Sposób przygotowania:
1. Pomarańcze dokładnie myjemy i kroimy w plastry grubości około 0,5cm.
2. W garnku zagotowujemy wodę z cukrem, zmniejszamy ogień i dodajemy pomarańcze.
3. Gotujemy na małym ogniu do momentu aż staną się przezroczyste (u mnie trwało to prawie 1,5 godziny).
4. Pomarańcze wyciągamy i osuszamy na kratce lub papierze do pieczenia. 
Ja swoje zostawiłam na 24 godziny.
5. Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub idziemy na łatwiznę (polecam - zdecydowanie szybciej!) i wkładamy ją do piekarnika. Podczas gdy w kąpieli wodnej łatwo czekoladę "zepsuć", w piekarniku już po 10 minutach jest cudownie lejąca.
6. Plastry pomarańczy maczać w czekoladzie, nabijać na patyk do szaszłyków i zostawić do osuszenia (ja zrobiłam sobie stojak z dwóch wysokich szklanek, na których oparłam patyk).
7. Gołą, klejącą się część pomarańczy możemy obtoczyć w cukrze.

Mniam!

23:07:00

Choinka: jakie drzewko wybrać?

Nie ma nic bardziej reprezentatywnego niż drzewko na Boże Narodzenie, potocznie zwane choinką. W większości polskich domów, które obchodzą święta stoi co najmniej jedna choinka - nie ma jej tylko w przypadku gdy domownicy wyjeżdżają na ten czas. Wiele osób wybiera sztuczne drzewko, które posłuży kilka lat - są też tacy,którzy co roku wędrują po rynkach, bazarach czy szkółkach i szukają idealnego egzemplarza. Prawdziwy zapach i wygląd potrafi wprowadzić niepowtarzalny nastrój w naszych domach; czy jednak zdajemy sobie sprawę, że każde drzewko ma inne wymagania, wady i zalety? Przygotowałam listę drzewek, które mogą stać się wyjątkową choinką.
Cedr himalajski
Rośnie dziko cieplejszych, górzystych i zalesionych obszarach Afganistanu, Nepalu, Chin, Indii i Pakistanu. Nieco zwisające gałęzie nadają mu oryginalnego, dekoracyjnego wyglądu. To wytrzymałe drzewo, które nie gubi igieł na zimę, dzięki czemu może być idealną ozdobą naszego domu bez dziobania dywanu i codziennego zamiatania. Ma delikatny niebiesko-szary odcień i delikatne, miękkie igły.

Jałowiec wirginijski
Pochodzi z Ameryki Północnej i w naturalnym środowisku dorasta do wysokości 40m! Osiąga piękny, piramidalny kształt i można go spotkać w wielu ogrodach. Jego gałęzie są w stanie poradzić sobie z cięższymi dekoracjami, dzięki czemu może być idealnym drzewkiem świątecznym. Miły, delikatny aromat oraz błyszczące, ciemnozielone gałęzie są niewątpliwie przyjemne dla zmysłów. Należy jedynie pamiętać, by regularnie podlewać taką choinkę!

Cyprys arizoński
Drzewo odporne na suszę, które ścięte wystarczy podlać raz w tygodniu. Ma atrakcyjny kształt i piękny srebrzysty kolor, dzięki czemu nadaje się na oryginalną choinkę. Zazwyczaj spotyka się go w ogrodzie; świetnie wygląda jako żywopłot ze względu na łatwość formowania kształtu. Warto jednak spojrzeć na niego inaczej i zaprosić do domu na te kilka dni.
źródła 1, 2, 3
Cyprysowiec Leylanda
Wiecznie zielone drzewo iglaste, które bardzo szybko rośnie. Posiada igiełki płaskie, ostro zakończone, dwukolorowe: z wierzchu ciemnozielone, pod spodem blade. Ładnie prezentuje się jako choinka i jest bardzo popularny w Europie.

