08:30:00

Nauka dla dziecka przez internet, czy warto?

Często rodzice szukają dla dzieci zajęć pozalekcyjnych nie tylko zgodnych z zainteresowaniami ale także pomagających w nauce. Korepetycje, kółka tematyczne czy inne aktywności mają usystematyzować zdobytą wiedzę, poszerzyć ją i uzupełnić ewentualne braki. Co jednak powiesz na naukę przez internet za pomocą komputera lub tabletu? Czy to ma sens?

Czym jest Squla.pl?

Squla to platforma edukacyjna dla dzieci, która uczy poprzez zabawę. Powstała z myślą o dzieciach ale stanowi także świetną pomoc dla rodziców i nauczycieli ze względu na ogromne zasoby świetnych zadań. Program obejmuje aż 50 000 zadań w postaci interaktywnych gier, quizów czy filmów edukacyjnych. Oczywiście jak na innych platformach tego typu (mam na myśli na przykład kursy językowe czy tematyczne dla dorosłych), program podzielony jest na różne poziomy trudności w zależności od wieku dziecka. Każde zatem znajdzie dla siebie coś odpowiedniego - mnie najbardziej interesowały przedszkolaki :)  Squla to jedyna platforma edukacyjna dla dzieci, która pozwala ćwiczyć materiał z przedmiotów szkolnych, systematyzować wiedzę, uzupełniać braki i przygotować się do egzaminów (dostępne zagadnienia są w pełni zgodne z programem nauczania w szkołach). 

Platforma dla przedszkolaka

Najbardziej interesował mnie poziom dla przedszkolaka i choć byłam nastawiona dość sceptycznie, to Squla bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dziecko poprzez zabawę ucz się cyferek literek, kolorów, kształtów, zdobywa wiedzę o świecie, ma możliwość także rozpocząć przygodę z nauką angielskiego. Z każdego przedmiotu jest do rozwiązania quiz, dodatkowe mini gry bardzo umilają czas i zachęcają do dalszej aktywności. Oli co prawda ma już opanowanych sporo umiejętności ale właśnie bonusy w postaci puzzli, kolorowanek czy memory (które wręcz uwielbia) sprawiały, że pytał o kolejne zadania. Myślę, że mniejsze dzieci, które zaczynają przygodę z nauką będą jeszcze bardziej zachwycone bowiem zadania są bardzo przyjazne.

Uczymy się czy bawimy?

Nie od dziś wiadomo, że nauka przez zabawę się sprawdza, że wiedza "wchodzi" do głowy jakoś szybciej i łatwiej - taki też jest zamysł portalu. Dziecko ma z przyjemnością i chęcią siadać do swoich zadań, nie tłuc za karę quizów, a cieszyć się, że może korzystać z takich niestandardowych opcji. Nauka języków angielskiego i niemieckiego na najwyższym poziomie pozwoli dziecku oswoić się z nimi szybciej niż w szkole. Kolorowe animacje, miły głos lektora i nagrody to strzał w dziesiątkę! Sama byłam zachwycona, a co dopiero dziecko :) Jeśli jednak boisz się, że platforma nie spełni Twoich oczekiwań możesz ja najpierw wypróbować; darmowy dostęp jest aktywny przez 30 dni i w tym czasie możesz sprawdzić ze swoim dzieckiem zadania z otwartej puli zadań.

Wyniki i kontrole

Rodzic przy rejestracji zakłada konto dla siebie, a następnie konto dla dziecka. Takie rozwiązanie pozwala na monitorowanie postępów w przyswajaniu wiedzy (poprzez raporty, w których można zobaczyć w czym dziecko jest dobre, a nad czym musi popracować więcej). Gry i zadania na platformie nie zawierają przemocy i nieodpowiednich treści, możemy być pewni, że ich rozwiązywanie nie wpłynie negatywnie na dziecko - wręcz przeciwnie będziecie zachwyceni rozwojem intelektualnym przedszkolaka czy starszego dziecka. Oliwier już niebawem pójdzie do przedszkola i dzięki dostępowi do Squla mogę już teraz sprawdzić na jakim etapie się znajduje; w Szwajcarii nauczyciele ściśle współpracują z rodzicami i moje uwagi z pewnością wezmą do serca.

Dostępy, koszty i inne takie

Darmowy dostęp do platformy trwa 30 dni i obejmuje wybrane zagadnienia z danej grupy wiekowej.
Abonament kosztuje tyle co nic i jest najlepszą inwestycja jaką możecie zapewnić dziecku. Myślę, że będziemy korzystać tak długo, jak Oliwier będzie miał na to ochotę. Serwis jest wolny od reklam i przemocy, a dostępne materiały są zgodne z oficjalnym programem nauczania. Wypróbować Squlę możecie tutaj: https://www.squla.pl/

23:18:00

Naturalne środki czystości do domu

W dzisiejszych czasach coraz więcej dzieci i dorosłych cierpi na alergie spowodowane detergentami, których na co dzień używamy do sprzątania domu, mycia naczyń czy dezynfekcji. Środki do sprzątania zawierają zwykle szereg związków przenikających naszą skórę i działających niekorzystnie na układ nerwowy. Szczególnie podatne na podrażnienia i alergie są kobiety w ciąży i dzieci; warto więc rozejrzeć się za ekologicznymi odpowiednikami popularnych detergentów.

Uważaj na...
W skład większości środków czystości wchodzą niebezpieczne dla zdrowia substancje, które mogą podrażniać śluzówkę oka, skórę, układ oddechowy i nerwowy. Szczególnie zwróć uwagę na:
  • CHLOR - podstawowy składnik wybielaczy i płynów do toalet. Ma działanie drażniące, wdychanie go może prowadzić do zatrucia, uszkodzenia dróg oddechowych, a w skrajnych przypadkach do śmierci. Preparaty z chlorem należy używać tylko i wyłącznie zgodnie z instrukcją - nie wolno ich też mieszać z innymi substancjami!
  • SOLE AMONOWE - składnik płynów do czyszczenia szkła i metalu. Sole te działają dusząco i mogą wywoływać problemy z oddychaniem, a zmieszane z innymi substancjami mogą uwalniać amoniak (który potrafi uszkodzić płuca!)
  • FORMALDEHYD - składnik mydeł, płynów dezynfekujących i balsamów. To bardzo toksyczna substancja rakotwórcza! Nawet małe ilości mogą powodować pieczenie oczu, nosa i gardła, problemy z oddychaniem i poważne podrażnienie skóry.
Gdy tylko zagłębiłam się w temat, przeczytałam etykietki używanych dotychczas produktów i... zaraz je wyrzuciłam! Co tam było? Cała tablica Mendelejewa i pół cysterny toksycznych odpadów. W domu jednak sprzątać trzeba, zwłaszcza teraz, gdy mamy małe dziecko na pokładzie. Przesznufrałam więc internety wzdłuż i wszerz i znalazłam chyba odpowiednie specyfiki.

