23:58:00

Jesienny rytuał pielęgnacyjny dla ciała

Jesienią moje zmysły się wyostrzają... chłonę zapach porannej rosy, mgły, liści, trawy o poranku. Lubię jesień i czekam już na nią bo żadna inna pora roku nie jest tak urokliwa i ciepła. Zakopuję się pod kocykiem z kubkiem ciepłej herbaty, a wieczorem mam ogromną potrzebę odpłynąć w krainie luksusu. W zeszłym roku zakochana byłam w cytrusach, teraz zaopatrzyłam się w delikatne zapachy i w pełni naturalne kosmetyki. Jesieni! Gdzie jesteś?
Wytwórnia Mydła to dzieło przemiłej Kasi, która z wykształcenia jest farmaceutą, a z zamiłowania mydlarką w swej małej manufakturze. Każdy produkt wychodzący spod jej rąk jest przemyślany, dopieszczony i w pełni naturalny - bo po co ulepszacze, skoro natura sama daje to, co najlepsze? Wszystkie kosmetyki choć naturalne spełniają wymagania stawiane przez Unię Europejską w zakresie produkcji i dopuszczenia do obrotu. Myślisz sobie: "kosmetyki naturalne są drogie jak cholera i słabo pachną" - nawet nie wiesz w jakim jesteś błędzie!
Wieczorny rytuał zaczynam od wanny pełnej ciepłej wody i aromatycznej różanej soli. Produkt powstał z różowej soli himalajskiej, soli epsom (naturalnie czysty związek mineralny), czarnej soli himalajskiej (pochodzącej z wulkanicznych terenów Pakistanu), oleju makadamia i płatków róż. Sól wzbogaca kąpiel o mikroelementy, olej zapewnia nawilżenie, a róża uwalnia swój delikatny, słodki zapach. To jest moja chwila i nawet Ślubny wie, że nie ma wówczas wstępu do łazienki - dzieci zwykle śpią bez nieplanowanych pobudek - cały wszechświat, że nie wolno przeszkadzać w tej uczcie dla zmysłów. Sól zapakowana jest w dość duże pudełko (aż 700g) i musicie mi uwierzyć: cudownie pachnie!
Po kąpieli warto pamiętać o odpowiednim nawilżeniu skóry; zwłaszcza teraz, gdy zbliżają się zimne dni. Druga sprawa to moje wieczne problemy z suchą skórą (jeszcze pociążowe), które nie chcą mnie za bardzo opuścić. Mus do ciała na ratunek to produkt, który kosztuje grosze, a potrafi zdziałać cuda! Już pierwsze użycie było dla mnie zaskakujące; konsystencja jest baaaardzo przyjemna! Mus szybko się rozprowadza zostawiając delikatną warstwę na skórze. Polecam go stosować właśnie po kąpieli, na noc bo jest nieco tłusty (nie zostawia jednak żadnych śladów na ubraniach, więc spokojna głowa) - ale też nocą lepiej się wchłonie niż za dnia gdy ciągle się poruszamy i drażnimy skórę ubraniem. Wiesz jak wygląda sucha skóra np. na nogach gdy się człowiek podrapie? Sypią się wióry, co nie? U mnie tak właśnie było; łydki swędziały, a po podrapania sypał się naskórek - teraz już nie mam tego kłopotu (po 2 tygodniach regularnego użytkowania). Mus jest bezpieczny dla każdego rodzaju skóry; nie podrażnia i nie uczula bo składa się z samych naturalnych składników:
  • olej konopny - składa się w 75% z nienasyconych kwasów tłuszczowych, kwasów omega-6 i omega-3 i mnóstwa innych dobroczynnych składników. Uważany jest za jeden z najlepszych olei nawilżających
  • nierafinowane masło shea - to najlepsze jakościowo masło pozyskiwane z ręcznie zbieranych orzechów drzewa shea, które w Afryce uważa się za święte
  •  macerat z fiołka trójbarwnego i czerwonej koniczyny - działa kojąco, wyciszająco i normalizująco na podrażnioną skórę.
Mus do ciała na ratunek posiada charakterystyczny zapach orzechowo – ziołowy, nie zawiera olejków eterycznych ani aromatów. Kasia poleca go szczególnie do skóry atopowej, suchej, zmęczonej, wymagającej silnej regeneracji i odżywienia.
Osobną bajką są u mnie stopy i dłonie bo gołym okiem widać jakie to suchary. Męczę się z nimi od kiedy pamiętam i stosowałam już tak różnorodne preparaty, że nawet sobie nie wyobrażasz ile ich było! Wszystko działało na chwilę, a problem wracał jak bumerang. Masło do rąk i stóp na ratunek to moja ostatnia deska ratunku. Wierzę mocno, że wreszcie znalazłam kosmetyk, który upora się z moim problemem. Pierwsze wrażenie: o matko ale to twarde! Trzeba solidnie wbić palec w zawartość słoiczka by wydobyć pierwszą "dawkę" - z każdym kolejnym smarowaniem jest łatwiej. Masło do rąk i stóp posiada zwartą konsystencję, zielonkawą barwę i delikatny orzechowy zapach - to zasługa oleju konopnego (który jest głównym składnikiem serii "Na ratunek". Niewielka ilość kosmetyku nawilża zaskakująco dobrze i nawet Ślubny zaczął mi podkradać ten specyfik.
Na koniec coś, bez czego nie wyobrażam sobie ani jesieni ani zimy - balsam do ust. W Wytwórni dostępne są dwie wersje:  Earl Grey oraz Miód i Wanilia - ja wybrałam tą pierwszą. Ma przyjemny, odświeżający, lekko cytrusowy zapach i stwarza delikatne uczucie chłodu po nałożeniu na usta. Poszczególne składniki dbają o delikatną skórę ust i je pielęgnują:
  • Wosk pszczeli - to naturalny składnik pozyskiwany z plastrów miodu pszczoły miodnej. Wykazuje działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i regenerujące.
  • Olej kokosowy - to olej o właściwościach ochronnych, nawilżających i gojących. 
  • Masło kakaowe - to źródło naturalnej witaminy E i polifenoli. Wzmacnia proces odnowy i regeneracji skóry. Również uelastycznia skórę. 
  • Olej kameliowy - ma znakomite właściwości regeneracyjne i odmładzające. 
  • Olej ze słodkich migdałów - olej który bardzo skutecznie odbudowuje barierę ochronną
 Nie byłabym sobą gdybym do zamówienia nie dorzuciła jakiegoś mydełka: mam fizia na ich punkcie (uwielbiam tak samo jak świeczuszki w każdej ilości!). Przyznaję szczerze, że zapachy wybierałam na chybił-trafił, nie kierowałam się właściwościami mydła bo jakie by nie było na mur beton będę zadowolona. Uwielbiam wąchać, oglądać, rozkoszować się naturalnymi mydłami - pierwsze takie naturalne dostałam z 10 lat temu na gwiazdkę i do dziś pamiętam jego zapach! Mydła znajdziesz na stronie w specjalnie dla nich stworzonej zakładce MYDŁA. Nie wiem jak ty, ale ja najchętniej przygarnęłabym wszystkie :) 
Teraz zgadnij ile może kosztować taki zestaw? 7 najwyższej jakości naturalnych kosmetyków kosztowało 129,00 zł. Myślisz, że dużo? Uwierz mi, że nie - tej jakości nie dościgną żadne marketowe odpowiedniki, pełne przemysłowych śmieci, które tylko udają, że pielęgnują skórę. Wytwórnia mydła to sama natura zamknięta w słoiczkach i kosteczkach, pachnąca naturą, a nie ulepszaczem, to ręcznie tworzone kosmetyczne cuda dla osób świadomych ich wartości.
PS. Kasia to cud dziewczyna dbająca o swoich klientów; zauważyła wpis o moich kłopotach z paznokciami i zaproponowała olejek do pielęgnacji, dzięki któremu wreszcie pozbędę się problemu. Czekam na niego z utęsknieniem!  