Jodła balsamiczna
Drzewo iglaste zasługujące na szczególną uwagę ze względu na elegancki kształt i kolor. Krótkie i wytrzymałe igły przybierają kolor od jasnego do ciemnozielonego. To drzewo jest bardzo aromatyczne i sprawi, że domowa przestrzeń wypełni się iście świątecznym klimatem. Poza codziennym podlewaniem, taka choinka nie ma szczególnych wymagań.

Daglezja zielona
Jedno z bardziej poszukiwanych drzewek świątecznych. Wygląda oszałamiająco dzięki klasycznemu, stożkowemu kształtowi. Igły są bardzo bujne, ciemnozielone i miękkie, a drzewko raczy właścicieli słodkim zapachem. Ścięte drzewko jest odporne na domowe warunki i łatwe w utrzymaniu, dzięki czemu wytrzyma przez cały okres świąteczny.
źródła 4, 5, 6
Jodła szlachetna
Jedno z popularniejszych świątecznych drzewek. Jest bardzo wytrzymała; jej gałęzie uradzą nawet ciężkie ozdoby, w ciepłym pomieszczeniu nie zwiędnie zbyt szybko i nie zgubi igieł. Posiada piękny, żywy odcień zieleni i można ją dowolnie formować. To właściwie bezproblemowe drzewko, nawet gdy wyschnie, zachowuje atrakcyjny wygląd.

Sosna zwyczajna
Łatwo się ją uprawia, szybko rośnie, dzięki czemu jej cena jest bardzo atrakcyjna. Regularnie podlewana zachowuje świeżość przez długi czas. Ma wielu zwolenników ze względu na piękny, żywy wygląd i cudowny zapach. Wiele osób nie wyobraża sobie Świąt bez obecności sosny w domu.

Sosna wejmutka (amerykańska)
Dobry wybór dla alergików; nie wydziela zbyt intensywnego zapachu i nie gubi igieł.  Charakterystyczna ze względu na wspaniałe, długie, miękkie, szarosrebrne igły dorastające nawet do 14cm długości. To bardzo plastyczne drzewko; w naturalnych warunkach faluje na wietrze. Jako choinka bardzo popularna w USA.
źródła 7, 8, 9
Świerk kłujący (srebrny)
Drzewko o niebieskich igłach, które dają mu całkowicie oryginalny wygląd. Tworzy bardzo ładne, gęste, regularne, stożkowate korony. Nie jest polecany do domu z dziećmi lub zwierzętami ze względu na bardzo ostre igły. Mimo tej wady, jest to bardzo popularne świąteczne drzewko.

Świerk pospolity
To nasz rodzimy gatunek świerka, w warunkach naturalnych rosnący jako wysokie drzewo. Bardzo często spotyka się go w ogrodach. Gałęzie pokryte są niewielkimi, ciemnozielonymi igłami o ostrych zakończeniach. Drzewko ma silny, ale przyjemny zapach bardzo kojarzący się ze Świętami.

Świerk biały (kanadyjski)
Ma ładny kształt, ale konieczne da się je przyciąć na kształt idealnej choinki. Posiada piękny zielono-niebieskie, tępe  igły i wytrzymałe gałęzie. Same igły po roztarciu lub złamaniu wydzielają  mało przyjemny zapach.
 źródła 10, 11, 12
Osobiście miałam okazję "przetestować" jodłę, sosnę i świerk. Ja oczywiście najbardziej zadowolona byłam z jodły, po której nie trzeba było dziobać igieł z dywanu i każdej dziury ale Ślubny nie podziela mojej sympatii dla tego drzewka. Stwierdził, że uznaje tylko i wyłącznie świerk pospolity - nie ważne są wypadające igiełki (taaaa, bo to nie on sprząta), ważniejszy jest dla niego iście świąteczny zapach tego drzewka.

