23:31:00

Aktywne wakacje z dziećmi

Wielu rodzicom sen z powiek spędza sposób zaplanowania wakacji z dziećmi, tak,aby były aktywne i zdrowe, ale też, aby pomogły naładować baterie na cały kolejny rok. Do tego często dochodzi cena i bezpieczeństwo, które dla maluchów zwłaszcza mają niebagatelne znaczenie.
Co roku człowiek zastanawia się, gdzie na urlop. Powinno być tanio, bezpiecznie i ciekawie, pod uwagę większość z nas bierze również warunki, bo z dziećmi trudno spędzać czas w hotelu, w którym nie uświadczysz ciepłej wody, goście hałasują po nocach i boisz się zostawiać swoje rzeczy, gdy wychodzisz na plażę.

W kraju czy za granicą?

Wczasy z dzieckiem, ich zaplanowanie i organizacja to wyzwanie logistyczne dla rodziców. Przede wszystkim dlatego, że większość udogodnień, jakimi dysponujesz zwłaszcza przy małych dzieciach, zostaje w domu, a ty masz tylko możliwość zabrać te najpotrzebniejsze i łatwe w miarę do spakowania. Okazuje się, że nawet z małym dzieckiem możesz wyjechać dokąd tylko zechcesz, w góry, nad morze czy za granicę, a kwestie pozostałe są kwestiami dobrej organizacji, odwagi i dojrzałości rodziców. Dla tych, którzy zdecydowanie wolą wakacje w kraju, zwłaszcza ze względu na dzieci, powstają niezliczone ośrodki, hotele w górach i nad morzem, ale też na pojezierzach.

“Mordercza” opieka nad niesfornymi dziećmi

Co istotne, ciekawe wakacje z dziećmi nie muszą tchnąć nudą i zamordowaniem rodziców w akcji “opieka i zapewnienie rozrywki dzieciom”. Dzieci doskonale “rozrywają” się same na plaży, a rodzicom pozostaje zapewnienie właściwej opieki ruchliwym pociechom. Trzeba też pamiętać, że dzieci łatwiej niż my nawiązują znajomości i przyjaźnie, więc po kilku dniach na plaży mają już swoje towarzystwo do zabawy. Rodzice są im … hm.. zbędni. To w nas, rodzica, drzemie chęć organizowania dzieciom czasu tak, by nie narzekały na nudę, to my mamy poczucie winy, że nasze dzieci chyba się nudzą i trzeba im zapewnić rozrywkę. A przecież dziecko, jak się nudzi to przyjdzie i powie, że się nudzi i chce z taką zbudować zamek albo pograć z mamą w piłkę.

Aktywne wakacje

Do tego dochodzi kwestia aktywności wakacyjnej. Większość rodziców, na co dzień zasiedlających biura, marzy o aktywnych wakacjach. Rowerach, kajakach. Leżenie na plaży czy przy basenie odpada. Dla dzieci przeżycie takiego wyjazdu będzie również ciekawe, zwłaszcza, jeśli połączy się tu edukację z doświadczeniem i wspólne przeżycia niejednej przygody. Wakacje z dziećmi to szansa na zbliżenie się z dziećmi, poznanie ich zmieniających się upodobań i poznawanie nowych miejsc czy nabywanie nowych umiejętności. Nad morzem okazją do takich zbliżeń może być nauka pływanie czy żeglowania.
Wypoczynek nie musi być bierny. Na plaży warto posiedzieć trochę dla opalenizny i wypoczynku, jednak bardziej satysfakcjonujące wspólne wypady w ciekawe miejsca, gdzie można zobaczyć coś niepowtarzalnego, ciekawego historycznie. Takie wypady mogą być inspirujące, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
Dla wielu urlop z dzieckiem wiąże się z przerażeniem i nastawieniem na zmęczenie dziećmi, na wiecznym skupieniu uwagi na dziecku, na nadzorowaniu jego poczynań. Tak nie jest. Powinnaś zmienić swoje nastawienie na wspólny wypoczynek. Oczywiście, odpowiedzialność za dziecko nakazuje ci zapewnienie mu bezpieczeństwa, ale w tym wszystkim powinniście znaleźć też czas na wypoczynek dla siebie. Osiągniesz to poprzez właściwe zaplanowanie czasu z twoimi dziećmi, gdzie dla każdego coś miłego powinno się znaleźć. Wy chcecie rowerową wycieczkę wzdłuż wybrzeża? Jasne, ale potem dajcie dzieciom dzień na plaży. Wspólne zaplanowanie wypadów wakacyjnych spowoduje, że dzieci będą miały poczucie udziału w rodzinnych decyzjach, wspólnie budujecie wówczas łączące was więzi, a wasz autorytet, kiedy pytacie dzieci o zdanie, na pewno nie ucierpi, wręcz wzrośnie zaufanie do was, jako rodziców.

Wspólne planowanie

Najważniejsze, to odpowiednio wcześniej rozejrzeć się za odpowiednim hotelem lub ośrodkiem, który będzie stanowił bazę waszych wypadów. Poszukać miejsc, gdzie wszyscy będziecie czuli się dobrze. Takich, które zapewnią i wam, i waszym dzieciom to, czego potrzebujecie dla odpowiedniego wypoczynku. Warto wypytać dzieci, do czego chciałby mieć bezpośredni dostęp. Jedne do placu zabaw, inne do basenu, wszystkie na pewno do WiFi, co jednak można w czasie wakacji ograniczyć. Niech tablety i laptopy zostaną w domu, bo one raczej budowaniu rodzinnych więzi nie sprzyjają.
Autor artykułu:
Artykuł przygotował ośrodek wypoczynkowy Lazurowy Brzeg z letniskowymi domkami drewnianymi w Mielenku koło Mielna.

16:29:00

Dzień Dziecka z Fabryką Wafelków

Co roku mam problem z niespodzianką na Dzień Dziecka; zabawek jest u nas sporo więc ciężko wybrać coś, co zaciekawi Oliwiera. W zeszłym roku spędziliśmy fajny, rodzinny dzień, dwa lata temu był park rozrywki - w tym roku znalazłam coś, co z pewnością spodoba się moim chłopakom. Tak, tak chłopakom - mam tu na myśli zarówno Oliwiera, jak i Ślubnego :)
Mała dziewczynka w warsztacie
Pamiętam jak z tatą i dziadkiem spędzaliśmy czas pod szopą udającą warsztat, potem tatko przeniósł się na swoje biurko z gadżetami, na którym były prawdziwe skarby. Od śrubeczki, przez stare zegarki, kable , po młotki i lutownice - asystowałam przy wielu czynnościach związanych z majsterkowaniem. Do dziś lubię techniczne zadania; przybijam gwoździe, wieszam półki, maluję, cuduję i inne takie. Chciałabym by moi synowie także rozwinęli swoje umiejętności w tym kierunku, może nawet bardziej - w końcu chłopcom jakoś łatwiej to przychodzi, zwłaszcza w relacji ojciec - syn.

