14:05:00

To co było PRZED

Historia ta zaczyna się w 2011, niespełna 3 miesiące po ślubie: ciąża! Szok, niedowierzanie, trochę za szybko ALE radość była tak rozpierająca, że góry można przenosić. 9 miesięcy oczekiwań, odpoczynku, prawidłowego odżywiania i potem jest On: nasz SYN!
Piękny, duży chłopak urodził się 26.08.2012 w przeddzień naszej rocznicy ślubu.

27-ego zamiast się cieszyć i czekać z synem na Ślubnego nastąpił szok, żal, strach tak wielki, że paraliżujący. WADA SERCA. Jak to możliwe? Dbałam o siebie, pilnowałam by nie chorować, jadłam zdrowo i dużo spacerowałam. Zabrali Go! Przenieśli do innego szpitala, a tam zastałam inkubator, rurki, kable i pikające sprzęty. Decyzja: pilne przeniesienie do Centrum Zdrowia Dziecka i zabieg ratujący dopiero rozpoczęte życie.
Potem kolejny szpital i kolejny.
Lekarz jeden, drugi, trzeci aż przestałam liczyć.
14 luty 2013 kolejna operacja, na otwartym sercu. Ale w Dzień Zakochanych musiało się udać!

Gdy Oli miał 7miesięcy Ślubny wyjechał za granicę, na chwilę - został do dziś. A ja? Zostałam matką, ojcem, sprzątaczką, kucharką, mechanikiem, majstrem i złotą rączką. Znaleźliśmy się w punkcie, w którym oboje rzuciliśmy pracę w Polsce, zostawiliśmy mieszkanie, przyjaciół i rodzinę. Zaczęło się dla nas New Life...



2 komentarze:

  1. O matko! Ile się wydarzyło w Twoim i Olego życiu! Ale co Was skłoniło? Oferta pracy w Szwajcarii? I podziwiam Cię bardzo za siłe i odwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślubny dostał propozycję w ciężkim dla nas momencie (gdy pobyt w Warszawie zjadł ostatnie oszczędności, a tu kredyt, opłaty i dziecko). Na tą decyzję wpłynęło kilka czynników: od opieki zdrowotnej zaczynając, przez lepsze warunki dla Oliwiera, na zarobkach kończąc.

      Usuń

TOP