07:00:00

Na ratunek skórze zimą

Co roku jesienią i zimą dopada mnie problem skrajnie przesuszonej skóry. Choćbym wykupiła pół drogerii, to żaden preparat nie jest w stanie mnie podreperować. Tymczasem moja kochana mamuśka sprawiła mi w listopadzie cały zestaw świetnych kosmetyków, które polecono jej w aptece. Dzięki temu przypadkowemu zakupowi trafiłam wreszcie na kosmetyki, które sprostały moim oczekiwaniom. Dermedic znałam już wcześniej i stosowałam płyn do demakijażu wraz z kremem nawilżającym; teraz zagłębiłam się w ofertę i okazało się, że firma proponuje gammę świetnych kosmetyków, którym osobiście daję 5+. Warto o nich powiedzieć parę słów bo skład, działanie i cena są bardzo atrakcyjne.

Koncentrat balsamu nawadniający skórę
Gęsty, biały balsam o ledwo wyczuwalnym, subtelnym zapachu. Wchłania się szybko i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, a jedynie delikatny film - jakby super cienką rękawiczkę chroniącą ciało. Tej jesieni miałam naprawdę spory kłopot ze skórą; nie dość, że zazwyczaj o tej porze roku jest sucha jak wiór, to jeszcze ciąża dodatkowo sprawiły, że mogłam zaobserwować jak naskórek na dłoniach i nogach łuszczy się i "sypie".
Koncentrat balsamu używałam głównie na nogi i stopy, które wołały o pomstę do nieba. Przyznaję, że czasem zapominam o posmarowaniu się kosmetykiem ale tej serii to nie przeszkadza; nawet robiąc krótkie przerwy skóra pozostaje nawilżona i jędrna.Można powiedzieć, że nogi odżył, skóra przestała się kruszyć. Co do stóp - to cięższy kaliber; balsam zlikwidował przesuszenie skóry ale nie udało mi się pozbyć przebarwień powstałych w wyniku tego przesuszenia (szare placki na obu stopach). Jednak nie jest to jego zadanie więc nie mam co wymagać zbyt wiele.

Składniki aktywne: woda termalna, kwas hialuronowy, mocznik, gliceryna, masło Shea, proteiny owsa
Dla skóry: suchej, odwodnionej i wrażliwej
Cena: 30,70zł / 200g sprawdź tutaj

Regenerujący krem do rąk 
Nie przepadam kremami do rąk, zawsze mam kłopot by je systematycznie używać - pewnie też dlatego moje dłonie jesienią i zimą wyglądają tragicznie. Krem Dermedic sprawia, że czuje się na dłoniach niewidoczną warstwę ochronną, bardzo delikatną i praktycznie bezwonną. To totalny hit w mojej kosmetyczce, absolutne must have, które z pewnością zagości u mnie na stałe. Krem błyskawicznie się wchłania i ekspresowo nawilża skórę, która staje się elastyczna, odprężona, odporna na zimowe chłody. Moje dłonie się wygładziły i stały przyjemne w dotyku - nie pamiętam kiedy ostatnio o tej porze roku moja skóra wyglądała tak dobrze.

Składniki aktywne: Olej lniany z zawartymi w nim NNKT Omega 3, Omega 6, Omega 9, Alantoina, Lanolina, Gliceryna, Witamina E
Dla skóry: suchej, bardzo suchej, skłonnej do alergii, atopowej
Cena: 21,20zł / 100g sprawdź tutaj
Płyn micelarny
Z płynem micelarnym Dermedic miałam już wcześniej przyjemność się spotkać. Właściwie mogę przyznać, że używam go od dłuższego czasu i zawsze do niego wracam. Płyn ma świeży zapach, kojarzy mi się z takim rześkim powietrzem o poranku, dzięki temu też pozostawia wspaniałe uczucie czystej skóry. Dokładnie zmywa tusz i makijaż, nie podrażnia oczu (z czym zawsze miałam problem i po zmyciu makijażu wyglądałam jak zapłakany bóbr), nie rozmazuje makijażu. Wszystko usuwa się bez użycia większej siły i tarcia twarzy. Dużym plusem jest to, nie wysusza skóry, a delikatnie ją nawilża. Często przemywam nim twarz podczas porannej toalety, świetnie zastępuje wodę.

