08:00:00

Otul mnie mamo...

Każda mama uwielbia tulić swoje maleństwo, nie da się zaprzeczyć. Zawsze nam mało! Czasem jednak przydają się nam pomocnicy, prawda? Kocyki, nosidełka, otulacze, becik - młode mamy zaopatrują się w niezliczone ilości gadżetów. Okazuje się jednak, że wszystkich tych pomocników można zmienić w jeden uniwersalny produkt. Lubię nowości, które można dołączyć do wyprawki - takie cuda, których kiedyś nie było, a ktoś je jednak wymyślił i dzisiaj są dostępne.
Otulocyk, bo o nim mowa, nazwę ma dość specyficzną, może jest dziwna ale zapada w pamięć. To wielofunkcyjna propozycja od Pikababy, cudownie wykonana i w bajecznych kolorach.
Pełni on w naszym domu kilka funkcji:
Szczerze nie przepadam za rożkami niemowlęcymi, nie potrafię się nimi obsłużyć, gdy zawinę dziecko jest go jakoś za dużo jak dla mnie - dzięki Otulocykowi nie musiałam go kupować, owinęłam maluszka w cudeńko od Pikababy. Z powodzeniem mogłam go zabrać ze sobą do szpitala bo mieścił się w torbie razem z innymi niezbędnymi rzeczami. Produkt został zaprojektowany tak, by przydał się dziecku nie tylko w pierwszych miesiącach życia ale także później; z powodzeniem będzie uroczym kocykiem towarzyszącym dziecku przez długi czas.
Otulocyk został zaprojektowany i uszyty w Polsce z najlepszej jakości tkanin: delikatnej bawełny w bajecznych, dziecięcych kolorach oraz niesamowicie miękkiego minky. Bardzo sobie cenię takie produkty; eleganckie, minimalistyczne i funkcjonalne, a do tego wykonane w Polsce! Same plusy. Wybierając swój Otulocyk możemy wybrać z kilku dostępnych wzorów bawełny i minky; wszystkie są cudne i ciężko się zdecydować.
Gabryś najbardziej upodobał sobie funkcję hamaczka, niekoniecznie chce w nim zasypiać ale popada w pełen relaksu stan. Mieliśmy kilka dni kłopoty z brzuszkiem i Otulocyk sprawdził się rewelacyjnie; układałam Gabrynia i kołysałam nim, co dawało mu ukojenie. Gdy się uspokoił mogłam zabrać się za masowanie brzuszka - bo podczas płaczu jest to przecież niemożliwe. Nie cierpi też na tym mój kręgosłup bo dzięki regulowanym uchwytom nie muszę się schylać by pobujać malucha.

Czy jest to must have w wyprawce dla maluszka? Nie wiem. Z całą pewnością jednak jest to "gadżet" uniwersalny, który z powodzeniem zastąpi cały stos kocyków i otulaczy. Ja jestem z mojego egzemplarza bardzo zadowolona, choć pochłonięta zakupowym szaleństwem kocyków też nakupowałam sporo :P Jeśli chcecie zapoznać się bliżej z ideą produktu, dostępnymi wzorami i innymi cudnymi produktami od Pikababy, zapraszam na stronę WWW

Znacie Pikababy i ich piękne propozycje? Może któraś z Was miała przyjemność wypróbować Otulocyka i podzieli się swoimi wrażeniami?

10 komentarzy:

  1. Świetny ten kocyk. Otulacze kocyki oj uwielbiałam przeglądać te produkty jak wybierałam wyprawkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe rozwiązanie :) Moja mała chyba nie lubi być mocno otulana, bo ostatnio mocno wykopuje się gdy jest w rożku i otulam ją kocykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabryś też nie lubi być otulany zbyt ciasno dlatego też lubimy Otulocyk - okrywa dziecko ale go nie ogranicza

      Usuń
  3. Fajne, nigdy takiego nie miała, a teraz córka chyba za duża ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne i przede wszystkim wielofunkcyjne urządzenie :) Nasz synek akurat nie przepadał za byciem otulanym, zawsze się odkrywał i rozkopywał - taki mały "odmieniec", bo większość dzieci podobno to uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sobie podać rękę z Gabrysiem - on też nie lubi być ciasno owijany. Choć tego może sama go nauczyłam bo w szpitalu nie zawijano go i ja po powrocie do domu też tego nie robiłam

      Usuń
  5. Oj to moja nie lubi ciasno, nawet w chuście się kręci jak np. za długo stoję w miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie grube otulacze przy moim pierwszym synku się kompletnie nie sprawdziły. Ciekawe jak będzie z drugim. :)

    OdpowiedzUsuń

TOP