08:00:00

On i ja, światy dwa...

... tak właśnie można powiedzieć o mnie i o Ślubnym.

Mimo, że chodziliśmy ze sobą do podstawówki jedno na drugie nie zwracało absolutnie żadnej uwagi.

ON dusza towarzystwa, głośny, zwariowany i niekoniecznie grzeczny
JA cicha, zamknięta w swoim świecie, marzycielka, słuchająca zawsze rodziców

Gdy się przeprowadziłam i zmieniłam szkołę nasz niewielki kontakt urwał się na 8 następnych lat. Do momentu kameralnej imprezki u wspólnego kolegi.

Nie miało nas tam być...

PRZEZNACZENIE
ON miał jechać na imprezę do miasta
JA miałam wkuwać matmę na fakultety

Zjawiliśmy się oboje i do dziś się śmiejemy, że połączył nas telefon - mieliśmy takie same :)
Śmiechy, chichy, spacer w środku nocy i pierwszy skradziony pocałunek

Od tego się zaczęło i zaczęły się schody gdy odkryliśmy jak wiele nas dzieli...

WYTRWAŁOŚĆ
Były spięcia, kryzysy i różnice zdań.
Był płacz w słuchawkę i krzyki w twarz.
Cały czas jednak staraliśmy się by te różnice nas nie rozdzieliły.
Każda sprawa musiała być wyjaśniona.

Po drodze ja zrezygnowałam z pracy w greckim hotelu, rok później on nie wyjechał do Holandii. Od początku sami przed sobą zakładaliśmy, że związek na odległość nas nie interesuje i skoro nie możemy razem wyjechać to żadne z nas się na wyjazd nie zdecydowało.

ZMIANY
JA stałam się bardziej otwarta i spontaniczna.
ON spoważniał i się uspokoił.

Właściwie dzisiaj niejeden młody mężczyzna mógłby się od niego uczyć jak można się tak bardzo zmienić dla ukochanej osoby. Przez te lata nauczyliśmy się być ze sobą przez co też oboje musieliśmy się zmienić. Oczywiście zostało sporo cech, które nas różnią ale w końcu przeciwieństwa się przyciągają, prawda? My jesteśmy najlepszym tego przykładem!

ZAUFANIE
JA właśnie zakończyłam związek pełen kontroli, telefonów, smsów i spowiedzi, ciągłych pretensji o wszystko.
ON został bezczelnie oszukany

Nigdy nie kontrolowaliśmy się nawzajem. Nigdy nie sprawdzałam mu telefonu (mam nadzieję, że On tez :) ). Oboje wiedzieliśmy jak boli nieszczerość drugiej osoby, jak trudno pogodzić się z przykrościami od kogoś na kim nam zależy. Kilka niepisanych zasad sprawiło, że byliśmy spokojni. Nie musiałam martwić się, że przyłapię go z kimś na mieście. Nie zrobiłby niczego co mogłoby mnie zranić.

SZCZEROŚĆ
Była jedna, jedyna zasada:
"Jeśli poczujesz, że to nie to że interesuje Cię ktoś inny - przyjdź i powiedz żebyśmy mogli się godnie rozstać, żeby żeby żadne z nas nie musiało oszukiwać drugiego i by to drugie nie zostało zdradzone."

Mieliśmy dopiero po 18 lat i mogłoby się to śmieszne wydawać ale każde ze swoim małym "bagażem" doświadczeń. Pewnie też dlatego od początku nie było między nami żadnych tajemnic, przemilczanych spraw czy niedomówień. 

MIŁOŚĆ
Kocham Go a on mnie
dlatego jesteśmy ze sobą prawie 10 lat.
Aby się zmienić, zbudować zaufanie czy być wobec siebie w pełni szczerym dwoje ludzi musi łączyć coś więcej, z czego może nie zdają sobie początkowo sprawy.

Zanim pojawiło się między nami otwarcie mówione "kocham Cię" byliśmy gotowi zrobić dla siebie nawzajem wiele i z wielu rzeczy zrezygnować by być razem.

Dziś 4 rocznica naszego ślubu.
Choć związek na papierze jest ważny to z rozczuleniem 9-tego dnia każdego miesiąca wspominamy nasze "pierwsze spotkanie" głowiąc się który to już miesiąc z kolei...

Dziękuję...

 Za to przepiękne zdjęcie dziękuję niezwykle zdolnej fotograf:
Agata Wojtala Fotografia

26 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego i kolejnych wspaniałych lat. Pierwsze spotkanie zawsze zapadnie głęboko w pamięci. My mim 10-letniego stażu, 5-letniego po ślubie często wspominamy nasze pierwsze randki, spacery i pocałunki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło wrócić wspomnieniami do tych małych chwil :)

      Usuń
  2. To Wasze zdjęcie jest cudowne! Wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nieskromnie przyznam, że ja też jestem zachwycona :)

      Usuń
  3. Uroczo to ujęłaś :) Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcie! Widać w tym Twoim Ślubnym nadal zadziora ;)
    Gratuluję i życzę kolejnych lat!

