Jak wspomóc zniszczone włosy?

Share This
Każdego roku, zwykle po zimie i lecie, walczę z przesuszonymi włosami. Słońce, woda, wiatr czy mróz bardzo niekorzystnie wpływają na moją czuprynę i sprawiają, że z włosów robi się po prostu siano. Jak zadbać o włosy, by nie dopuścić do takiej sytuacji? Jak się wspomóc gdy już dopuścimy do zaniedbań?
W pielęgnacji włosów, skóry czy paznokci niezwykle ważna jest profilaktyka; choć może, to zbyt poważnie powiedziane. Chodzi o to, by stosować się do pewnych zasad , dzięki którym możemy uniknąć nieestetycznego wyglądu włosów, ich wypadania czy braku blasku.
  1. pij dużo wody i odżywiaj się racjonalnie. Włosy lubią witaminki zawarte w owocach i warzywach, ale nie tylko. Zwróć szczególną uwagę, by w Twojej diecie były obecne:
    • kalafior, orzechy, soja, wątróbka, żółtka jaj i drożdże - zawierają biotynę, której niedobór powoduje wypadanie włosów,
    • fasola, soczewica, buraki, brokuły, banany, awokado - zawierają kwas foliowy, który stymuluje wzrost włosów,
    • pomidory, marchew, szpinak - zawierają witaminę A, której brak powoduje łuszczenie się skóry,
    • szpinak, groch, morele, brzoskwinia, wiśnie -  zawierają żelazo, które dba o prawidłową budowę włosa,
    • pestki dyni, natka pietruszki, migdały, jabłka - zawierają magnez, którego niedobór powoduje łamanie i rozdwajanie się włosów,
    • banany, buraki, pietruszka, daktyle - zawierają krzem, którego niedobór objawia się suchymi, matowymi włosami.
  2. Nie wychodź zimą z mokrą głową na mróz i wiatr! Twoje włosy doznają szoku termicznego, zbyt niska temperatura jest dla nich niekorzystna (podobnie jak wysoka latem!) dlatego staraj się ubierać czapki i kapelusze zgodnie z porą roku by ochronić włosy.
  3. Po kąpieli w morzu czy na basenie opłucz włosy czystą wodą; jeśli nie masz dostępu do prysznica, użyj nawet wody butelkowej.
  4. Ogranicz używanie suszarki, lokówki i prostownicy do minimum.
  5. Używaj kosmetyków odpowiednich do rodzaju i stanu Twoich włosów.
  6. Jeśli nie musisz, zrezygnuj z koloryzacji i zabiegów fryzjerskich typu trwała.
Co zrobić gdy jednak zaniedbasz swoją czuprynę (jak ja, przyznaję się)? Wtedy musisz znaleźć produkty odpowiednie do naprawy szkód wyrządzonych włosom. W tym roku w moje ręce wpadły dość popularne ostatnio kosmetyki marki Halier. Czy warto w nie zainwestować? Produkty linii Fortesse zostały opracowane z myślą o włosach osłabionych i wypadających. Producent obiecuje wzmocnienie skóry głowy i osłabionych cebulek. Po 3 tygodniach stosowania mogę opowiedzieć o swoich odczuciach na temat odżywki i szamponu.
Szampon Halier jak dla mnie pieni się dość obficie i pachnie obłędnie! Nie spowodował u mnie żadnych podrażnień, przesuszenia czy swędzenia skóry. W jego składzie nie ma SLS oraz SLES, znajdziemy za to inne składniki:
  • ekstrakt ze skrzypu polnego - wpływa na elastyczność i witalność, zapobiega wypadaniu
  • ekstrakt kwasów tłuszczowych z oliwy z oliwek - brzmi poważnie! Ekstrakt ten wspomaga regulację gruczołów łojowych, dzięki czemu łagodzi objawy łuszczycy i łupieżu
  • ekstrakt z palmy sabałowej - hamuje wypadanie włosów
  • biotyna - poprawia stand i wygląd słabych i łamliwych włosów. Sprawia, że włosy stają się grubsze i mocniejsze
  • witamina B3 - odpowiada za właściwy poziom nawilżenia włosa. Ogranicza nadmierne wypadanie i stymuluje wzrost.
Moje włosy są dość długie i myję je co 2-3 dni, w zależności od stanu - dlatego spodziewałam się szybkiego zużycia szamponu. Ostatecznie minęły 3 tygodnie i mam jeszcze 1/3 butelki więc aż tak źle nie jest, a biorąc pod uwagę objętość butelki 250ml to całkiem dobry wynik.

Odżywka ma nieco mniejszą pojemność, bo 150ml. Należy ją nanieść na wilgotne włosy i zostawić na kilka minut, a następnie spłukać - dla mnie osobiście to minus bo zawsze staram się szybko wziąć prysznic, ale mam świadomość, że takiego typu produkty są po prostu skuteczniejsze (więc grzecznie się stosowałam do instrukcji). Odżywka Halier linii Fortesse zawiera szereg witamin i minerałów, które w połączeniu z szamponem są bombą dla naszych włosów. Po użyciu obu produktów moje włosy były miękkie i gładkie, zdecydowanie łatwiej się rozczesywały i (o dziwo!) po kąpieli nie powstawał charakterystyczny kołtun do rozczesania.

Dużym plusem dla mnie jest dozownik z pompką, który bardzo ułatwia "dawkowanie" produktu. To wygodne rozwiązanie, które też uniemożliwia rozlanie się produktu, gdy np. wypadnie z ręki pod prysznicem. Ostateczną ocenę czy warto, chciałabym zostawić na moment, kiedy zużyję oba produkty do zera.
Szampon kosztuje 89zł, a odżywka 99zł, ale teraz możesz je kupić z rabatem -15%. Do 31.05.2018 na hasło "oliloli" otrzymasz zniżkę na wszystkie produkty marki Halier. Spróbuj! Zapewniam Cię, że warto, bo to produkty najwyższej jakości!

10 komentarzy:

  1. Ja w celu odnowy pozbyłam się połowy włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy ma swoje sposoby na zdrowe włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto postawić na jakość, gdy chcemy pomóc naszym włosom. Muszę przyjrzeć się tym produktom. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam swój rytuał pielęgnacyjny obejmujący kurację trychologiczną - ale te kosmetyki również prezentują się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami warto wydać więcej, bo okazuje się, że i tak takie kosmetyki są bardziej wydajne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosmetyku nie znam, ale przyznam, że chętnie go wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się sprawdzi, to wart swoich pieniędzy. :)

      Usuń
  7. Muszę o nim pomyśleć bo moje włosy wołają o pomoc

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra dieta to ważna kwestia nawet dla włosów

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę wypróbować bo moje włosy wołają o pomoc

    OdpowiedzUsuń

instagram

Obsługiwane przez usługę Blogger.