21:35:00

Subiektywne must have w wyprawce maluszka

Przed narodzinami dziecka szykujemy skrupulatnie wyprawkę, gdy dzieciątko już pojawi się na świecie zawsze znajdą się rzeczy, o których nie pomyślałyśmy, a które się z pewnością przydadzą. Przy drugiej ciąży sprawa jest nieco ułatwiona; wiemy bowiem co warto kupić, a z czego zrezygnować. Przygotowałam dzisiaj krótką listę moich rzeczy niezbędnych, bez których ja nie potrafię się obejść.

Okryty luksusem
Uwielbiam kocyki, otulacze i inne tego typu cudowności! Oliwier miał kilka kocyków (i kilku nadal używamy) i pewnie miałby ich więcej gdyby Ślubny mnie delikatnie nie ograniczał. Tym razem postawiłam bardziej na jakość niż ilość i w Gabrysiowej wyprawce znalazło się kilka cudownych egzemplarzy, które aż chce się tulić!  Mięciutki kocyk dla Maluszka z kolekcji Little Forest z motywem niedźwiedzi od Turlu Tutu jest jednym z moich ulubionych. Posiada niewątpliwie same plusy, które przekonały mnie że warto go mieć: uszyty jest z 100% bawełny posiadającej wszystkie atesty bezpieczeństwa oraz niebiańsko miękkiego pluszu typu „Minky”, ma cudowny wzór z motywem niedźwiedzi i rewelacyjną cenę! Kocyk aktualnie pełni różnorodne funkcje: sprawdza się jako otulacz, kołderka czy okrycie do fotelika samochodowego. Gdy zrobi się cieplej pewnie także towarzyszyć nam będzie na spacerach.W prezencie do kocyka dostaliśmy elegancką muszkę, za którą raz jeszcze pięknie dziękuję!
Flaszka raz!
Oliwiera karmiłam krótko ze względu na problemy z sercem, szybkie męczenie się i małą ilość pokarmu. Teraz chciałam karmić jak najdłużej jednak natura sprawiła mi psikusa i obdarzyła dzieckiem o ogromnym apetycie. Finalnie muszę maluszka dokarmiać mm. Chcąc uniknąć rewelacji brzuszkowych zainwestowałam w ciekawe butelki, w których pokładam spore nadzieje.
Butelka dla niemowląt MAM Anti-Colic posiada opatentowane dno z funkcją odpowietrzania, dzięki któremu podczas karmienia maluszek znacznie rzadziej przerywa picie, i przez to połyka mniej powietrza. Taki równomierny przepływ płynu pomaga zredukować symptomy kolki - póki co mogę potwierdzić, że żadnych sensacji nie było, okazuje się nawet że z odbijaniem jest różnie. Mały połyka tak niewielką ilość powietrza, że po prostu nie ma czym beknąć po jedzeniu. Butelka występuje w zestawie ze smoczkiem z jedwabistego silikonu. Smoczuś ten jest miękki i płaski, bardzo delikatny w dotyku. Plusem dla mnie jest też osłonka chroniąca smoczek; raz, że uniemożliwia dostanie się na smoczek zanieczyszczeń, dwa: posiada miarkę dzięki której można odmierzyć nawet najmniejsze ilości płynu. Butelkę rozkłada się na części proste co umożliwia dokładne umycie każdego elementu.
Zatkać dziecko
Smoczki mają tyle samo zwolenników co przeciwników. Ja osobiście nie mam nic przeciw; Oliwier był smoczkowy i gadżet ten ułatwiał mu zasypianie - pozbyliśmy się go też stosunkowo szybko, więc straszenie mnie przez ciotki, że mały będzie miał krzywe zęby i ciumkał smoka póki nie pójdzie do przedszkola, było całkowicie bezcelowe. Smoczków zawsze miałam kilka i tym razem także znalazły się u nas 2 fajne "didi"
Smoczki dla niemowląt MAM Perfect są 60% cieńsze i 4 razy bardziej miękkie niż propozycje konkurencyjnych firm. Swoją budową eliminują kształt „kciuka”, który jest szkodliwy dla prawidłowego rozwoju zębów. Dzięki miękkiej szyjce, smoczki dostosowują się do szczęki bez szkodliwego odkształcenia. Smoczki sprzedawane są w specjalnym pudełku do przechowywania i sterylizacji, kilka egzemplarzy z kolekcji także świeci w ciemności co ułatwia nocne poszukiwanie "pocieszyciela". Smoczki MAM Baby mają ciekawy kształt; eksperci potwierdzają, że im cieńsza i bardziej miękka jest szyjka smoczka, tym mniejszy wywiera nacisk na szczękę i uzębienie dziecka, co zmniejsza ryzyko powstawania wad zgryzu.
