07:32:00

Święta u rodziców czy teściów?

Tuż po ślubie pojawił się problem: u których rodziców spędzić Święta?
W końcu okazja podniosła, bardzo rodzinna i tak dalej.
Ja się upierałam przy swoim domu rodzinnym, Ślubny oczywiście przy swoim.

W pewnym momencie przeszło nam nawet przez myśl polecieć za granicę na świąteczny urlop.
Jednak sposób, w jaki nas wychowano i zasady jakie nam wpojono, nie pozwoliły na realizację tego planu.

Święta to czas gdy rodzina siada przy jednym stole, gdy nieporozumienia odchodzą w niepamięć i cieszymy się swoją obecnością - jakże moglibyśmy ten czas spędzić bez najbliższych?

Nie pamiętam już które z nas zaproponowało "rzućmy monetą" - serio!
Los zdecydował, których rodziców odwiedzimy jako pierwszych na Święta.

Tak zapadła decyzja: jedne Święta u rodziców Ślubnego, jedne u moich i jedne u nas - rotacja 4ever.

Pierwsze 2 lata nasi rodzice niekoniecznie mogli (chcieli) się dogadać co do tej kwestii i po Wigilii u jednych musieliśmy gnać do drugich z życzeniami. Teraz spotykamy się przy jednym stole i razem świętujemy.

W domu jest niesamowity gwar - choć tylko dwójka dzieci daje o sobie znać :)
Kolacja Wigilijna stała się wspólnym, pełnym emocji biesiadowaniem ze Ślubnym przebranym za Mikołaja.
Właściwie to taki obrót wydarzeń mnie cieszy: 2 lata z rzędu nie muszę się stresować sprzątaniem, myciem okien, generalnymi porządkami i gotowaniem - mogę się oddać beztroskiemu przygotowywaniu pierniczków i ozdób.

Przychodzi jednak kolej na mnie i zaczyna się stres, choć mamy pomagają z jedzeniem to jednak ja jestem gospodynią domu, prawda?

Za rok cała familia zjedzie się do Szwajcarii, a ja już teraz czuję się jak przed ważnym egzaminem. Jaka logistyka! Ile sprzątania! No i jak ogarnąć chaos powstający z obecności 9 osób w jednym domu przez co najmniej tydzień :O

A Wy macie sprawdzony sposób na bezstresowe Święta?
U rodziców czy teściów?
We własnym domu a może na rajskiej plaży?

25 komentarzy:

  1. Jakbym mogła to bym uciekła na tę rajską wyspę - wierz mi :) Z teściami mieszkam, ale wigilię spędzamy co roku inaczej, żeby było sprawiedliwie, raz w domu raz u mojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nam to przeszło przez myśl i prędzej ja bym się zdecydowała ale mój mąż nie bardzo.

      Usuń
  2. My problem rozwiązaliśmy urządzając Wigilię u nas, a święta to już po jednym dniu u każdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i to też dobry pomysł (dla Was). W naszym przypadku niewykonalny więc trzeba radzić sobie inaczej.

      Usuń
  3. Hmm od kiedy jesteśmy małżeństwem wspólne święta z mężem spędzamy w Anglii na pierwsze święta sciagalismy do siebie rodzinkę, rok później przyjechała tylko moja mama...a na następne byliśmy już tylko my i na razie tak zostało... za dwa lata planujemy wrócić do kraju i pewnie się zacznie.... choć chcemy wielka rodzinna wigilię co może nie okazać się łatwe hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jesteście sami - choć i do takiej wersji można się przyzwyczaić zapewne. My z Wielkanocy zrezygnowaliśmy i zostajemy w Szwajcarii, choć rodzina oczekuje naszego przyjazdu. Niestety święta zbyt krótkie, urlopu mało a trasa długa i męcząca :(

      Usuń
  4. 1 dzień u rodziców, a 2 u teściów

    OdpowiedzUsuń
  5. My dzielimy dni świąteczne na pół - Wigilię i Pierwsze Święto spędzamy u jednych rodziców, a w Pierwsze Święto późniejszym popołudniem jedziemy do drugich i z nimi spędzamy resztę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nad raz u mojej rodziny raz u teściów a w tym roku u nas :) i od tego roku chyba bedzie tak ze obie strony rodziny będą się spotykać na Wigilię. Przynajmniej problem z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rotacja jak u nas - najbardziej optymalne rozwiązanie :)