Czas ojca z synem
W dzisiejszych czasach rodzice, zwłaszcza tatusiowie, mają coraz mniej czasu dla własnych dzieci. Po powrocie z pracy padają zmęczeni i marzą jedynie o odpoczynku, nie chce im się wysilać przy figurkach, samochodzikach czy puzzlach. Można jednak znaleźć zabawki, które całkiem poważnie zainteresują obie strony i sprawią, że tato poczuje się jak prawdziwy bohater wyjaśniając synowi co do czego służy. Gdy już wspólne budowle z klocków się znudziły, pomyślałam od razu o prezencie na Dzień Dziecka, który sprawi, że relacja ojca z synem odżyje na nowo... Widząc błysk w oku męża wiedziałam od razu, że to był dobry wybór.
Chodźmy coś zmontować
Drewniany warsztat Janod to prawdziwe cudeńko wśród produktów tego typu. Realistycznie wyglądające i starannie wykonane elementy zachęcają do zabawy, a 24 dodatki wspomagają zabawę i rozwijają wiele umiejętności małego dziecka. Dzięki znacznym rozmiarom nawet mój wielgaśny syn może bawić się przy blacie roboczym i to razem ze swoim tatusiem. Obaj panowie bez większego przeszkadzania sobie nawzajem, skręcają śrubki i inne elementy. Gdy Gabryś dorośnie do tej zabawki, z pewnością będą się świetnie razem bawić.

Tylko zabawka?
Warsztat Janod to nie jest zwykła zabawka! Stolik wyposażony jest w imadło, magnetyczną ściankę z torem do przesuwania elementów oraz półką do przechowywania dodatkowych gadżetów, wśród których znajdują się śrubki, nakrętki, zębatki, śrubokręt, młotek i klucz francuski. Zabawka ta wspomaga rozwój na wielu płaszczyznach:
  • dzięki licznym, dość małym elementom wspiera zdolności manualne i ćwiczy motorykę małą
  • uczy cierpliwości i koncentracji np. przy montowaniu nakrętek na śruby
  • rozwija wyobraźnię, pozwala na snucie przypuszczeń
  • rozwija umiejętności społeczne i współpracy między ludźmi
  • rozwija poczucie estetyki
  • uczy rozwiązywania problemów.
Z Tobą, Tato...
Asysta przy składaniu mebli, pomoc przy pracach naprawczych, wieszaniu obrazków, sortowaniu śrubeczek i nakrętek - to tylko kilka z wielu technicznych czynności, w które ojciec może zaangażować syna. Dziecko poczuje się ważne, pomocne, docenione, a tato zyska oddanego pomocnika. Taki też jest warsztat, z tą różnicą, że to Ślubny stał się pomagierem swojego syna. "Poproszę śrubę i śrubokręt", a po chwili "chodź, złożymy coś dla mamy"  - są zaproszeniem do zabawy. Już samo rozpakowywanie i składanie warsztatu jest świetną zabawą, którą ułatwia bardzo czytelna instrukcja obrazkowa. Produkt zapakowany jest w eleganckie, kartonowe pudełko - idealne na prezent na każdą okazję.
Dla małego mężczyzny
Fajnie mieć w domu faceta, który umie gotować, czasem coś ładnego narysuje, podleje roślinki czy doradzi w wyborze sukienki ale prawdziwy bohater swojego domu musi umieć posługiwać się młotkiem - nie powiecie, że nie! Czerwono - żółty stolik z Fabryki Wafelków od razu zaciekawił Oliwiera, gotów był rozszarpać pudełko by się do niego dobrać. Wcale się nie dziwię; sama byłam zaskoczona jakością i starannością wykonania, pięknymi i intensywnymi kolorami poszczególnych elementów. Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że to bezpieczna zabawka, idealna dla małych chłopców (ale dziewczynek także! Moja siostrzenica z pełną pasją bawiła się wraz z Oliwierem).
Dzień Dziecka z Fabryką Wafelków
Fabryka Wafelków to prawdziwy raj dla dzieci! Ogrom zabawek, gadżetów i akcesoriów przekroczyła moje oczekiwania i... oczywiście po przewertowaniu kilkunastu stron nie wiedziałam co kupić - właśnie wtedy wpadłam na pomysł wspólnych zabaw ojca z synem i pomyślałam o naszym błagającym o litość warsztacie. Nie chcecie go oglądać; on serio nie nadawał się już do niczego! Zamówienie złożone w czwartek po południu dotarło już w piątek rano - taki ekspres to ja rozumiem - dzięki temu macie pewność, że prezenty dojdą nawet zakupione na ostatnią chwilę. Sklep pochwalić muszę także za wiele możliwości zapłaty, w tym zapłatę przy odbiorze - pobraniowa przesyłka kurierska to opcja, której brakuje w wielu sklepach.

Jak sytuacja wygląda u Was? Tatusiowie mają czas na pasjonującą zabawę ze swoimi dziećmi?
Może też macie w domu warsztat i zabawy młotkiem są na porządku dziennym?
Jeśli macie inne pomysły na prezenty na Dzień Dziecka, z chęcią się z nimi zapoznam!

23:34:00

3 rozwijające prezenty dla dziecka

Dzień Dziecka za pasem i pojawia się odwieczny kłopot: co kupić?! Niestety znaleźć dobry prezent jest strasznie trudno! Zwracamy uwagę na to, by było w miarę tanio, dobrze i jeszcze najlepiej by było to coś edukacyjnego. Półki sklepowe uginają się pod ciężarem zabawek, książeczek, gier i innych gadżetów - mam dla Was 3 sprawdzony propozycje.

Rozwija logiczne myślenie
Kapitan Nauka to stały gość u nas w domu, a właściwie w pokoju Oliwiera. Bawimy się z nim od kiedy Oliś skończył 2 lata i nadal jesteśmy wierni pasjonującym zagadkom, łamigłówkom i innym produktom. Poręczny format, ciekawe zadania, świetna szata graficzna sprawią, że dziecko z prawdziwą przyjemnością będzie zaglądać i rozwiązywać poszczególne zadania. Każdy z takich zestawów zawiera ponad 100 zagadek różnego typu; dziecko musi wybrać brakujący element, wskazać różnice, przejść labirynt, znaleźć parę czy policzyć wybrany element.
Poręczna forma sprawia, że zagadki i łamigłówki idealnie pasują do małych rączek, są też świetną zabawką do zabrania w podróż czy na piknik (albo nawet do poczekalni u lekarza). Karty połączone są sprężynką, co ułatwia ich przeglądanie i przechodzenie do kolejnego zadania. Barwne ilustracje zachęcają dziecko, a różnorodność zadań sprawia, że nie nudzą się po pierwszym rozwiązaniu.
W naszych zbiorach znajdują się także "magiczne pudełeczka" jak je nazywa Oliwier - moje ulubione to te do nauki pisania literek i cyferek (pisałam o nich szerzej we wpisie o nauce pisania). Z kolei sam użytkownik bardziej lubi serię 100 zabaw. Kapitan Nauka daje nam do wyboru motyw przewodni pudełka - tym samym możemy bawić się z: lisem Fisem. robotem Eliotem, królikiem Kazikiem, detektywem Motywem i koparką Barbarką.
Każde pudełko 100 zabaw składa się ze sztywnych kart z zadaniami, flamastra i książeczki. Dziecko  ma do dyspozycji łącznie 100 zabaw z zadaniami do rozwiązania. To jedna z najlepszych rozwijających umysł zabawek, jakie ma Oliwier; ćwiczą logiczne myślenie, utrwalają umiejętność liczenie, rozwijają spostrzegawczość, wyobraźnię i kreatywność. Śliskie karty sprawiają, że dziecko może używać ich wielokrotnie, jedynie książeczka z dodatkowymi zadaniami jest jednorazowa. Całość zapakowana jest w bardzo trwałe, kolorowe pudełko, które niewątpliwie ułatwia przechowywanie kart. Każdy taki zestaw można kupić za niespełna 35 zł - moim zdaniem to świetna cena za zabawkę i materiał do nauki w jednym (i to wielokrotnego użytku!).
Rozwija kreatywność
Każde dziecko lubi farby, kredki czy pisaki, nie trzeba nikogo namawiać do malowania czy rysowania. Świetny zestaw kreatywny można skompletować za niewielkie pieniądze, a z pewnością sprawi on wielką radość dziecku. W dziecięcych pokoikach półki i skrzynki kipią zabawkami, lalkami, autami czy milionem innych rzeczy. Może jednak warto zainwestować w coś pozornie błahego? No przyznaj się Mamo, kiedy ostatnio rysowałaś albo malowałaś ze swoim dzieckiem - ma ono zapas materiałów do artystycznych zapędów? Ja pierwsza się przyznam bez bicia: często łapię się na tym, że pojemniczki od farbek świecą pustką, kredki połamane czy pogubione, a Oliwier zawiedziony. Zrobiliśmy więc zapas rewelacyjnych produktów od St. Majewski i mam nadzieję, że posłużą nam przez pewien czas do tworzenia cudów.
Najlepsze na świecie kredki Bambino to totalny strzał w dziesiątkę; solidne, trwałe, o bajecznych kolorach i dość miękkie by nawet małe dziecko dało sobie z nimi radę. Jest to bardzo istotne, serio! Przerobiliśmy kilka rodzajów kredek i pechowo trafiliśmy na totalne buble: albo kredki był twarde, jakieś tępe i nie szło nimi kolorować albo miały beznadziejną barwę. Bambino dostaliśmy kiedyś w prezencie i nie kupujemy już żadnych innych! Seria obejmuje jednak wiele innych produktów; w tym farby, plastelinę czy pastele. Oliwier od razu gdy rozpakował paczkę chwycił wszystko pod pachę (bynajmniej próbował) i popędził do swojego biurka :) Nie wiedział za co się zabrać z radości - tak, moje dziecko potrafi cieszyć się z tak błahego, oczywistego prezentu jak kredki, nowe pędzelki i kolorowe wycinanki - a i ja się cieszę, że nie oczekuje od nas jedynie prezentów "na wypasie".
Tuż po urlopie mamy w planie przygotować dla Was kilka kreatywnych prac z wykorzystaniem farb, plasteliny czy kredek. Mam nadzieję, że będziecie z nami - koniecznie zaopatrzcie się w serię Bambino; to gwarancja najwyższej jakości materiałów do pracy w bajecznych kolorach.

