17:25:00

Ramki, naklejki, tapety, czyli sztuka na ścianie

Wchodząc do nowego mieszkania zawsze mam milion planów na to, jakie dobiorę dodatki, kwiatki i ramki do wystroju. Zawsze też mam w planie tapety albo malowanie ścian z rozmachem. W Szwajcarii jednak przyzwyczaiłam się do białych ścian i wrażenia czystości, które gwarantują. Jednak biała ściana jest nudna - nie ukrywajmy tego - więc trzeba czymś ją ożywić.

Fototapeta

Gdy zaczęliśmy podróżować ze Ślubnym (wtedy jeszcze moim "chłopakiem") obiecaliśmy sobie, że kupimy kiedyś wielką mapę, na której będziemy zaznaczać odwiedzone przez nas miejsca. Po przeprowadzce na nowe zaczęliśmy po sklepach szukać czegoś odpowiedniego. Niestety, nasze oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością i bardzo ograniczonym wyborem w marketach. Wertowanie stron internetowych okazało się równie trudne: albo nie te kolory, a to za duże, tamto za małe, to za drogie :/
Przypadkiem trafiłam do sklepu eplakaty, gdzie spędziłam godziny na wertowaniu oferty plakatowej - aż kolejnym przypadkiem trafiłam na fototapety. To jest to! Idealny wymiar, idealny kolor i możliwość laminowania! Niby to nic, niby fototapeta wisi sobie na ścianie ale taki duży format narażony jest na działanie małych ciekawych (i niekoniecznie czystych) rączek. Mapa dotarła do nas w dwóch kawałkach wraz z klejem - świetnie zapakowana w tekturową tubę.


Oczywiście mój mąż (jak to on) wpadł na genialny pomysł, że przecież w ścianę nie wbije pinezki oznaczającej miejsce podróży, więc przykleił mapę na "podkład" i dopiero potem umocował na ścianie. Takie użycie nie do końca zgodne z przeznaczeniem aleeee co tam :P
http://www.eplakaty.pl/

Teraz zaznaczamy z dumą odwiedzone miasta i nabieramy chęci na dalsze wojaże - w końcu ta Azja i Ameryka jakieś takie puste i chyba im skąpo bez szpileczek ;)

PS. Warto też udzielać się na fanpage firmy ePlakaty - tam na aktywnych fanów czekają bony do sklepu online oraz atrakcyjne konkursy. Sama chyba muszę  nad tym popracować i zgarnąć może stówkę na kolejny plakat :)

Aktualnie pracujemy także nad domową galerią składającą się z wielu ramek w różnych formatach; jednak najpierw muszę wybrać zdjęcia z tysięcy dotychczas zrobionych. To już raczej nie będzie takie łatwe, więc pochwalę się efektem jak będzie wszystko gotowe :)

Dziecięce arcydzieła

Nie wiem jak u Was ale u mnie nie ma szansy, by się wykręcić od eksponowania dzieł Oliwiera - właściwie nawet nie próbuję bo lubię te jego malowidła :) W zaszczytnym miejscu salonu zawisła więc wielka rama z pierwszą pracą synusia po przeprowadzce do Szwajcarii. Mam do niej jakiś sentyment i nie mam serca, by ją wyrzucić. Papier zrobił się żółty, kolory nieco zbladły (w końcu to dzieło ma już 2 lata!) ale nadal jest piękne to malowidło ala Picasso ;)

Rodzice często szukają drogich i oryginalnych obrazów do mieszkania, a największych artystów mają obok siebie i to ich warto poprosić o coś specjalnie dla mamy czy taty - coś, co można potem powiesić na ścianie. Sam Oliwier stara się bardziej jeśli tworzy coś w konkretnym celu lub dla kogoś.
Duma dziecka, które prezentuje swój obrazek znajomym - bezcenna!

Do pokoju dziecięcego

Pozostając w tematach mapa/dziecko zamówiłam na lekki ryzyk fizyk naklejkę na Aliexpres (pisałam o niej tutaj). Oliś zachwycony był wielką mapą w salonie i chciał mieć własną - no to ma :) Super kolorową, świetnej jakości i o walorach edukacyjnych. Właściwie codziennie szukamy na niej zwierząt i uczymy się gdzie mieszkają. Taka opcja to świetne rozwiązanie także ze względu na możliwość zmiany wystroju gdy aktualny się znudzi.


W poprzednim pokoju mieliśmy plakaty i ciężko było mi się z nimi rozstać ale nie da się ukryć, że syn mi rośnie i ma już własne zdanie na temat wystroju własnych 4 ścian. Plakaty jednak czekają w piwnicy i być może zawisną ponownie w jakimś odpowiednim miejscu.

Co Wy macie na ścianach?
Obrazy, tapety, dziecięce rysunki, naklejki, fototapety, graffiti - tyle tego!

3 komentarze:

  1. nigdy nie pomyslalabym, ze fototapeta moze tak swietnie wygladac! i jeszcze swietny ten pomysl ze znacznikami! MEGA!

    Ola Brzeska blog
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się też bardzo podobają takie wielkie mapy we wnętrzach! :)

    OdpowiedzUsuń

TOP