Moje odkrycie
Kosmetyki Bentley Organic to nowoczesne produkty, spełniające najwyższe standardy.
Misją firmy jest produkcja artykułów przyjaznych Ziemi, a jednocześnie przystępnych cenowo dla szerszego grona odbiorców, ceniących ekologiczny styl życia.Wszystkie produkty są certyfikowane przez Soil Association, gwarantuje to, że produkcja oparta jest na bazie organicznych składników. Obecnie marka Bentley Organic jest jedną z największych firm specjalizujących się w produkcji kosmetyków ekologicznych.
Co kupiłam?
Swoje zakupy skupiłam na produktach do czyszczenia - nie mogłam się jednak oprzeć także przed wypróbowaniem flagowych mydeł Bentley Organic!
  • Bentley Organic, Antybakteryjny i bezpieczny środek do czyszczenia powierzchni
    • świetnie sprawdza się w kuchni jako środek do mycia blatów kuchennych, stołu czy deski do krojenia - myję nim nie tylko powierzchnie kuchenne ale także ławę w salonie czy biurko Oliwiera, ostatnio pokusiłam się nawet o czyszczenie mebli w salonie
    • spray zabija 99,9% bakterii, w tym pałeczki Salmonelli, E Coli i Listerii
    • skład oparty na naturalnych składnikach, które są w 100% biodegradowalne
    • nie zawiera siarczanów, fosforanów, ani żadnych syntetycznych zapachów
    • ma delikatny cytrusowy zapach, który bardzo mi przypadł do gustu 
    • skład: woda, glukozyd decylu, laurylobetaina, certyfikowany ekstrakt z liści aloesu, kwas mlekowy, gliceryna, kwas cytrynowy, wyciąg z owocu grejpfruta, wyciąg z pomarańczy bergamota, wyciąg z owocu mandarynki, ekstrakt z owocu słodkiej pomarańczy, kwas askorbinowy, certyfikowany olejek ze skórki cytryny
  • Bentley Organic, Naturalny środek do mycia podłóg
    • do mycia podłóg z różnych materiałów
    • gęsty i bardzo wydajny
    • wystarczy dodać niewielką ilość do wiaderka z ciepłą wodą 
    • myję nim płytki w kuchni i łazience, parkiety i panele (przed użyciem na parkiecie wykonałam test na małej powierzchni)
    • pięknie pachnie eukaliptusem i zieloną herbatą
    • usuwa zanieczyszczenia i bakterie, a na umytej podłodze mogą bawić się dzieci - to było dla mnie bardzo ważne! Gabi już ucieka z maty i bada podłogę, a gdy zacznie raczkować wszystkie powierzchnie płaskie będą należały do niego - dlatego niezwykle istotne było dla mnie znalezienie odpowiedniego preparatu, który nie pokryje mi podłóg warstwą jakiś chemicznych świństw. 
    • skład: woda, certyfikowany oleinian potasu, sól potasowa wyodrębniona z certyfikowanego składnika pochodzenia organicznego, gliceryna, chlorek sodu, olejek z drzewa herbacianego, olejek eukaliptusowy, oliwa z oliwek, cytrynian potasu, kwas cytrynowy, cytryna, substancje zapachowe

  •  Bentley Organic, Spray do czyszczenia szyb i luster
    • skutecznie usuwa brud i nie zostawia smug
    • poradził sobie nawet z lepkimi i tłustymi odciskami dziecięcych rączek
    • 90% składników pochodzenia organicznego, 100% naturalnego
    • produkt bardzo wydajny, w wygodnej butelce z końcówką typu spray
    • po otwarciu musimy go zużyć w ciągu roku
    • bardzo delikatny, cytrusowy zapach, który ulatnia się dość szybko
    • skład: woda, alkohol denaturowany, glukozyd decylu, laurylobetaina, ekstrakt z liści aloesu, kwas mlekowy, gliceryna, kwas cytrynowy, wyciąg z owocu grejpfruta, wyciąg z pomarańczy bergamota, wyciąg z owocu mandarynki, ekstrakt z owocu słodkiej pomarańczy, kwas askorbinowy, certyfikowany olejek ze skórki cytryny
  • Bentley Organic, Spray dezynfekujący do zabawek
    • wolny od szkodliwych substancji chemicznych
    • zawiera naturalne składniki antybakteryjne, łagodne dla środowiska i bezwzględne dla bakterii
    • nie pozostawia osadu, smaku ani zapachu 
    • idealny do mycia zabawek, krzesełka do karmienia, śliniaczka, podkładki śniadaniowej, przewijaka, nocnika, kosza na śmieci i właściwie każdej innej powierzchni (ja czyściłam nim np. ramę wózka i elementy bujaczka), 
    • nie niszczy zabawek, a czyszczone nim plastikowe elementy nie blakną
    • po rozpyleniu ma bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach, który po chwili znika 
    • nie wymaga spłukiwania, więc zaraz po użyciu dziecko może korzystać z zabawki czy innych wyczyszczonych powierzchni
    • unikalny i innowacyjny produkt zabijający 99,9% szkodliwych bakterii - jedyny taki na polskim rynku
    • nagrodzony prestiżowym certyfikatem EKO INNOWACJE, przyznawanym przez magazyn ekoDostawcy oraz wyróżnieniem podczas II Międzynarodowych Targów Zabawek i Artykułów dla Matki i Dziecka CZAS DZIECKA w Kielcach (02.04.2011r.)
    • skład: woda, alkohol denaturowany, glukozyd decylu, laurylobetaina, ekstrakt z liści aloesu, kwas mlekowy, gliceryna, wyciąg z pomarańczy bergamota, wyciąg z owocu grejpfruta, olejek z owocu pomarańczy, wyciąg z owocu mandarynki, kwas askorbinowy, kwas cytrynowy, certyfikowany olejek ze skórki cytryny 
Zaprezentowane wyżej produkty Bentley Organic zakupiłam w EkoDrogerii na www.ekodrogeria.pl w (moim zdaniem) bardzo atrakcyjnych cenach. Widziałam je także w innych popularnych sklepach online ale zarówno ceny produktów, jak i przesyłki były wyższe. Moje przypadkowe zakupy okazały się jednak strzałem w dziesiątkę i rewelacyjną lekcją życia - ile to się człowiek może dowiedzieć o (nie)zwykłym sprayu do szyb czy płynie do podłogi.

Nie rób tego!
Proszę, nie kupuj najtańszego płynu, który znajdziesz. Nie kupuj płynu, który pachnie tak mocno, że czuć go 2 domy dalej. Nie racz swojej podłogi lepkimi substancjami, które zostawiają warstwę "ochronną" - Twoje dziecko to potem zje! Obmaca swoimi delikatnymi rączkami podłogę, stół, blat, niejednokrotnie pewnie też sedes i kosz na śmieci - kup sprawdzony i bezpieczny produkt - może i kosztuje więcej ale jest bardziej wydajny i nie zrobi krzywdy Twoim skarbom.
Takie słówko apropos kosztów: płyn do podłóg mojej mamy kosztuje około 5zł, mój niecałe 30zł. Ja swojego daję do wody dosłownie kroplę (można tą ilość porównać do łyżki np) - mama daje pełną nakrętkę. Podczas gdy z mojej butelki ubyło tyle co nic; mama jest na "półmetku" - w dodatku narzeka na intensywny zapach. Zastanawiamy się ile butelek zużyje zanim moja stanie się pusta - jeśli nie zapomnę, wrócę do Was z wynikami tego testu. Tymczasem: nie z przesadą, nie we wszystkich sferach życia ale chociaż trochę... bądźcie eko.