Rozwija empatię
Książeczki z zadaniami Wydawnictwa Media Service Zawada nie służą jedynie do zabawy; każda z serii niesie za sobą walory edukacyjne, zwraca uwagę na rolę przyjaźni, pomocy innym, bycie dobrym. Oliwier pierwszy raz miał styczność z wesołymi wiewiórkami z bajki "Alvin i wiewiórki" - nie znał jej wcześniej więc książeczka byłą świetną okazją do poznania czegoś nowego. Bohaterowie jak każde dziecko, chodzą do szkoły, miewają lepsze i gorsze dni, czasem coś nabroją ale zawsze potrafią wyjść z opresji - przyjaźń między nimi zawsze pomaga im rozwiązać kłopoty. Każda książeczka z motywem przewodnim zawiera łamigłówki, gry, labirynty i to, co dzieci lubią najbardziej: naklejki!
Książeczki spodobały nam się głównie z powodu naklejek: one nie są tam dodatkiem, którym można obkleić szafki i ściany w domu - naklejki są integralną częścią, służą do rozwiązywania zadań. Brakujące puzzle, sortowanie elementów czy tworzenie scenek - każda naklejka ma swoje miejsce w rozwiązaniu zadania. Bardzo mi się to podoba! (nie będę ich musiała drapać znowu z mebli wrrrr).
Wydawca zwraca głównie uwagę na pomoc innym, w tym przyrodzie. Segregacja śmieci, oznakowanie pojemników czy kolejność wykonywania czynności gdy komuś chcemy pomóc to z pewnością bardzo istotne zagadnienia. Seria z motywem przewodnim Strażak Sam bardzo mi osobiście przypadła do gustu; znajdują się w niej ciekawe zadania, bardzo pouczające i edukujące w kierunki ochrony przyrody oraz pomocy innym. Lubię materiały, które z łatwo przyswajalny dla dziecka sposób przekazują takie trudne kwestie. Książeczki kosztują przysłowiowe grosze - widziałam je w promocji już od 5 zł za sztukę, normalnie około 8 zł - rewelacja jak dla mnie!
Co myślicie o takich prezentach na Dzień Dziecka?
Wolicie coś większego czy stawiacie na edukację i zabawę w jednym?

23:53:00

Zachować wspomnienia z podróży

Gadżetów przydatnych w podróży jest cała masa, a ich dobór zależy bezpośrednio od użytkownika. Znalazłam więc kilka wyjątkowych sposobów na zachowanie wspomnień z wojaży, które będą przywoływać miłe chwile i mobilizować do kolejnego planowania.

Notes podróżnika
Gdy tylko planuję jakieś wyjazdy - czy to zorganizowane czy samodzielne - zawsze notuję w specjalnym notesie jakieś ważne informacje. Szukam wyjątkowych atrakcji, miejsc, punktów do zobaczenia, planuję godziny, trasy i przejazdy, spisuję adresy hoteli i restauracji - takie notatki nie tylko ułatwiają podróż ale także są pięknym wspomnieniem. Ja do swoich notesów często zaglądam, czasem polecam znajomym sprawdzone miejscówki, hotele i restauracje. Na podstawie tych moich zapisków mogę się nauczyć jeszcze lepszego planowania, co jest bardzo przydatne przy podróżowaniu z dziećmi. Niedawno mąż mi sprawił piękny notes z grawerem! Wie jak kocham podróże, jak uwielbiam planować, jaką radość sprawia mi potem realizacja planu. Wiedział jak przywołać uśmiech na mojej twarzy :) Sama przygotowałam dla niego wyjątkowe, personalizowane prezenty więc wiedział gdzie takowych szukać - uczy się chłopak :)

Wspólne marzenia
O naszym wyjątkowym Słoiku ze wspólnymi podróżniczymi marzeniami pisałam niedawno - przy okazji mojej listy marzeń przed 30-stką. Losujemy z niego co jakiś czas karteczkę; sprawdzamy czy plan był już zrealizowany czy nie. Jeśli nie: planujemy kolejny wyjazd, jeśli tak: wspominamy :)  Taki słoik, w pełni spersonalizowany, możecie kupić na stronie MyGiftDna.pl Znajdziecie tam także inne propozycje na życzenia, plany czy sentencje zebrane na karteczkach i umieszczone w szklanym słoju wypełnionym kolorowymi piórkami.

