09:40:00

Weihnachtsmarkt czyli Jarmark Bożonarodzenowy w Bazylei

Już 26 listopada rozpoczął się w Bazylei Jarmark Bożonarodzeniowy. Co roku odbywa się on na 2 pięknych placach - Munsterplalz, tuż obok katedry oraz  Barfusserplatz, gdzie tak czy inaczej dojeżdża mój tramwaj :)

Uwielbiam ten przedświąteczny czas w Szwajcarii; jest tu na prawdę pięknie a jarmarki to miejsca, po których mogę wędrować godzinami. Tak też i w tym roku - byłam już 3 razy i planuję kolejny!


Stragany kipią od ilości oferowanych wyrobów: od bombek, przez zawieszki, zabawki, serwetki, kartki, lampiony, świeczniki i milion innych rzeczy, o których nawet nie pomyślicie. Dostałam istnego oczopląsu i do teraz mam przed oczami misternie zdobione bombki w najróżniejszych kształtach. Nawet w tym całym natłoku udało mi się dokonać jednego zakupu: kalejdoskop dla synusia. Ale nie taki jak miałam ja kiedyś - ten jest całkiem inny, wyjątkowy i na prawdę bajeczny!
Chyba częściej niż Oliwier się w niego wpatruję :)





Pełno tu także budek i straganów (a nawet restauracji) z przepysznym jedzeniem, łakociami i oczywiście z grzanym winem (gluehwein). Uwielbiam je i z przyjemnością robię sama w domu - ale to już nie to. Atmosfera i zimno na zewnątrz sprawiają, że na jarmarku smakuje ono lepiej niż w domowym zaciszu. Przy okazji fajna tutaj tradycja: każdego roku zakupić można wino w zwrotnym kubeczku (za który płaci się kaucję zwrotną) - co roku kubek jest inny i ogromna ilość nie wraca do sprzedawców :)




Na placach przed katedrą i ratuszem stanęły piękne świąteczne choinki, przystrojone milionem światełek. Poza tym, całe miasto tonie w świetle! To jest to! Brakuje mi tylko śniegu.

W tym roku na Munsterplatz powstała także kreatywna wioska dla dzieci; w kolejnych domkach można upiec pierniczki, rzeźbić w drewnie, stworzyć własną świecę, przeciąć belkę drewna piłą twoja-moja i wiele innych atrakcji. Z Oliwierem byłam dość wcześnie i domki były jeszcze zamknięte - jedziemy nadrabiać jutro więc na pewno pochwalę się jakimś dodatkowym zdjęciem.




Póki co mojego małego szkraba interesują najbardziej kolorowe bombki na choinkach (w których się przegląda i stroi miny) oraz smakołyki, jakie oferują poszczególne kramy. Ciężko go czasem odciągnąć od chęci kupienia kolejnego ciasteczka lub malowanego piernika.