KONKURS

Do wygrania: 3 zestawy produktów Bentley Organic.

Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga i fanpage Oli Loli New Life
2. Sponsorem jest Ekodrogeria.pl
3. Nagrodą są 3 zestawy produktów Bentley Organic (każdy zestaw składa się z produktów: Dziecięcy Spray Dezynfekujący do Mycia Zabawek MINI, 50ml oraz Bezpieczna Dziecięca Antybakteryjna Pianka do Mycia Rąk, 50ml)
4. Zadanie konkursowe. Dokończ zdanie: "Sprzątanie zabawek..." - pod plakatem konkursowym na facebook tutaj
5. Konkurs przeznaczony jest dla fanów Oli Loli New Life oraz Ekodrogeria.pl; przez fanów rozumie się osoby, które polubiły profil
6. Konkurs trwa od 31.07 - 06.08.2017 włącznie
7. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie najciekawszej odpowiedzi, a wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu na fanpage organizatora.
8. Zwycięzca konkursu ma obowiązek w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników przesłać w wiadomości prywatnej swoje dane teleadresowe w celu wysyłki nagrody. W przypadku nie zgłoszenia się po odbiór nagrody w przewidzianym terminie zostanie wyłoniony kolejny zwycięzca.
9. Konkurs jest kierowany do osób pełnoletnich.
10. Konkurs nie jest w żaden sposób związany z serwisem Facebook"

23:04:00

Matka bez kawy nie da rady

Dla większości mam kawa to źródło życia, bez kawy nie da się rozpocząć poranka i nie da się sensownie myśleć. Nie no żartuję, choć jakaś szczypta prawdy w tym jest - przynajmniej w moim przypadku. Nie wiem czy to uzależnienie czy przyzwyczajenie po prostu ale nawet gdy w porannym pośpiechu wyjdę z domu bez kawy, muszę ją chociażby kupić na mieście - bez niej nie ruszę szarych komórek. Znalazłam jednak rozwiązanie dla mojego pośpiechu.

Matka bez kawy nie da rady

... bynajmniej ja! Pierwsze o czym myślę, gdy wstaję rano to kawa; gorąca i pachnąca kawka z mleczkiem popijana ze spokojem na tarasie. A, nie - tak było kilka porządnych lat temu. Teraz myślę o kawie zaraz gdy przewinę, ubiorę, nakarmię Gabrynia, pokulam się z nim w wyrku, obudzę Oliwiera, przygotuję mu ubranko, zaliczę poranną toaletę i pierwsze marudzenie Gabrysia - wtedy idę szykować starszyźnie śniadanie i moja głowa zaczyna mi przypominać o kawie. Od kiedy kupiłam ekspres codziennie to samo: czarna albo z mleczkiem - ot, tyle moich doznań.

Luksus na mieście

Lubię od czasu do czasu wyskoczyć na miasto, nawet z dziećmi, na jakąś szybką kawę (a z chłopakami to nawet ekspresową). Wiecie: klimatyczna kawiarnia, wszechobecny zapach kawy pomieszany z wonią delikatnych ciast i ciasteczek. Najważniejszy jest tu jednak wybór: czego bym nie chciała, to mi podadzą - a potem wręczą też odpowiedni rachunek. Zaczęłam zatem negocjacje ze Ślubnym na temat nowego ekspresu do kawy; znalazłam bowiem taki, który daje ogromne możliwości i nie kosztuje kokosów.

Ekspres krups zrobi kawę za Ciebie

Ekspres do kawy, to taka mini kawiarnia we własnym domu; zwłaszcza jeśli jest on na kapsułki. Taki sprzęt daje szereg możliwości i doznań smakowych! To wszystko dzięki małym, kolorowym kapsułkom, które wkładamy w odpowiedniej kolejności do urządzenia. Kawa w tej postaci piętrzy się na sklepowych półkach, a atrakcyjne ceny pudełek zachęcają do zakupu. Fajne to; wkładasz kapsułki, czekasz minutę i gotowe. Napój robi się sam, a Ty smarujesz kanapki dzieciom; nie zdążysz ich zrobić - ekspres krups będzie szybszy :)Wszystkie machiny marki Krups można znaleźć tutaj https://www.dolce-gusto.pl/machines

Capuccino, latte, espresso - czego sobie życzysz?

Producenci kapsułek przygotowali dla nas około 30 różnych propozycji smakowych; poczynając od standardowych, przez typowo kawiarniane, aż do limitowanych edycji sezonowych. Kompozycje ubite są w hermetyczne kapsułki, dzięki czemu kawa nie wietrzeje. Dla mnie to dość istotne: mimo, że pijam sporo kawy, to zawsze mam otwartych kilka opakowań o różnych walorach smakowych i zapachowych - zanim zużyję wszystkie, zaczynają wietrzeć i cóż tu dużo mówić; nie są już tak smaczne.

Ekspres krups skradł me serce

Nawet nie on sam jako urządzenie (bo można przecież kupić inne) ale ten design, kolory! Czerwony drop ekspres idealnie by pasował do mojej kuchni (w której mam już kilka dodatków w tym kolorze). Wygląda totalnie obłędnie i choć kosztuje około 700zł to chyba byłabym skłonna zainwestować - polecam zerknąć na stronę Dolce-Gusto znajdziecie tam także tańsze propozycje. Warto od czasu do czasu przeanalizować sklepowe gazetki bo i w marketach zdarzają się mega opłacalne promocje (zazwyczaj z zestawem kapsułek do wypróbowania).

Może ktoś z Was ma ekspres na kapsułki? Z chęcią dowiem się w jaką markę warto zainwestować i czy ten sprzęt spełnia Wasze wymagania.

21:22:00

Edukacja finansowa dziecka - jak zacząć?

Posiadanie dzieci wiąże się z wielką radością i dumą, ale również z nawałem pracy oraz obowiązków. Wychowanie malucha polega na uczeniu go wielu rzeczy, które przydadzą mu się również w życiu dorosłym. Jedną z nich jest edukacja finansowa, dzięki której pozna wartość pieniądza oraz będzie świadom tego, że nie spadają one z nieba. Z pewnością ułatwi to naszym dzieciom gospodarowanie środkami w przyszłości.

W jakim wieku rozpocząć naukę?