Składniki aktywne: Woda termalna, kwas hialuronowy, Hydroveg VV, gliceryna, alantoina, mocznik
Dla: osób nietolerujących wysuszającej wody, tradycyjnych preparatów do demakijażu, z wrażliwymi oczami.
Cena: 27,50zł / 200ml sprawdź tutaj
Krem żel ultranawilżający
Krem ma fajną żelową konsystencję i bajeczny błękitny kolor. Zapach jest delikatny, a sam krem bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. To świetny preparat dla wrażliwej skóry; łagodzi podrażnienia i nawilża na cały dzień (producent podaje, że nawet na 48 godzin), pozostawiając ją gładką i miękką. Gdy przeziębiona miałam katar i wysuszoną skórę pod nosem; ten krem okazał się zbawieniem - nie miał intensywnego zapachu więc nie podrażniał, a jednocześnie nawilżał i maskował suchy naskórek.

Składniki aktywne: Woda termalna, kwas hialuronowy, AqualareTM, mocznik-UREA, gliceryna, Dub Diol, betaina, phytosqualan – skwalan, witamina E
Dla skóry: do każdego rodzaju skóry wymagającej nawilżenia, w tym skóry trądzikowej, oraz w trakcie terapii dermatologicznych.
Cena: 38,00zł / 50g sprawdź tutaj

Peeling enzymatyczny
Ma kremową, dość gęstą konsystencję i delikatny, świeży zapach. Zmywa zarówno makijaż jak i wszelkie zanieczyszczenia skóry. Nie wysusza i nie ma po nim wrażenia ściągania skóry. Fajnie wygładza suche partie, jednocześnie ich nie podrażniając - nie jest konieczne natychmiastowe nakładanie kremu po użyciu peelingu; skóra jest odprężona, nie piecze i nie wysycha jak po większości tego typu preparatów. Dermedic stworzyło kosmetyk idealny dla osób z wrażliwą, naczynkową skórą, która nie lubi mechanicznego tarcia i ostrych składników. To peeling, który dzięki kwasom AHA działa sam z siebie; wystarczy go rozprowadzić na twarzy, nadmiar zebrać wacikiem i gotowe - nie trzeba niczego pocierać, zmywać, itd. Dzięki swym składnikom delikatnie i nieinwazyjnie usuwa martwe warstwy naskórka, oczyszcza pory, stwarza dobre warunki do aplikacji kosmetyków pielęgnacyjnych.
 
Składniki aktywne: Woda termalna, kompleks kwasów AHA i L-argininy (6%), kwas hialuronowy, mocznik, gliceryna, alantoina
Dla skóry: wrażliwej i suchej
Cena: 34,00zł / 50g sprawdź tutaj

Regulująco-oczyszczający krem na noc
Od razu warto wspomnieć o wygodnym opakowaniu; uwielbiam buteleczki z pompką, dzięki którym możliwe jest dozowanie odpowiedniej ilości preparatu. Krem ma lekką konsystencję, idealnie jak przystało na krem na noc. Błyskawicznie się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy na skórze, dzięki czemu nie kleimy się do pościeli :) Zapach jest delikatny, świeży, bardzo przyjemny w stosowaniu. Moja twarz po stosowaniu tego kremu wygląda na zdrowszą, jaśniejszą, gładszą. Po miesiącu stosowania zauważyłam też, że zniknęło kilka czerwonych punktów, podrażnień z twarzy, zminimalizowane zostały przesuszenia i tłusta strefa T. Preparat ten okazał się być stworzony dla mnie i pewnie jeszcze nie raz po niego sięgnę.

