21:30:00

Tydzień z nami - dzień 1

W zeszłą środę zostałam wywołana do tablicy by przez tydzień opisywać co się u nas dzieje.
Wiecie takie zadanie domowe "pokaż nam jak wygląda Twój dzień". Mój tydzień zaczyna się w poniedziałek więc zaczynam właśnie dziś  żeby nie było wątpliwości, że coś tam planuję, ustawiam czy coś :)

PONIEDZIAŁEK
Pobudka o 7:20 - młody sumienia nie ma. Biorąc pod uwagę, że późno się położyłam byłam nieprzytomna. Turlanki w łóżku przez pół godzinki i możemy ruszać :)
Poranna kawa i lekkie śniadanko dla mamy to mus. Bez kawy nie jestem w stanie funkcjonować - choć piję tylko rozpuszczalną.W Szwajcarii jadamy obiad już między godz. 12-13 więc gdy zdarzy nam się później wstać nie zmuszam Oliwiera do śniadania. Dzisiaj wszamał tylko kromkę chleba z miodem lipowym (domowej roboty mojej mamy!). Polecam! To podobno jeden z najlepszych rodzajów miodu; świetny na przeziębienie i bolące gardło. 

Jak na blogującą matkę przystało pracowałam dziś nad nowym zdjęciem na instagrama ale oczywiście mój mały pomagier najpierw podkradał mi orzeszki a na koniec zabrał się za jabłko. O, taki żywot blogującej mamy :P


Już z prawie zimną kawą sprawdziłam skrzynkę mailową (to codzienny rytuał :) )
Zwykle idziemy na plac zabaw po "prasówce" ale mam aktualnie małego kaszlaka w domu więc się nie ruszamy. Szybko jednak musiałam się wziąć do innej pracy bo Oliś zażądał jabłkowych chipsów do szkoły. Jestem zwolennikiem zdrowych przekąsek więc chętnie i często robimy chipsy z warzyw i owoców czy własne batoniki.

Jabłka w piekarniku zapachniały wanilią a my oddaliśmy się zabawie :)

Chciałam szybko przygotować obiad ale cóż... młody wpakował mi się do pomocy :) Ubrał kuchenną rękawicę "już nie oparzę rączki" i nie było szansy się go pozbyć. Często mi pomaga (o czym pisałam nie raz) - dzisiejsze zdjęcie nie było ustawką - On te czynności na prawdę wykonuje. Dzisiaj kuchnia serwuje wczorajszy makaron podrasowany cebulą, groszkiem i serem. Często gotuję więcej makaronu by kolejnego dnia zrobić z niego szybką zapiekankę albo podsmażyć na patelni. Pychota!

Chwila relaksu by brzuszki odpoczęły i czas szykować się do szkoły. Przy okazji muszę rozpocząć poszukiwania sensownego lunchboxa bo Olisiowy jest nieco za mały i nie ma pożądanych przeze mnie przegródek. Tak jak do spielgruppy mamy zakaz przynoszenia czegokolwiek tak na zajęcia językowe zabieramy małą przekąskę.

Tak, dzisiaj idziemy do szkoły oboje. Ja na kurs językowy dla matek a Oliś do równolegle prowadzonej grupy dla dzieci. Kawałek mamy do przejścia i zastanawiam się nad zakupem "przyczepki" do roweru. Choć jest też opcja, że gdy mi tyłek zmarznie zimą będę po prostu jeździć na zajęcia autem :)

Podczas gdy Oliwier szalał całe 2 godziny z dziećmi, ja chłonęłam opornie język niemiecki. Opornie bo zaziębiłam się chyba i czuję się od rana niewyraźnie.

Wracając zrobiliśmy bukiet z kolorowych, jesiennych liści - nigdy ich u nas nie jest za wiele. Uwielbiam zapachy i barwy tej pory roku więc chętnie ją "zapraszam" do domu.