Chociaż nieraz można spotkać się z opinią, że dopiero nastolatek będzie w stanie poznać prawdziwą wartość pieniądza to jednak najlepszym rozwiązaniem jest sukcesywne uświadamianie dziecka już od najmłodszych lat. Wiadomym jest to, że w zależności od wieku należy zmieniać metodę nauki, ale najważniejsze, aby już po skończeniu dwunastu miesięcy Twój maluch miał styczność z pieniędzmi i dowiadywał się do czego służą.

Po co uczyć malucha finansów?

Dziecko należy oswoić z tematyką finansów i uświadomić mu, że wszystko ma swoją cenę a pieniądze nie rosną na drzewie. O ile byłoby łatwiej, gdyby można było je pozbierać z krzaka! Niestety, nie ma takiej opcji i Twój maluch powinien się o tym dowiedzieć jak najszybciej. Dlaczego? To dość oczywiste. Naszym zadaniem jest wychować dziecko tak, aby poradziło sobie w przyszłym, dorosłym życiu. Nieświadoma osoba, która nie ma szacunku do pieniądza i nie potrafi zapanować nad swoimi finansami, nie będzie żyła dobrze, ponieważ prawdziwe życie zweryfikuje jej podejście. Zderzenie z rzeczywistością może być natomiast bolesne a my chcemy tego oszczędzić swojemu dziecku. Dlatego właśnie edukacja finansowa jest tak istotna i to już od najmłodszych lat!

Od czego zacząć?

Od momentu, w którym Twoje dziecko skończy rok możesz podsuwać mu monety (tylko i wyłącznie pod opieką i baczną obserwacją, żeby maluch ich nie połknął!) i banknoty. Dobrym pomysłem jest również pokazanie karty płatniczej i tłumaczenie, że na niej też są pieniążki. Mów swojemu skarbowi, że za pieniążki można kupić zabawki, ubranka albo chlebek. Jak dziecko będzie trochę starsze to daj mu zapłacić za coś w sklepie. Niech widzi to, co przez ostatni czas mu tłumaczyłaś – są pieniążki, jest produkt.

Dziecko wie czym są pieniądze - co dalej?

Opowiadaj maluchowi o tym, na co najbardziej potrzebuje się środków (dom, jedzenie, ubrania). Powiedz, że bez opłacenia tych rzeczy w mieszkaniu mogłoby być ciemno bądź zimno. Opowiedz skąd masz pieniądze, czyli co robisz w pracy i dlaczego musisz do niej chodzić. To również dobry moment, aby powiedzieć maluchowi, że Twoja pensja nie jest z gumy i nie na wszystkie przyjemności zawsze wystarczy. W tym momencie wytłumacz także dziecku czym są potrzeby a zachcianki.

Jak najlepiej trafić do malucha?

Używaj jak największej ilości przykładów i ciekawych anegdotek, dziecko na pewno lepiej zrozumie i będzie mu łatwiej słuchać odnosząc to do prawdziwego życia. Zrezygnuj z nauki w formie długich wykładów. Krótkie komunikaty raz na jakiś czas wystarczą. Dobrym sposobem są gry i zabawy, które dotyczą spraw finansowych, np. eurobiznes.
Wychowanie dziecka to trudna sprawa, ale ważne, aby się nie poddawać. Dzięki naszym staraniom może ono mieć dużo łatwiej w życiu. Edukacja finansowa powinna być wprowadzona od najmłodszych lat. Maluch musi się przystosować do dorosłego życia i najlepiej, aby zaczął jak najwcześniej oswajać się z otaczającym go światem, w którym pieniądze grają ważną rolę.
MK
Więcej o finansach: pieniadzeija.pl.

23:18:00

Karty z tekstem do wakacyjnych zdjęć

Cierpię ostatnio na ogromny niedobór czasu; wiecznie coś zostawiam "na później" bo coś innego już na mnie czeka. Wiecie, jak to jest; obowiązki się piętrzą i jeśli tylko coś idzie nie tak, to potem nie da się ich ogarnąć. Rzuciłam więc wszystko i przygotowałam garść kart z tekstami idealnymi do wakacyjnych zdjęć. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu bo szykuję kolejne :)

Wydrukowałam sobie kilka z nich i czekają już w moim magicznym notesie na wyjazd do Gdyni. Optymistycznie podchodzę do wszelkich wojaży więc pewnie niebawem pojawią się i kolorowe wersje, już nie mogę się doczekać kiedy się za nie zabiorę - oby czas był dla mnie łaskawy i się nieco rozciągnął.
Nasz wakacyjny wypoczynek właściwie odbył się w maju i wylądował już w kategorii "wspomnienia" - aż chciałoby się pojechać ponownie! Niestety ostatnie wydatki  sprawiły, że moje zapędy zostały zgaszone i muszę czekać do przyszłego roku. Nie szkodzi! Wakacje to taki czas, który można spędzić na milion sposobów i każdy moment wspominać z uśmiechem na ustach.

Zapraszam do pobrania 50 kart z tekstami idealnymi do wakacyjnych zdjęć - wystarczy je wydrukować w dowolnym formacie i wykorzystać do fotek :) Cały zestaw pobierzesz tutaj

10:42:00

Elodie Details, dlaczego to najlepsza miejska spacerówka

Wybór i zakup odpowiedniego wózka to niewątpliwie trudna sprawa - zwłaszcza dla rodziców, którzy takiego zakupu dokonują po raz pierwszy. Na TEN wózek trafiłam kiedyś przez przypadek i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia - ale - byłam wówczas w ciąży, więc do spacerówki miałam jeszcze mnóstwo czasu. Wyjątkowy design, kolorystyka i funkcjonalność sprawiły, że skusiłam się na Elodie Details Stockholm Stroller - dlaczego to najlepsza miejska spacerówka?

Design
Wózek dostępny jest w aż 8 wariantach kolorystycznych: Pretty Petrol, Powder Pink, Graphic Devotion, Golden Grey, Brilliant Black, Dot, Debouin Stories, Graphic Grace - możecie je dokładnie obejrzeć tutaj. Unikalne wzornictwo i nasycone kolory sprawiają, że wózki Elodie są dość charakterystyczne i rozpoznawalne. My wybraliśmy Graphic Grace, którego wzór sprawia wrażenie ręcznie malowanego i nieco rozmazanego, a skórzane rączki dodają mu niezwykłego uroku. Poliestrowa tkanina jest super łatwa w utrzymaniu czystości, co jest dla mnie bardzo ważne bo dość mocno eksploatujemy wszelkie pojazdy. Gabryś ma za sobą pierwsze doświadczenia z chrupkami kukurydzianymi (wiecie, większa część rozpaćkanej chrupki na rączkach zamiast w buzi) i nie miałam absolutnie żadnego problemu z czyszczeniem ramy czy tapicerki.



