16:34:00

Kiełbasa z kija i ziemniaczki z popiołu

Od kiedy zaczęło się poważne życie ze studiami, pracą, w mieście i w biegu; zapomnieliśmy jak to jest zrobić beztroski wypad do lasu czy nad jezioro. Nasze wspomnienia jednak wypełnione są nieco zakazanymi wyjściami w środku nocy na "Wietnam" - tak nazywaliśmy polankę w lesie, na wzgórzu gdzie spotykaliśmy się ze znajomymi. Zawsze było ognisko, poprzedzone walką o każdy suchy patyczek, do bardzo późnych nocnych godzin. Zawsze było mniejsze lub większe piwko i kiełbacha z kija pieczona nad ogniskiem - ile tych kiełbasek wylądowało w ogniu nikt nie wie bo między śmiechami i wygłupami zapominaliśmy o nich i spadały z patyków.

Nie musieliśmy pić na umór, wystarczyła tania podróbka Coli by dobrze się bawić w gronie znajomych ze wsi. Nie potrzebowaliśmy wypasionego grilla i drinka z parasolką, ani też wytrawnych szaszłyków z wołowiny. Najtańsze picie, najtańsza kiełbasa i najlepsze towarzystwo!

Teraz towarzystwo rozjechało się po świecie, wcinamy oszukaną kiełbasę z rusztu za tysiąc złotych i z rozczuleniem wspominamy dawne czasy. Zawsze chcieliśmy by nasz syn poznał trochę tego naszego życia, by miał szansę doświadczyć tego co my - niestety to niemożliwe, nie dzisiaj, nie w tych czasach.

Pewnego dnia to mnie coś tknęło, podrzuciłam temat Ślubnemu i oboje z wielkim entuzjazmem wybraliśmy się nad rzekę by zrobić ognisko; prawdziwe ognisko, bez oszukanego grilla turystycznego. Uśmiech Oliwiera bezcenny! Zbierał patyki, pomagał rozpalić ognisko, pilnował by kiełbaska się nie spaliła. Zawijaliśmy ją potem w kawałek chleba i wcinaliśmy jak za dawnych lat, popijając słodką oranżadą. Na koniec wrzuciliśmy ziemniaczki w żar - to dopiero smak!

Nasze dziecko wróciło wytarzane w trawie i piasku, podrapane od dzikich malin i w bąblach od pokrzywy, z dziobem brudnym od kiełbasy i zwęglonej skórki ziemniaka - esencja dzieciństwa. Mogłabym patrzeć na takiego brudaska codziennie...










7 komentarzy:

  1. Piękne czasy , też muszę kiedyś zorganizować takie ognisko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. To były czasy 😃 mamy co wspominać.Ja swoim dzieciom też organizuje atrakcje jak za moich czasów bo mimo że nie mieliśmy takiego wyboru gadżetów i zabawek to to dzieciństwo mieliśmy bardziej beztroskie i kolorowe i jedynie o czym myśleliśmy to co będziemy robić jutro 😆

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo,już piszę na priv.Przyznam iż bardzo dawno nie jadłam takiego ziemniaka z ogniska,chyba ostatnio jakieś 15 lat temu.Smak dzieciństwa u babci na wiosce. Dziękuję za niespodziankę,od dawna marzył mi się taki hamak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj zdecydowanie masz rację! Żaden nawet najbardziej wypasiony grill nie zastąpi smaku kiełbaski z ognicha!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. My tydzień temu robiliśmy ognisko ja grilla nie lubie poprostu ale wiesz że kukurydzy to nigdy nie robiłam na piekłam a moja Lenka uwielbia

    OdpowiedzUsuń
  6. O widzisz- made my day- juz znam dzieki Tobie moje plany na jutro- dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń

TOP