A Ty znasz Wytwórnię Mydła? Może inną manufakturę tego typu?

16 komentarzy:

  1. Cudowny relaks, miałabym ochotę na podobny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa takich naturalnych mydeł! Musiałabym na poważnie zadbać o stopy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęcająco wyglądają te kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujące te kosmetyki! Muszę zapoznać sie dokładniej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam naturalne kosmetyki. Coraz częściej większość robię sama (w ramach ideii Zero Waste), ale koniecznie muszę wypróbować mydło z tej mydlarni. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też uwielbiam jesień! Długie kąpiele z książką w ręce, ach! Nie znałam wcześniej kosmetyków tej marki. Chętnie wypróbowałabym masło do rąk i stóp :-) Pozdrawiam! Karolina

    OdpowiedzUsuń
  7. Naturalne kosmetyki na pewno pięknie pachną. Jesień nie jest moja ulubioną porą roku, ale doceniam ją za piękne, wrześniowe i mgliste poranki. Pozdrawiam Magda - Mumspace

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda to super, idealne na wieczorny rytuał ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale mnie zacoekawilas tymi produktami chyba sie skusze na taki zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super zdjęcia.:) na szczęście jestem facetem i mydełka nie są mi niezbędne do życia.:P mam swój żel pod prysznic;.

    OdpowiedzUsuń
  11. pięknie wyglądają te kosmetyki, i są naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam Wytwórni Mydła, ale to może ulec wkrótce zmianie, bo bardzo zainteresowałaś mnie ich kosmetykami :) No, akurat różaną sól bym sobie podarowała, bo nie mam wanny, ale zaopiekowałabym się masłem do ciała, do rąk i stóp i balsamem do ust :)
    Ja też uwielbiam jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie nazwałbym jesieni urokliwą, ale zgadzam się, że tego typu wieczorne rytuały mogą poprawić samopoczucie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Również uwielbiam wieczorne, gorące kąpiele :)
    Pozdrawiam
    http://www.monabyfashion.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam wytwórnie mydła zwłaszcza ich mus :)

    OdpowiedzUsuń

TOP