Na ratunek
Każde dziecko inne - mawiają - i mają rację. Gdy Oliwier był malutki nie miał żadnych kłopotów ze skórą; dopiero później wystąpiły symptomy atopii, które ostatecznie okazały się fałszywym alarmem. Gabriel z kolei sypie się chłopak; nóżki i rączki ma tak suche, że przy przebieraniu gołym okiem widać "śnieżek" który spada na podłogę. Nie jestem zwolennikiem smarowideł, oliwek i tłustych balsamów dlatego wybrałam sprawdzone na własnej skórze kosmetyki Oillan - mam nadzieję, że pomogą nam uporać się z tym małym kłopotem. Muszę się Wam przyznać, że nie przepadam za wszelkimi olejkami do kąpieli; nie ważne jakby nie były zachwalane, mnie jakoś nie przekonują. Kupiłam dla Oliwiera, kupiłam też teraz ale wizja wiecznie śliskiej wanienki jakoś mnie odpycha; zobaczymy może się tym razem przełamię albo całkowicie zmienię podejście do pielęgnacji skóry maluszka. Najbardziej chwalę sobie krem do twarzy i ciała, który jak inne kosmetyki marki nie zawiera silikonów, syntetycznych konserwantów, alkoholu, glikolu propylenowego, PEG, barwników, pochodnych ropy naftowej (serio, takie świństwa można znaleźć w kosmetykach). Oillan posiada też sporą ofertę dla dorosłych i kobiet w ciąży. Sama miałam przyjemność skorzystać z dobrodziejstwa działania np. bioaktywnego balsamu kojąco-ochronnego, raczyłam nim moje i Oliwiera stopy ale doszłam do wniosku, że szkoda! Zachomikowałam więc tubkę jako ratunek dla przemarzniętej skóry podczas śniegowych zabaw. Już kilka dni później Oliwier ze skostniałymi rączkami (dzielnie pomagał budować bałwana) poprosił o kremik w pakiecie z masażem :)
Sekunda
Nie zapomnę mierzenia temperatury wody w wanience łokciem (a i tak zawsze się bałam czy będzie ok), potem śmiesznym termometrem w kształcie rybki, na koniec po prostu ręką. Zastanawiałam się za każdym razem czy woda nie będzie za ciepła/ ze zimna dla mojego maluszka – w końcu ja sama mam inny próg odczuwania temperatury niż taki mały człowieczek. Tak jak pomiar temperatury ciała małego dziecka wykonujemy w pupie (najdokładniejszy podobno), tak wodę czy otoczenie możemy sprawdzić za pomocą dobrodziejstw techniki. W moje ręce wpadłBobo-scan od Diagnosis i bardzo ułatwił mi codzienność. Termometrem tym mamy możliwość sprawdzić ciepłotę ciała już w jedną sekundę ale (co mi się bardzo przydaje) skontrolować można także temperaturę wody w wanience czy przygotowane mleko (to ostatnie najbardziej ułatwia życie Ślubnemu, który na nadgarstku mierzyć nie umie – bo dla niego wszystko jest „ciepłe” gdy dla mnie już gorące). Termometry na podczerwień są bardzo funkcjonalne; bez budzenia dziecka czy namawiania możemy skontrolować temperaturę podczas choroby (chory Oliwier to maruda do kwadratu i czas oczekiwania na pomiar elektronicznego termometru to dla niego cała wieczność). Sama miałam okazję kilkanaście razy usłyszeć sygnał alarmujący o gorączce (aktywny gdy pomiar przekroczy 38 stopni). Plusem tego produktu jest gwarancja, która daje możliwość serwisu od drzwi do drzwi. Gdy coś się popsuje czy będzie działać jak nie powinno kurier odbierze od nas sprzęt i potem dostarczy go wymieniony/ naprawiony – bez potrzeby latania na pocztę i załatwiania przesyłek.