Komfort
Koła o średnicy 16cm ułatwiają jazdę po nierównościach i niwelują wstrząsy. Mimo, że kółka są plastikowe (pokryte gumą), to nie telepią i nie hałasują jakoś specjalnie mocno. Zależało mi też by Gabrynia nie trzęsło za bardzo podczas pierwszych prób jazdy na siedząco, by czuł się pewnie i komfortowo. Jest malutki jeszcze i czasem zasypia podczas jazdy - na szczęście Elodie Details rozkłada się do pozycji prawie leżącej jednym ruchem ręki (a to dość istotnie w momencie, gdy mam drugiego brzdąca na podorędziu, plecak i torebkę albo zakupy). Mimo, że to typowa parasolka, to posiada dość szerokie siedzisko i dziecko ma możliwość spokojnie się wyspać nawet na boczku. Apropos spania warto wspomnieć o budce, która jest mega! Zwykłe spacerówki typu parasolka mają zazwyczaj małe daszki, które zasłaniają dziecko tylko do pasa - podczas gdy nóżki pozostają na wierzchu. Elodie Details posiada wielką budę, która zasłoni niemal całe dziecko i ochroni je przed słońcem czy niespodziewanym deszczem. Daszek zapewnia Gabrielowi spokojny sen, nawet podczas zakupów czy wędrówek po mieście.

Bezpieczeństwo
Wózek posiada 5-punktowe pasy bezpieczeństwa z nakładkami na ramiona - to już praktycznie standard w każdym wózku. Dodatkową możliwością sprawdzenia dziecka podczas wypoczynku czy spaceru jest tajne okienko, przez które rodzic może kontrolować np. sen malucha. Pamiętaj by nie wieszać na rączkach zbyt wiele bo wyjmując dziecko wózek może się przechylić lub przewrócić.




Funkcjonalność
Wózek jest lekki i zwrotny, idealny na zakupy czy wędrówki po mieście. Świetnie sprawdza się jako wózek turystyczny przeznaczony do podróżowania; szybko się go składa i zajmuje mało miejsca w aucie. Zadowolona byłam z niego także podczas jazdy pociągiem - złożony wrzuciłam na wysoką półkę bez najmniejszego kłopotu, gdy Gabi zasnął rozstawiłam go w korytarzu. Ma dość pojemny kosz na zakupy, który niestety jest trudno niedostępny gdy rozłożymy wózek do pozycji leżącej - ale taki urok większości "parasolek". Miałam problem z większymi zakupami, na które jeździmy raz w tygodniu; Gabi sam nie siedzi stabilnie więc do kosza nie mogę go włożyć, specjalnie musiałam zabierać nosidło, które zajmowało full miejsca (bo jeździ przecież w foteliku) - Elodie stał się idealnym wyjściem! Szybko się go składa i rozkłada, płynnie porusza się między sklepowymi półkami i nie zabiera miejsca w bagażniku.


Dane techniczne
  • spacerówka jest przeznaczona dla dzieci od 6 miesiąca do około 3 lat (do wagi 15kg)
  • wymiary złożonego wózka 28x33x110
  • wymiary po rozłożeniu 50x64x100
  • wymiary siedziska: szerokość 33cm
  • wymiary oparcia 31x46cm
  • waga wózka, to około 8kg 
  • w zestawie czarny pokrowiec przydatny w podróży
  • rama i części metalowe wykonane z aluminium
  • dostępny w cenie promocyjnej w sklepie Scandinavian Baby
Moje wrażenia
Wózek od Elodie Details z pewnością wyróżnia się z tłumu, dzięki niebanalnej kolorystyce i teksturze. Jest zwrotny, lekki i łatwy w prowadzeniu; świetnie sprawdza się w mieście, markecie i podczas podróży. Gabryś był nim bardzo zainteresowany i mimo, że nie siedzi stabilnie ładnie układał się w siedzisku - był zadowolony i nawet uciął sobie drzemkę. Regulowane oparcie, podnóżek i duży kosz na zakupy to zdecydowane plusy, o rozbudowanym daszku nie wspomnę! Daszek to w ogóle strzał w dziesiątkę; zwłaszcza dla małych dzieci, które ucinają sobie drzemki podczas jazdy. Doszły mnie słuchy, że po czasie zaczyna skrzypieć - u nas póki co nic się nie dzieje ale z pewnością doniosę Wam jakby coś było nie tak. Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolona! Mam ten komfort, że do lasu i na kamloty zabieramy nasz drugi pojazd, a niezwykle elegancki Elodie Details wędruje z nami reprezentacyjnie po mieście. Może i jego przetestuję w trudnych warunkach i niebawem przedstawię Wam wyniki tych testów.

11:31:00

Jak dobrać strój kąpielowy do figury?

Znowu lato, znowu okazuje się, że jednak jesteś za gruba/za chuda/za płaska/za piersiasta (niepotrzebne skreślić). Pół Internetu przewertowane w celu znalezienia tego jednego, idealnego kostiumu, który przykryje twoje domniemane wady – na nic. Ale czym właściwie się kierować, wybierając ten najtrafniejszy?

Najważniejsza zasada podczas wyboru kostiumu kąpielowego to przede wszystkim zachowanie równowagi. Sylwetka musi wyglądać proporcjonalnie. Jeśli mamy z tym problem to musimy dążyć do tego, aby zmniejszyć lub zwiększyć optycznie niektóre części ciała.

Dla puszystych

Kostium jednoczęściowy pozornie przykrywa to, co ma przykryć. Nie widać brzucha? No, cóż… Właśnie chyba nawet mniej się ten brzuszek rzuca w oczy, gdy jest odkryty. Jednoczęściowe kostiumy są obszerne pod względem ilości materiału, niestety często obcisłe i podkreślające każdą fałdkę na ciele. Warto poszukać takich wyposażonych w strategiczną falbankę czy pionowy pasek przechodzący przez środek – takie i maskują, i wyszczuplają sylwetkę. Oprócz zakrywania, warto też odsłonić co trzeba – jednym z najważniejszych elementów będzie odpowiednio unoszący i utrzymujący biustonosz.

Nieduży biust

Przy niewielkim biuście najlepiej sprawdzą się wszelkie falbanki (tym razem w górnej części stroju) i staniki bez ramiączek. Niestety, z wielu opcji trzeba zrezygnować – wiązanie biustonosza na szyi zarezerwowane jest raczej dla pań hojniej obdarzonych przez naturę. W przypadku mniej wydatnych piersi nieusztywniany i „sznurkowy” biustonosz wypadnie wyjątkowo płasko i nieatrakcyjnie – dodajmy do tego podkreślenie chudych ramion… Nie, nie i nie. Trzeba poszukać sztywnych miseczek, niekoniecznie powiększających piersi, ale nadających im pożądany kształt. Warto odkryć to, co w nas najlepsze – czyli brzuchy i nogi, szczupłe i niepokalane cellulitem. Można wybrać typ miseczki puch-up, który ładnie uwydatni Twoje piersi. Unikaj raczej jednolitych kolorów, które najczęściej spłaszczają sylwetkę.

Dla wstydliwych

Jeżeli mamy problem z pokazywaniem się w pewnych miejscach dosyć roznegliżowane, musimy pamiętać o zabieraniu ze sobą wszędzie lekkiego okrycia. Może to być zwiewna sukienka lub pareo. Wraz z kostiumem najlepiej zakupić ten pasujący element. W tych zwiewnych, dyskretnych strojach każda z nas wygląda kusząco, niezależnie od figury. Bo nie zawsze o to chodzi, żeby się rozebrać, ale ubrać się tak, aby wyglądać świetnie. Dlatego nie przejmuj się kształtem swojej sylwetki, przyodziej ją jak najlepiej możesz, a nawet najmniej „modna” okaże się piękna.

Zbyt szczupła

Podstawowym zadaniem strojów dla szczupłych kobiet jest uwidocznić krągłości. Można zdecydować się na różnego rodzaju falbany czy ozdoby. Dobrym rozwiązaniem są aplikacje i dodatki na wysokości biustu i pośladków. Szczupłe dziewczyny powinny wybrać kostium dwuczęściowy wiązany na szyi. Jeśli jesteś posiadaczką długich nóg to najlepiej zdecydować się stringi, które podkreślą Twoje piękne nogi. Dzięki temu odwracasz uwagę od niewielkiego biustu. Jeśli jesteś posiadaczką ładnego wcięcia w talii możesz pomyśleć o wykorzystaniu monokini. Pomyśl nad wybraniem kolorowych strojów – uwydatnią one Twoje części ciała i sprawią, że optycznie będą wyglądały na większe.
MK
Porady dotyczące mody, urody czy zdrowia poznasz w stylostrefa.pl.

11:30:00

5 zdrowych produktów, których nie znasz

Kiedy podejmujemy wyzwanie, jakim jest zdrowe odżywianie się warto zorientować w tym, co najlepiej spożywać, aby faktycznie dostarczać organizmowi właściwych wartości odżywczych, które nie tylko wpłyną na nasze zdrowie, ale także sprawią, że nie będziemy przybierać na wadze. Może nawet zgubimy parę zbędnych kilogramów? Często nie zdajemy sobie sprawy, że mniej popularne produkty, o których na co dzień się nie słyszy, są bardzo zdrowe i mogą być naszą przepustką do mniejszego rozmiaru spodni albo obniżenia cholesterolu! Poniżej znajduje się 5 zdrowych produktów, których możesz nie znać!

1. Sok z Noni

Jest to napój z rośliny zwanej Noni bądź morwą indyjską. Od długiego już czasu jest ona bardzo doceniana przez Polinezyjczyków ze względu na swoje cudowne właściwości. Roślinie tej przypisuje się m.in. to, że stymuluje organizm do samoleczenia się. Wykazuje zatem świetne działanie przeciwnowotworowe, pomaga w leczeniu cukrzycy, chorób układu krążenia, infekcji grzybiczych oraz alergii. Również jeśli cierpimy na zaburzenia trawienia to warto napić się soku z Noni. Kupując go jednak należy zwrócić uwagę na to, czy produkt został liofilizowany, w innym przypadku roślina ta traci bardzo wiele na działaniu.

2. Pyłek pszczeli

Produkt, który powstaje poprzez przenoszenie pyłku kwiatowego przez pszczoły. Są to niewielkie kuleczki tego właśnie pyłku połączonego z odrobiną miodu, śliny pszczoły bądź nektaru. W sprzedaży dostępny jest w wersji wysuszonej, czyli zakonserwowanej i jest niezwykle cennym środkiem leczniczym. Posiada również ogromną ilość wartości odżywczych. Bogaty jest w witaminy, składniki mineralne, aminokwasy oraz biopierwiastki. Pyłek ten ma działanie odżywcze, detoksykujące, antydepresyjne, antyalergiczne oraz antybiotyczne. Może przeciwdziałać miażdżycy, regulować trawienie oraz poprawiać wzrok. Pomaga przy leczeniu cukrzycy oraz schorzeń prostaty a także działa przeciwzapalnie. Można go też używać w celach kosmetycznych.

3. Olej lniany

Jeden z najzdrowszych, doceniany przez dietetyków i lekarzy, wyjątkowy olej. Pozyskiwany jest z nasion lnu. Posiada ogromną ilość kwasów nienasyconych oraz witamin. Obniża zły cholesterol a zatem przeciwdziała miażdżycy. Olej lniany jest również bogaty w witaminę E, która chroni komórki organizmu przed stresem oksydacyjnym, ponieważ jest naturalnym przeciwutleniaczem. Oznacza to tyle, że stosując ten specyfik możemy uchronić się przed nowotworami, zaburzeniami pracy mózgu oraz pozostałych, ważnych narządów. Olej lniany wspomaga również odporność organizmu i może pomóc przy problemach skórnych. Doskonale radzi sobie z trądzikiem.

4. Sok z Aloesu

Napój ten jest bardzo bogaty w witaminy i minerały, zwiera m.in. witaminy A, C, E, witaminy z grupy B, cholinę oraz kwas foliowy. Nie wspominając o tym, ile zawiera on innych mikroelementów, niezbędnych naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania, takich jak wapń, chrom, żelazo, potas itd. Napojowi temu nie brakuje również aminokwasów oraz kwasów tłuszczowych. Sok z Aloesu pomaga zwalczać choroby, ma działanie antystresowe, ułatwia trawienie pokarmów, oczyszcza organizm oraz działa odchudzająco. Ponad to wpływa pozytywnie na układ krążenia i działa dobrze na skórę.

5. Nasiona Chia

Warto mieć je w swoim jadłospisie, głównie za względu na dużą zawartość kwasów Omega-3 oraz błonnika. Poza tym są bogate w wapń, magnez, żelazo i selen. Nasiona te zwiększają energię, poprawiają pracę mózgu, przemianę materii i kondycję paznokci, włosów oraz skóry. Działają oczyszczająco, wzmacniają układ kostny i obniżają poziom cholesterolu.
Kiedy nie znamy niektórych produktów to możemy bardzo wiele stracić. Warto jest być zatem zorientowanym na to, które z nich są najzdrowsze, ponieważ wtedy można wprowadzić je na stałe do diety i pozwolić naszemu organizmowi na odrobinę luksusu, poprzez dostarczenie mu odpowiednich składników odżywczych. Pamiętajmy bowiem o tym, że dbanie o siebie zaczyna się od wewnątrz.
MS
Odwiedź również bloga: http://sylwetka24.pl.

11:25:00

Recenzje książek – jak je poprawnie pisać?

Kolejne podsumowanie czytelnictwa w Polsce i znowu dowiadujemy się, że statystyczny obywatel naszego kraju nie czyta w ogóle, albo tylko jedną książkę rocznie. Przy okazji zdobywamy również wiedzę, że ponad połowa z Polaków nie kupiła w ubiegłym roku ani jednej książki – może chodzili do biblioteki? Skąd więc popularność książkowych blogów i vlogów, jeśli nie interesuje nas tematyka słowa pisanego?