Składniki aktywne: Kwas salicylowy, AHA+L-Arginina, Zincidone, Sensiva S.C. 50, Alantoina
Dla skóry: mieszanej i tłustej, ze skłonnością do zmian trądzikowych
Cena: 37,70zł / 50g sprawdź tutaj

11:10:00

Domek z piernika, przepis i szablon

Domek z piernika to niewątpliwie jedna z dekoracji (ciast?), która kojarzy się przede wszystkim ze Świętami Bożego Narodzenia. Okazuje się, że ozdoby świąteczne mogą nie tylko dobrze wyglądać ale też świetnie smakować. Zapach pierniczków i innych ciasteczek unosi się w naszym domu praktycznie przez cały grudzień - wszyscy domownicy są z tego powodu bardzo zadowoleni. Domek z piernika chodził mi po głowie od kilku lat ale jakoś nie miałam odwagi się za niego zabrać; aż do teraz.

Domek z piernika


Potrzebne składniki:
Ciasto
- 900g mąki
- 225g cukru
- szklanka płynnego miodu
- 500g masła
- opakowanie przyprawy do piernika
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2 jajka
- 3 łyżki kakao
- szczypta soli
Lukier
- 400g cukru pudru
- 2 białka jajka
- 2 łyżki soku z cytryny

Sposób przygotowania:
1. Masło, miód, cukier i przyprawę do piernika włóż do garnka z grubym dnem i powoli podgrzewaj na małym ogniu aż wszystko się rozpuści.
2. Gdy wszystkie składniki połączą się w płyn, doprowadź go do wrzenia, a następnie odstaw na kilka minut. Dodaj sodę oczyszczoną i zostaw miksturę na jakieś 20-25 minut.
3. Do większej miski przesiej przez sito mąkę, kakao, dodaj też sól. Roztrzep jajka widelcem i dodaj je do miski z mąką.
4. Płyn z garnka wlej do miski i dokładnie wymieszaj lub po prostu zmiksuj (ja oczywiście idę na łatwiznę i używam miksera).
5. Gdy otrzymasz dość gęstą masę wyłóż ją na blat i zagniataj do momentu uzyskania jednolitej kuli.
6. Ciasto owiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na 1-2 godziny.
7. Wytnij szablon domku i przygotuj 2 blachy oraz papier do pieczenia (na papierze będziemy wałkować ciasto i od razu wycinać, żeby nic nie rozleciało się podczas przenoszenia)
8. Ciasto wałkuj na grubość 5-8mm i przy pomocy szablonów (do pobrania tutaj) wytnij poszczególne elementy oraz dodatki (u mnie okiennice, drzwi, płotek, choinki oraz bałwan), a następnie schowaj je jeszcze na chwilę do lodówki (wówczas ciasto nie będzie za mocno wyrastać). Z pozostałego ciasta wycięłam jeszcze kilka ciasteczek i ukulałam 3 kulki różnej wielkości, z których powstał bałwan.
9. Piecz w piekarniku rozgrzanym do 160 stopni około 15-20 minut, zostaw do całkowitego ostygnięcia.
Dekoracja i składanie domku (u mnie w dwóch etapach)
1. Przygotuj lukier królewski: ubij 1 białko i stopniowo przesiewaj do niego 200g cukru pudru, na koniec dodaj 1 łyżkę soku z cytryny - ja wszystko miksowałam trzepaczką na wolnych obrotach.
2. Udekoruj ściany, front i dach, doklej okiennice i dekoracje - wszystko zostaw na minimum 30 minut żeby stężało (ja nawet na godzinę odłożyłam pracę bo w międzyczasie robiłam 100 innych rzeczy)
3. Przygotuj drugą część lukru królewskiego do sklejenia i wykończenia domku. To dość gęsta "zaprawa" więc szybko łączy całość.
4. Zacznij od ścian; przyklej je zarówno do podstawy, jak i do siebie nawzajem. Możesz całość podeprzeć szklankami, puszkami, czy czymkolwiek innym - ja tego nie robiłam, potrzymałam dosłownie minutę i konstrukcja była stabilna.
5. Zabezpiecz jeszcze łączenia ścian od wewnątrz, a następnie nałóż dach na konstrukcję i chwilę przypilnuj by nie zjechał.
6. Możemy przystąpić do montażu pozostałych elementów: choinek obsypanych siekanymi pistacjami, lukrowanego bałwanka, płotka, śniegu wokół domu i sopli na dachu. Domek odstawiamy do całkowitego wyschnięcia i cieszymy się z ukończenia prac! Można go zapakować w celofan by dłużej utrzymał świeżość.
Uwaga apropo szablonu: podane są wymiary jakie ja zastosowałam - Wy możecie dowolnie pomniejszyć (nie radzę) lub powiększyć wydruk. Pamiętajcie tylko, że przy powiększeniu trzeba będzie zrobić więcej ciasta. 