A Wy macie takie niezbędne Wam przedmioty ułatwiające opiekę nad maluszkiem?
Ja z biegiem czasu odkrywam coraz to nowe rzeczy, bez których nie mogę (lub z wygody nie chcę) się obejść. Pewnie też niebawem podzielę się kolejnymi (subiektywnymi) przedmiotami must have :)

24 komentarze:

  1. Kosmetyki Oillan i akcesoria od MAM Baby również u nas gościły - i byliśmy z nich bardzo, ale to bardzo zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam butelki od MAM Baby i choć nie są mi potrzebne w większej ilości, to i tak zamówiłam kolejne :P

      Usuń
  2. Ja kupiłam butelkę z Tomee Tippee, dwie z Canpolu - nie wiem które się lepiej sprawdzą, ale na pewno się przydadzą. Jeśli chodzi o smoczki, wybrałam LOVI i AVENT - również nie wiem, które polubi mój synuś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam Tomee Tippee dla Oliwiera, wszyscy zachwalali więc kupiłam. Niestety synuś odrzucił wówczas totalnie wszystkie produkty (smoczki, butelki) które kupiłam i musiałam wszystko kompletować od nowa. Sprawdziły się wówczas najprostsze kauczukowe smoki i szklana butelka.

      Usuń
  3. Ciężko mi jeszcze stwierdzić, co będzie must have w przypadku mojej córci, gdyż urodzić się ma za 2 miesiące. Jednak jestem w trakcie kompletowania wyprawki i już głupieję :P Mam wrażenie, że dosłownie WSZYSTKO mi się może przydać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha dokładnie! Na etapie kompletowania faktycznie wszystko się przydaje. Czasem na Aliexpress nie wchodź - zbankrutujesz, tyle tam cudów dla dziewczynek ;)

      Usuń
  4. Zazwyczaj tak jest, że przy pierwszym dziecku nie ma się pojęcia, co tak naprawdę się przyda, a co nie. Zwłaszcza, że doświadczone mamy polecają różne rzeczy i często gęsto chcemy mieć wszystko. Dla mnie must have był laktator. Zycia bym bez niego nie miała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz mi laktatora nikt nie polecił przy pierwszym dziecku, a okazał się zbawienny! Teraz kupiłam od razu, jeszcze przed porodem na w razie "w"

      Usuń
  5. U nas jest podobnie. Termometr, butelki, smoczek i kocyk to rzeczy, które przy synku być po prostu muszą. :) Córka, gdy była malutka smoczka nie znosiła, natomiast synek uwielbia z nim zasypiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwier też kochał swojego "didi" więc teraz też musiałam się zaopatrzyć. O dziwo Gabryś raz zasypia ze smokiem, czasem bez - jeszcze nie jest zdecydowany :)

      Usuń
  6. Boski kocyk! Kolorki są śliczne, a Gabryś słodki :) Dla mnie przydatna okazała się niania elektroniczna, a także podgrzewacz, ale to już pop 6mc kiedy przeszłam na mm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! Widzisz podgrzewacz też mam, czasem się przydaje gdy muszę małego dokarmić butelką. Później pewnie będzie cały czas w użytku.

      Usuń
  7. U nas też akcesoria Mam Baby oraz Oillan były w wyprawce. Szczególnie przydały się butelki przy inkubowanym malcu. Doszedł do tego również laktator elektryczny. A kocyk przepiekny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy pierwszym dziecku miałam laktator ręczny i mordowałam się z nim jak dzika, teraz od razu kupiłam elektryczny - faktycznie, to cudo

      Usuń
  8. Takim kocykiem to sama bym się okryła :) A kosmetyki Oillan zaczęłam używać po See Bloggers w Gdyni. Dostałam tam paczuszkę i bardzo mi się spodobały. Do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie żeby w domu nie było emolium do kąpieli i kremu na zrogowacenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocyk jest cudny, prawda? Rozglądam się za dorosłą wersją, choć mąż nazywa mnie wariatką - tyle u nas już różnych okryć w domu. Cóż poradzę, że uwielbiam się tulić do pięknych tkanin i wzorów? ;)

      Usuń
  9. Kosmetyki Oillan lubimy i od dawna używamy. Uwielbiam kocyki,a Wasz jest cudowny! Buziaki dla Gabrysia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas zdecydownie kosmatyki Oilan od początku, uwielbiałam ten czas szykowania wyprawki. Piękny kocyk ma Gabryś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oillan to już taka sprawdzona marka godna zaufania, prawda?

      Usuń
  11. To już za mną. Teraz kompletuję inne wyprawki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocyk - tak. Butelki się u mnie nie sprawdziły kolki i tak były. Termometr też dobra rzecz

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam miłe w dotyku i dobre jakościowo kocyki. Ten mnie zachwycił, jest cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocyk piękny, butelki MAMBaby mamy ale póki co nie używamy, smoka również bo mała konsekwentnie odmawia ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP