Butelką więzi nie zbudujesz

Share This
Butelką więzi nie zbudujesz, serio?
Wkurza mnie gdy z różnych powodów mamy rezygnują z karmienia piersią i zazwyczaj odbywa się na nich publiczny lincz. Dlaczego? To, jak dziecko jest karmione nie powinno być przedmiotem oceny bo decyzja należy do rodziców, a właściwie do matki i z całą pewnością nie jest miarą określającą poziom miłości.
Teoretycznie sprawa jest prosta bo niewątpliwie najlepszym pokarmem dla małego dziecka jest mleko mamy. Jednak mama zmęczona porodem, niewyspana, zagubiona, zestresowana często ma problemy z przystawieniem dziecka do piersi czy z samą laktacją. Jeśli ma wsparcie w rodzinie i dostęp do fachowej pomocy to jest na wygranej pozycji - w innym przypadku od razu poleci się jej butelkę (a przecież butelka to zło!). Często otrzymane rady okazują się nieskuteczne, mama zaczyna się denerwować, denerwuje się więc także dziecko. Poczucie winy, strach, żal zaczynają wypełniać codzienność młodej mamy. W końcu matka karmiąca butelką jest niedorajdą, jest słabsza i gorsza, nie powinna mieć dziecka skoro nie potrafi mu podarować tego, co najlepsze. Źle na to patrzymy! To nie zawsze jest własne "widzimisię", nie chcę bo nie - często przyczyna jest złożona i leży po stronie dziecka lub wspólnego startu matki i dziecka.

Przyczyny trudności w karmieniu piersią (i zrezygnowania z karmienia piersią) mogą być różne, do najczęstszych należą:
  • separacja matki i dziecka po porodzie
  • przedwczesny poród
  • zaburzenia napięcia mięśniowego lub odruchu ssania u dziecka
  • dziecko lub mama osłabione po trudnym porodzie
  • niski przyrost na wadze
  • trudności w przystawieniu dziecka do piersi i stres z tym związany (zarówno matki jak i dziecka)
  • kłopoty zdrowotne związane z piersiami (ból, poranione sutki, zastój pokarmu, itp)
  • poczucie winy u matki, bezsilność związana z przekonaniem, że nie jest w stanie wykarmić dziecka
Ważne jest by wesprzeć kobietę, która zmaga się z odczuciem, że jest złą matką bo takie przekonanie prowadzi do coraz gorszych konsekwencji. Negatywne odczucia mogą wpłynąć na relacje matka-dziecko i utrudniać je nawet na długo po zakończeniu karmienia. 
Co zatem z bliskością? Czy faktycznie przy karmieniu butelką nie da się zbudować tej niepowtarzalnej więzi z dzieckiem?

"Jeśli chcemy, żeby dzieci mogły czuć się spokojnie i bezpiecznie, ze sobą i z innymi ludźmi, musimy sprawić, by bezpieczny kontakt fizyczny (...) był integralną częścią ich świata. Wszystkie chwile spędzone "sam na sam" z kochającym rodzicem aktywizują w mózgu dziecka wydzielanie opioidów i oksytocyny." [1] Zaskakująca jest zależność emocjonalna dziecka od nastroju rodzica. Syntonia (bo o niej mowa) to wrodzony mechanizm, który pomaga przetrwać małemu człowiekowi w pierwszych miesiącach życia. Polega na odczytywaniu emocji rodzica i dopasowywania do nich swojego stanu emocjonalnego. Nie od parady babcie i mamy nam powtarzały: nie denerwuj się bo dziecko to czuje - to nie jest średniowieczna głupota, to sama prawda. 

Dlaczego o tym wspominam?
Bo spore grono matek, którym powtarza się, że butelka to zło, że MUSZĄ karmić, że dadzą radę, że muszą to przejść w pewnym momencie się załamuje bo jednak jest to dla nich zbyt trudne. Płaczą potem nocami z równie zapłakanym dzieckiem przy piersi. Płaczą z żalu nad niepowodzeniem, serce im pęka bo nie potrafią nakarmić własnego dziecka, bo czują się tak bardzo winne. Zdenerwowana matka to zdenerwowane dziecko i cała masa problemów z "dogadaniem się". Może jednak warto sięgnąć wówczas po butelkę, nawet kilka razy, przejść kryzys i spróbować z piersią ponownie albo... całkiem przejść na butelkę?

Przecież nawet moment karmienia butelką możemy uczynić pełnym ciepła, miłości i bliskości momentem. Trzeba się tylko troszkę postarać:
  • zawsze karm dziecko w pozycji, dzięki której ma z Tobą bezpośredni kontakt (najlepiej na rękach tak, byście byli przytuleni do siebie).
  • proszę nie kładź dziecka odłogiem i nie zapychaj go po prostu butlą - w ten sposób żadna więź nie powstanie!
  • patrz na swoje maleństwo, przytulaj je czule do swego ciała
  • rozluźnij się i zrelaksuj, patrz czule na swoje maleństwo - to Wasza chwila
  • tak samo jak przy piersi pozwalaj maluszkowi na robienie przerwy w jedzeniu, nie napychaj malucha (to nie kurczak do tuczenia!)
  • pamiętaj, że dziecko nie musi wypić wszystkiego - jednego posiłku pochłonie całą porcję i poprosi o więcej, innym razem upije trochę i zrezygnuje
  • proszę nie przekazuj dziecka jak zabawki babci, koleżance czy ciotce - od karmienia jest mama (lub okazjonalnie tata), to moment największej intymności z małym człowiekiem więc nie przekazuj tego momentu osobom "nieupoważnionym". W końcu babcia, ciocia czy koleżanka nie nakarmią Twojego dziecka piersią więc i butelka powinna być tylko Twoja
  • jeśli masz okazję kup butelkę imitującą kobiecą pierś
Apropos butelki, która pierś udaje: Mimijumi to wyjątkowa butelka, zaprojektowana z myślą o sytuacjach, w których wskazane jest przestawienie dziecka z karmienia piersią na karmienie mieszane lub butelkowe. W końcu "mimijumi" w języku polinezyjskim oznacza "miłość mamy". Jest to butelka bardzo doceniania np. w USA, gdzie na forach jest nazywana „butelką ostatniej szansy”, „butelką powrotu do pracy”. W czym tkwi jej fenomen?
  • faktura użytego materiału i cielista kolorystyka smoczka są łudząco zbliżone do piersi mamy
  • "smoczek" jest półokrągły i posiada charakterystycznie wydłużony ustnik – przypominający wydłużoną brodawkę sutkową w czasie ssania
  • dziecko samo kontroluje przepływ mleka (kiedy niemowlę ssie, mleko płynie, a kiedy przestaje ssać, mleko nie wydostaje się z butelki)
  • butelkę wykonano z najwyższej jakości tworzywa do zastosowania medycznego, które opracowano w Szwajcarii. Łudząco przypomina szkło choć nim nie jest - dzięki temu butelka się nie odbarwia, nie matowieje nawet przy długotrwałym użytkowaniu
Hej! Pamiętaj, że nie od razu musisz podawać znienawidzone w pewnych kręgach mleko modyfikowane (za to już całkiem Cię społeczeństwo wyklnie). Jest pewien sposób, który nie wyklucza karmienia butelką i mlekiem mamy jednocześnie. "Karmienie piersią inaczej" to sposób polegający na systematycznym odciąganiu własnego pokarmu za pomocą laktatora i karmienie dziecka tym pokarmem przelanym do butelki. Decyzję o tym sposobie karmienia podejmuje się z kilku głównych przyczyn np. choroby lub wady dziecka, brodawki trudne do uchwycenia, ból i rany, niepokój dziecka, odmowa ssania lub wybór własny matki. O karmieniu piersią inaczej (w skrócie "kpi") słyszy się coraz częściej, ale mało kto zna szczegóły dotyczące tego tematu. Niewątpliwie ten sposób karmienia wydaje się niektórym wygodną alternatywą dla karmienia bezpośrednio piersią, ale też wymaga ogromnej ilości samozaparcia, wytrwałości i systematyczności.

Moja rada dla wszystkich zadręczających się matek, matek z wyrzutami sumienia i tymi, które zostały zlinczowane za karmienie butelką:

 Pamiętaj, że zaspokojenie potrzeby bliskości u małego dziecka nie jest związane ze sposobem karmienia - czuły dotyk i bliskość podczas posiłku to klucz do sukcesu!


[1] M. Sunderland, Mądrzy rodzice, Warszawa, Wyd. Świat Książki, 2008, 5.75

24 komentarze:

  1. Super post :) a butelkę już widziałam i przyznam, że mnie mocno fascynuje mimo, że obecnie córka nie wie już co to butelka bo pije tylko z piersi, ale przyszłościowo muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście nie mialam z tym problemu. Karmienie piersią jest najlepszym rozwiązaniem według mnie i to właściwie fakt, ale najważniejsza jest decyzja matki i nam nic do tego. Ale jak już wybierzemy butle, to dobra butla robi robotę 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post. Sana należę do tych wyrodnych matek co to nie dość, że karmiły butlą to jeszcze robiły to świadomie. Wiem też ile jest matek, które tłumaczą się brakiem mleka itp. bo zwyczajnie boją się przyznać, że nie chciały karmić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako mama adopcyjna oczywiście nie karmiłam piersią - ale powiem szczerze, że nawet jako biologiczna nie robiłabym tego pewnie zbyt długo. Wkurza mnie ten cały laktoterroryzm i uważam, że to kwestia bardzo indywidualna, a decyzja powinna należeć do kobiety - nikomu nic do tego, co sama zainteresowana postanowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest takie oczywiste. Mamy adopcyjne także karmią piersią. Nie jest to łatwe, ale możliwe. A mamom karmiacym należy się pomóc i wsparcie w tym karmieniu a nie zamiana piersi na butelkę. Laktoterroryzmem nazywa się promocje karmienia przez osoby nie świadome problemu. Wie pani ile mniejsza byłaby śmiertelność, albo ile mniej byłoby hospitalizacji i antybiotykoterapii gdyby zwiększyć ilość dzieci karmione wyłącznie mlekiem matki przez pierwsze pół roku? Domyślam się, że nie. Jak większość społeczeństwa. Ale takie marketingowe teksty zawsze znajdą poklask. :-(

      Usuń
    2. "Karmione mlekiem matki" i tu sobie Pani sama zaprzeczyła! Kobiety mogą karmić swoim mlekiem nie tylko za pomocą piersi ale i butelki. Więc to całe naciskanie na tylko i wyłącznie pierś, czyni z Pani właśnie laktoterrorystkę. Bo nikt tu nie neguje wpływu mleka matki na zdrowie dziecka, w tym poście negowane jest takie zachowanie, które wpędza młode mamy w depresję bo wybierają (czasem nie mając na to wpływu), karmienie butelką. Mleko matki podane z butelki to wciąż to samo mleko.

      Usuń
  5. Pięknie Paula to napisałaś.
    " Pamiętaj, że zaspokojenie potrzeby bliskości u małego dziecka nie jest związane ze sposobem karmienia - czuły dotyk i bliskość podczas posiłku to klucz do sukcesu!

    Jednego karmiłam 7 miesięcy drugiego 30kocham obu tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mieszajmy karmienia z miłością. Każda mama kocha swoje dziecko, co nie zmienia faktu, że karmienie piersią jest po prostu zdrowsze dla dziecka,mamy i społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Całą ciążę byłam przekonana, że choćby nie wiem co będę karmić piersią. Rzeczywistość zweryfikowała te zamiary i już po tygodniu mała przeszła całkiem na mleko modyfikowane. Ale koniec końców chyba obie jesteśmy zadowolone, bo i córeczka zdrowa oraz spokojna a ja nie martwię się, że niedojada.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chciałam pierwszego synka móc karmić również butelki. Jadnak tak się zbutnował na wszelkiego rodzaju butelki i smoczki, że nie było o tym mowy. Nie ważne czy było to mleko ściągnięte prosto z piersi, podgrzane po ściągnięciu, czy modyfikowane. Tolerował tylko pierś. Było to w pewien sposób miłe ale jednocześnie nie mogłam się nigdzie ruszyć na krok bez dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się w 100%. Do tego każde dziecko jest inne. Jedno chce tylko pierś inne w ogóle nie jest nią zainteresowane. Trzeba robić tak jak podpowiada nam instynkt, słuchać potrzeb naszego malucha i nie oglądać się na innych :))

    OdpowiedzUsuń
  10. wiekszość skopiowane z innych blogów a całość dopełnia reklama butelki

    OdpowiedzUsuń
  11. Karmiłam piersią do pół roku syna, z córką założyłam że będzie podobnie i tak też się stało z tym, że już wcześniej sporadycznie dostawała mm kiedy musiałam ją zostawić pod opieką taty czy babci. Ale fakt że nagonka na mamy karmiące mm jest duża i kobiety czują wyrzuty sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że obalasz mit o wyrodnych butelkowych matkach. Moja droga mleczna była usłana kamieniami. Mam niestety wklęsłe sutki i nie pomagały nakładki i inne cuda niewidy. Przy pierwszej córce się poddałam (miałam zaledwie 19 lat) teraz przy drugiej postanowiłam odciągać pokarm laktatorem. Wytrwałam 3 miesiące, to była katorga, a i tak przecież dziecko piło to mleko z butelki, mimo, że było moje... Obie córki są ze mną niesamowicie blisko. Strasza kilka razy dziennie mówi kocham Cię, mimo, że ma już 9 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszego syna musiałam karmić butlą - z wadą serca nie był w stanie ciągnąć z piersi - to był dla niego za duży wysiłek. Czułam się wtedy strasznie, jak jakiś gorszy model. Teraz położna mnie wspierała ale nie naciskała

      Usuń
  13. U nas pierwsza mleczna droga trwała tylko 3 tygodnie. Teraz karmimy się już 7 tygodni i jest cudownie. Wspaniała jest taka więź naturalna, ale jeśli karmienie odbywa się mm, to również można stworzyć taką cudowną atmosferę jeśli tylko się chce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja szczęśliwie drugie dziecko karmię moim mlekiem. Całkowicie rozumiem natomiast drugą stronę, a właściwie tą samą 😉

    OdpowiedzUsuń
  15. Już nie jedna wojna była w Internetach na temat karmienia dziecka. Ja uważam, że najważniejsze, aby dziecko było najedzone i zadowolone, a czy butla czy cycek - bez różnicy, aczkolwiek mleko mamy jest lepsze ze względu na swoje właściwości, ale co zrobić ma ktoś, komu się z różnych powodów nie udało? Ma to rozpamiętywać do końca życia? Pochlastać się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam długo wyrzuty, że nie mogłam karmić Oliwiera. Nikt mnie wtedy nie wspierał, nie podpowiedział, że mogę odciągać pokarm i mu podawać z butli.

      Usuń
  16. Powiem tak. Nic nie jest wymówka jezeli sie bardzo chce i ma sie wsparcie. Napisalas o najczestszych przyczynach nie karmienia piersią. Powiem Ci, ze u nas wystapily praktycznie wszystkie! Od separacji z dzieckiem, bo dopiero po miesiacu wyszlo ze szpitala, po podraznione piersi i zaniki odruchow ssania. Teraz dziecko ma skonczone 17 miesiecy i jest.... Na mleku mamy.. Co prawda nie na piersi, ale moja zona jest KPI. Zajmuje to w cholere czasu, ale wywalczyla pokarm. Odruch ssania wypracowany smoczkiem calma. Konsultacje z CDL rowniez swoje daly. Argument zmeczenia po porodzie jest dla mnie slaby.. U nas po porodzie naturalnym od razu dziecko przewieziono do innego szpitala, a zona po kilku godzinach wyszla na zadanie. Laski sa silniejsze niz sie kazdemu wydaje, tylko przewaznie nie maja wsparcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Argument zmęczenia po porodzie jest słaby... napisał facet. Ręce opadają. Nie każda kobieta przechodzi poród i połóg tak samo.
      Pisze Pan o wsparciu, a można odnieść wrażenie, że nie wiele Pan o wsparciu właśnie, wie.

      Usuń

instagram

Obsługiwane przez usługę Blogger.