      Usuń
  7. Jeszcze nie mamy, aczkolwiek jesteśmy za jedną wspólną Wigilią, na którą wszystkich byśmy zaprosiły.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja staram sie urządzać wigilię u mnie i w ten sposób łaczyć obie rodziny przy jednym stole :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od kiedy mieszkam we własnym domu, to moi rodzice zawsze do nas przychodzą na Wigilię. A w drugi dzień Świąt jedziemy do teściów. Teściowie mają więcej dzieci i zawsze jest u nich sporo osób, ja jestem jedynaczką i moi rodzice zostali by wówczas sami. Dobrym pomysłem jest też spotkanie obu rodzin przy Wigilii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My trzeci rok będziemy wszyscy razem i to na prawdę dobra opcja.

      Usuń
  10. my w wigilię obskoczyliśmy jednych i drugich, a później już całe święta czas tylko dla siebie. najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z racji tego, że zarówno jedni rodzice jak i drudzy mieszkają bardzo blisko naszego domu, to w Wigilię zawsze odwiedzamy jednych i drugich, ale niestety kiedy ta odległość jest dużo większa, to ciężko podzielić się wyjazdami w taki sposób, aby nikt nie poczuł się urażony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, więc musimy się jakoś sensownie dzielić żeby nie było "krzywdy"

      Usuń
  12. W tym roku po raz pierwszy miałam taki problem, ale już zaplanowaliśmy jak go rozwiązać na dobrych kilka lat. Jak da radę to Wigilię i I Święto spędzamy u jednych rodziców, a II Święto u drugich - w tym roku idealnie nam to pasowało, bo jeszcze niedziela była wolna, a i 23 oboje wzięliśmy sobie urlop. W tym roku przeżyła owca i wilk był syty :). Za rok spędzimy Wigilię z moimi (przyszłymi) teściami, a jak z resztą dni świątecznych - zobaczymy :).

    OdpowiedzUsuń
  13. ... o jak ja znam ten problem! U nas niestety pałętamy się : w jeden dzień u moich, w drugi u ślubnego :) Ale na dłuższą metę to jest bardzo męczące, a my zamiast wypoczęci - wracamy do siebie wypompowani :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie. My w dodatku 1200km od domu więc nawet nie ma jak odsapnąć od familii :P

      Usuń
  14. U mnie przykra sprawa - "mieszkamy" u mooch rodzicow, maz pracuje za granica.Pierwsze trzy grudniowe święta po slubie spędziliśmy tak-ja od rana sprzątam i gotuje, mąż od rana chodzi obrażony po czym siadamy do stołu wcześniej niż zwykle okolo 15:30 i w 30 minut zjadamy "kolację" po czym pędzimy 80km żeby zajechac do jego matki gdzie zjawiamy się około 18 o siedzimy tam do 23 mimo to mąż czuję się pokrzywdzony w związku z czym w Boże Narodzenie obraża się całkowicie o to że za krótko był u matki i wyjeżdża sobie po awanturze do swojej rodziny na 2 dni zostawiając mnie i dziecko w domu...
    Nie wiem kto bardziej jest pokrzywdzony - on który spedzaa 4-5 godzin przy wigilijnym stole ze swoją rodziną czy ja która od rana przygotowuje wszystko po to by na 30 minut siąść z moja rodzina przy stole :(
    W tym roku Wigilia będzie inna - mąż wyprowadził się we wakacje po tym jak przestałam go sluchac, spędzamy Wigilię z dzieckiem u nas.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pochodzimy z mężem z jednej miejscowości i zawsze mamy dwie wigilie. Ale z racji zerowej praktycznie odległości to żaden problem😃 jeszcze nie organizowalamm Wigilii u siebie, u nas jest taka tradycja że zawsze robia ja dziadkowie lub rodzice. Ale powiem szczerze że mam ochotę na takie wyzwanie, i na pewno kiedyś to zrealizuje:)

    OdpowiedzUsuń
  16. My jesteśmy razem od nieco ponad roku, a w październiku mój partner przeprowadził się do mnie z Opola. Plan jest taki, że Wigilię spędzamy w Toruniu z moją mamą, a 25.12 z samego rana ruszamy razem z moim synem na 4 dni do Opola :)

    OdpowiedzUsuń

TOP