20:00:00

Zimtsterne, czyli cynamonowe gwiazdki

W zeszłym roku przygotowałam dla Was wspaniałe Basler Läckerli, czyli tradycyjne pierniki z Bazylei, którymi zajadała się ze smakiem cała moja rodzina.W każdym sklepie można spotkać nie tylko powyższe pierniczki ale także kilka innych rodzajów tradycyjnych ciasteczek. Świątecznym hitem są tutaj także Zimtsterne, czyli cynamonowe gwiazdki - pokusiłam się by w tym roku właśnie te ciasteczka upiec. Są delikatne, słodkie i wyglądają rewelacyjnie - zapraszam!

Gwiazdki można piec na dwa sposoby:
1. lukrujemy je od razu po wycięciu kształtów z ciasta, suszymy i dopiero pieczemy (wówczas lukier staje się lekko żółtą bezową glazurą)
2. najpierw pieczemy, a potem lukrujemy (wówczas lukier pozostaje śnieżnobiały)

Ja skorzystałam z pierwszej opcji i nie żałuję - na wierzchu delikatnie urosła delikatna i krucha pierzynka - mniam!

Zimtsterne
 
Potrzebne składniki:
- 2 białka
- szczypta soli
- 350g zmielonych migdałów
- 200g cukru
- 1,5 łyżki cynamonu
- 0,5 łyżeczki soku z cytryny
Na lukier 1 białko + 175g cukru pudru

Sposób przygotowania:
1. Białka ubić z solą, a następnie dodać stopniowo cukier oraz sok z cytryny i cynamon.
2. Do powstałej masy stopniowo dodawać zmielone migdały.  Wyrobić jednolitą kulę.
3. Schłodzić ciasto w lodówce (około godziny), a następnie rozwałkować na blacie na grubość 5-7mm. Radzę go posypać cukrem lub wyłożyć papierem do pieczenia, a na wałek nawinąć folię spożywczą bo ciasto solidnie się klei.
4. Wykrawać gwiazdki i wykładać je na blasze wyłożonej papierem, następnie polukrować i zostawić do wyschnięcia na min. 6 godzin (a najlepiej całą noc).
5. Pieczemy w temperaturze 200 stopni około 6-7 minut.

Jeśli ciasteczka były pieczone bez lukru, należy je ozdobić dopiero gdy całkowicie ostygną.
Lukier jest dość gęsty - aby ładnie pokryć ramiona gwiazdek użyłam wykałaczki :)

08:00:00

Zawieszki na prezenty świąteczne, do pobrania

Uwielbiam pakować prezenty w kolorowy papier, nad którym w sklepie odprawiam istne czary. Ślubny bierze pierwszą lepszą rolkę z brzegu, a ja stoję i debatuję co lepsze: gwiazdki czy śnieżynki (przecież to nie to samo), błyszczący papier czy surowy arkusz papieru pakowego? W domu jest jeszcze gorzej: bileciki prezentowe dwoją się i troją w moich oczach, a ja najchętniej powiesiłabym je wszystkie i sam prezent wyglądałby jak choinka.

Przygotowałam dla Was zestawienie ponad 100 różnych zawieszek do pobrania całkiem za darmo. Możecie je wydrukować, wyciąć i ozdobić Wasze prezenty w wyjątkowy sposób. Jestem sroką więc nie mogłam się zdecydować i tak oto powstała ta obszerna baza :)




 
pobierz tutaj


TOP