Wybrałam się dziś z moją dobrą koleżanką Kają na jarmark świąteczny do Basel. Większość z Was zapewne wie, że uwielbiam świąteczną atmosferę, wszelkie ozdoby, zapachy i smaki. Kaja również jest miłośniczką takich klimatów, dlatego doskonale rozumiemy się podczas radosnego pisku i tupania nóżkami na widok jarmarcznych wspaniałości. Dziś nie było inaczej, radości nie było końca, a nasze pokrzykiwania przyciągały uwagę przechodniów. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to ogromny przepych, którego w takim stopniu nie zobaczycie w Zurychu. Wszystkie straganiki ozdobione od góry do dołu, tu się coś błyszczy, tam się coś rusza, można dostać oczopląsu. Wybór pierdół wszelakich ogromny, każdy znajdzie tu coś dla siebie bądź na upominek dla bliskich. Dodatkowo dużo dobrego, typowego dla takich jarmarków jedzonka: raclette, fondue, naleśniki, owoce w czekoladzie, kiełbaski, pizzerki oraz wiele, wiele innych. Nie zabrakło również grzanego wina z różnymi dodatkami oraz grzanego piwa, za którym ja osobiście nie przepadam. Atmosfera bardzo przyjemna, ludzie się uśmiechają, zagadują, są bardzo życzliwi i otwarci. Muszę przyznać z ręką na sercu, że to miejsce podoba mi się o wiele bardziej od Christkindlimarkt czy Weihnachtsdorf w Zurychu. Panuje tu prawdziwa świąteczna atmosfera :) - See more at: http://szwajcariamoimioczami.com/index.php/weihnachtsmarkt-basel-2015/#sthash.WFpiQvDF.dpuf
Wybrałam się dziś z moją dobrą koleżanką Kają na jarmark świąteczny do Basel. Większość z Was zapewne wie, że uwielbiam świąteczną atmosferę, wszelkie ozdoby, zapachy i smaki. Kaja również jest miłośniczką takich klimatów, dlatego doskonale rozumiemy się podczas radosnego pisku i tupania nóżkami na widok jarmarcznych wspaniałości. Dziś nie było inaczej, radości nie było końca, a nasze pokrzykiwania przyciągały uwagę przechodniów. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to ogromny przepych, którego w takim stopniu nie zobaczycie w Zurychu. Wszystkie straganiki ozdobione od góry do dołu, tu się coś błyszczy, tam się coś rusza, można dostać oczopląsu. Wybór pierdół wszelakich ogromny, każdy znajdzie tu coś dla siebie bądź na upominek dla bliskich. Dodatkowo dużo dobrego, typowego dla takich jarmarków jedzonka: raclette, fondue, naleśniki, owoce w czekoladzie, kiełbaski, pizzerki oraz wiele, wiele innych. Nie zabrakło również grzanego wina z różnymi dodatkami oraz grzanego piwa, za którym ja osobiście nie przepadam. Atmosfera bardzo przyjemna, ludzie się uśmiechają, zagadują, są bardzo życzliwi i otwarci. Muszę przyznać z ręką na sercu, że to miejsce podoba mi się o wiele bardziej od Christkindlimarkt czy Weihnachtsdorf w Zurychu. Panuje tu prawdziwa świąteczna atmosfera :) - See more at: http://szwajcariamoimioczami.com/index.php/weihnachtsmarkt-basel-2015/#sthash.WFpiQvDF.dpuf
Wybrałam się dziś z moją dobrą koleżanką Kają na jarmark świąteczny do Basel. Większość z Was zapewne wie, że uwielbiam świąteczną atmosferę, wszelkie ozdoby, zapachy i smaki. Kaja również jest miłośniczką takich klimatów, dlatego doskonale rozumiemy się podczas radosnego pisku i tupania nóżkami na widok jarmarcznych wspaniałości. Dziś nie było inaczej, radości nie było końca, a nasze pokrzykiwania przyciągały uwagę przechodniów. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to ogromny przepych, którego w takim stopniu nie zobaczycie w Zurychu. Wszystkie straganiki ozdobione od góry do dołu, tu się coś błyszczy, tam się coś rusza, można dostać oczopląsu. Wybór pierdół wszelakich ogromny, każdy znajdzie tu coś dla siebie bądź na upominek dla bliskich. Dodatkowo dużo dobrego, typowego dla takich jarmarków jedzonka: raclette, fondue, naleśniki, owoce w czekoladzie, kiełbaski, pizzerki oraz wiele, wiele innych. Nie zabrakło również grzanego wina z różnymi dodatkami oraz grzanego piwa, za którym ja osobiście nie przepadam. Atmosfera bardzo przyjemna, ludzie się uśmiechają, zagadują, są bardzo życzliwi i otwarci. Muszę przyznać z ręką na sercu, że to miejsce podoba mi się o wiele bardziej od Christkindlimarkt czy Weihnachtsdorf w Zurychu. Panuje tu prawdziwa świąteczna atmosfera :) - See more at: http://szwajcariamoimioczami.com/index.php/weihnachtsmarkt-basel-2015/#sthash.WFpiQvDF.dpuf

28 komentarzy:

  1. Uwielbiam świateczne markety! Ta wesoła atmosfera przy grzanym winku, najlepiej w okolicznościowym kubeczku, pyszności na straganach. Ach, bym sobie pojechała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wszyscy przy winie uśmiechnięci - i to wcale nie z powodu zbyt dużej ilości trunku :)

      Usuń
  2. Chetnie przenioslabym sie na jeden dzien do tej bajecznej krainy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ pięknie!!!!! Chętnie bym tego doświadczyła osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już w każdym większym mieście takie jarmarki się urządza - moe w Twojej okolicy też?