Domowa galeria
Domowa galeria zdjęć przywołuje nie tylko wspomnienia z podróży ale także inne, bliskie naszym sercom. Wojaże jednak stanowią tutaj zdecydowaną większość! Galerię stworzyłam z kilkunastu ramek na zdjęcia, zbieranych przez kilka miesięcy na pchlim targu, wystawkach i allegro - wszystkie przemalowałam na ciemny kolor by dobrze wyglądały na naszych białych ścianach. Następnie ułożyłam je na podłodze tworząc wzór, według którego zostały następnie powieszona na ścianę. Sposobów ich rozwieszenia jest wiele; może to być jednolita kompozycja, artystyczny nieład czy totalna improwizacja - wszystko zależy od Was i Waszych pomysłów. Mimo, że mam ich wiele, już stwierdziłam, że mogłoby być więcej - może kiedyś :)

Mapa wspomnień
Kiedyś pokazywałam Wam wielką fototapetę w salonie, na której zaznaczaliśmy szpileczkami odwiedzone miejsca - od pewnego czasu jednak w całym naszym domu trwają zmiany więc i fototapeta została zdetronizowana na rzecz innego ozdobnika. Pojawiła się więc inna mapa podróży na piance, do której przypinamy pinezki. Nasz wybór tym razem ograniczyliśmy do Europy bo to właśnie tutaj odwiedziliśmy najwięcej miejsc. Dość spory format 50x70 cm pozwala również na przypięcie zdjęć z wybranych miejsc. Do mapy dostaliśmy 100 pinezek w różnych kolorach, którymi możemy oznaczać miejsca odwiedzone, wymarzone i już zaplanowane - to fajna opcja! Do przesyłki dołączony był także czarny marker; możemy nim dopisać dedykację, sentencję,  datę kolejnych wojaży i wszystko to, na co mamy ochotę. Mapa oprawiona jest w elegancką, drewnianą ramę i sama w sobie stanowi niebanalny dodatek do wnętrza.
www.mygiftdna.pl
Kurzołapy - oj nie!
Na pamiątkę 2-3 pierwszych wyjazdów przywiozłam do domu mnóstwo kurzołapów, które potem przeklinałam przy każdych porządkach, a ostatecznie schowałam je do kartonika i wyniosłam do piwnicy. Narodził się za to inny sposób gromadzenia wspomnień, do których mogę właściwie każdego dnia wracać - magnesy na lodówkę! Z każdego wyjazdu przywożę jeden magnes i przypinam go w widocznym miejscu - już nawet mój mąż się tym zaraził i przy każdej okazji przypomina mi, że jeszcze nie kupiłam małej pamiątki. Mam jeszcze pocztówki ale one biedne proszą się o ekspozycję w albumie - póki co tkwią w papierowej torebce, którą z namaszczeniem otwieram co jakiś czas i wspominam z uśmiechem.

Jak Wy magazynujecie swoje wspomnienia?
W jaki sposób pomagacie im wracać do Was?

21:02:00

Jak oswoić dziecko z wizytą u lekarza?

Zwykle gdy małe dziecko słyszy: "Pójdziemy do lekarza" wpada w panikę - nie oszukujmy się; zawsze podczas wizyty dzieje się coś, co dziecku nie pasuje. Zaglądanie do gardła, uszu, pobieranie krwi czy inne zabiegi wpędzają malucha w totalny strach przed kolejną wizytą. Moja siostrzenica panicznie reagowała na widok TYCH konkretnych drzwi, drzwi od gabinetu, w którym wkładano jej do gardła szpatułkę. Oliwier zanosił się płaczem i kulił na podłodze, gdy na kolejnej wizycie po pobraniu krwi kazano mu w gabinecie zdjąć koszulkę. Strach jest normalny, a rolą rodzica jest dziecko z tym strachem oswoić.
Strach jest naturalny
Strach jest naturalnym mechanizmem obronnym przed czymś co nam nie odpowiada, co niemile i często boleśnie się nam kojarzy - no przyznaj Drogi Rodzicu: lubisz chodzić do stomatologa? Ja nie znoszę tych wizyt ale chodzę bo wiem, że muszę, że to dobre dla mojego zdrowia. Dziecku nie wyjaśnisz ot tak sobie, że musi przeboleć - skoro coś jest niefajne, automatycznie tego unika jak tylko umie. Często płaczem i furią... Rolą rodzica jest zrozumieć dziecko, postawić się w jego sytuacji - jestem mały, coś boli i dorośli sprawiają, że boli znowu, że boli bardziej, że jest mi źle. Warto spokojnie tłumaczyć dziecku i głośno okazywać zrozumienie " wiem, że się boisz - ja też tego nie lubię" zamiast bagatelizowania tych obaw "no coś ty, taki duży chłopak i się boi?". Zawsze gdy jest to możliwe bądź obok dziecka, nie daj sobie wmówić, że na pobranie krwi musisz wyjść z gabinetu (bo nie musisz!) - Twoje dziecko będzie totalnie przerażone, że mama je zostawiła i naraziła na cierpienie. Wspieraj, trzymaj za rękę, głaszcz i tłumacz, że nie pozwolisz zrobić krzywdy.

Jak oswoić dziecko z wizytą u lekarza?
  • Porozmawiaj z dzieckiem - nie kłam, powiedz co się będzie działo w sposób delikatny i nie demonizujący zawodu. Jeśli wiesz, że dziecku zostanie pobrana krew, opowiedz mu o tym, powiedz co się dzieje z próbką i jak ważne jest takie badanie. W aptekach dostępne są specjalnie plastry znieczulające miejscowo - przyklejone na min, 30 minut przed wizytą u lekarza spowodują, że dziecko w ogóle nie poczuje igły. Wypróbowaliśmy - to działa!
  • Kup zabawkowy zestaw przyrządów - to jedna z fajniejszych zabawek, jaką wymyślono! Warto zaopatrzyć się w zestaw małego medyka ze stetoskopem, strzykawkami, plastrami, bandażem w prawdziwej lekarskiej walizeczce. Dzięki tej zabawce możecie bawić się na przemian w pacjenta i lekarza; badać misie i opatrywać lalki, sprawdzać temperaturę tatusiowi czy bandażować nogę babci. Zestaw lekarza nie tylko oswaja z typowymi dla zawodu gadżetami, ale też uczy praktycznego życia, rozwija wyobraźnię, komunikację i mowę. Jeśli tylko macie okazję zaopatrzcie się w drewniany zestaw małego lekarza - z pewnością wytrzyma dłużej niż zestaw z plastiku, nie będzie się psuł i łamał. My jakiś czas temu zakupiliśmy zabawkę firmy Sevi - pochwalić ją mogę za rewelacyjną jakość i świetną cenę! Do tego czasu przerobiliśmy 3 plastikowe zestawy, z których zostały szczątki. 
  • Poczytaj książeczkę - na rynku dostępnych jest co najmniej kilkanaście książeczek, które opowiadają o perypetiach chorych bohaterów. A to przeziębienie, szpital, złamana noga, wizyta u dentysty - znajdziesz lekturę na każdy temat. Bohaterowie tych książeczek chorują, odwiedzają lekarzy, boją się tak samo jak dziecko ale w końcu dzięki wizycie zaczynają czuć się lepiej aż zdrowieją.
  • Nie strasz! - nie strasz i pod żadnym pozorem nie pozwalaj innym by straszyli dziecko lekarzem lub zabiegami lekarskimi. Chodzi tu zwłaszcza o znienawidzoną przez wszystkich strzykawkę. Ile to razy słyszało się: "pójdziesz do doktora i da ci zastrzyk" - to przysłowiowy strzał w kolano dla rodzica - jak dziecko ma się nie bać, skoro sami je straszymy?
  • Naucz własnego ciała - jeśli dziecko zacznie się interesować własnym ciałem, warto zagłębić wiedzę w tym temacie. Wspaniale do tego celu nadają się encyklopedie, karty obrazkowe czy gry. Wiedza przemycona w postaci zabawy pomoże maluchowi lepiej zrozumieć skomplikowane działanie organizmu i tę wiedzę zapamiętać. Najlepsza, moim zdaniem, do tego celu jest zabawka od Janod - układanka magnetyczna ciało człowieka. Jest to układanka edukacyjna, która nauczy Twoje dziecko budowy ludzkiego ciała, pozna nazwy części ciała, organów, kości i mięśni. Zestaw zawiera: magnetyczną tablicę, 18 kart pomocniczych z zaznaczonymi częściami ciała w różnych językach, 76 magnetycznych elementów ciała oraz drewniany wskaźnik. Do gry dołączone są mini karty w języku polskim (czekamy z niecierpliwością na pełnowymiarową planszę! - póki co korzystamy z wersji niemieckojęzycznej). Puzzle przyczepiają się na magnesy i nie odpadają nawet w pionowej pozycji, dzięki czemu planszę można powiesić i drewnianą wskazówką pokazywać poszczególne elementy.  
  • Zaproś na własną wizytę - jeśli masz zaplanowaną wizytę u stomatologa, u lekarza rodzinnego czy pielęgniarki, zabierz dziecko ze sobą - oczywiście tylko wtedy, gdy masz pewność, że sama nie będziesz panikować. Gdy dziecko zobaczy, że pobieranie krwi czy zabiegi dentystyczne nie są takie straszne, że da się je przeżyć, być może się uspokoi i rozprawi z myślą o straszliwym bólu. Opowiedz o swoich własnych obawach, pokaż dziecku jak się uporać ze strachem. 
  • Zabierzcie przyjaciela - pozwól dziecku zabrać ulubioną maskotkę, która je wesprze swoją obecnością. Oliwier na zabieg chirurgiczny zabrał niebieskiego Elmo, który wraz z nim pojechał na salę operacyjną i tak jak on miał zawiniętą nogę po zabiegu. To są szczegóły ale warto o nie zadbać bo dziecko ma okazję z kimś dzielić swoje troski, może myśleć o "bólu" ulubionej zabawki zamiast skupiać się na swoim. Jeśli personel medyczny nie znajdzie czasu na zabiegi zabawki, sami o to zadbajcie zanim dziecko się wybudzi albo jeśli wszystko odbywa się w świadomości, zaproponujcie mierzenie ciśnienia czy inne czynności na ulubionym przyjacielu dziecka.
Casting na lekarza
Dobrze jest zadbać o wybór możliwie jak najlepszego pediatry - sprawdź go wcześniej na forach, opiniach, porozmawiaj z innymi rodzicami. Dziecko to mały dorosły i też musi mieć zaufaną osobę, też musi się dobrze czuć w gabinecie. Zanim zadomowiliśmy się u naszego lekarza, "wypróbowaliśmy" dwóch innych; albo ja nie mogłam się sensownie z nimi dogadać albo Oliwier był niechętnie zastawiony na wizyty. Aktualny pediatra przerabiał pobieranie krwi, zaglądanie w uszy, gardło i inne cuda - nadal jest z nami, nadal do niego chodzimy także z Gabrysiem. Mimo, że po przeprowadzce mogłam wybrać inny gabinet, to zostaliśmy z naszym lekarzem - nie przejdę się do niego spacerkiem w razie potrzeby, musimy dojechać nieco dalej ale warto! Ja jestem zadowolona z poziomu obsługi, a Oliwier z tego jak się go "dorośle" traktuje.
Dziecku zawsze towarzyszyć będzie obawa i strach, zwłaszcza przed tym, co zna jako bolesne - rolą rodzica jest ten strach minimalizować i pomagać nad nim zapanować. Mam nadzieję, że któreś z moich rad okażą się pomocne i pomogą Waszym dzieciom w starciu ze służbą zdrowia :)
Może macie jeszcze inne sposoby, o których warto wspomnieć?

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem Bobelo, który specjalizuje się w sprzedaży wysokiej jakości zabawek z drewna. W sklepie znajdziecie tylko wyselekcjonowane, bezpieczne i pięknie wykonane zabawki polskich i zagranicznych producentów. Wszystkie spełniają normy bezpieczeństwa, pełnią funkcje edukacyjne, poznawcze i pobudzają do kreatywnego myślenia. Wraz z Oliwierem gorąco polecamy!

20:32:00

5 błędów sprzedającego mieszkanie

Kiedy zamierzamy wystawić mieszkanie na sprzedaż zawsze powinniśmy zadbać o to by dobrze je zaprezentować. By transakcja przebiegła sprawnie, kupcy się nie rozmyślili i abyśmy my byli zadowoleni, powinniśmy starać się unikać kilku podstawowych błędów. Jakie pomyłki popełniamy podczas sprzedaży mieszkania? Poniżej przedstawionych zostało 5 podstawowych sytuacji, do których nie powinniśmy dopuścić.

Po pierwsze przygotować wnętrze!

Ludzie to wzrokowcy. Wchodzą do Twojego mieszkania i patrzą na to jak już w tej chwili jest ono urządzone, mimo tego, że prawdopodobnie zmienią wystrój. Chcą jednak zobaczyć, że mieszkanie jest zadbane i robi przyjemne wrażenie jeszcze zanim zdecydują się na zakup. Nie możemy przecież pokazywać nieruchomości przeskakując nad zabawkami albo potykając się o brudne rzeczy przygotowane do prania. W sklepach to również ekspozycja towaru decyduje o tym czy będziemy chętni go nabyć. Postarajmy się zatem zareklamować nasze mieszkanie. Kiedy przyjdzie potencjalny kupiec gniazdko powinno być wysprzątane, opróżnione ze zbędnych bibelotów i sprawiać wrażenie bardzo zadbanego. Dodatkowo niezłym sposobem jest włożenie ciasta do piekarnika by dawało przyjemny zapach i kojarzyło się z domową, sielską atmosferą. Na pewno pomoże nam to przekonać kupca do rozpatrzenia naszej oferty!

Złe oświetlenie pomieszczeń

To również wpływa na opinię jaką wyrobi sobie kupujący mieszkanie. Jeśli w pokojach będzie zbyt ciemno – zostaną one optycznie zmniejszone. Światło powinno być jasne, ale nie rażące i sprawiać wrażenie idealnie dobranego pod ten typ nieruchomości. Zadbajmy zatem o to żeby nasz potencjalny kupiec dobrze czuł się w mieszkaniu poprzez odpowiednie pokreślenie jego atutów oświetleniem.

Zdjęcia robione przez amatora

Aby w ogóle zachęcić kogoś by przyszedł obejrzeć mieszkanie, powinniśmy najpierw zareklamować je odpowiednio w Internecie. Wybór ofert jest ogromny, żeby się przebić należy przyciągnąć uwagę osób przeglądających oferty. Nie zrobimy tego jednak, jeśli posiadamy nieprofesjonalne zdjęcia, które w żaden sposób nie zachęcają do rozważenia naszego mieszkania. Dlatego najlepiej zatrudnić fotografa, który wyeksponuje na zdjęciach zalety nieruchomości. Jeśli jednak nie chcemy pomocy profesjonalisty powinniśmy chociaż użyć odpowiedniego sprzętu, który zrobi zdjęcia dobre jakościowo.

Niepoważne traktowanie kupca

Oczywiście oprowadzając klienta powinniśmy pokazać mieszkanie z jak najlepszej strony. Nie jest jednak dobrym sposobem uniemożliwianie mu obejrzenia całości nieruchomości czy też zbywanie niewygodnych pytań. Należy dam kupującemu odrobinę swobody. Aby zyskać zaufanie możemy sami poruszyć pewne, niewielkie mankamenty mieszkania, zapewniając, że nie są one dużą przeszkodą. To jednak należy robić ostrożnie. To co dla nas może być drobnostką, dla kupującego może okazać się sporym problemem. W takiej sytuacji najlepiej nie mówić nic, chyba że wyczuliśmy co dla klienta może być ważne a co mniej.

Zła oferta cenowa

Odpowiednia kwota, którą życzymy sobie za mieszkanie, wyliczana jest na podstawie sytuacji rynkowej, lokalizacji naszej nieruchomości oraz jej stanu. Jeśli mieszkanie zostanie przez nas źle wycenione możemy stracić czas albo pieniądze. W przypadku zbyt niskiej półki cenowej, nie zarobimy na nieruchomości tyle ile byśmy mogli. Jeśli jednak cena będzie za wysoka to możemy nie sprzedać naszego mieszkania jeszcze długi czas po wystawieniu pierwszej oferty. W jaki sposób temu zaradzić? Najlepiej poprosić o pomoc profesjonalistę, który pomoże wycenić nam nieruchomość biorąc pod uwagę wszystko co kształtuje ceny rynkowe mieszkań.
Sprzedając mieszkanie powinniśmy zadbać o to by kupiec dobrze się w nim poczuł oraz by transakcja przebiegała w przyjaznej, pełnej zaufania atmosferze. Dbając o to by nie popełniać powyższych błędów, z pewnością uda nam się zachować profesjonalizm i szybko znaleźć klienta, który będzie chciał zakupić naszą nieruchomość.
MK
Wiele cennych informacji o rynku nieruchomości znajdziesz na: jejnieruchomosc.pl/poradniki/.

20:28:00

Ogródek ziołowy na parapecie - jak go stworzyć?

Mięta, bazylia, melisa – wszystko to można kupić gotowe w sklepach. Jeśli jednak nie chcemy przepłacać albo pragniemy używać do gotowania ziół własnej roboty, nic nie stoi na przeszkodzi by założyć własny ogródek na parapecie. Nie jest to trudne zadanie a satysfakcja z osiągniętych efektów i świadomość, że używamy czegoś co sami wyhodowaliśmy będzie dla nas bardzo przyjemna i warta zachodu. Samodzielnie prowadzenie ogródka ziołowego na parapecie może nie tylko napawać nas dumą, ale sprawić, że nasza kuchnia będzie ładnie ozdobiona przez zdrowe, zadbane zioła wyrastające z uroczych doniczek. Zalet założenia takiej małej hodowli jest naprawdę wiele, nie ma się zatem nad czym zastanawiać – trzeba działać!

Jak zacząć?

Przede wszystkim powinniśmy zorientować się co chcemy sadzić. Wybór nasion jest ogromny i powinniśmy wiedzieć czego my konkretnie potrzebujemy oraz oczekujemy od naszego ogródka. Najlepiej zasadzić takie zioła, których podczas urzędowania w kuchni używamy najczęściej. Należy jednak zwrócić uwagę na warunki, w których powinny być zasiane, termin sadzenia oraz sposób w jaki trzeba o nie dbać.

Co dalej?

Kiedy wybierzemy odpowiednie dla nas nasiona, powinniśmy załatwić sobie coś w czym nie posiejemy. Nie jest to jednak trudne zadanie, ponieważ mogą to być specjalne donice, ogródki kaskadowe albo koszyczki na zioła, ale równie dobrze możemy posadzić zioła w zwykłych puszkach, słoikach bądź starych kubkach. Wszystko zależy od naszej wizji oraz wystroju kuchni.

Odpowiedni grunt

Nosząc się z zamiarem założenia ziołowego ogródka powinniśmy również udać się do sklepu ogrodniczego. O ile nasionka można kupić niemalże wszędzie, nawet w zwykłych super marketach, to o odpowiedni, dobrej jakości grunt jest już nieco trudniej. Ziemię wzbogaconą odpowiednimi minerałami, które wspomagają wzrost roślin, dostaniemy w bardziej specjalistycznych sklepach, które mają bogatą ofertę tego typu produktów.

Kiedy będzie dobrze rosło?

Na każdej torebce z nasionami opisane jest w jaki sposób je zasadzić, jak głęboko wkopać w ziemię oraz w jakim terminie. Dla większości z nich, o ile nie dla wszystkich, warunkiem koniecznym do wzrostu jest dobry dostęp do światła oraz regularne nawadnianie ziemi. Dlatego tak ważne jest abyśmy byli systematyczni w podlewaniu oraz upewnili się, że znaleźliśmy dla naszego ogródka odpowiednio nasłonecznione miejsce. Można również kupić specjalną lampę, która pomoże nam doświetlić nasze nasionka, jednak parapet z dobrym dostępem do światła też powinien wystarczyć.
Stworzenie ogródka ziołowego na parapecie nie jest trudnym zadaniem. Jeśli poświęcimy chwilę czasu oraz zastosujemy się do instrukcji umieszczonej na każdej torebce z nasionkami, powinniśmy otrzymać pyszne, zdrowe zioła własnej roboty. Jedynym, koniecznym warunkiem jest systematyczność. W przypadku zapominania o naszym ogródku i niepodlewania go regularnie – nasze nasionka albo nie wyrosną albo już wyrośnięte uschną. Ważne jest również aby nie wlewać za dużo wody jednorazowo, ponieważ wtedy także nie przyniesie to dobrego efektu. Ziemia może zgnić a zioła nie wyrosną odpowiednio. Tak jak we wszystkim, w prowadzeniu własnego ogródka potrzebny jest umiar i systematyczność. Wtedy będziemy mogli cieszyć się smakiem własnych ziół przez długi czas.
MK
Porady z kategorii dom i ogród znajdziesz na: www.ogro-dom.pl.

20:26:00

Pyszne dania z łososia – przepisy

Mimo że tradycyjne polskie dania wciąż smakują znakomicie, coraz częściej szukamy nowych smaków i  doznań. Próbujemy kuchni z całego świata, by na własnych kubkach smakowych przekonać się, jak ona dokładnie smakuje. Coraz częściej też, próbujemy własnych sił za sterami kuchenki, tworząc orientalne dania dla całej rodziny. Co jednak gdy zabraknie nam pomysłu na nowe, świeże i pyszne danie? Dzisiaj wystarczy włączyć nasz tablet czy smartfon, a już w kilka chwil znajdziemy coś, co zadowoli nas i naszych najbliższych.
Jednym z ciekawych pomysłów na obiad jest łosoś – ciekawy smak i aromat, który odświeży kulinarne zaplecze waszego mieszkania i zapewni Wam intensywne doznania smakowe. Oto kilka pomysłów na obiad z łososia, które bez trudu przygotujecie w domowym zaciszu
  • Łosoś w cieście francuskim ze szpinakiem i sosem pieczarkowym

Planujesz wykwintny obiad? To idealne rozwiązanie – łosoś podany ze szpinakiem i ciastem francuskim zaskoczy twoich gości i będzie się idealnie prezentował. Jego przygotowanie zajmie ci zaledwie 30 minut.
Składniki: Pieczarki, cebula, olej, śmietana, cebula, papryczki chili, szpinak, gałka muszkatołowa, ser ricotta, suszone pomidory, ząbki czosnku, filet z łososia, ciasto francuskie, jajko, olej roślinny.
Na oleju podsmaż posiekany czosnek, chili i cebulę. Następnie dodaj rozmrożony i odciśnięty z nadmiaru wody szpinak. Całość smaż chwilę po czym dodaj gałkę muszkatołową. Całość ostudź, dodaj serek ricotta a także posiekane suszone pomidory.
Filet z łososia oczyść z ości i usuń skórę. Ułóż rybę na rozwałkowanym cieście francuskim a na wierzch nałóż szpinak. Całość zawiń w ciasto, smarując jego brzegi rozbitym jajkiem. Rybę należy piecz przez 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni.
Pokrojoną cebulę i pieczarki smaż na patelni przez minutę. Następnie zdejmij patelnie z ognia, wlej 200 ml zimnej wody, całość dokładnie wymieszaj i odparuj, wszystko gotuj przez 5 minut, po czym zapraw sos śmietaną. – Gotowe!
  • Pulpety z łososia i krewetek