Gdy rozlega się u nas domofon Oliwier biegnie do drzwi, otwiera je i donośnie krzyczy do taty: " haaaaaa - looooooo" a z 3 piętra na prawdę niesie się po całym budynku :)  Gdy tata skończył obiad (choć często też nie je, zwłaszcza gdy pracuje gdzieś dalej i chodzi na jedzonko na miejscu) zaczęło się szaleństwo w Olisiowym pokoju. Klocki Wadera szczególnie sobie chłopcy upodobali i obaj pilnie konstruowali misterne machiny. A co to oznacza? Że miałam chwilę dla siebie! Taka ta moja chwila, że umyłam naczynia, ogarnęłam kuchnię, zrobiłam kawę i usiadłam przed laptopem :/
A potem jeszcze spotkałam nieproszonego gościa w kuchni, którego bezdusznie zaszlachtowałam gazetą.


O godzinie 19 odbywa się kąpiel, a po niej kolacja, kubek mleka i mycie ząbków.
Nieodłącznym elementem wieczoru jest wspólne czytanie lub oglądanie książeczki (już w łóżku) z małym potworkiem. Dajemy sobie po buziaczku i właśnie zaczyna się wolny wieczór :)

Dzisiaj szybka ale jakże relaksująca kąpiel a zaraz potem popcorn bo zaraz zacznie się Top Model, który UWAGA oglądam razem ze Ślubnym :)

Lecę zatem przed tv a Was zostawiam z lekturą. A Wy co dzisiaj robiliście?

15 komentarzy:

  1. Fajne zdjęcia i wpis. Ależ miło czytać o mamie, która uczy swojego syna funkcjonować w kuchni. :) Super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kiedy tylko zaczął się interesować tym tematem pozwalałam mu "pomagać". To na prawdę świetna zabawa :)

      Usuń
  2. Pysznie wyglądają te chipsy jabłkowe! Jak je robisz? W suszarce do owoców czy piekarniku?
    Co dzisiaj robiliśmy? Maja poszła w końcu do żłobka po 2tygodniowej przerwie i podobno bardzo dobrze się tam czuła ;) A ja miałam fajny dzień, do czasu aż poszłam do kina na Obce niebo. Strasznie dołujący film...
    Pozdrawiam mimo wszystko z uśmiechem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o kinie! Nie znam niemieckiego na tyle by tutaj pójść więc mogę jedynie liczyć na chwilę wolnego podczas urlopu w Polsce. Chipsy robię w piekarniku 150stopni, jakaś godzina-półtorej, z uchylonymi drzwiczkami i termoobiegiem. Polecam, pychota

      Usuń
    2. Na pewno spróbuję. Kuszą mnie też bananowe chipsy ;)
      Lubię kino i to odezwanie się od rzeczywistości (choć na dwie godzinki... ;) ).

      Usuń
  3. Całkiem przyjemny ten Wasz dzień 1. Chipsy wyglądają smakowicie :) My wyrwaliśmy się dziś z rutyny bardzo długim jesiennym spacerem w trójkę. Słońce miło świeciło, a park eksplodował ferią jesiennych barw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoneczne, jesienne dni to jedne z moich ulubionych w roku! Kolory i zapachy tej pory roku bardzo pozytywnie mnie nastrajają.

      Usuń
  4. Córka ma identyczny bidonik :) te chipsy jabłkowe.....musze poszukac jak się je robi, bo mi smaka narobiłaś :) Mam nadzieję, że kaszel już Was opuścił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaszel niestety nadal męczy a i mnie coś rozkłada, choć bronię się dzielnie! Chipsy to prościzna: trzesz jabłko na tarce (żeby krążki były w miarę cienkie), potem wrzucasz do piekarnika (150 stopni w termoobiegu) na godzinę-półtorej. Pamiętaj żeby uchylić lekko drzwiczki. Smacznego :)

      Usuń
  5. Zjadłabym te chipsy jabłkowe :)
    Jak minął dzień? Głównie w pracy, a popołudniu bezczelnie drzemałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaaaaa ależ zazdroszczę tej bezczelnej drzemki!

      Usuń
  6. Świetny wpis :) Nam dzień mija głównie w pracy i przedszkolu. Wczoraj po powrocie do domu i zjedzeniu obiadu bawiłyśmy się ciastoliną, a potem książeczki i przytulanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciastolina to super zabawka! Nie nadążam dokupować "ciasta"

      Usuń
  7. Kiedyś chciałyśmy robić warzywne chipsy, ale niestety nic nam z tego nie wyszło. Te Wasze jabłkowe wyglądają super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warzywne robię dokładnie tak samo. Do tej pory udało mi się wysyć ziemniaki, buraczki, marchew i cukinię.

      Usuń

TOP