    Ważne jest, żeby umieć się dotrzeć ;) ja z Moim akurat jesteśmy bardzo podobni, chociaż on raczej cichy (chociaż swego czasu imprezował :P) a ja bardziej buntownik, ale nie imprezowicz, ale oboje kochamy książki, dobrą muzykę i więcej w nas podobieństw niż przeciwieństw ;D

    Chyba jesteście żywym dowodem na to, że przeciwieństwa się przyciągają, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! W nim nadal sporo tego buntownika i łobuza ze "szczenięcych lat" w którym (jakby nie patrzeć) się zakochałam :)

      Usuń
  5. Widzę, że związek był obkupiony waszą ciężką pracą i wieloma wyrzeczeniami. Super, że wtedy widzieliście sens swoich działań, bo dziś możecie dzięki tamtym staraniom świętować 4 rocznicę :) Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! perspektywy czasu sama jestem w szoku, że w tak młodym wieku (i fiu bździu w głowie) potrafiliśmy walczyć o swój związek. A nie mieliśmy gwarancji przecież czy coś z tego wyjdzie.

      Usuń
  6. Przepiękny tekst :)))). Wszystkiego najcudowniejszego dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie napisane. I bez wątpienia to przeznaczenie :-) Oby Wam się jak najlepiej układało przez kolejne dziesiątki lat :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisane prosto z serca! Wszystkiego najlepszego, oby Wasza miłość trwała przez lata :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają :) Chociaż w moim małżeństwie jest zupełnie odwrotnie, jesteśmy z mężem niesamowicie podobni do siebie, tak samo reagujemy na stres, lubimy podobne rzeczy, choć nie takie same, mamy wspólne pasje. Różni nas chyba tylko stopień choleryczności, bo mój jest zerowy, a małżonka mego dość jednak wysoki ^_^
    Swoją drogą lubię bardzo historie miłosne, czasami są tak poplątane i tyle musiało się zdarzyć, żeby dwójka ludzi mogła się spotkać... Mój małż jest z Kielc i tam miał grupkę znajomych fantastów, mimo że na studia przeniósł się do Krakowa, nadal utrzymywał z nimi kontakt i jeździł co roku na konwent Flamberg. Ja na studiach w Łodzi (sama jestem spod Łodzi), poznałam w Kole Naukowym o dwa lata młodszą dziewczynę, naszą wspólną znajomą (jedną z kieleckiej grupy), która mnie zachęciła do wybrania się na konwent. Spotkaliśmy się więc w lasach na jurze krakowsko-częstochowskiej, iskrzyło ale to jeszcze nie było to. Kombinowałam potem jak tu się z nim spotkać, urządziłam imprezę, na którą przyjechał z Krakowa przez Wrocław ^_^ I wtedy zaiskrzyło na dobre. Jesteśmy razem osiem lat i mamy cudowną córeczkę. Mając taką miłosną historię, uwielbiam słuchać historii innych, bo wiem, że coś co wygląda na przypadek, bardzo często jest, tak jak napisałaś, przeznaczeniem :)
    Pozdrawiam ciepło
    Toczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę w to, że nic nie dzieje się przypadkiem - że każde wydarzenie z naszego życia ma jakiś sens/ cel. Jeśli nie dziś czy jutro to na pewno kiedyś w jakiś sposób zaowocuje :)

      Usuń
  10. Miło sie czyta o szczesliwej miłosci :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczna historia :) czytałam jednym tchem! Sto lat! My też obchodziliśmy niedawno 4 rocznicę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i ślę gratulacje również dla Was :*

      Usuń
  12. Połączyło Was przeznaczenie :) Serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia z okazji 4 rocznicy ślubu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ pięknie o Was napisałaś. Japa mi się tak szeroko uśmiechała. Jesteście wspaniałą parą. Życzę wszystkiego najlepszego!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne :) w sumie podobnie jak u nas..ja spokojna, opanowana i zawsze przygotowana, a mój De zwariowany, łobuz i poskramiacz kobiecych serc..a teraz niedługo nasza 4 rocznica związku i w tym od września jesteśmy zaręczeni..nigdy bym nie powiedziała, że on może się tak dla mnie zmienić, że oboje będziemy mogli udoskonalać się nawzajem dla siebie i wzmacniać naszą miłość :)
    pozdrawiam i życzę samych szczęśliwych dni:)

    OdpowiedzUsuń

TOP