Lubcie owoce może? Nie możecie pominąć tego przepisu. Pulpety przygotowane z łososia i krewetek to danie nie tylko smaczne, ale co ważniejsze prostym w przygotowaniu.
Składniki: Filet z łososia, kolendra, orzeszki nerkowca, surowe krewetki, papryczki chili, czosnek, olej sezamowy, mąka pszenna, sos sojowy, surowe kłącze imbiru, kromka chleba tostowego, pomidory pelati.
Łososia posiekaj na drobne kawałki lub zmiel w maszynce do mięsa. Krewetki posiekaj nożem na drobne kawałki. Imbir obierz i zetrzyj na tarce, a czosnek, chili i kolendrę drobno posiekaj – podziel te składniki na dwie części. Jedną dodaj do ryby, a drugą zostaw do sosu. Rybę połącz z krewetkami, chlebem tostowym pokrojonym w kostkę, przyprawami i jajkiem. Dodaj sos sojowy i olej sezamowy. Dokładnie wszystko wymieszaj i uformuj niewielkie kulki – które następnie obtocz w mące i obsmaż na patelni na złoty kolor.
Kolejnym krokiem będzie podsmażenie chili i czosnku, a następnie dodanie do nich pomidorów. Klopsiki zanurz w sosie, po czym dodaj imbir. Całość dokładnie wymieszaj i zagotuj. Do sosu włóż pulpety, dodaj posiekaną kolendrę. Wszystko gotuj przez 3 minuty. Gotowe danie posyp orzechami nerkowca.
MS
Więcej przepisów na dania nie tylko z łososiem znajdziesz na: kuchennydyzur.pl.

19:52:00

Orientalna zupa z mlekiem kokosowym

Raz na jakiś czas mój mąż wpadnie do sklepu, nakupuje dań instant i raczy mnie potem sałatką z makaronem przez tydzień. Po ostatnim takim wybryku (gdy rodzice za jego prośbą nawieźli nam zapas z Auchan - choć i w wielu innych sklepach je spotkacie) postanowiłam wykorzystać te zasoby nieco inaczej. Kurczak po japońsku OYAKATA to tradycyjny japoński bulion z kurczaka i makaron, którego mieszanka przypraw stała się kropką nad "i" mojej zupy, a makaron wzbogacił ją o dodatkowy kąsek. Wiem, wiem do kuchni fit, bio, vege i tak dalej dania instant raczej nie należą ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić na taki smaczki.

Najczęściej do takich kulinarnych eksperymentów wybieram produkty OYAKATA, które związane są z kulturą Japonii (marzę o niej dniami i nocami, śnią mi się kwitnące wiśnie i cudowna architektura - może kiedyś Ślubny sprawi mi niespodziankę i wyrazi chęć podróży na drugi koniec świata). Od czasu do czasu czytam mu więc informacje i ciekawostki z "Księgi Mistrza" - może to go przekona :) Zapraszam i Was kochani do lektury; w tym niezwykłym zbiorze tekstów z pewnością znajdziecie wiele inspirujących informacji - kto wie, może i Wy zaczniecie marzyć o Kraju Kwitnącej Wiśni.

Produkty OYAKATA można kupić pod dwiema postaciami: zupy w eleganckich czarnych torebkach i dania w równie vipowskich kubkach. Tak mi się właśnie kojarzą jakoś luksusowo, czarne opakowania mają coś w sobie, nie zaprzeczycie. Ślubny najczęściej robi z nich sałatki, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem podczas spotkań w gronie przyjaciół, ja poszłam krok dalej i postanowiłam przygotować zupę.

Orientalna zupa z mlekiem kokosowym
Składniki:
- puszka mleka kokosowego 400g
- 0,5 kg piersi lub polędwiczek z kurczaka
- 10 pieczarek
- 2 średnie cebule
- pół pora
- 3 ząbki czosnku
- 1 duża marchew
- 1 papryka czerwona
- garść fasolki szparagowej
- dwie garści groszku mrożonego
- 2 szklanki bulionu
- 2 zupy Oyakata Kurczak po Japońsku
- olej sezamowy
- przyprawy: sól, pieprz, słodka papryka, imbir, tabasco, curry

Sposób przygotowania:
1. Kurczaka pokrój na małe kawałki, posyp delikatnie solą i pieprzem, podsmaż na oleju sezamowym - najlepiej w sporym garnku (ułatwi Ci to potem mieszanie całości)
2. Cebulę i por pokrój w drobne paski, czosnek przeciśnij przez praskę i po kilku minutach dodaj do kurczaka.
3. Przygotuj pozostałe warzywa: paprykę i marchew pokrój w paski, fasolę i groszek (jeśli masz zamrożone) polej ciepłą wodą, pieczarki umyj i pokrój w plasterki - wszystko dodaj do kurczaka.
4. Do garnka dodaj bulion i gotuj około 15 minut, a następnie dodaj mleko kokosowe.
5. Przyprawy z zupy OYAKATA dodaj do garnka, całość dokładnie wymieszaj, a po kilku minutach dopraw pozostałymi przyprawami.
6. Makaron z zupy OYAKATA zalej szklanką wody, gdy napęcznieje (z pewnością nie cały) dodaj go do garnka z zupą - dzięki temu stanie się bardziej gęsta.
7. Zupę możesz podawać posypaną sezamem lub kolendrą.




09:11:00

Fotelik Joie Every Stage opinia

Fotelik Joie Every Stage kupiłam jeszcze zanim urodził się Gabryś. Byłam bardzo optymistycznie do niego nastawiona po przeczytaniu opinii w internecie (których jednak jest mało w języku polskim), na początek wybrałam jednak fotelik typu nosidło (moim zdaniem najlepsze dla takich maluszków, gdy dziecko zaśnie nie trzeba go budzić, tylko wyjąć ze wszystkim). Kilka razy przymierzałam małego do fotelika Joie i zawsze był zadowolony więc na jego, póki co, najdłuższą trasę w życiu zamontowaliśmy ten super sprzęt. Dlaczego super? Czytajcie!
RWF - o co chodzi?
RWF czyli rear way facing, to grupa fotelików samochodowych montowanych tyłem do kierunku jazdy. Poleca się by dzieci podróżowały w ten sposób jak najdłużej - dlaczego? Podczas zderzenia samochodu, w którym zamontowano fotelik skierowany przodem do kierunku jazdy, głowa dziecka jest gwałtownie wyrzucana do przodu, czego skutkiem jest bardzo silne szarpnięcie szyi i głowy oraz możliwość uszkodzenia kręgosłupa. Przy zastosowaniu fotelika skierowanego tyłem do kierunku jazdy, skorupa fotelika będzie działać jak tarcza ochronna absorbująca oddziaływanie wszystkich sił. Tu dziecko będzie „wciskane” w fotel na odcinku od głowy do miednicy. Pamiętam jak kilka lat temu kupiłam fotelik dla Oliwiera; do dziś jestem z niego bardzo zadowolona ale zawsze przerażało mnie gwałtowne hamowanie. Głowa śpiącego dziecka leciała do przodu, sprawiając wręcz wrażenie, że zaraz się urwie. Z pewnością wiecie o czym mówię! Gabryś w swoim foteliku RWF podczas hamowania jest wciskany w oparcie - dokładnie tak, jak opisują to producenci.