      Usuń
  4. Cudownie! Zupelnie jak u mnie, w polnocnej czesci poludniowej Francji😉 Marché de Noël to moja ukochana bozonarodzeniowa tradycja. Tutaj tak samo kolorowa, pachnaca i wesola. Niestety, mi nie udalo sie uchwycic kiermaszu na tak pieknych zajeciach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo we Francji też byłam ale nie mam czasu póki co by relację dodać. Odwiedziłam Colmar ale marzą mi się kolejne - chyba jednak w przyszłym roku.

      Usuń
  5. Cudownie! Zupelnie jak u mnie, w polnocnej czesci poludniowej Francji😉 Marché de Noël to moja ukochana bozonarodzeniowa tradycja. Tutaj tak samo kolorowa, pachnaca i wesola. Niestety, mi nie udalo sie uchwycic kiermaszu na tak pieknych zajeciach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie!!! Magicznie i świątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie jest co kupować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko zawartość portfela jakby nie ta :/

      Usuń
  8. Magicznie. Aż chce się tam jechać i zobaczyć to wszystko na żywo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale pięknie! A jakie cuda można kupić. Zazdroszczę, bo nigdy na takim jarmarku nie byłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tu na prawdę wszystko i wszystko bajecznie wygląda :)

      Usuń
  10. Byłyśmy w tym roku na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie. To jest to! Widzimy jednak, że w Szwajcarii macie jeszcze więcej atrakcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Berlinie kilka lat temu była moja mama i bardzo mile wspomina. Za rok będzie miała porównanie :) Mi osobiście marzy się Drezno

      Usuń
  11. Cudnie! Też miałam raz okazję być na Weihnachtsmarkt w Berlinie i żałuję, że u nas takich nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Berlina jeszcze nie dotarłam, może kiedyś mi się uda. Choć z Bazylei mam trochę daleko :(

      Usuń
  12. Kreatywne zajęcia dla dzieci to super sprawa, mogą się pobawić i czegoś nauczyć, faktycznie,szkoda ze śniegu nie ma bo efekt byłby o wiele większy. Może kiedyś i u nas zagości taka forma jarmarku przedświątecznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że we Wrocławiu robią taki jarmark. Może za kilka lat każde większe miasto się pochwali podobnym

      Usuń
  13. O matko, przy drugim od góry zdjęciu aż poczułam ukłucie zazdrości! Pewnie te lampki na żywo wyglądały nieziemsko, prawda? Ja to bym nie mogła znaleźć się na takim jarmarku, bo pewnie bym zbankrutowała :) Jestem strasznie rozrzutną osobą i łasą na takie małe cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atmosfera jest na prawdę bajeczna. Osobiście mogłabym spacerować godzinami - oczywiście z kubeczkiem grzanego winka :)

      Usuń
  14. Pełen zachwyt, piękne zdjęcia, piękne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najwspanialszy Świąteczny Jarmark, który do tej pory odwiedziłam, był w Wiedniu. Na skwerku między drzewami biegły trasy łyżwiarskie. Było też duże lodowisko, rzeźby z lodu i stragany.
    W Polsce na razie najlepiej pod tym względem wypada Wrocław. Z przykrością stwierdzam, że stolica ze swoim Jarmarkiem może się schować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze okazji odwiedzić Wiednia, a to właśnie on mi się marzy zimową porą. W Polsce nigdy na żadnym jarmarku nie byłam :( Chyba jeszcze nie są tak modne.

      Usuń

TOP