Przypuśćmy, że część z osób, które zaniżają nam cyferki w ogólnym zestawieniu słuchała audiobooków. Weźmy również pod uwagę fakt, iż część z czytelników mogło mieć na myśli książki kucharskie. Uwzględnijmy błąd statystyczny. Tyle zmiennych nigdy nie wygeneruje wyniku pozbawionego subiektywnych wniosków. Oparte na wiedzy o informacjach na temat małego wycinku ogółu są właściwie ciekawostką niż poważnym podsumowaniem. Wystarczy spojrzeć na popularność recenzji książek – tych dobrych i tych mniej. Jak jednak piszę się lub tworzy tego typu treści? Co, jako czytelnicy podwyższający statystyki chcemy w nich znaleźć?

Twórco, nie psuj nam zabawy!
Recenzje słucha się, czyta i ogląda nie po to by dowiedzieć się czegoś o zwrotach akcji i szczegółach fabuły, gdyż od tego jest opis na książce. Treści te są nam potrzebne aby ocenić, czy dana pozycja jest warta naszych pieniędzy. Paradoksalnie to, że twórcy recenzji lektura nie przypadła do gustu nie musi wcale oznaczać, że i my nie znajdziemy w niej źródła przyjemności. Warto jedynie pamiętać, że recenzja, choć ma wiele z analizy, nigdy nią nie jest, więc subiektywizacja jest tu wskazana. Ważne jednak, by nie rozwinąć opinii za bardzo, gdyż wówczas pojawiają się psujące wszystko spojlery. Wyobrażacie sobie recenzję opartą na zdaniu „nie polecam, bo główny bohater na końcu ginie”? Sztuką jest powiedzieć i napisać wszystko tak, by przykłady stanowiły neutralne odniesienie. Można na przykład porównać rozwiązania fabularne do tych z innych książek. Można też nawiązać do oficjalnego opisu i jego trafności czy wreszcie posłużyć się cytatem. Krótkie wprowadzenie i zarysowanie opowieści jest więc konieczne, ale też bardzo zdradliwe.

Szczegóły budowy opowieści
Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z literaturą faktu czy beletrystyką, opowieść i sposób jej prowadzenia gra ogromną rolę. Jako osoba tworząca recenzję należy więc obowiązkowo umieścić jej ocenę w tekście. Nie może to jednak przebiegać na zasadzie podziału „dobre” lub „złe”, ale musi mieć swoje uzasadnienie. Najlepiej do tego nadaje się plan analizy struktury opowieści oparty na ocenie:
- tempa prowadzenia narracji i zasadności konkretnego rozwiązania jego dotyczącego,
- głębi bohaterów (tych głównych i tych pobocznych, abyśmy mogli ocenić, czy udało by się nam ich polubić na tyle, by przeżyć wspólnie wydarzenia zapisane na kartach powieści),
- realizacji potencjału pomysłu autora,
- trafności i atrakcyjności linii dialogowych,
- klimatu (każdy kto czyta książki chciałby wiedzieć, czy zasiadając do lektury będzie w stanie przenieść się do świata przedstawionego na kartach powieści),
- rozwoju i naturalności następujących po sobie zdarzeń,
- tego, co w powieściach i innych typach książek sprawia, iż nie jesteśmy w stanie się oderwać, zaintrygowani kolejnymi akapitami i treścią jakie niosą.

Specyfikacja
Dla czytelnika ważne są nie tylko kwestie związane z opowieścią, ale również z techniką pisarską. Na znaczeniu zyskuje to zwłaszcza, gdy recenzja dotyczy książki autora, którego warsztatu twórczego nie mieliśmy okazji dotąd poznać. Można więc powiedzieć, że każdy szczegół może mieć tu znaczenie i sprawić, że albo wsiąkniemy w lekturę z wypiekami na twarzy, albo nie uwierzymy w przedstawienie pomysłu. Najważniejsze to poświęcić tu kilka trafnych słów na zapoznanie czytelnika recenzji z:
- ilością stron i tym, jak przekłada się to na pojemność książki i dobrą zabawę,
- językiem (postacie powinny być przecież jak najbardziej autentyczne w tym, jaką rolę odgrywają),
- relacją formy i treści (odpowiedź na pytanie, czy za piękną fasadą nie kryje się mierne wykonanie na pewno zostanie doceniona),
- oceną budowy lektury (długość rozdziałów, wielkość czcionki, ilustracje itp.),
- jakością wydania (np. estetyki, czy funkcjonalności miękkiej okładki w przypadku bardziej obszernej książki).
Za warstwę merytoryczną artykułu odpowiada redakcja KsiążkaDlaMnie.pl.

10:30:00

Fuerteventura z dziećmi: co, gdzie i kiedy?

Wyjazd na Wyspy Kanaryjskie nie był specjalnie planowany; chciałam urządzić kolejny EuroTrip ale niestety nasze auto miało inne plany i od jesieni zaczęło szwankować. Stwierdziliśmy, że nie warto kusić losu i zrezygnowaliśmy z objazdówki na rzecz byczenia się w hotelu. Żartowałam! Ja nie lubię się byczyć :) Ale jak ogarnąć wyjazd z dwójką dzieci w tym z niemowlęciem? Czy warto się w to pakować?
Odpowiedni termin
W związku z tym, że po raz pierwszy w podróż ruszył z nami uroczy 5-miesięczny chłopczyk, musieliśmy przestudiować wszystkie opcje związane z klimatem i pogodą. Nie wyobrażam sobie podróży z takim maluszkiem gdy żar leje się z nieba - tym bardziej, że nasze dzieci raczej do chłodu są przyzwyczajone. Padło więc na maj: na Fuerteventurze nie jest jeszcze zbyt gorąco, a temperatura dodatkowo jest zaniżana przez wiatr znad Oceanu. W ciągu dnia termometr pokazywał około 30 stopni, w nocy bywało chłodno - wystarczyło przewietrzyć pokój i wcale nie musiałam uruchamiać klimatyzacji (co do której mam mieszane uczucia jeśli o hotele chodzi). Dla Gabrynia (wówczas 5-miesięcznego) trudny był pierwszy dzień i noc ale gdy już się oswoił z temperaturą i miejscem, spał spokojnie jak anioł. UWAGA! Na Wyspy Kanaryjskie leci się dość długo (z Warszawy około 5 godzin) - weź to pod uwagę!