Zakres wagowy i wiekowy fotelika Joie
W foteliku Joie Every Stage możemy przewozić dziecko tyłem do kierunku jazdy od narodzin aż do osiągnięcia przez nie wagi 18kg - czyli do około 4-5 roku życia, następnie do 36kg (czyli do samego końca) mamy możliwość zamontowania fotelika przodem. Teoretycznie aż do 12 roku życia możemy przewozić dziecko właśnie tym fotelikiem, maksymalizując poziom bezpieczeństwa podczas jazdy. Praktycznie: jest to jednak trochę uzależnione od wagi naszych pociech i osobistych predyspozycji.
Jeśli wolisz, fotelik można zamontować tylko przodem ale myślę, że byłoby to bez sensu - po to w końcu mamy opcję montowania tyłem by z niej skorzystać. Siedzenie montuje się za pomocą pasów samochodowych, a ich rozmieszczenie może niektórym przeszkadzać w umieszczeniu dziecka na miejscu. Nie jest to jednak problem! Ja po prostu na tą chwilę, gdy wkładam dziecko do fotelika zahaczam pas tak, by mi nie przeszkadzał.
źródło: 4kids.com.pl
Maksymalnie dostosowany do dziecka
Uwielbiam ten fotelik za kilka opcji, dzięki którym możemy go rewelacyjnie dostosować do aktualnych potrzeb dziecka. Okazuje się, że jeden produkt może być odpowiedni tak samo dla malutkiego dziecka, jak i mojego 5 letniego dzikusa. 6 pozycji ustawienia fotelika; 2 stopnie na jazdę tyłem i kolejne 4 na jazdę przodem gwarantuje najwyższy poziom dostosowania produktu. Idealna pozycja półleżąca to mistrzostwo świata! Gabryś jest zrelaksowany, ledwo wsiada do auta i już zasypia - a jeśli nie śpi, siedzi spokojnie i zajmuje się oglądaniem świata. Wysokiej jakości wyściółki i tekstylia zapewniają dodatkowy komfort dziecka, tkanina jest delikatna w dotyku i miękka.
Bezpieczeństwo
W budowie fotelika przewidziano i zastosowano szereg opcji, które wpływają na bezpieczeństwo użytkowania:
  • osłony zewnętrzne Guard Surround Safety™ zapewniają dodatkową ochronę na wypadek uderzenia bocznego - szczerze przyznaję, że nie znałam wcześniej takiego rozwiązania i nawet się za nim nie rozglądałam
  • napinanie pasów bezpieczeństwa jednym ruchem ręki, dzięki czemu drugą ręką mamy możliwość sprawdzenia czy są dobrze napięte
  • boczne wzmocnienia Side Impact Security - dodatkowa ochrona głowy, ciała i bioder dziecka
  • wzmocniona konstrukcja wewnętrzna fotelika, co da się zauważyć gołym okiem - Gabryś siedzi w nim jak lord. Mogłoby wydawać się, że jest mu ciasno bo jest stabilnie usadowiony i jakoś mało miejsca ma wkoło ale chyba on sam czuje się dobrze i bezpiecznie bo nie marudzi, wręcz od razu zasypia
Fotelik jest zbudowany z solidnego tworzywa, wzmocniony na bokach i w zagłówku, posiada również system wentylacji dzięki czemu dziecko latem nie będzie się w nim pociło. Wyposażono go w specjalną wkładkę dla niemowląt, która ma wypełniać zagłębienie siedziska i idealnie dopasowywać się do delikatnego ciała małego dziecka. Wkładki redukcyjne zapewniają większe bezpieczeństwo najmłodszych dzieci aż do około 9 miesiąca życia. Joie jest znane z produkcji atrakcyjnych cenowo i solidnych fotelików samochodowych dla dzieci.

Atesty
Joie Every Stage jest laureatem 2 nagród Best Baby and Toddler Gear 2016 (złota oraz wybór konsumentów) - nagrody przyznawanej w Wielkiej Brytanii. Posiada homologację ECE R44/04, co oznacza, że fotelik jest zgodny z podstawowymi wymaganiami bezpieczeństwa określonymi w europejskim standardzie bezpieczeństwa ECE R44.
3 tryby dostosowania do dziecka
Joie Every Stage jest naprawdę łatwy w instalacji na różnych etapach. Istnieją trzy różne tryby dostosowania fotelika:
  • Tryb dla niemowląt
    • od urodzenia do max 18kg
    • jazda tyłem do kierunku jazdy
    • dziecko zapięte na 5-punktowe pasy bezpieczeństwa
    • 2 stopnie pochylenia 
  • Tryb malucha
    • od 9 do max 18kg
    • jazda zgodnie z kierunkiem jazdy
    • dziecko zapięte na 5-punktowe pasy bezpieczeństwa
    • 4 stopnie pochylenia
  • Tryb juniora 
    • od 15 do max 36kg
    • jazda zgodnie z kierunkiem jazdy
    • dziecko zapięte na pasy samochodowe
    • 5 punktowe pasy chowamy w specjalnej kieszeni
Sposób montażu
Fotelik jest rewelacyjnie oznakowany, dzięki czemu mamy pewność, że zostanie dobrze zamontowany. Dokładne rysunki przedstawiają drogę, którą należy przeciągnąć pasy w poszczególnych grupach wiekowych. Jest to bardzo pomocne nawet dla osoby, która montuje fotelik po raz pierwszy. Jeśli mamy wątpliwość możemy zajrzeć również w dołączoną instrukcję w wersji drukowanej lub zapytać/ poprosić sprzedawcę o pomoc. Pamiętaj by zawsze przed jazdą sprawdzić czy pas jest zapięty i dobrze naciągnięty!

Dodatki
Do fotelika dołączonych jest kilka wkładek, które maksymalizują komfort podróży małego dziecka oraz stawiają bezpieczeństwo na wysokim poziomie. Nasz Gabryś szybko rośnie więc pierwszą wkładkę zdemontowaliśmy bardzo szybko - miałam obawy czy bez nie nie będzie "latał" - moje wątpliwości okazały się bezpodstawne. Pozostałe wkładki i zabezpieczenia trzymają go solidnie na miejscu. W foteliku mamy także małą kieszonkę z siateczki do przechowywania drobnych zabawek, małej książeczki lub innych gadżetów dziecka.
Fotelik w naszym przypadku okazał się strzałem w dziesiątkę! Ewidentnie jest wygodny, solidny i tani - biorąc pod uwagę jego kompleksowe zastosowanie. Występuje w 6 różnych kolorach i kosztuje około 850zł. Właściwie może to być jedyny fotelik naszego dziecka. Jeśli macie wątpliwości, przed zakupem warto wybrać się do sklepu lub autoryzowanego przedstawiciela i przypasować dziecko do fotelika (jeśli kupujemy dla większego malucha) lub po prostu obejrzeć i przetestować jego funkcje. Oficjalnym przedstawicielem marki Joie w Polsce jest 4KIDS - na ich stronie znajdziecie również opinie o produktach czy listę aut, z którymi fotelik Joie jest kompatybilny.


Jakich fotelików Wy używacie? Zwracacie uwagę na atesty, opinie innych, polecenia specjalistów?
TOP