Jaki hotel wybrać?
Nie da się ukryć, że przed wyjazdem studiujemy katalogi, fora, opinie - nie chcemy zaliczyć żadnej wtopy związanej z tak ważnym elementem wypoczynku jak miejsce. Każdy zwraca uwagę na inne kwestie: bliskość plaży, baseny, usługi dodatkowe, wielkość pokoju itd - dlatego też każdy musi swoją miarą dobrać odpowiedni hotel. Ja mogę jedynie podzielić się wrażeniami z pobytu w Club Jandia Princess. Zależało mi na obiekcie położonym blisko plaży, o ciekawej infrastrukturze i ofercie dla małych dzieci. Trafiłam w dziesiątkę! Bajeczne położenie, piękne budynki, eleganckie pokoje i przepyszne jedzenie - to dopiero początek. Od samego rana do późnego wieczoru można było zjeść coś smacznego i każdy miał okazję wybrać coś dla siebie - od sałatek, przystawek, przez pizzę, wykwintne mięsa i dodatki aż do ogromu owoców, deserów i napoi. Pokoje bardzo czyste, obsługa hotelowa bardzo miła i pomocna (zapodziała mi się bluzka w dzień wyjazdu, recepcja powiadomiła obsługę i ... bluzka znalazła się wraz z Oliwiera koszulką i jego ukochanym kotkiem, który zapodział się pewnie w pościeli łóżka). Dodatkową atrakcją dla najmłodszych był tematyczny mini club z przekąskami dla dzieci, mini zoo, automaty z popcornem i brodzik z podgrzewaną wodą. Uwaga! Dokładnie czytajcie wszystkie rady i małe druczki u touroperatora - w tym hotelu np. obowiązkowe są długie spodnie u panów w porze kolacji.

Atrakcje dla dzieci
Gdy przed wyjazdem orientowałam się co można robić z dziećmi na wyspie, wszyscy wołali "nie jedź, będziecie się nudzić bo tam nic nie ma!". Okazało się jednak, że jest i czasem nie warto słuchać innych.
  1. Oasis Park to miejsce, z którego dzieci nie chcą wychodzić! Przebywając w hotelu Club Jandia Princess mieliśmy zagwarantowany transport i nieograniczony wstęp do parku. Dzieci mogą tam zobaczyć 250 gatunków zwierząt żyjących w warunkach zbliżonych do naturalnych. Już sama powierzchnia 800 tysięcy m2 jest imponująca, dodatkowo na korzyść parku działa fakt, że jest laureatem prestiżowej nagród za działania podejmowane w dziedzinie ochrony gatunków zagrożonych wyginięciem oraz za pomysły przy aranżowaniu przestrzeni dla zwierząt. Papugi, flamingi, lwy morskie, wielbłądy, słonie, zebry, lemury i wiele innych gatunków zwierząt, w tym również zwierzęta gospodarskie i domowe (świnki morskie, kury, kaczki itd). Największe atrakcje to z pewnością karmienie zwierząt: wielbłądów i żyraf! Oliwier miał radochę jak nigdy, a my razem z nim. Patrzeć żyrafie w oczy to mega przeżycie! Te piękne wielkie oczyska, otulone lasem gęstych rzęs - coś pięknego. Włochate pyszczki i... meeeega długi, fioletowy jęzor, który zgarniał z naszych dłoni przekąski jak odkurzacz. Ubaw po pachy :) Drugi długi przystanek trafił się nam przy wybiegu dla wielbłądów, dla których przygotowano specjalne paczuszki z siankiem. Na wielbłądach można sobie także pojeździć ale my z tej opcji nie korzystaliśmy. W Oasis Park spokojnie można spędzić cały dzień i następnego wrócić zaliczyć pozostałe atrakcje, a jest ich sporo; największy rezerwat dromaderów w Europie, rezerwat osiołków, karmienie zwierząt, safari na wielbłądach, świetny plac zabaw, pokazy lwów morskich czy innych zwierząt. Do tego bardzo dobre restauracje z rozsądnymi cenami i pysznym jedzeniem. 
  2. Park Wodny w Corralejo - na drugim końcu wysypy od poniedziałku do piątku czeka na turystów wodne szaleństwo. Park jest idealnym uzupełnieniem wariacji w hotelowych basenach i oceanie; położony na 25 tysiącach m2 oferuje wiele atrakcji. Zjeżdżalnie, jacuzzi, basen ze sztuczną falą, strefa i basen dla dzieci to tylko część atrakcji, z których z pewnością będą zadowoleni i dzieci i rodzice.








Transport na wyspie
Jesteśmy z dziećmi w hotelu noooo i co dalej? Gdzie i jak się ruszyć gdy długie spacery odpadają bo... odpadną po nich małe nóżki. Mamy kilka opcji:
  1. Odpowiedni wózek - taki, który i po plaży ujedzie i po szutrowej drodze. Wystarczy zapakować malucha i można ruszać na pieszą wycieczkę. Powodzenie takich wędrówek zależy też od predyspozycji starszaków - Oliwier akurat jest dość ochoczo nastawiony na takie aktywności i można go przeciągnąć kilka kilometrów, a jak na koniec dostanie lody, to pójdzie nawet na koniec świata. Gabrynia natomiast zapakowałam w wózek; myślałam początkowo o chuście lub nosidle ale bałam się, że podczas wędrówki za bardzo mi się przegrzeje - tym bardziej, że słońce jednak dość grzało. W wózku smacznie spał i w nosie miał widoki, a szum Oceanu tylko ułatwiał mu odpoczynek. Pozycja leżąca w Joie Mytrax to strzał w dziesiątkę, powiększona budka chroniła maluszka od słońca dopuszczając jednocześnie powiewy wiatru, a pompowane kółka dały radę w każdym terenie - serio, nawet po plaży nim zasuwaliśmy! O naszym niezawodnym sprzęcie do zadań specjalnych przeczytacie więcej we wpisie o najlepszym wózku na świecie
  2. Autobus - transport publiczny na wyspie jest całkiem dobrze zorganizowany i dotarcie do większych miejscowości nie powinno sprawić nam większego problemu. Na przystankach znajdują się rozkłady jazdy, a bilety jednorazowe można kupić u kierowcy; warto jednak dopytać się o godzinę powrotu bo na niektórych trasach autobusy jeżdżą tylko dwa razy dziennie.  
  3. Auto z wypożyczalni - to najwygodniejszy środek transportu, dzięki któremu dotrzemy w każde miejsce, które nas interesuje. Auto można zarezerwować przed wyjazdem u swojego touroperatora, wynająć z lokalnego biura lub w swoim hotelu. Aby wypożyczyć auto należy posiadać prawo jazdy przynajmniej rok i mieć ukończone 21 lat, w części wypożyczalni wymagana jest także kaucja zwrotna. Auto wypożycza się na pełne doby i należy je zwrócić z takim samym stanem zbiornika, z jakim je otrzymaliśmy. Foteliki, nosidełka czy podstawki dostępne są na życzenie i czasem trzeba za nie dopłacić dodatkowo.
  4. Taxi - transport wygodny ale jednak dość drogi (z jednego końca wyspy na drugi około 120-130 Euro). Nie polecam ze względu na koszty.





Szykuję też dla Was wpis z cudownymi miejscami na Fuerte, które koniecznie trzeba zobaczyć i do których bez problemu dotrzecie nawet z małym dzieckiem. Jak zaplanować wakacje z maluchem sprawdzić możesz we wpisie jak zaplanować by nie zwariować, o czym koniecznie pamiętać - przepis na wakacje. Looknij jeszcze jak zachować wspomnienia z wakacji.
TOP